Przeczuciowo?

Sobota, 19 stycznia 2019 · Komentarze(8)
Jednostopniowy minus na termometrze z samego rana średnio zachęcał do wyruszenia na rower czymś innym niż pług śnieżny, ale że takowego póki co jeszcze nie posiadam, to wybrałem szosę :) Nie powiem, były lekkie obawy, bo mimo słońca na niebie i generalnie suchych dróg, widziałem przez okno lodowe placki. A w myślach - swój potencjalny fikołek na nich.

Szybko przeskakując do finiszu zdradzę, iż obyło się bez. Głównie dzięki bardzo ostrożnej jeździe, jak i powoli rosnącej temperaturze, która zamieniła lodowiska w kałuże. W sumie najlepiej jechałby się dzisiaj po lesie, jakimś wypasionym MTB, ale również nie posiadam. Za to poholowałem kilka kilometrów sympatycznego użytkownika takowego sprzętu, z którym nie omieszkaliśmy ponarzekać sobie na polskich kierowców (nie ja zacząłem!) oraz rodzime śmieszki antyrowerowe (to już oczywiście moja inicjatywa).

Trasa wyszła mi spontanicznie dziwna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Co widać na Relive.

Bardzo lubię okolice Lisówek, bo na tych pustynnych zachodnich rewirach stanowią oazę zieleni i dzikości.


A że tamtejszy DPS aż nęci w temacie przetestowania przez jeden czy dwa dni opcji gościnno-noclegowej, to zapewne kiedyś nie omieszkam.

Jadąc do pracy słuchałem sobie fragmentów relacji z pogrzebu Pawła Adamowicza. Sporo mądrych słów tam zostało wypowiedzianych. A ja sam mam z tą śmiercią dziwną, hmmm, jak to nazwać? Korelację? Choć to chyba złe słowo. W każdym razie w dniu zamachu (13 stycznia) akurat czytałem sobie książkę Jerzego Karwelisa "Trzeci sort", która została mi pożyczona i polecona jako "rewelacyjny i obiektywny głos na temat zakończenia wojny polsko-polskiej" (co oczywiście kompletnie nie trzyma się kupy, a jest raczej poradnikiem dla partii rządzącej jak utrzymać władzę) na rozdziale, w którym autor gdyba sobie, co by było, gdyby ktoś... zamordował jakiegoś znanego działacza opozycji "w siedzibie partii lub na ulicy" i jakie od razu zrobiłoby się larum. Hmm.
To jeszcze nie koniec - wieczorem dzień wcześniej słuchałem sobie nowej płyty Disturbed, zespołu, którego - jestem w stanie się założyć - nie kojarzył do tej pory w Polsce prawie nikt (choć już dziś widziałem, że wypowiadali się domorośli muzykolodzy w gównianych programach TVN-u) spoza sceny metalowej (bo to właśnie taka grupa, a nie specjaliści od coverów a capella), w tym oczywiście "The sound of silence", ale nie w wersji z poprzedniego albumu, tylko z koncertu w Houston (TĘJ, chyba jeszcze lepszej). Katowaliśmy ją zresztą z Żoną wtedy kilkanaście razy, tak się spodobała (poniżej screen z Last.fm). 

Gdy usłyszałem ten utwór niewiele później w telewizji podczas żegnania prezydenta Gdańska na Długim Targu, poczułem się... specyficznie. Pewnie, jedno i drugie to przypadek, bo w przeczucia nie wierzę, ale... daje do myślenia.

Komentarze (8)

BUS - poszło, jak wiesz :)''

Lapec - kałuże to takie coś, na co będziemy narzekać, jak skończymy narzekać na to białe :) A Gdańsk powoli się kończy, wraca zwykła, klasyczna, polska nienawiść wzajemna i plemienna.

Trollking 21:26 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Akcja z Gdańskiem mi już tłem wychodzi, podobnie jak oglądanie zielonej trawy na Twoim blogu :P Oczywiście druga część jest żartobliwa :) BTW: kurde, zapomniałem jak kałuże wyglądają xD

Lapec 07:28 poniedziałek, 21 stycznia 2019

Dawaj linka w privie :P

BUS 22:53 niedziela, 20 stycznia 2019

Jurek - ale ja przecież nie napisałem nic o inspiracjach, tylko o dziwnym zbiegu okoliczności: czytałem książkę o zamachowcu zabijającego kogoś z opozycji i dzień później to się stało. Słuchałem mało znanego coveru (bo oryginał jest znany od dawna, zresztą świetny), a grany jest na pogrzebie. Ot, cała moja niewiara w przeczucia :) A komentarzy nie czytuję, bo gnoje czujące się mocne jako anonimy w necie nie są warte uwagi.

BUS - ano mam, od dawna, bo muza jest dla mnie niemal tak ważna jak rower :) A Disturbed to faktycznie lajcik, ale na rower nadaje się idealnie, bo przy blacku można zasnąć :)

Trollking 20:53 niedziela, 20 stycznia 2019

Wiesz ja samego blacku słucham już 20 rok ;) i ten masturbed to ja nie wiem co toto za jakiś wegetariański koszerny neorenesansowy gniotas docierający ryjem jest XD

BUS 18:19 niedziela, 20 stycznia 2019

Ty. Masz. Lasta. XD

BUS 18:18 niedziela, 20 stycznia 2019

Tego łysego gościa "śledzę" od pewnego czasu.
Dla mnie On i jego siła leży w interpretacji (chropowatości).

"Sound of Silence" jest 1964 roku.
Dobrze że dopisałeś że przeczucia nie wierzysz. ulżyło mi ... . :-)

Jurek57 17:30 niedziela, 20 stycznia 2019

Tomasz , nie odlatuj ... !
Nie sądzę by bandzior z Gdańska czytał kiedykolwiek ... cokolwiek ! Czy był przez kogokolwiek inspirowany.
Obawiam się natomiast tzw. komentatorów. Wypływających w takich okolicznościach na medialną powierzchnie niczym ścieki spuszczane do rzek.
To że autor tej książki ma prawo do stawiania dziwnych tez jest oczywiste. I chwała mu za to.
Ale mam pewne przeczucia. Że ta tragedia zostanie a właściwie już została wykorzystana przez nich , "komentatorów". Do wpływania na innych.
Poczytaj sobie komentarze w mediach pod "świeżymi"doniesieniami o tragedii. "Komentujący" newsa nie zostawili "suchej nitki" na swoich "wrogach" !

Zauważyłem też pewną tendencję w mediach ... że jak się nie da wytłumaczyć racjonalnie tego co nas otacza , sięga się po jasnowidzów.
Zaczynam nie raz żałować tego że oglądając/śledząc te medialne żenujące harce , umiem czytać ! :-(

Jurek57 17:04 niedziela, 20 stycznia 2019
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa orazp

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]