Będzie pana zadowolona...

Czwartek, 18 października 2018 · Komentarze(17)
Zanim o rozwinięciu tytułu, trochę o dzisiejszej trasie, na której jeszcze przed wyjazdem postawiłem spory znak zapytania, choć z małą nadzieją, iż zamieni się on w piękny, tryumfalny wykrzyknik. Ale po kolei.

Mniej już smarkając (chyba powoli wykańczam gnoja, więc na razie wstrzymałem się z kuracją proponowaną wczoraj przez kolegę Kamila), ale wciąż w dalekiej od ideału formie, ruszyłem dość późno, bo przed dziewiątą, myśląc sobie, że spokojnie, pewnie na styk, ale do pracy zdążę. Wiało z południowego wschodu, skierowałem się więc przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Dymaczewo Stare i Nowe do miejsca, gdzie miało nastąpić klu programu. Jakieś trzy tygodnie temu bowiem (opisywałem tę traumę kilkukrotnie) zaczęto robić rzeź na mojej ukochanej pętelce, czyli "kondominium". Miałem nikłą nadzieję, iż taki okres jest wystarczający na wylanie choć najcieńszej warstwy asfaltu, a co za tym idzie - umożliwienie mi jazdy. Tymczasem - niestety :/ "Zryć potrafiom, a jusz naprawić siem nie spieszom"- jakby pewnie napisał na jakimś wiejskim forum zirytowany mieszkaniec gminy Stęszew, natomiast ja bym podpisał się pod tym dwoma kołami. 

Zawróciłem jak niepyszny, bo telepanie się przez siedem kilometrów taką tarką zdecydowanie mi się nie uśmiechało...

Wróciłem swoimi śladami, ale że zabrakło mi kilometrażu (jakichś trzech kilometrów) do pięciu dych, zaliczyłem sobie przy okazji Osową Górę, wykręcając przy okazji sympatycznego fałmaksa, a dodatkowo jeszcze hopkę w Starym Puszczykowie. Może to nie góry, ale zmęczyć się było można. Tym bardziej, że powrót był... pod wiatr (łapy opadają, zmienił się centralnie na północno-zachodni), co widać na Relive.

No i teraz tytuł.. Na rondzie w Luboniu coś mi zaczęło dziwnie falować pod tyłkiem (nie, to nie problemy gastryczne), a początkowo nie mogłem ogarnąć czy z przodu, czy z tyłu. No i nie ma co ukrywać, lekko się odzwyczaiłem od awarii, od kiedy mam Treka. Jednak niestety, stało się - jakieś dwa kilometry przed domem, przy barakach na Opolskiej, musiałem się zatrzymać i stwierdziłem, że przednie koło ma powietrza mniej niż zero. Klasyczna, nieunikniona prędzej czy później pana. Tym samym pożegnałem fabryczną dętkę (sprawdziłem markę - tajwański (!) wynalazek o nazwie Cheng Shin Tube, chyba nie do dostania w Polsce), która wytrzymała co najmniej 11 tysięcy kilometrów, co jak na szosę i moje doświadczenia jest wynikiem kosmicznym. Fabryczna opona Bontragera jeszcze się trzyma, ale dziś zapobiegliwie kupiłem rezerwę, już innej marki, bo na Jeżyce nie mam czasu podskoczyć.

Przy okazji miałem w końcu (dobrze, że tak późno, póki co jedynie się brudziła i lekko porysowała) możliwość przetestowania możliwości malej, a konkretnej pompeczki Lezyne, którą wynegocjowałem po kosztach w momencie zakupu roweru. Poezja - dzięki patentowi z wężykiem spokojnie da się dopompować do jakichś siedmiu atmosfer, a może i więcej. Jak zgubię - będę płakał :)

Wieczorem na spokojnie sprawdzę, czy w oponie nie ma dziury, bo już w sumie najwyższy czas na takową. A do pracy zdążyłem... Noo, prawie :)

Komentarze (17)

