Dziś wpis króciutki (i robiony ekspresowo przed pracą), bo ile można pisać to samo i o tym samym? Wiatr wciąż mocno gnoił.... Tfu!!!!! Co ja piszę? TIR-y wciąż powodowały, że powietrze poruszało solidnie flagami, co oczywiście nie jest tożsame z tym, że prądy powietrzne upierdliwie utrudniały mi jazdę. Gdzie tam. Przecież w Wielkopolsce nie wieje, jak powszechnie wiadomo :) Do tego wydaje mi się, iż kilka razy pojawiły się drobinki trotylu, ale już co do tego nie mam pewności :)
Trasa: Dębiec - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Dębiec.Temperatura wzrosła już do aż 17 kresek na plusie, jednak - jak się okazało - podjąłem słuszną decyzję o ubraniu się w cieplejszą bluzę. Na drogach jeszcze względny spokój, czyli cisza przed burzą, jaką będzie koniec lata i zapuszkowanie miast i wsi.
Skończyłem w końcu trylogię "Ostatnie Imperium" Sandersona, w wersji audiobookowej. Szkoda się było żegnać z bohaterami, ale cóż zrobić - wydawnictwo zdecydowanie polecam, szczególnie jeśli ktoś lubi inteligentne fantasy, do tego ze sporą ilością przemyśleń filozoficzno-teologicznych. Teraz zaczynam kontynuację "Millenium", autorstwa Davida Lagercrantza.
Tu jedna z moich ulubionych alejek między Szreniawą a Rosnówkiem: A mi znów udało się przyłapać wredne TIR-y w akcji! :)
Komentarze (8)
Grigor - szkoda, że nie przyuważyłeś na jakich był blachach. Jeśli na toruńskich to mamy odpowiedź :)
Mors - dopiekłeś? Raczej rozbawiłeś tym swoim "iściem" w zaparte, im więcej faktów, tym gorzej dla nich :) Ale już Ci odpuszczam, zbrechtałem ku przestrodze i tyle :) Rozumiem, że samoloty na Ławicy to takie uberTIR-y? :)
Odnośnie TIRów - dziś widziałem takowego z długą naczepą, na której było napisane MOHER SPEDITION....hmmm też wiatru narobił i tak sobie myślę, czy nie wiózł transportu na kolejną miesięcznicę...
Bitels - próbowałem. To nie działa, jeszcze się gnojek bardziej dopomina ;) poza tym - jaki wiatr? P
Ania - może to jest myśl... choć nie, w weekendy jeździ ich dużo mniej, a też jest problem... Cóż, ja tylko przekładam na rzeczywistość morsowe teorie, ale nie czyni mnie to ekspertem :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"