O/b/djazd

Sobota, 17 listopada 2018 · Komentarze(10)
Zaczęło się. Można się było do czasu łudzić, że może jakimś cudem zima nie przyjdzie... Jednak w końcu nadszedł ten dzień, gdy należało odnaleźć zakopane gdzieś głęboko gadżety, czyli kominiarkę oraz grubsze rękawiczki rowerowe, a i jedna ocieplana bluza okazała się zaledwie połową tego, co potrzeba do zapewnienia jako takiego komfortu podczas kręcenia.

To właśnie dziś. Hurra :/ Wyjechałem sobie radośnie przy minus dwóch między ósmą a dziewiątą rano, a wracałem przy upalnym zerze. Takim na plusie :) Generalnie dość szybko, bo trzydziestym kilometrze, poczułem, że jest mi w miarę komfortowo i odważyłem się odsłonić policzki, za to zimno przechodziło mi do nóg, więc wyszedł remis. W związku z tym motywacja do jazdy nie osiągała najwyższych możliwych wskaźników, co widać po wyniku, ale i tak za pewien osobisty sukces uznaję, że nie skróciłem dystansu do gluta. Choć zakusy były.

Wykonałem wschodnią wariację trasy, w wersji: Dębiec – Hetmańska – Starołęcka – Krzesiny – Jaryszki – Koninko – Sypniewo – Głuszyna – Babki – Daszewice – Kamionki – Szczytniki – Koninko – Żerniki – Jaryszki – Krzesiny – Starołęka – Lasek Dębiński – dom. Tak jak na Relive (które aktualnie ma jakąś awarię, ale będzie później).

Przejeżdżając przez Koninko, wymyśliłem sobie, że pojadę skrótem przez kasztanową aleję, bo dawno mnie tam nie było. I nawet bym to zrobił, gdyby nie "drobna” niedogodność, o której drogowcy jak zwykle zapomnieli wspomnieć wcześniej. A że opisana była dość oryginalnie, to nie mogłem się powstrzymać i... :)

W sumie ciekawe, jaka była historia tej tabliczki. Czy ktoś źle obliczył pożądaną ilość i improwizował z lenistwa? Czy może zabrakło odpowiedniej? A może tak po prostu miało być? Zagadka nad zagadkami. Natomiast skoro już byłem, gdzie byłem, to podjechałem zobaczyć stan remontu tej drogi – jak widać jeszcze trochę potrwa, ale dobrze, że się zaczął, bo jazda po tym odcinku groziła szybką wizytą u stomatologa. Byle tylko zachowano piękny zielony klimat tego miejsca.

Miałem nieodparte wrażenie, że ludzie patrzyli na mnie jak na wariata, gdy tak sobie pełzałem w mrozie. Zupełnie nie wiem czemu :) Fakt, że rowerowe szlaki zrobiły się jakieś taki pustawe…

Komentarze (10)

Lapec- hehe, to ja jednak wolę jeszcze bardziej domową wersję chomika, z serialem przed pyskiem :)

Ania - a na pewno nierówno w głowie miał ten, który to wymyślił :)

Trollking 20:48 niedziela, 18 listopada 2018

No tak... inaczej nie można było odczytać tego objazdu jak tylko do góry nogami :)).

anka88 14:36 niedziela, 18 listopada 2018

Temperatura maksymalnie nie zachęca do wychodzenia z domu ;/

Na całe szczęście są "chomiki" => http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/11/18/13568182_633862c1ed7b96dcc74bf1e8425aea8c.jpg

:))))

Lapec 12:01 niedziela, 18 listopada 2018

Dzięki. Aż się samo narzu/przerzu/cało do zrobienia :)

Trollking 22:53 sobota, 17 listopada 2018

Dobre zdjęcie :-)))

grigor86 22:24 sobota, 17 listopada 2018

Jedyne rozsądne rozwiązanie w polskich warunkach :) Ja niestety czasem nie mam wyjścia :/

Trollking 21:20 sobota, 17 listopada 2018

Tego mogę się tylko domyślać póki co, bo jeździłem opłotkami, a po mieście starałem się tradycyjnie omijać miejsca uznawane przez tzw. "środowiska rowerowe" za, khee...przyjazne rowerzystom ;)

huann 20:05 sobota, 17 listopada 2018

JPbke - akurat ten objazd na szczęście ma dość dobrą alternatywę... objazdową :) No i przede wszystkim, w przeciwieństwie do wymienionych, akurat ten remont jest potrzebny...

Huann - szoszoni to jedno, najbardziej istotne dla naszego zdrowia, że wymiotło chodnikowych sezonowców :)

Trollking 19:32 sobota, 17 listopada 2018

A ja dziś spotkałem nadspodziewanie dużo szoszonów - nawet w postaci jednego peletonu!

huann 18:25 sobota, 17 listopada 2018

No tak, następny (po Dymaczewie i Witoblu) remont asfaltu na południowych rubieżach...

JPbike 18:11 sobota, 17 listopada 2018
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa niobe

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]