O/b/djazd
To właśnie dziś. Hurra :/ Wyjechałem sobie radośnie przy minus dwóch między ósmą a dziewiątą rano, a wracałem przy upalnym zerze. Takim na plusie :) Generalnie dość szybko, bo trzydziestym kilometrze, poczułem, że jest mi w miarę komfortowo i odważyłem się odsłonić policzki, za to zimno przechodziło mi do nóg, więc wyszedł remis. W związku z tym motywacja do jazdy nie osiągała najwyższych możliwych wskaźników, co widać po wyniku, ale i tak za pewien osobisty sukces uznaję, że nie skróciłem dystansu do gluta. Choć zakusy były.
Wykonałem wschodnią wariację trasy, w wersji: Dębiec – Hetmańska – Starołęcka – Krzesiny – Jaryszki – Koninko – Sypniewo – Głuszyna – Babki – Daszewice – Kamionki – Szczytniki – Koninko – Żerniki – Jaryszki – Krzesiny – Starołęka – Lasek Dębiński – dom. Tak jak na Relive (które aktualnie ma jakąś awarię, ale będzie później).
Przejeżdżając przez Koninko, wymyśliłem sobie, że pojadę skrótem przez kasztanową aleję, bo dawno mnie tam nie było. I nawet bym to zrobił, gdyby nie "drobna” niedogodność, o której drogowcy jak zwykle zapomnieli wspomnieć wcześniej. A że opisana była dość oryginalnie, to nie mogłem się powstrzymać i... :)

W sumie ciekawe, jaka była historia tej tabliczki. Czy ktoś źle obliczył pożądaną ilość i improwizował z lenistwa? Czy może zabrakło odpowiedniej? A może tak po prostu miało być? Zagadka nad zagadkami. Natomiast skoro już byłem, gdzie byłem, to podjechałem zobaczyć stan remontu tej drogi – jak widać jeszcze trochę potrwa, ale dobrze, że się zaczął, bo jazda po tym odcinku groziła szybką wizytą u stomatologa. Byle tylko zachowano piękny zielony klimat tego miejsca.

Miałem nieodparte wrażenie, że ludzie patrzyli na mnie jak na wariata, gdy tak sobie pełzałem w mrozie. Zupełnie nie wiem czemu :) Fakt, że rowerowe szlaki zrobiły się jakieś taki pustawe…








