Glut paraodwilżowy

Niedziela, 27 stycznia 2019 · Komentarze(11)
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że ten wpis tylko wydaje się taki długi - jego drugą połowę śmiało mogą pominąć niezainteresowani tematami pozarowerowymi :)

Po wczorajszym nagłym ataku białego gów... to znaczy puszku, przez który finalnie skończyłem na chomiku (32 kilometry w około godzinę), dziś odczuwałem już całkiem spory rowerowy głodek. Niestety, w nocy wciąż był przymrozek, więc nad ranem przywitał mnie za oknem widok znienawidzony - białych dróg zmieszanych z już powoli pojawiającą się ciapą. I pewnie gdybym miał wolne, spokojnie odczekałbym do popołudnia i wtedy ruszył, ale że trafiło mi się błogosławieństwo weekendowego egzystowania w pracy, nie za bardzo miałem pole manewru.

Ruszyłem więc... na spacer z psem :) Miał on jeszcze jeden cel (prócz oczywistego, patykowego) - oceny tego, ile paskudztwa zalega jeszcze na szosach, a co za tym idzie: czy jest nadzieja choćby na gluta. Jak się okazało, początki odwilży zaczęły robić swoje, po powrocie zaprzęgłem więc crossa i opakowany w strój z kolekcji "do usyfienia" wystartowałem.

Wykonałem z grubsza ten sam zestaw, co przedwczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Gdzieś w połowie drogi zaczęło już być nawet sucho, co bardziej mnie zirytowało niż ucieszyło, bo zachęcało do dalszej jazdy, a nie było na nią już czasu.



Jak zwykle z nieustanną fascynacją podziwiałem rodzime śmieszki. Z daleka prezentowały się o niebo lepiej niż podczas kręcenia po nich, ale dziś akurat nie miałem ku temu okazji :)

TUTAJ zapraszam do Relive.

Uwaga, nadszedł ten czas - będzie trochę o polityce, ostrzegam. Zgodnie z zapowiedzią można przestać czytać, nie obrażę się :)

Podczas spaceru z Kropą słuchałem bardzo ciekawej audycji Grzegorza Sroczyńskiego w TOK FM. A wręcz szokująco odświeżającej. Gdybym bowiem zapytał kogoś znającego polskie realia, kto napisał takie oto słowa...:

"(...) po raz kolejny trafiłem na prawicowe heheszki z tego, że zwierzęta boją się wystrzałów w petard, kulą się, sikają pod siebie i uciekają właścicielom. To kolejna tradycyjna beka, po rechocie z cierpienia karpi, szukających powietrza w worku foliowym i przekonywaniu nas, że futro jest fajne, bo "goła baba w samym futrze jest ładna, hehe". Tradycyjnie bekają ze zwierzęcego strachu samce alfa polskiej prawicy z Rafałem Ziemkiewiczem i Łukaszem Warzechą na czele, a wtóruje im chór kipiących testosteronem członków titterowej husarii, oraz szukające w mediach społecznościowych męża "prawe" ciotki - klotki w wieku przed i popoborwym. Nie mam złudzeń - ci ludzie to se tak na serio myślą. Podczas śledzenia dyskusji na temat zakazu hodowli futerkowych doskonale zorientowałem się, jakąż to empatię do zwierząt posiadają opaśli w sało, folołersów i opinię na każdy temat specjaliści - publicyści. Cepy argumentacyjne przemieszane z jadem i wiadrami cykuty, przyprawione paralelami o aborcji i lewactwie i - jak w przypadku strzelania w Sylwestra - żarcikami w stylu "lubię zwierzęta, są smaczne". Haha, super żart, taki nie za śmieszny. Prawie tak śmieszny jak redaktor Terlikowski piszący, że "zwierzęta to nie ludzie, więc nie mają praw".

...to? Myślę, że zaskoczę większość, tak jak i ja zostałem zaskoczony. To nie słowa "proaborcyjnego lewaka", czy kim to podobnie myślący do mnie stają się w oczach prawicy, ale Wojciecha Muchy, kierownika działu opinii... "Gazety Polskiej", jakby na nią nie patrzeć, tuby rządowej :) Jak dobrze wiedzieć, że i tam są osoby, które myślą inaczej niż myśleć muszą, bo tak trzeba, i nie boją się tego mówić głośno. Brawo dla tego pana! Zainteresowanych odsyłam do źródła cytatu, a dla tych, którzy mają wykupiony dostęp do podcastów - do samej audycji. A ja na koniec oddam raz jeszcze głos wspomnianemu:

