Powoli kończy się
już wiosna i nadchodzi zima – na środę oraz czwartek synoptycy
zapowiadają deszcz ze… śniegiem. Bosko. Póki co dzisiaj nastąpił okres przejściowy – rano, gdy wyruszałem, niebo było zachmurzone
i istniało ryzyko opadów, jednak podjąłem męską, żeńską, a
może i nijaką decyzję o zabraniu szosy. Nie żałowałem, bo
gdzieś w połowie nawet się wypogodziło, o dziwo.
Trasa dzisiejsza…
hm. Napisać, że na własne życzenie zafundowałem sobie jakiegoś
wizualnego potworka plus korki, to mało napisać. Zachciało mi się
przetestować nowy wariant zachodni i mam za swoje. Nie dość, że
na odcinku między Poznaniem, Luboniem, Plewiskami a Komornikami
więcej stałem niż jechałem, to jeszcze co moja zmiana kierunku,
to gnój wiaterek mi leciał naprzeciw. Finalnie wynik więc nie powala, a na
mapie wyszła jakaś przeżarta w kilku fragmentach gąsienica. W
szczegółach składa się ona ze wspomnianej rzeźni Poznań –
Komorniki, następnie z wkładki: Gołuski, Głuchowo, Palędzie,
Dopiewiec, Konarzewo, Trzcielin, Dopiewo, znów Dopiewiec, Palędzie, Gołuski oraz Plewiska do domu.
W Konarzewie
chciałem zrobić zdjęcie tamtejszego pałacyku, po w końcu chyba dokończonej renowacji dachu, ale jak się
okazało wstępu na jego teren już ogólnodostępnego nie ma. Od
tych Napoleonów odwiedzających te mury w 1806 się widocznie w
czterech literach przewraca :)
A kawałek dalej, za
Trzcielinem, ponownie opadły mi witki na kierę i tak już zostały. Wiem, jestem nudny w tym temacie, ale wciąż nie potrafię się uodpornić na tę masakrę, która odbywa się od jakiegoś czasu. I ok, stare drzewa trzeba wycinać, ale czy ktoś jest mi w stanie racjonalnie wytłumaczyć konieczność dokonania tego? Spoko, zamieńmy wszystko w pustynię, niech na tych polach jeszcze bardziej hula wiatr, tłumaczmy barbarzyństwo kornikami i innymi bajkami. Wszystko, żeby nie powiedzieć wprost, o co chodzi: kasa, kasa, kasa...
Komentarze (14)
Morsie, ale nas zaorałeś! Ależ!! Nagroda Rozgrzanej Piły imienia Pierwszego Ekologa Jana Szyszki dla tego pana! :)
Odpowiedź jest prosta: żyjemy teraz, a nie kiedyś. Jak mogłem reagować na wycinkę, jeśli nie żyłem? Równie dobrze mogę Ciebie zapytać czemu nie walczyłeś podczas II Wojny o to, żeby ziemie, na których mieszkasz były polskie, a nie niemieckie.
Technologia idzie do przodu, drewno można pozyskiwać na specjalnych plantacjach (sadzić, ścinać, sadzić itp.) jeśli już w ogóle trzeba (a w sumie nie trzeba, to ludzka próżność). Natomiast to, co się aktualnie dzieje to po prostu danie zgodnie z debilnym prawem barbarzyńcom do ręki ostrego narzędzia przez gnoi, którzy ulegli lobbystom tej branży.
Porzadek musi byc. ;) Bardziej serio - mieszkacie i pracujecie w wykarczowanych (wieki temu) puszczach i to jest OK? Jak mozecie?! A moze wszystko, co wykarczowano w przeszlosci bylo konieczne, a to co teraz i w przyszlosci - to juz glupie i barbarzynskie? Ciekawy tok myslenia..
"Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las". Czy to piękne porzekadło jest w dzisiejszych czasach aktualne? Obawiam się, że coraz bardziej nie.
No niestety, jeszcze trochę i las wielkości 20 hektarów będziemy określać mianem co najmniej użytku ekologicznego. Miłościwie nam rządzący w tej kwestii mnie mega drażnią ;/
Powinni se na pół ściany walnąć cytat Antoina de Saint Exupery "Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, pożyczamy ją od naszych dzieci" - ino czy to coś da w czasach materializmu? Nakradną a cześć rodaków in jeszcze podziękuje ... o takie czasy.
Czasem mi się marzy, by podobnie potraktować łańcuchówką owych drwali - też po kawałku, żeby nie było za lekko. Zaraz, zaraz...co ja piszę... CZASEM?!... :/
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"