Sto na sto lat :)

Sobota, 11 lutego 2017 · Komentarze(19)
Najpierw na serwis do Mosiny. Potem do Jurka na sto lat.

Szczegóły i relacja jutro. 

Jak dożyję :)

-------------------------------------------------------------------------------------

Powyższe napisałem wczoraj z telefonu, tracącego co chwilę zasięg. Dożyłem, czas dopisać resztę :)

--------------------------------------------------------------------------------------

Są takie miejsca, do których dociera się na raty. Tak jest z Prusimiem, czyli - jak się okazało, gdy w końcu tam trafiłem - położoną w cywilizowanej głuszy piękną ostoją spokoju. Moje pierwsze podejście z drugiej połowy października zakończyło się fiaskiem z powodu pedałów. I nie chodzi tu o żadną Paradę Równości, a o defekt na trasie, szerzej opisany TUTAJ. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i postawiłem sobie za punkt honoru dotrzeć tam z nie byle jakiej okazji, jaką była celebracja sześćdziesiątych urodzin naszego bajkstatowego Jurka.

Do celu miałem około 80 kilometrów, jednak wyjazd postanowiłem poszerzyć o zahaczenie serwisu w Mosinie, gdzie w końcu zdecydowałem się ożywić zakleszczony na amen tylny hamulec. Od ponad miesiąca hamowałem tylko przednim, więc czas był najwyższy. Na miejscu okazało się, że temat jest grubszy z powodu zapieczenia się całości, reanimacja trwała dłużej niż sobie obliczyłem, więc zanim wróciłem do domu i ogarnąłem się do wyjazdu była 13:30. Późno. Za sobą miałem walkę z bocznym wiatrem, potem spory kawałek po Poznaniu zanim dogrzebałem się do DK92, więc gdy poczułem błogosławiony powiew w plecy miałem na liczniku prawie 50 km, ze średnią ledwie zahaczającą o 27 km/h.

Na szczęście, prócz małych wyjątków, faktycznie powiew pomagał. Bez problemu dotarłem po osobistego Greenwich, czyli miejsca, gdzie ostatnio byłem zmuszony się poddać i zawrócić, widniejącego na fotce z wyżej wymienionego wpisu. Zrobiłem jej lutową wersję.

Poza tym nie zatrzymywałem się prawie w ogóle, bo czas naglił, a i w sumie nie było po co na nudnej drodze. Później popełniłem jeden poważny błąd, sam nie wiem czemu kręcąc przez centrum Pniew, a nie obwodnicą. Prócz zdjęcia przy tablicy zostało mi w pamięci jedynie samo zło. Zadupie to mało powiedziane, a upierdliwość ddr-kowa trzyma poziom najgorszego trzeciego rowerowego świata rodem z PL. Zresztą wystarczy spojrzeć jak było komfortowo:


Przeżyłem i ruszyłem dalej. Gmina Kwilcz to już zupełnie inny świat. Zaczęły się klimaty parku krajobrazowego, zaczęły się pagórki, a do tego kilka razy przelatywały nade mną spore dziobate drapieżniki. A że już wychodziło ze mnie zmęczenie jazdą w mrozie, klimacik w głowie zrobił mi się ciekawy. Dodatkowo zaczęło się robić szaro, ja nie wiedziałem dokładnie gdzie kierować się dalej.... Jednym słowem - było genialnie :)

W końcu trafiłem na właściwy azymut:

Stąd już był rzut beretem, mimo że w dół, to niedaleki :) No i pojawił się sam Prusim, który z ciekawości objechałem, zafascynowany urokiem tego miejsca.


Po telefonicznej konsultacji co i jak przez las dotarłem do celu. W sumie to bardziej się doślizgałem :)

No i zaczęło się świętowanie w doborowym towarzystwie, złożonym głównie z rodziny szanownego Jubilata. Reprezentacja BS była skromna (prócz mnie dojechała jeszcze JoannaZygmunta) ale jednak była i mam nadzieję, że godnie trzymaliśmy pion :) Impreza rozkręcała się z minuty na minutę, a może z łyku na łyk? :) W każdym razie bawiłem się świetnie ze świetnymi ludźmi, rozpalone ognisko stworzyło niesamowity klimat, a nocne Polaków rozmowy musiały skończyć się na polityce, no bo jak? :) Choć i tematów rowerowych nie zabrakło.

