Audiobookowa żałoba

Sobota, 15 października 2016 · Komentarze(5)
Dziś pogoda zafundowała mi niemal całkowite CTRL+C oraz CTRL+V z wczoraj. Znów wiało ze wschodu, chyba nawet jeszcze mocniej, wciąż (hip hip...) nie padało, choć na starcie było o kilka stopni cieplej (czyli plusowy plus). Lekko zmęczony kręceniem wciąż w jednym kierunku z małymi wariacjami, tym razem postanowiłem najpierw pojechać na południowy zachód do Mosiny, a potem dopiero centralnie pod powiew, czyli do Rogalinka, Rogalina, Świątnik i Mieczewa, gdzie zawróciłem.

Nie było dziś łatwo, oj nie było. Nie tylko pod względem pogodowym. Jak zwykle zakwitłem w Luboniu, i to dwukrotnie, bo tamtejsze dylematy moralne (galeria, McDonald's, Netto/Biedronka czy outlet) trwają od rana do zaawansowanego czasu po południu, a w Mosinie zostałem zaskoczony (z tego co widziałem nie tylko ja) po raz kolejny remontem i zamkniętym dla ruchu przejazdem kolejowym, przez co do "treningu" rowerowego miałem dziś dołączony spacer, wspinaczkę oraz dźwiganie nie-ciężarów. Zresztą wracając, pomny nauczki postanowiłem przejechać objazdem przez Puszczykowo, który gdy się skończył zadziwił mnie po raz kolejny tego dnia widokiem... remontu i zamkniętego dla ruchu przejazdu kolejowego. Czekała mnie powtórka z rozrywki, choć już w ciut bardziej cywilizowanych warunkach, bo blisko stacji. Mają rozmach, s..., eee, kolejarze :) Po tych atrakcjach straciłem całkowicie serce do szybkiej jazdy i pedałowałem sobie iście rekreacyjnie.

Niestety skończyły mi się już audiobookowe zapasy Sapkowskiego. I jest ból :( Dawkowałem sobie "Wiedźmina" jak doświadczony ćpun ziarenka maku, ale i tak nastąpił koniec, czyli zabrzmiały ostatnie zdania w "Sezonie burz". Przesłuchanie wszystkich tomów zajęło mi ponad pięć miesięcy, a bohaterowie sagi towarzyszyli mi przez całe wakacje i spory kawałek jesieni. Jeśli dołączyć do tego "Trylogię husycką" to rok 2016 mogę oficjalnie uznać u siebie za rok Sapkowskiego. A że ostatnia wspomniana pozycja plus dwie  "wiedźmińskie" były genialnie nagranymi słuchowiskami to moja żałoba jest nie do opisania i aktualnie rozważam czy dać na sobie wykonać późną aborcję (póki jeszcze jakąkolwiek można) czy poprzestanę na klasycznym podcięciu żył :)

A tak wyglądają smakowite książki w trakcie przerabiania ich z formy doocznej na douszną:

Komentarze (5)

Wiem, wiem, było-minęło. Za to teraz pozostaje czekać czasów, gdy Wasi, w imię tolerancji, zaczną palić Biblie i prześladować ich posiadaczy. :p

mors 22:07 niedziela, 16 października 2016

Bitels - żabaw-nie, ale nie :) ps. zaraz coś Ci wyślę na priv :)

Mors - przykro mi, że urodziłeś się za późno, Twoi już mają na szczęście najlepsze czasy za sobą, inkwizycja zdechła, a i tortury miękkimi podusiami również :) choć nie powiem, następcy w amatorskiej wersji krajowej, roczniki bieżące, starają się wybitnie. Tekst z eutanazją - dobre, dobre, przyznam :)

Michuss - już widzę tę modę na Książki Wyklęte - grube brzuchy oraz pyski nieskalane myśleniem wciśnięte w biało-czerwone koszulki z logiem "AW"... miodzio :)

A jeśli nagrywanie się podobało to polecam całość nagrania - jest godnie!

Trollking 20:28 niedziela, 16 października 2016

mors, Twoja propozycja ociera się niebezpiecznie o zjawisko Audiobooków Wyklętych. Ale to za jakieś kilkadziesiąt lat ;)

Świetne to nagranie nagrywania, robi wrażenie :)

michuss 21:20 sobota, 15 października 2016

Ech, kiedyś to się takie rzeczy wrzucało na stos i po krzyku, a teraz? Jak spalić e-booka?
Pozostaje tylko wpisać na e-Indeks Audiobooków Zakazanych i kontrolować ludziom słuchawki w uszach. ;)

PS. Ty to już się raczej kwalifikujesz na wczesną eutanazję. ;)

mors 20:08 sobota, 15 października 2016

Kiedy chciałem otworzyć Twój wpis przeczytałem: "Audiobookowa żaba" dopiero czytając zakumałem o co chodzi :)
Ja szukam audiobooków Clive''a Cusslera. Niby lekka lekura ale fajnie się czytało. W wersji audio tysz będzie dobre.

Bitels 14:07 sobota, 15 października 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa cztwa

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]