Dzisiaj wypad inspirowany klasyczną książką J.R.Tolkiena, czyli tam i z powrotem. Smauga nie spotkałem, troll to wiadomo, za to ogrów widziałem kilku, oczywiście zapuszkowanych :)
Wykonałem trasę z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Żabno, a na hopce za nim zawróciłem i popędziłem z grubsza swoimi śladami. Średnia byłaby nawet całkiem sympatyczna, ale Luboń zdecydowanie nie chciał mnie wypuścić ze swoich swojskich, przaśnych, wiejskich ramion - co postałem sobie na światłach i pohamowałem przy posesjach oraz skrzyżowaniach, to moje :) Pogoda rano jeszcze do wytrzymania, po południu już niestety parówa pełną gębą.
Dawno mnie nie było w kręconych dziś okolicach, a szkoda, bo lasy tam są niezwykle sympatyczne. A i jakoś tak lepiej psychicznie przejeżdża się przez takie urocze z nazwy Żabinko, niż przez dajmy na to Robakowo czy Srocko :) A tunel pod torowiskiem w Mosinie to jak na moje któryś tam cud świata, bo i Vmaxa można zrobić, i podjazdy poćwiczyć... Tym lepszy, że nie zawiera w sobie ani kawałka DDR-ki :) Relive za dziś: tutaj.
Istnieje ryzyko, że jutro czeka mnie przerwa od kręcenia, z powodów nierowerowych. Ale to się okaże.
Komentarze (11)
Ale daleko od nas! To potworność, jednak dla dobra ogółu.
A przynajmniej dla tego ogółu, który zamieszkuje Śląsk i WLKP ;)
Znaczy tak: z domu mam bliżej do Śląska (Chorzowa), z pracy do Zagłębia (S.O.S.nowca) No niestety, nie mam takich mocy ale (oby Diobeł tego nie czytał) z wiadomych względów Chorzów to bym chętnie kajś pod Noteć przesunął sesese ;)
Mors - wkurzał, ale lekko. W takich wyjątkowych przypadkach olewam temat. Za to ostatnio pojawił się podobno u Ciebie i niech tak zostanie :)
Lapec - tak sobie z ciekawości spojrzałem na mapę i ze zdziwieniem stwierdziłem, że masz bliżej do Zagłębia niż Chorzowa :) No chyba że specjalnie przestawiłeś granice :)
Co do nazw to od dziecka fascynowały mnie Niemyje-Ząbki :)
Ja ino z roboty wyjadę i mogę wpaść do miasta, w którym już pierwsze trzy litery wzywają żeby im pomóc :DDDDDD
W górach można pojechać se do Wieprza, odwiedzając Orzesze zobaczyć dzielnice Zawiść i Zazdrość, choć mamy również Irządze (pod Zawierciem) która nadaje się do odizolow a może nie wchodźmy w politykę ;)
DaruS - oj tak, lasy to czasem mój jedyny ratunek. Również psychiczny, bo człowiekowi się dusza cieszy, gdy tak zielono dokoła :) Mam nadzieję, że kotek docenił Srocko za przypomnienie o kuwecie :)
Grigor - Tumidaj zapewne w przeszłości było mekką przydrożnego grzybiarstwa :)
Ania - udawajmy, że Sroczyn pochodzi od srok :) A Robakowo nie dość, że się średnio nazywa, to jest koszmarnie brzydkie - już nie mówiąc o rzeźni położonej w centrum tej wsi...
I tu się z Tobą zgodzę w kwestii nazewnictwa. Tymczasowo pracuję w Robakowie i ta nazwa mnie nie zachwyca. Ja dzisiaj przejeżdżałam za to przez Sroczyn :)
W lesie jest najlepiej i nieważne czy to szosa czy mtb. Cisza, spokój i trochę cienia w te upalne dni. Srocko lepiej omijac z daleka... btw muszę posprzątac kotu kuwetę :P
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"