Jurek, dzięki za zaproszenie - było super :) Dzięki Twojej rodzince za rewelacyjnie (i do tego kulinarnie również pode mnie) przygotowaną całość. Plusem dodatnim jest kolejna poznana na żywo osoba z BS (pozdrawiam!), a także motywacja do wykonania premierowej w tym roku, a może w sumie pierwszej w życiu stówy w warunkach zimowych (minus 3). A kto nie dotarł, jego sprawa czemu, niech żałuje. Ma czego!


Komentarze (19)

Druzja !
Nie skaczcie sobie do gardeł ... :-)
Ja jestem nieobiektywny. Jestem krótkowidzem .

Jurek57 20:37 środa, 15 lutego 2017

Hehe, fenomen :)

Trollking 23:38 wtorek, 14 lutego 2017

Jeździłem po Buku, jeździłem i po P-niu. I nie zauważyłem żadnej różnicy. ;))

mors 23:34 wtorek, 14 lutego 2017

Obiektywny będziesz jak pokręcisz po moich ścieżkach. I się nie bój :)

Jurek ma po swojej stronie jednego sprzymierzeńca, którego nie mam ja.

Nazywa się Buk :)

Trollking 23:29 wtorek, 14 lutego 2017

No jestem obiektywny, bo porównuję do zeznań J57, któremu wieje 3x rzadziej i słabiej. :))

mors 23:16 wtorek, 14 lutego 2017

Uwielbiam takie obiektywne deklaracje :)

Morsie, raz jeszcze powtarzam - zapraszam do Poznania, pokręcisz ze mną po mieście i wielkopolskich polach, sam ocenisz poziom dramatyzowania. Daleko nie masz :)

Trollking 23:06 wtorek, 14 lutego 2017

Rozbieram tylko te, w których dramatyzujesz. :)

mors 22:58 wtorek, 14 lutego 2017

Tak, Morsie, DOKŁADNIE to napisałem. Mistrz retoryki to mało powiedziane w Twoim wypadku :)

Nie, istnieją duże ośrodki miejskie na świecie, istnieją mniejsze, istnieją małe miasta oraz miasteczka, jak również wioski. W których ze względu na niższe podatki umieszcza się centra logistyczne oraz przez które przebiegają siłą rzeczy drogi krajowe.

Czy naprawdę każde moje zdanie musi być rozbierane na części pierwsze, nawet jeśli mówi ono wprost: Pniewy to zadupie? :)

Trollking 22:53 wtorek, 14 lutego 2017

Czyli istnieje centrum świata a cala reszta to zadupia? ;p

mors 22:47 wtorek, 14 lutego 2017

Zapomniałeś o Sokole Pniewy i Tygodniku Miliarder. Tak, centrum świata :)

Trollking 22:34 wtorek, 14 lutego 2017

A jeszcze o Pniewach chciałem się poprzecierać: dwie drogi krajowe i centrum logistyczne Hondy to się nazywa straszne zadupie. Aha. ;p

mors 22:24 wtorek, 14 lutego 2017

Dzięki :) ale żeby nie było to wiało mi ładnie w plecki dopiero od około połowy, bo wcześniej głównie z boczku i pyszczyło. Ale nie narzekam, coby nie było :)

Trollking 17:58 wtorek, 14 lutego 2017

W tym roku zrobiłeś pierwszą setkę przede mną. Brawo i gratulacje. Ładnie Ci wiało w plecki hehe.

lipciu71 11:40 wtorek, 14 lutego 2017

Mors - mnie jakoś nie ciekawiła :)

Joanna - zgadzam się :)

Trollking 21:36 poniedziałek, 13 lutego 2017

Fajnie było :) Pozdrawiam

JoannaZygmunta 09:00 poniedziałek, 13 lutego 2017

Opcja pod wiatr byłaby ciekawa. ;)

mors 23:52 niedziela, 12 lutego 2017

Opis uzupełniony! :)

Jurek - nawet po dojechaniu wciąż oddycham, do tego znów smarkam :) Zaraz zabieram się opis powrotu, bo nie tylko dla Ciebie był on ciekawy :)

Anka - nie mogło takowego zabraknąć :)

Trollking 20:41 niedziela, 12 lutego 2017

Miły gest :)

anka88 17:38 niedziela, 12 lutego 2017

Dziękuję za pamięć i wstawiennictwo.
Sprawdzałem ... , oddycha ! :)

Jurek57 02:21 niedziela, 12 lutego 2017
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ycioe

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]