Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 53.20km
  • Czas 01:56
  • VAVG 27.52km/h
  • VMAX 53.20km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czerwono mi

Czwartek, 24 listopada 2016 · dodano: 24.11.2016 | Komentarze 8

Na wstępie zaznaczam, że nie będę dziś narzekał na wiatr. I wypraszam sobie insynuacje, iż robię to wtedy, gdy nie trzeba. Po prostu za często trzeba. Ale nie dziś :)

Ponarzekam za to na to, że zmienił kierunek na północny, przez to zgodnie z moją odwieczną zasadą ruszyłem mu najpierw naprzeciw. Czyli właśnie na północ. Czyli przez cały Poznań. Czyli... a co tu się powtarzać, opisywałem już te pieszczoty wielokrotnie. Łącznie w sadystycznych miejskich objęciach spędziłem prawie 2/3 trasy, a dokładnie 32 kilometry. Postanowiłem bowiem znaleźć alternatywną drogę z Dębca na Morasko, której nie było przez ostatnie (bagatela) pięć lat. Tyle bowiem trwał remont Ronda Kaponiera. Dziś postanowiłem ponownie rozdziewiczyć trakt Głogowska - Kaponiera - Sołacz. W skrócie można go opisać tak: czerwone-czerwone-czerwone-czerwone-zielone (wow!!!)-czerwone-czerwone-czerwone. I rondo, przez które przedarłem się na dwóch kółkach premierowo, ale o dziwo sprawnie. Pasy dla rowerów są w kilku miejscach bezsensowne i nielogiczne, ale przynajmniej są i wiem, że mój jest ten kawałek... asfaltu. Tym razem pozytywnie czerwonego :) Nie jest źle i przyznam, że spodziewałem się masakry, a trafiłem tylko na lekkie mordobicie. I to podczas jazdy w obydwie strony.

Po przejechaniu klu programu pokręciłem dalej zgodnie z opisanym powyżej schematem i trenując interwały dotarłem przez Piątkowo na Morasko, gdzie w końcu odżyłem na tamtejszych hopkach, które pociągnęły mnie za sobą aż do dawno nie odwiedzanego Biedruska. Tam zawróciłem swoimi śladami, powtórzyłem miejską gehennę i zameldowałem się w domu, starając się wyprzeć "osiągniętą" średnią. Samo stanie w korkach i na światłach zajęło mi ponad piętnaście minut z czasu, którego zdecydowanie dziś nie miałem. Już nie mówiąc o chęci na dalszą jazdę w dniu dzisiejszym, bo wróciłem zmęczony psychicznie jak po godzince intensywnego mobbingu w korpo :)





Komentarze
Trollking
| 19:00 piątek, 25 listopada 2016 | linkuj Ja w takie rzeczy nie wierzę. VHS wiecznie żywy :)
mors
| 00:28 piątek, 25 listopada 2016 | linkuj Niektórzy odkryli już filmy DVD i z Internetów. ;)
Trollking
| 22:53 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj Stęchlizna, flipery, do tego automaty bym dodał i... mamy jeleniogórskie kino "Marysieńka"! Tak samo martwe. W tym moim jeszcze cuchnęło grzybem :)
lipciu71
| 22:26 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj Bałtyk eh. Bilety kupowane od konika, wejścia na salę na "lewo", pierwsze hot-dogi koło kas, nieopodal zagłębie "fliperów". Się bywało. A na koniec w kinie waliło stęchlizną aż miło ;-)
Trollking
| 20:57 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj "Dziewczyna..." to naprawdę zacny klasyk! :)

Ostatnio w tych rejonach umarł tez kultowy "Eskulap", na którym kilka fajnych koncertów się widziało... i to światowych gwiazd! Szkoda :/
Jurek57
| 18:06 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj Film nie był zły. Erotyki było tam co kot napłakał.
Ale były momenty ! :-)
W Poznaniu było takie kino Grunwald.Chyba Marcelińska/Polna . Byłem tam na pierwszym koncercie rockowym w życiu. Miałem 15 lat.Grała węgierska OMEGA ! A piosenka "Dziewczyna o perłowych włosach" to hit do dzisiaj. Ciekawostką było to że do tego kina wchodziło nie więcej niż 200 osób. A na koncercie było chyba 1500 !
Teraz tam też jest chyba Biedronka ! :-(
Trollking
| 17:53 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj O "Bałtyku" jedynie słyszałem, nie moje "tutejsze" czasy :) za to smutne historie o zamkniętych pra-kinach powtarzają się w kilku znanych mi miastach, choćby jeleniogórska "Marysieńska" przerobiona na chiński market czy poznańska "Wilda" na Biedronkę. A niedawno dowiedziałem się, że pod moim oknem na Dębcu też onegdaj znajdował się taki przybytek... eh, łezka w oku i kij w popcorn wszystkim gównopleksom!

Filmu nie oglądałem i chyba nie żałuję :)
Jurek57
| 16:33 czwartek, 24 listopada 2016 | linkuj Widzisz Tomek. W miejscu tego , czegoś stało kino "Bałktyk" !
W tym kinie byłem na podrobioną szkolną legitymację (trzeba było mieć 16 lat) na "erotycznym" polskim filmie "Seksolatki". To się już nie wróci ! K...a mać !
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa sobie
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]