No, to w sumie na tytule mógłbym zakończyć ten wpis, bo większość została w nim zawarta :)
Ale... nie tak łatwo ze mną :) Coś napisać muszę, żeby nie było łyso.
Ruszyłem koło jedenastej, sądząc mylnie, iż wszystkie drogi są już czarne. I w większości przypadków tak było, lecz oczywiście za wyjątkiem tych dla rowerów. Pierwsza konfrontacja szosowych opon z białym czymś na Czechosłowackiej uświadomiła mi, że dziś nie ma co szaleć, do czego się grzecznie dostosowałem. Jednak im dalej w las (nawet dosłownie, bo trasa, mimo że asfaltowa, to w znacznej części prowadziła przez moje ukochane leśne szlaki Rogalińskiego Parku Krajobrazowego), tym bardziej przyjaźnie pod tym względem.
Wykonałem południowo-wschodniego "szczurka", w wersji: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Czapury - Wiórek - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice, tam nawrotka - Świątniki - Rogalin - Rogalinek - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań. Jechało się, jak na zimę, świetnie. Bo mimo przymrozku nie wiało mocno (!), choć z każdej strony i zmiennie, czyli głównie w pysk. Taka zima niech żyje, żyje nam!
Dzisiejsze fotki jak zwykle zdominuje port rzeczny w Radzewicach, moja ukochana miejscówka zresztą :) Jednak i inne lokacje dawały radę. Bo dziś było po prostu i fajnie, i ładnie. Choć i brzydoty nie zabrakło :) W Łęczycy na śmieszce soli tyle, że zacząłem się rozglądać za frytkami :) Wolałbym w sumie, żeby była oblodzona, wtedy bowiem łatwo by się dało wymigać od ewentualnego mandatu za ignorowanie zakazu jazdy rowerem wzdłuż niej, a tak... Hmmm.
Dzisiaj zamiast dziadygi był tam taki oto zacny pro-duet: Wyprzedzenie go łatwe nie było (a i fota niewyraźna, to z emocji), bo komunikaty głosowe wywołały niezłą panikę, ale przy zwolnieniu niemal do zera jakoś się udało.
Pozdrawiam! :)
Komentarze (12)
Ania - polecam, wybierzcie się tam kiedyś :)
BUS - no tak. Rozumiem. Jesteś wytłumaczony, choć trochę Ci współczuję :)
BUS - no proszę, dzień po dniu jazda? Nowy system? :)
Gizmo - tak jak już kilka razy pisałem, Poznań ma to szczęście, że zima bywa tu łagodna. Ale może być jeszcze lepiej - z tydzień czy dwa temu tu były zaspy, a w takim Gnieźnie (50 km na północ) suchutko :)
Lapec - bo to Radzewice, tam zawsze jest lepiej :) Wiem, że również pozdrawiasz :)
Dzisiaj było bardziej ślisko niż wczoraj bo rano na polach były mgły. Wczoraj 100 km góralem dla sprawdzenia jak jest mokro i dzisiaj na 80 na to niby suchsze była kolara i okazało się, że mogłem pojechać na odwrót, meh :P
Kamil - a żałuj, bo było spoko :) Na szczęście ja mam bliżej niż Ty do granicy miasta, ale z drugiej strony jak sobie pomyślę o takim Luboniu, to jednak wolę poznański smog :)
Katana - tego nie testowałem :) Ale wystarczy mi chyba panika po zwykłym "uwaga!", bo w panice jeden w lewo, drugi w prawo, prawie do kolizji w ruchu drogowym bym doprowadził :)
Ja na takich Januszy z Biedry na ddr wymyśliłam sposób. Robię głosowe i donośne ioio - (dźwięk koguta policyjnego) i od razu w panice skaczą w bok hehhe :) - spróbuj :PP
Wszystko ładnie, pięknie, ale widząc stan powietrza w Poznaniu i zalecenia o nieruszaniu się z domu - dzisiaj rower sobie odpuściłem. Ale byłem blisko, bo miałem już koszulkę termoaktywną na sobie :P
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"