Z deszczu pod serwisówkę

Sobota, 17 czerwca 2017 · Komentarze(6)
Wczoraj się udało, dziś już nie. Niestety, widocznie mój limit pogodowego szczęścia został wyczerpany, a jak już został to z przytupem :) Cały weekend mam pracujący, więc jedyną okazją do pokręcenia był jak zwykle poranek - dzisiaj deszczowy. Jednak około dziesiątej kałuże przestały wykazywać "aktywność kropelkową", więc wyczułem szansę. Zapakowałem się na crossa i ruszyłem.

Początkowo nawet nie było źle. Wiało koszmarnie, ale mokro było tylko pod kołami. Jednak gdzieś po minięciu Plewisk i Skórzewa zaczęło skromnie kropić, więc wymyśliłem sobie, że "cofnę się do przodu" i skręcając na Dąbrówkę zrobię sobie bazę na potencjalny szybszy powrót. Stawał się on coraz bardziej realny, bo deszcz się nasilał. Już byłem mentalnie gotowy na zakończeniu dystansu na poziomie skromnego gluta (30+), ale coś mi we łbie się pokiełbasiło (na sojowo) i postanowiłem skorzystać z uroków dróg serwisowych, które jakiś czas temu testowałem prawie we wszystkich kierunkach, prócz jednego. Wyłączając na chwilę logikę sam siebie przekonywałem, że dobrze jadę, co prawda lekko się dziwiąc czemu zamiast wiać mi w plecy, wieje w pysk, ale jak już tu wielokrotnie wspominałem - nie było to szokiem względem codzienności :) Wszystko skończyłoby się może zgodnie z zamiarami, gdyby ktoś raczył tam GDZIEKOLWIEK postawić JAKIKOLWIEK kierunkowskaz. A że nie raczył to... zamiast w Poznaniu znalazłem się w Dąbrówce, czyli praktycznie w punkcie zero, za to posiadając na sobie ciuchy o znacznym stopniu zawilgocenia. Jako że ów stan nie rokował na nagłe wysuszenie, postanowiłem zrezygnowany pójść za ciosem i dokręcić do pięciu dych, przez Dąbrowę, Wysogotowo, Skórzewo i Plewiska. Dzięki tamu moja mapa z wyjazdu wygląda w ten oto sposób

Trochę jak uniki platfusów na pytania u uchodźców lub pisiorów na zagadnienie: ile jeszcze kompletnych mentalnych zer znajdzie się w państwowych spółkach za ich rządów :)

Gdy odważyłem się wyjąć telefon z kieszonki, było już lajtowo:

Korzystając więc z okazji zrobiłem jeszcze dokumentację zdjęciową przy Szachtach, mającą ukazać co rozumiemy pod pojęciem "szarość"...


...by w końcu pojawić się w domu. A w sumie do niego wpłynąć :)

W sumie... bawiłem się nieźle :) Nawet nieprzemakalna Sigma zamokła dziś tylko raz :)

Komentarze (6)

...albo z kłem w plecach :)

Trollking 19:42 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Mamut albo mors - wtedy można zostać na lodzie. ;)

mors 18:44 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Tu w sumie też, z jedną przerwą na zrobienie mnie w bambuko :)

Trollking 17:31 poniedziałek, 19 czerwca 2017

U nas lało do popołudnia.

lipciu71 15:39 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Jak się pójdzie za ciosem mamuta to będzie jeszcze bliżej ziemi. Chyba że się za nim pójdzie na ziemi, wtedy oznacza to dobrego dilera :)

Trollking 20:11 niedziela, 18 czerwca 2017

Zazwyczaj dobrze jest pójść za ciosem - chyba, że to mamut. To wtedy tak se.

huann 19:19 sobota, 17 czerwca 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa epatr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]