Larwalnie

Sobota, 13 stycznia 2018 · Komentarze(7)
Dzisiaj wpis króciutki, bo mimo soboty czasu brak, poza tym tak przemarzłem na trasie, że starałem się nie rejestrować zbyt wielu bodźców zewnętrznych, skupiając się na jeździe w pozycji larwalnej, jeśli oczywiście takowa istnieje. Jeśli nie - to już istnieje :)

W sumie pogoda była całkiem ładna, przynajmniej wizualnie, pod warunkiem, że analizowało ją się w ciepłym domu, zerkając za okno. W praktyce bezchmurne niebo przypłacone zostało lekkim mrozkiem, czyli pierdółką, ale co najgorsze - powiązaną z przejmującym arktycznym wiatrem. Tu dodam, że jeśli ktoś mi jeszcze coś napisze o bezwietrznej Wielkopolsce, to wezmę go na bezpłatny staż w celu poruszania się przede mną przez całe wyjazdy, wtedy pogadamy :) Dość powiedzieć, że w połowie dystansu miałem na liczniku średnią na poziomie nieco ponad 22 km/h (sic!), a ten marny wynik, który pojawił się finalnie, to pokłosie mojej naprawdę ostrej walki ze wszechobecnym wmordewindem. Musiałem nawet wyłączyć audiobooka, bo tak mi duło w uszach, że traciłem co chwilę wątek :)

Trasa dziś minimalnie dłuższa, bo tak :) Czyli: Poznań Dębiec - Lasek Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Dziećmierowo - Kórnik - Mieczewo - Rogalin - Mosina - Puszczykowo - Luboń (tu jak zwykle to, co zwykle) - Poznań. Bez przygód, choć lekko się zawiodłem, bo w Dziećmierowicach ujrzałem na horyzoncie szoszona i zacząłęm go gonić, a gdy już siedziałem mu na plecach w okolicach zjazdu na S11 w Kórniku, ten skręcił w inną stronę, nawet mnie nie widząc. I z lansu nici :)

Aha, napęd jeszcze nowiutki. no i czyściutki. Choć to i tak tylko makijaż, bo w środku suportu wciąż rynsztok, więc zdjęcie nieprzypadkowe :) Ale przyznać trzeba, że działa całkiem płynnie po remoncie na bazie substytutów (z musu), martwi mnie tylko jak długo.

Cholera, miało być krótko, a wyszło jak zwykle :)

Komentarze (7)

Ej, dokładnie koło tego krzyża się zatrzymałem! Tylko wyciąłem ze zdjęcia, bo mi nie pasował do konwencji :) Skoro już wiem, gdzie mieszkasz, to nie wykluczam, że jak nie będę przed pracą i będę wiedział, że jesteś u siebie, to się wproszę, zgodnie z zaproszeniem :) Na piwo mnie nie trzeba dwa razy zapraszać, wystarczy zacząć mówić "p" i już wiem, o co chodzi :) Tylko że na rowerze nie piję, więc pewnie skończy się na kawce, którą również uwielbiam.

Dzięki!

Trollking 17:50 czwartek, 18 stycznia 2018

Tomku jeśli robiłeś te zdjęcie w okolicach krzyża to wiedz, że dom przed krzyżem to mój dom. Następnym razem wpadnij na kawę/herbatę lub piwo. Ps. mam już pierwsze własne w tym roku ;-)

rolnik90 11:20 czwartek, 18 stycznia 2018

Z grubsza polega na tym, że zamykasz się w sobie, przytulasz do ramy i starasz przetrwać :)

Trollking 17:31 niedziela, 14 stycznia 2018

Pozycja larwalna?! Pierwsze słyszę ;)

anka88 17:20 niedziela, 14 stycznia 2018

Huann - w góry ciągnie, gdy Celsjusze rosną, więc górala ujrzysz wstępnie wiosną :)

Jurek - to była przenośnia, która oddaje z grubsza poziom zimna. Bez wnikania w szczegóły :)

Trollking 22:28 sobota, 13 stycznia 2018

Czemu arktyczny ... przecież wiało ze wschodu ? Czyżby nastąpiła jakaś gigantyczna deklinacja magnetyczna ? :)

Jurek57 17:54 sobota, 13 stycznia 2018

No i proszę:
Miło jest widzieć szoszę!
Choć także nie bessa, lecz hossa
Gdy oglądać mogę Crossa!
Zakrzyknę jednak "tralala!"
Gdy z-oczę w górach - Górala ;)

huann 17:24 sobota, 13 stycznia 2018
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa edyni

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]