Coś tam niby robili na horyzoncie, ale że termin oddania całości mają na końcówkę... 2019 roku, to aż się boję myśleć. Pozostaje jednak być dobrej myśli i ponawiać próby ataku :) Jednak cokolwiek będzie, już wiem, że będzie gorsze niż to, co do tej pory, przez tę cholerną planowaną DDR-kę :/

Pompka daje radę, dobry zakup, gratuluję :)

Trollking 21:15 sobota, 20 października 2018

A myślisz jak długo potrwa to utrapienie z tamtą i dość długą tarką?
No... mam taką samą pompkę :)

JPbike 18:45 sobota, 20 października 2018

Nigdy nie rządzili "moi" :) Za to Twoi niestety jeszcze tak :/

Z tym logo to już się uspokój, chciałbyś, żeby orła z godła Polski ktoś zamienił na - na przykład - skunksa? :)

Trollking 20:55 piątek, 19 października 2018

T-king: Tobie chyba ciężej - wszak rządzą nie Twoi :) ;p

mors 20:29 piątek, 19 października 2018

To jest nowe logo Jeleniej Góry ;)
Swego czasu była cała seria wielce szykownych awatarów morsa (zwierza) na monocyklach :))

mors 20:27 piątek, 19 października 2018

Mors - ja wiem, że łatwo Ci nie jest. Oj, wiem... :)

Trollking 19:08 piątek, 19 października 2018

Morsie! Jaki nowy, cykloszykowny awatarek! :)

huann 17:57 piątek, 19 października 2018

A laptop mam mini - tylko 10 cali, więc łatwo mi nie jest. ;))

mors 09:07 piątek, 19 października 2018

Sam jesteś kocioł. :) Bardzo łatwo poznać, kiedy piszę z komórki: wtedy, gdy nie stosuję polskich znaków. Oraz gdy piszę mało. ;) Ogólnie, to rzadko. ;p

mors 09:06 piątek, 19 października 2018

Mors - a Ty niby z komórki piszesz... Chyba pod lupą :) Wierz mi, że stworzenie tego wpisu w pracy kosztowało mnie wiele nerwów - a gdy zamiast spacji klawiatura zrobiła mi cztery entery, odpadłem. Brak kreski to naprawdę przy tym błąd statystyczny. Poza tym - przyganiał kocioł garnkowi :)

Huann - w sensie, że takie z dwudziestolecia? Nie... Raczej hiszpańskie ''el'' przed rzeczownikiem. Czyli: el literówek, bo w wersji damskiej musiałoby być: la literówka :)

Trollking 22:51 czwartek, 18 października 2018

Może to "el" jest przedniojęzykowym "eł"? ;)

huann 22:10 czwartek, 18 października 2018

Szkoda, że nie ma opcji podkreślania na czerwono. ;)
"malej" - podpowiadać dalej? :D

mors 21:56 czwartek, 18 października 2018

Huann - możliwe. Albo wielka armia ślimaków, bo każdy kapeć powoduje znaczne spowolnienie :)

Bitels - i życzę, żeby tak było jak najdłużej :)

Ania - o, pozytyw! Dzięki, faktycznie :)

Mors - nie wiem, czy mam Ci gratulować, czy współczuć :) Chyba to drugie, bo jednak wolę jeździć niż się męczyć, kosztem kilku gum :) Co Ci się nie podoba w cytowanym fragmencie i gdzie tu widzisz Krystynę?

Trollking 20:43 czwartek, 18 października 2018

Pozdrowienia od Dębicy - ponad 38 kkm bez kapcia na jednej i tej samej dętce. ;p

"możliwości malej, a konkretnej pompeczki" - pozdro od Rycha. ;))

mors 18:23 czwartek, 18 października 2018

Jedyny plus tej pany jest taki, że w tym czasie nie padało, nie było mrozu ani deszczu :). Zamiast tego świeciło słoneczko.

anka88 18:21 czwartek, 18 października 2018

Emeska póki co kapcioodporna :)

Bitels 16:10 czwartek, 18 października 2018

Jakaś bosa kosmiczna stonoga chyba nawiedzi nasz kraj wkrótce, bo wciąż gdzieś jakiś kapeć się robi...

huann 15:13 czwartek, 18 października 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa empot

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]