Mi to lotto

Niedziela, 2 grudnia 2018 · Komentarze(10)
Dzisiejszy rowerowy dzionek sponsorować miało lotto. Kładąc się bowiem wczoraj spać nie wiedziałem, czy w godzinach porannych drogi będą na tyle przejezdne, że uda mi się we w miarę bezpiecznych warunkach pokręcić przed pracą.

Gdy otworzyłem oczy, za oknem zobaczyłem nieśmiało świecące słońce. Dobry znak. Niestety spacerek z Kropą lekko mnie sprowadził na ziemię, gdyż to ”zero plus” na termometrze nie załatwiło całkowicie sprawy gdzieniegdzie śliskich dróg, postanowiłem więc odczekać jeszcze pół godziny, a w tym czasie odskrobałem crossa z całego syfu, który pozostał po ostatnim wyjeździe. Wybór bowiem tylko tego sprzętu dawał jako takie nadzieje, że wrócę w całości.

Ruszyłem koło dziewiątej, od razu stawiając czoła nie tylko jeszcze mokrym (ale już tylko fragmentami oblodzonym) ulicom, ale przede wszystkim wmordewindowi z gatunku ”umiarkowany z plusem”. Na szczęście na początek jednak miałem od niego chwilę oddechu, bo zacząłem od małego kursu po Lasku Dębińskim.


Od Starołęki zaczęła się klasyczna trasa w tę i nazad, bez żadnych korekt. Po wyjeździe z Poznania zaliczyłem Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki i w końcu Radzewice, w których zawróciłem.

Po drodze podziwiałem coraz śmielej pojawiający się na Warcie śryż…

...jednak kumulację fajności miałem w ulubionych Radzewicach, tam jak zwykle zawitałem do rzecznego portu, gdzie lekko zasmucił mnie widok usuniętego pomostu. Jednak poza nim – bajka. Trochę zimna, ale bajka :)





Były też i takie momenty.

Jak zwykle w okresie od grudnia do końca lutego cieszę się z każdego wyjazdu, bo czasem to istna walka. Dziś została ona po raz kolejny wygrana, choć w mało imponujących warunkach :) Jednak analiza prognoz na kolejne dni zmusza do pesymizmu – deszcz, deszcz, a poza tym jeszcze deszcz… Chomik już zaciera łapki.

Tutaj Relive.

Komentarze (10)

Ania - ano, bo to piękna, ale i niedoceniona (chyba na szczęście) rzeka :)

Mors - nie, jest jedna, po prostu inaczej światło padało. To samo z niebem - z jednej strony błękit, z drugiej szarzyzna :)

Trollking 19:27 wtorek, 4 grudnia 2018

Łódeczka raz jest szara, a raz brązowo-beżowa. Może tam są dwie podobne? :)

mors 10:35 wtorek, 4 grudnia 2018

Świetnie prezentuje się Warta.

anka88 09:49 wtorek, 4 grudnia 2018

Podpowiadaj tak dalej :) Później śryże smarne będą pływać :P

Lapec 06:20 wtorek, 4 grudnia 2018

Nieprawda, często jest tak, że się "udaje" nie kręcić :) Radzewice i mycie roweru można połączyć, wody tam dostatek :)

Trollking 21:35 poniedziałek, 3 grudnia 2018

Zawsze jak piszesz że zapowiada się przerwa w kręceniu to czekam na komplet wpisów :P Nie zawiodłem się i tym razem heh. Malutka kreseczka za przypomnienie mi po raz kolejny o Radzewicach, jak i o fakcie że muszę Krossiwo umyć, bo zaczynam pół lasu ze sobą wozić :DDD

Lapec 20:36 poniedziałek, 3 grudnia 2018

Jurek - hehe, no coś w tym jest :) Ale w takim razie rower byłby tylko dla niewierzących :)

Huann - taaaa, z tego co czytałem u Ciebie - kropka w kropkę. Tym razem z małej :)

Gizmo201 - raczej jakaś wersja Kany Galilejskiej. Z tego co widziałem, to latem winko aż tam się przelewa :)

Trollking 20:47 niedziela, 2 grudnia 2018

Poznańska Arka Noego?

gizmo201 18:24 niedziela, 2 grudnia 2018

Ja dziś mniej walczyłem ze ślizgawicą (jeździłem popołudniem), a bardziej z wichrem. Ale pewnie równie "przyjemnie" ;)

huann 18:23 niedziela, 2 grudnia 2018

U mnie "słońce" wyszło około południa. A zaraz potem nastały śniegowe ciężkie chmury.
Odpuściłem ... będąc nawet "umundurowany".

Używanie roweru i nie tylko w takich warunkach pogodowych przypomina seks.
Jeśli się nie zabezpieczysz ... pozostaje skrobanie ! :-)

Jurek57 18:20 niedziela, 2 grudnia 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa accza

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]