Zanim do sedna, kilka milusich słówek w kierunku wiatru. O takich: Ty %#@$8!!!!
No, lekko mi ulżyło :) To, co ten gnój robił dziś ze mną i resztą ludzkości, przekroczyło granice przyzwoitości, brutalnie je zmiażdżyło i pomaszerowało z wojenną pieśnią na ustach. Były bowiem momenty, gdy mimo jazdy szosą maksymalne prędkości oscylowały koło 17-20 km/h, a wyciągnięta dziś żałosna średnia i tak była szczytem mojego samozaparcia. Do tego co chwilę z pól zawiewało mi piaskiem, a na drogach pojawiały się dziwne obiekty, takie jak kartony czy kawałki gałęzi. Jednym słowem masakra. Zresztą każdy, kto dziś odważył się wyściubić nos z domu i ruszyć rowerem, miał zapewne podobnie. Koniec tematu.
Teraz wytłumaczenie tytułu. Wczoraj po południu zawitał w Wielkopolsce (i na chwilę w Poznaniu) mój Ojciec, jak zwykle wybierając do relaksu sprawdzoną agroturystykę w Radzewicach. Przy okazji kontaktu z naturą zaplanował rzucanie palenia, za co trzymam kciuki. Jednak zrobił podstawowy błąd, nie zaopatrując się w wystarczającą liczbę zamienników na ten trudny okres, a mówiąc wprost - przywożąc ze sobą na kilka dni "aż" trzy piwa. Postanowiłem - przy okazji odwiedzin - pomóc. Coś tam bowiem było kiedyś o podawaniu szklanki na "starość" :)
W tym celu, niczym rasowy żul, pojawiłem się koło dziewiątej rano w Żabce i nabyłem dwa browary :) Specyficzne (proszę się nie śmiać), bo Tata ma zdiagnozowaną nietolerancję glutenu, takie też muszą być wspomniane napoje - na szczęście ktoś i takie wymyślił, choć o beznadziejnej pojemności 0,33 l. Lepsze to niż nic :) Więcej by mi się zresztą nie zmieściło do rowerowego plecaka.
Ruszyłem oczywiście pod wiatr, z Dębca przez Las Dębiński... ...Starołękę, Krzesiny, Jaryszki, Koninko, Borówiec, adoflową masakrę płytową w Skrzynkach, Kórnik, Mieczewo. by w Świątnikach skręcić na Radzewice, w których najpierw zawitałem w moim ulubionym rzecznym porcie na standardową sesję. Dziś z rekwizytami i z obawą, czy rower mi nie odleci :) Później zaś zaparkowałem pod agro... ...by przekazać skarby, zjeść ciasto i napić się - paradoksalnie - herbaty :) Tak zeszło kilkadziesiąt minut, a w końcu trzeba było wracać, choć jeszcze wykonałem rundkę po włościach. Powrót - czasem nawet z wiatrem w plecy - wykonałem przez Rogalin, Rogalinek, Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę, Wiórek oraz Luboń do domu.
Misja została wykonana! :) A ja w domu zauważyłem, że przywiozłem pasażera na gapę :) TUTAJ Relive.
Evita - o proszę, Ty też falafelna? :) Radzewice jak zwykle polecam, klimacik specyficzny, jak to na wsi, ale sielskość gwarantowana. Nawet piwo gez glutów daje tam radę :)
Kamil - pewnie w Dworku Biesiadnym? :) Ja tam w życiu nie byłem, więc nie ocenię, ale za to w Restauracji Nadwarciańskiej zrobili mi na życzenie camemberta z frytkami, bo niespecjalnie było co innego do wyboru, za co jestem im wdzięczny :)
Radzewice konsumuję oczami ( na razie ), a piwo gluten free może dla uzupełnienia tam wypiję ;) Sielsko i anielsko! Thanks God za falafele i inne trociny! Jak jadłam mięcho w życiu nie modyfikowałam tak swojego menu, jak teraz :D
Ja z tych niezaczepnych heh :) Wódki (czystej) nie znoszę, tą smakową (w małych ilościach) jeszcze przyjmę - ale jednak wole to co Ojciec czyli browara :)
Jurek - myślę, że komu jak komu, ale mi braku dystansu raczej nie zarzucisz, przecież robię 50 dziennie :) Natomiast męczy człowieka (czyli mnie, choć z gatunku dumny nie jestem) tłumaczenie, że nie jest jeleniem, mimo że z Jeleniej :)
Tomasz Nie musisz mnie przepraszać. Ja to doskonałe rozumiem i mnie to nie razi. Tym bardziej że schorzenia nie wybierają. Mam tylko swoje zdanie i próbuję od czasu do czasu zakpić z "naginia" rzeczywistości w temacie nazewnictwa. Oraz braku dystansu do siebie.
Jurek, ja po prostu nie jem mięsa, bo mi szkoda zwierząt, a mój Ojciec nie może konsumować glutenu, co wyszło dopiero po latach dociekań i wizyt u dziesiątek lekarzy.
Sorry, ale to Ty wszędzie widzisz ideologię. Wiem, że wynika to z Twojej wrodzonej przekory, ale naprawdę nie należy szukać we wszystkim podtekstów i zagrożeń dla ludzkości :)
Oczywiście że nie ! Ale życie nasze jest takie krótkie i ograniczane przez innych że chociażby ta swera powinna być wolna od "ideologi". W końcu to co spożywamy mówiąc obrazowo ... po strawieniu jest dokładnie tak samo zagrażające planecie. Potrzeby fizjologiczne człowieka to promil tego co ludzkość i jego technologie wszelkie mogą czy też robią by witalność świata podkopać.
Spróbuj chociaż zmienić nazwy "kotletów" "kiełbasy" czy czegoś tam na wegetariańskie nowe nazewnictwo a zobaczysz że świat zaraz stanie się szary ! :-)
Jestem nałogowym palaczem ale po piwie bezglutenowym raczej rzuciłbym picie niż fajki. Kotlety z soji , kiełbasa z trocin, golonka z buraków ... . Czy Ty nie widzisz w ten sposób upada nie to co jest solą tej ziemi ale cywilizacja ! :-(
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"