Na początek zagadka - co się dzieje człowiekowi, któremu udaje się trafić na lukę między opadem nocnym, porannym i tym przedpołudniowym, wycyrklować prawie idealnie dwie godziny między deszczem, który według prognoz miał przestać padać, a tym, który dopiero ma zacząć, ubierze się odpowiednio na rower, a nawet zdąży wyprowadzić psa i sięgnąć po dwa kółka?
Żeby nie trzymać w napięciu odpowiadam - odkrywa on (ów anonim) w tylnym kole panę, której wieczorem nie było, więc się jej nie spodziewał. Tym samym czas mi (bo chodziło o mnie, co za zaskoczenie) się skurczył o dobre dziesięć minut, z czego wymiana gumy trwała chwilę, a szorowanie łap - zdecydowanie dłużej :) Widziałem jednak w tym jeden plus - zawsze lepiej, jak dętka pójdzie w domu niż na dworze. I za to stwierdzenie dodaję sobie te 0,00000002% do skali optymizmu :)
Gdy w końcu ruszyłem, to kałuże częściowo obeschły, jednak warunki były dalekie od komfortowych - mokro, buro, dość wietrznie. Mimo to cieszyłem się, że w ogóle jadę. Minąłem dość płynnie (o dziwo!) Luboń, przez ścieżkę w Łęczycy dotarłem do Puszczykowa... ...a następnie do Mosiny, gdzie wpadłem na pomysł wykonania miliardowego podejścia do tematu spod hasła "czy może już jakimś cudem da się wykonać moje ulubione 'kondominium'". Nie dawałem sobie wielkich nadziei, ale że te umierają ostatnie, to doczłapałem sobie przez Krosinko i Dymaczewo do granic absur... to znaczy objazdu, gdzie jak zwykle przywitało mnie wahadło. Jednak tym razem zaraz za nim zauważyłem, że jeden z pasów jest częściowo zrobiony, więc postanowiłem kontynuować eksperyment. I - ku memu zdziwieniu - prócz kilku takich niespodzianek... ...jest całkiem ok. Nawet w Łodzi. Radujmy się :) Praktycznie do samego Stęszewa asfalcik gładki i pusty niczym słowotok premiera. Pięknie, prawda? No ale niestety - tak jak już kiedyś pisałem, dowiedziałem się u źródła, że zakwitnie tu śmieszka - na całej długości :( Na razie do tego momentu na szczęście daleko, ale już powstają jej podwaliny, a pewnie polecą i kolejne drzewa, żeby zrealizować ten debilny pomysł. Na dzień dzisiejszy więc w ten sposób wyraziłem swoje zdegustowanie: To powyżej to wersja oficjalna. Zamieszczam też tę bardziej z serduszka, więc proszę o zamknięcie oczu wszystkich czytających ten wpis małoletnich, mimo lekkiego ocenzurowania :) Właśnie skończyłem "Ślepnąc od świateł" Żulczyka (rewelacja), więc dość naturalnie przyszedł mi ten sposób przekazu :) Powrót już prostą drogą, przez Trzebaw, Rosnówko, Szreniawę i Komorniki do domu. Wiatr się oczywiście zmienił na boczny, ale kręcąc crossem mam na to ciut większą tolerancję. A za deszcz na ostatnich kilometrach specjalne podziękowania dla pękniętej dętki.
Kondominium powoli wraca, i - póki nie zrobią DDR-ki - będzie wciąż moją ulubioną podpoznańską trasą.
Jacek - piękne... Niestety Wartostrady tu nie zbudują, nie tylko z powodu braku rzeki obok :)
Jurek - nie zaczynaj, błagam, bo znów zaspamujemy pół BS-a! :)
Marcin - hehe, graty dla Endo i bezmyślnie małpującego go Relive :) 443 km/h dziś nie wykręciłem, ale się starałem :) Uspokajam - to widok z krajówki :)
Ładna droga w Łodzi => mam nadzieję że to inny znaczek aniżeli ten przy którym ja byłem. Tam była "szutrówka" i las wokoło. U was z tymi wycinkami nic nie wiadomo :P
Ależ tam wymyślili śmieszkę - takich "projektantów" trzeba posłać do Holandii i pokazać jak to się robi - oto przykład z którego skorzystałem z przyjemnością :)
Nie jesteś w tym sam - ja już mam cały Poznań i okolice w głowie pod tym właśnie względem opanowane do perfekcji. Niestety niektórych się ominąć nie da... :/
A co do niezgodności z przepisami DDRek, och, nie takie buble przechodziły, nie chcę psuć Ci humoru. Najwyżej znajdziesz inną wersję. Ja, jeżdżąc szosówką poza miasto tak układałem trasę, by ominąć ulice z g*wnianymi DDRkami ;)
A właśnie jeden z operatorów koparki, którego zapytałem co gdzie będzie, twierdził, że śmieszkę umieszczą z tej mojej "palczastej" strony. Jak widzisz zrobiłem wywiad pogłębiony, a i tak wciąż nic nie wiadomo :)
Na pewno w takiej konfiguracji z jezdnią nie będzie ścieżki !!! Bo to niezgodne z przepisami. A czy powstanie tam osobna , autonomiczna :-)) ścieżka , nie wiem !
Jeśli by miała być to po drugiej stronie drogi. Tam gdzie już "przygotowano" teren. Wiesz o czym mówię ale nie chcę ci szargać nerwów ... . :-)
Bitels - żyję :) Ale potem sobie przypominam, że najpierw jest ciepło, a później upały, więc mi się pesymizm włącza :)
Huann - jak widać na załączonym :) A ten kapeć akurat umarł nocą, w ciszy :)
Jurek - ale specjalnie dzwoniłem kilka miesięcy temu do urzędu w Stęszewie, a tam mądry pan od inwestycji drogowych mi potwierdził, że śmieszka będzie - asfaltowa, ale w miejscowościach częściowo kostkowa. Pożyjemy, zobaczymy - ale wyjątkowo chciałbym, żebyś miał rację i żadna DDR-ka tam nigdy nie zakwitła :)
To na co wskazujesz palcem (kciukiem) to będzie pobocze drogi. Wysypane tłuczniem. Gdyby miałaby być to ścieżka to zapewne droga (jej pas) byłaby po tej stronie szerszy i byłaby to ścieżka na pewno asfaltowa. Za Stęszewem w kierunku Buku (za lasem) do Tomiczek (2-2,5 km) jest już nowy asfalt i jest tak jak mówię. Więcej wiary ! :-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"