Wpis auto-de/mo/bilny
Dobrze, że miałem do pracy na trzynastą, bo wczesnym rankiem z powodu opadów i lekkich przymrozków na drogach było, hmmm, interesująco. Ja ruszyłem w okolicach wpół do dziesiątej, gdy asfaltami dało się już jeździć normalnie, gorzej z DDR-kami, na których zalegała warstwa lodu. No ale kto nimi jeździ? Trzeba się szanować. O, taki mądry jestem, jak wiem, że raczej się przed mandatem wybronię :)
Trasę wykonałem w tę i z powrotem - Dębiec, Starołęka, Krzesiny, Żerniki, Tulce, Garby, Zalasewo i Swarzędz, powrót swoimi śladami. Na wszelki wypadek powolutku i ostrożnie.
A teraz wyjaśnienie skąd tytuł - miłośnikiem motoryzacji jestem takim, jak mięsożercą. Zerowym :) Ale bardzo podobają mi się auta klasyczne, szczególnie tu unieruchomione na stałe. Taki właśnie egzemplarz wypatrzyłem na terenie jakiejś firmy położnej na granicy Poznania i Jaryszek i aż się zatrzymałem, żeby sfocić koło siebie dwa graty.

Niestety nie mam zielonego pojęcia, co to za sprzęt (czekam na sugestie, bo jestem wyjątkowo ciekawy). Miałem jakąś szansę się dowiedzieć, bo chwilę po tym, jak się zatrzymałem, w drzwiach przedsiębiorstwa pojawił się kobiecy cerber, którego uspokoiłem, że nie mam zamiaru kraść nadwozia, a tylko je udokumentować, ale mój dialog wyglądał tak:
- A wie pani może co to za model?
- Jakiś amerykański.
Aha :)
To nie koniec moich dzisiejszych przygód z motoryzacją. Już na samym początku, na Drodze Dębińskiej, pomogłem wydostać się z dziury położonej po drugiej stronie od kierunku jazdy (nawet nie chcę się zastanawiać, jak to się stało) samochodowi firmowemu pracowników Inei, którzy bardzo mi dziękowali i to był pozytyw. Jednak parę minut później, na rondzie na Minikowie z osłupieniem patrzyłem, jak uprzywilejowany rowerzysta na przełaju musi hamować na rondzie, bo z podporządkowanej wbija się na pełnej parze jakiś mistrz kierownicy. Gratuluję koledze refleksu, krzyknąłem do niego tylko, wskazując pył za odjeżdżającym wozem: "no debil!", na co odkrzyknął: "baba!" :)
A jeszcze chwilę wcześniej uwieczniłem takiego oto króla szos w stanie spoczynku:

Tak, to był wybitnie motoryzacyjny wyjazd... :)








