Glut oraz RYŚ
Było ciut cieplej niż wczoraj - zaledwie minus sześć :) Ale wiatr duł jeszcze mocniej, więc odczuwalna temperatura oscylowała w granicach kilkunastu stopni poniżej kreski. To właśnie w takich warunkach wykonałem wschodniego "jajnika": Dębiec - Lasek Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Lasek Dębiński - dom.
Przy okazji wyjaśniam tytuł - póki jeżdżę na wschód, mogę prowadzić RYŚ-a, czyli, z lekka staropolsko, Raport Yinwentaryzacyji Śryżu :) Dziś prezentował się on następująco:

Powoli idzie w masę :)
A skoro już przy masie jesteśmy...

Cała seria tych fajnych plakatów oblepiła ostatnio miasto. Jednak żeby zrobić to zdjęcie musiałem na chwilę wjechać (brrrr) na to coś, co za czasów ekipy poprzedniego prezydenta oznaczono jako ciąg pieszo-rowerowy, a ekipa aktualna wciąż nie może się zebrać, żeby ją skasować lub wyremontować (choć trzeba przyznać, że po drugiej stronie wyrosła jakiś czas temu całkiem fajna asfaltówka, jednak z kretyńskim rozwiązaniem kierującym rowerzystów na właśnie te wyboje).
Jak zwykle stanąłem sobie na jednym z kilku(nastu?) przejazdów kolejowych, którymi naszpikowana jest każda z moich tras. I ze smutkiem przyuważyłem kolejną zlikwidowaną budkę dróżnika, tym razem na Sandomierskiej. Teraz i te rogatki podlegają pod centralny system, czyli czas się nastawić na dwukrotnie dłuższe oczekiwanie :/

Za to jak widać jakiś półmózg już znalazł sobie pole do manewru na usyfienie okolicy swoim "dziełem".