"Wolę być po stronie zwierząt, niż po stronie heheszków piszących non stop o sobie, cytujących się nawzajem, wszechwiedzących bufonów ogoniastych, ich klakierów i potakiwaczy i całej prawicowej ferajny. Ten rok (a przede wszystkim kwestia zwierząt) mnie skutecznie wyleczył ze złudzeń, że to moja bajka. Więcej mam sympatii do uratowanej z rzeźni krowy, niż do gburów rechoczących z cierpienia zwierząt i ich anonimowych potakiwaczy i potakiwar. Jeśli tak myślą i mówią o zwierzętach, pieron wie, co gra im w duszy. To mnie jednak nie interesuje, nie chcę wiedzieć. Strzelajcie se w sylwestra, kupujcie se pistolety, piszcie o tym sążniste felietony, okraszajcie je przeczytanymi teoretykami lat minionych. Jedzcie se krwiste steki, niech wam cieknie po kolejnych podbródach. Walczcie z listonoszami, lewakami, i maratonami, jeździjcie siedmiolitrowymi samochodami, nie wierzcie w zmiany klimatu, bratajcie się z sadystami zbijającymi hajsung na krzywdzie zwierząt. Ale nie nazywajcie tego proszę, konserwatyzmem, a już na pewno człowieczeństwem". 

Piękne.

Komentarze (11)

Blachosmrody były, są i będą :P Tyle w temacie mojej wiedzy motoryzacyjnej - umiem (choć nie lubię) prowadzić auto - wystarczy :D
Na Kropę poczekam, chce takie megaaaa zimowe. Może być za dwa lata, jak tam gdzieś, kiedyś komentowałeś heh.

Lapec 20:19 poniedziałek, 28 stycznia 2019

Aaaa, Kropa w śniegu. Mam kilka zdjęć, ale akurat jeszcze była słaba po sterylizacji, gdy napadało, więc nie za bardzo jest co prezentować. Ale obiecuję, że jeśli będzie okazja, to sfocę. Choć nie ukrywam, że wolałbym, żeby takowa nie nastąpiła :)

Trollking 19:11 poniedziałek, 28 stycznia 2019

Lapec - ja akurat dzieci też bym nie jadł, bo się brzydzę :) W temacie siedmiolitrowych samochodów chyba się nie wypowiadałeś, albo nie pamiętam :)

Huann - akurat Wojciech Mucha dość aktywnie bierze udział w informowaniu o patologii, jaką jest przemysł futrzarski, nawet pod ramię z "lewakami". Szkoda, że nie da się odsłuchać tego wywiadu bez wykupienia dostępu, pewnie byś się zdziwił tak samo jak ja.

Trollking 19:06 poniedziałek, 28 stycznia 2019

Nawet w takim pisu są osoby lubiące zwierzęta - i pięknie mówią/piszą, dopóki edynie słuszna linia partyjna jednak nie stwierdzi, że trzeba brać stronę lobby bezmyśli-wsko - fiutrzarskiego, bo może zabraknąć głosów w wyborach. Dlatego taki Pan Mucha, choć pięknie prawi, jest dla mnie ostatecznie i tak kompletnie niewiarygodny.

huann 17:22 poniedziałek, 28 stycznia 2019

Przeczytałem oczywiście całość i nic nie napiszę. Wypowiadałem się chyba do każdej poruszonej przez Ciebie kwestii w przeszłości.

Zawsze lepiej powiedzieć "lubię zwierzęta, są smaczne" aniżeli "lubię dzieci... są smaczne" - seryjny morderca Albert Fish ;))

Wciąż czekam na fotki Kropy w śniegu :)

Lapec 08:06 poniedziałek, 28 stycznia 2019

Nie ma za co :) W sumie to myślałem, że już słuchałeś :)

Trollking 22:33 niedziela, 27 stycznia 2019

Znajdę w podcastach. Dzięki za namiar! :)

michuss 22:23 niedziela, 27 stycznia 2019

Spokojnie, spokojnie, czas pewnie na to przyjdzie. Ale generalnie jestem zwolennikiem mozolnego zbierania kilosów niż większych dystansów.

Aha, no i od kiedy mamy psa, to wolę z nim iść na dłuższy spacer niż robić setki. Sorry :)

Trollking 20:10 niedziela, 27 stycznia 2019

Rozwiń skrzydła i zaatakuj coś ambitniejszego jak 100 200 300, a może coś dłuższego. Albo coś z mega widokami, a nie ciągle płaskie tereny!

gizmo201 19:12 niedziela, 27 stycznia 2019

Ja też, ale się wstrzymałem. Jeśli w ogóle uda mi się pojeździć w kolejnych dniach, pranie nie miało dziś sensu :)

Trollking 18:15 niedziela, 27 stycznia 2019

Ja po dzisiejszej jeździe miałam ciuszki do prania...

anka88 17:18 niedziela, 27 stycznia 2019
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa wczet

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]