Randek z brutalnym wmordwindem ciąg dalszy. Zaraz, napisałem "randek"? Gdyby tylko tak wyglądały, to przyrost naturalny i przeróżne pińcetplusy byłyby możliwe jedynie w wyniku gwałtów :)
Mimo zajętego dnia mogłem ruszyć ciut później niż w inne dni robocze, czyli koło dziesiątej. Fajna rzecz, polecam. Wiało z północnego zachodu, co oznaczało, że albo będę musiał się pchać przez Poznań, albo przez najpierw Poznań, a potem jak zwykle zakorkowane Plewiska. Wybrałem opcję pierwszą, kierując się najpierw na Górczyn, skąd postanowiłem odnaleźć jakiś sensowny skrót na Junikowo przez okolice Osiedla Kopernika. Oczywiście próba - chyba już czwarta - wyszła tak sobie, może jeszcze z setka i odnajdę się w tej plątaninie jednokierunkowych i pozamykanych ulic. Albo wynajmę przewodnika :)
W końcu jakoś udało się znaleźć w okolicach cmentarza, pojechałem dalej wzdłuż jego starej części na Ławicę, następnie do Wysogotowa, gdzie skończyły się zabudowania, a zaczęły pola. Ja też się zacząłem kończyć walcząc z podmuchami. Po minięciu Dąbrowy, Sierosławia i Więckowic było już trochę lepiej, bo nie w pysk, a z boku, a ja w Fiałkowie postanowiłem zrobić sobie chwilę przerwy przy kultowym, znanym i miliard razy opisywanym przeze mnie warsztacie samochodowym. Dziś jednak zajrzałem sobie pod plandekę namiotu ze skarbami :) Ale najbardziej ucieszyło mnie ponowne sympatyczne przywitanie przez ziomala, którego poznałem już kiedyś przy podobnej okazji - dowód na tym filmiku :) Powrót bez atrakcji: Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Głuchowo - Komorniki - Plewiska - Poznań. Wymęczyła mnie ta walka, mimo słabego wyniku.
Bezpłatny - to bardziej miejsce pasjonata niż muzeum. Nie wiem czy zawsze da się zobaczyć te egzemplarze, bo są pochowane pod brezentem, ale nawet jakby były zamknięte, to zawsze jest kogo poprosić o prezentację. Jakby co - mijasz "Poznań Główny", mijasz czarownicę, mijasz "tupolewa" i patrzysz w lewo - tam szukasz :)
Miałem takiego samego zielonego malucha, tyle że w lepszej wersji (m.in. wygodne fotele Inter Groclin) :) A tak muszę tam kiedyś wpaść do Fiałkowa - wstęp płatny?
To trzeba mieć wyczucie, żeby na obu zdjęciach z zielonym Poldkiem zakryć mu pierwszą literkę na tablicy... Jak na moje będzie to zielonogórskie "Z" ale pewności brak, a kwalifikowałaby się do internetowej bazy wczesnych czarnych tablic. ;>
Lapec - bo to wieś, więc pezety i ościenne są na miejscu :) Ale też na to zwróciłem uwagę :)
Hmmm. Na tym z ostatniego zdjęcia jeździłeś? Nie wiem czy nie zgłosić tego do Animalsów :) A na poważnie - poldek ma szacunek wieczny, tak samo jak maluch zresztą!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"