Weekend. Czas na wypoczynek, krzewienie aktywności fizycznej, spokojne oddawanie się przyjemnościom i pasjom... Tyle teorii :) Teraz praktyka: gniję w pracy, a dzisiejsze warunki do jazdy delikatnie odbiegały od tych idealnych. Co prawda nocne opady zniknęły gdzieś nad ranem, ale mokre drogi oraz aura zbliżona do tej z horrorów zmusiła mnie do wyboru crossa. Zdecydowanie takowego nie żałowałem.
W roli głównej wystąpił bowiem wiatr. Żeby w zarodku wyskrobać potencjalne komentarze w stylu: "jaki wiatr, przecież w Wielkopolsce nie wieje", które zdarza mi się tu wyczytać gdzieś z okolic kola podbiegunowego, załączam stosowny obrazek :) No kurna wiało, nie da się ukryć ;) Generalnie czułem się jak na treningu wysokogórskim - były momenty, że stosowałem najmniejszą tarczę z przodu i prawie największą z tyłu, bo inaczej nie dało się jechać... A, no i trzeba przyznać, że fragmenty z powiewem w plecki były całkiem przyjemniaste, szkoda tylko, że było ich tak mało :)
Jechałem najpierw o suchym kasku, jednak ostatnie dziesięć kilometrów to najpierw mżawka, a potem już regularny deszcz. Trasa (tu Relive) z gatunku przed siebie i nazad, czyli z Dębca przez Luboń, Wiry, Komorniki, Chomęcice, serwisówki, Gołuski, Palędzie, Dąbrówkę, Zakrzewo, Wysogotowo, poznańską Ławicę (akurat miejsce pasujące idealne, bo leciałem z wiatrem)... ...i Bułgarską, gdzie sfociłem jeszcze deszczową pieczarkę z wciąż ładnie prezentującym się pierwszym planem :) Do domu wróciłem zaliczając jeszcze Górczyn, kompletnie usyfiony, sprzęt oczywiście również. Ale główka pracuje - gdy zauważyłem pod blokiem pana z firmy Remondis, który akurat czyścił pojemniki do segregowanych śmieci myjką zainstalowaną w specjalnym samochodzie, zapytałem grzecznie czym myje. Po usłyszeniu, że samą wodą, poszedłem dalej w swej śmiałości i zaproponowałem, że może gratis potraktować strumieniami H2O również mój rower, co o dziwo spotkało się z chęcią współpracy. Tym samym nie musiałem jechać na stację i podczas powrotu znów go brudzić, więc po wykonanym sympatycznym geście grzecznie podziękowałem miłemu jegomościowi, a zaoszczędzone 2 PLN obiecałem poświęcić na browara (no dobra, zeta muszę dołożyć, bo sikaczy za dwójkę nie pijam) i łyknąć za jego zdrowie. A z siebie jestem dumny - Poznań uczy oszczędności :)
Jutro podobno lepiej nosa z domu nie wyściubiać, bo w porywach ma wiać do 100 km/h. No ale przecież w WLKP to tylko imaginacja, więc może nas oszczędzi? :)
Jurek - no ale jak się miałem podzielić, jeśli on w pracy, a ja za moment do pracy? To był głos rozsądku, bo w innym wypadku pewnie wypilibyśmy brudzia :)
Putin - spokojnie, spokojnie. Myślę, że to kwestia czasu :)
Huann - fajne :) ale chyba szkoda Twojego talentu na takie Szyszkor/dniki :)
Wędrowali drwale przez zielony las /łup, łup, łup/ Mieli harvestera, siekier, pił - zapas. Wędrowali (stuku-puku) Rżnęli wszystko, łupu-cupu: "Walczymy z kornikiem: Ściema ta - dla mas;)"
Naraz sam minister Już na porębie Grymas mu wykwita Na srogiej gębie: "Myśliweczki - przybywajcie Żubry, wilki, łosie - wystrzelajcie! Szkodniki z nich niczym Kornik na... dębie!"
Wkrótce pusto, cicho Jest już w miejscu tym Gdzie jeszcze niedawno Żubr z bobrem wiódł prym A minister w swej stodole Wraz z Antonim i Rydzolem Piją zdrowie Kaczki... I się skończył rym.
A już myślałem że podzielisz się z tym panem tym piwem ... to w temacie poznańskiej oszczędności. Poszedłeś o poziom wyżej . :) Aniu - Grzegorz vs orkan Grzegorz .Wybór należy do Ciebie ! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"