Plus na minusie

Sobota, 17 marca 2018 · Komentarze(7)
Plusy, plusy, plusy… W życiu trzeba szukać plusów… Tak twierdzą domorośli psychoterapeuci, więc wychodząc naprzeciw ich sugestiom próbowałem dziś jakiś znaleźć. Przyszedł mi na myśl tylko jeden: finalnie jednak nie padał śnieg. Koniec i kropka, więcej nie znajdę żadnego, choćby mnie przypiekano żywcem.

Tymczasem przypiekać nie chciano, w sumie to wręcz przeciwnie – raczej zamrażać :) O ósmej rano, gdy ruszałem, temperatura na termometrze wywindowała się już co prawda na całe minus pięć (wiosna!), ale pierwszy odczuwalny podmuch zredukował odczucie do (na oko) minus osiemdziesięciu. A potem było tylko gorzej. Zapobiegliwie, jako rowerzysta doświadczony życiem, wybrałem dziś na drogę crossa, znów gratulując sobie wyboru, bo na szosie odleciałbym pewnie gdzieś w zaświaty, jak nie dalej. Ja natomiast, spokojnie jak na wojnie, mając pod tyłkiem czołg (ale model z gatunku tych lżejszych), walczyłem o przetrwanie.

Trasa to wschodnie rewiry – przez Lasek Dębiński i Hetmańską na Starołękę, potem Starołęcką w kierunku Głuszyny, następnie Koninko, Borówiec, Gądki, Robakowo, Szczodrzykowo, Krzyżowniki, Tulce, Żerniki. Jaryszki, Krzesiny, Starołęka i znów przez Dębinę do domu. O taka.

Kombinowałem na wszystkie sposoby, jak schować się przed wiatrem, a wciąż kręcić drogami – w Poznaniu jeszcze jakoś mnie chroniły budynki, niestety już poza miastem chwilami prędkości rzędu 12-16 km/h to był maks, do tego uzyskany sporym wysiłkiem. Miało być lepiej po nawrotce, ale jak zwykle nie było, bo - wiadomix - gnój tylko czeka na takie chwile, żeby zmodyfikować kierunek i w najlepszym wypadku gnoić z boku. Wyjściem było wybranie rejonów mocno zadrzewionych, nawet jeden odwiedziłem, z radością myśląc o odcinku między Koninkiem a Borówcem, lecz gdy weń wjechałem, wymsknęło mi się soczyste kur…! ...cze. Przecież jeszcze niedawno był tu las…


Aha, miałem szukać plusów... No przecież jeszcze tyle drzew zostało... do wycięcia :/

Podsumowując: czysta rzeź - zmarzłem, przewiało mnie, ledwo dojechałem. Nawet święty Florek z OSP w Szczytnikach był zdecydowanie śnięty i mało optymistyczny :)

Komentarze (7)

Huann - czyli... "szczę"? :)

JPbike - zapomniałem napisać, że mimo soboty minąłem dziś jednego (!) rowerzystę i był na szosie! :) Człowiek-hardkor :)

Grigor - no fakt. Zaraz się okaże, że jednak były same plusy :)

Ania - zaraz zerknę na relację :) Nie chcę martwić, ale wiać ma tak samo, choć niby cieplej. Oby!

Trollking 21:57 sobota, 17 marca 2018

Nie tylko Ty, Tomku, zmarzłeś. U mnie było podobnie. Może jutro będzie lepiej? :)

anka88 21:39 sobota, 17 marca 2018

Słońce świeciło - plus.

grigor86 21:09 sobota, 17 marca 2018

Fakt, dziś podmuchy chyba z syberyjskich pustkowi były takie że lekkie szosówki przy bocznych powiewach latałby wraz z właścicielami niewiadomo gdzie i dokąd ... :)

JPbike 20:44 sobota, 17 marca 2018

Zawiera się w całej skali od "zazdroszczę" do "nie zazdroszczę" :D

huann 19:44 sobota, 17 marca 2018

Domyślam się, jak bardzo pojemne jest owo "prawie" :)

Trollking 19:24 sobota, 17 marca 2018

Prawie zazdroszczę rowerowania ;)

huann 18:47 sobota, 17 marca 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa cypan

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]