Niedawno słuchając "Wiedźmina" urzekło mnie pewno zdanie. Było ono sformułowane przez jedną z bohaterek, a stanowiło podsumowane wywodu mędrca, który spory naukowy wywiad w końcu skierował na tematy seksu. Brzmiało mniej więcej tak: "no i masz, jak zwykle zaczynają mądrymi i okrągłymi zdaniami, a i tak kończy się na czyjejś rzyci" :) W sumie dziś było z mną podobnie, ale w temacie rowerowym - pierwotnie chciałem jechać inną trasą, a i tak skończyłem na "kondomiku", czyli Poznań - Luboń - Puszczykowo - Mosina - Dymaczewo - Stęszew - Komorniki - Poznań.
Ruszyłem dość wcześnie, o 7:30, bo nic mnie tak nie motywuje do tego jak perspektywa upału. A w sumie uniknięcia go wszelkimi możliwymi sposobami. Tym samym udało mi się wykręcić w końcu całkiem przyzwoitą średnią, a i w temperaturze jeszcze sympatycznej - 22 stopni (jak zwykle muszę dodać, że na plusie). Aj lajk it :)
W Komornikach zaczęło mnie wyprzedzać, o dziwo bezpiecznie i kulturalnie, kilka, a potem kilkanaście dziwnych pojazdów. Jak pewnie już wiadomo miłośnikiem motoryzacji jestem - nazwijmy to delikatnie - umiarkowanym, ale tym razem bardzo mi się podobały, więc wyjąłem telefon i sfociłem to, co zdążyłem. Jakość zdjęć słaba, ale nie wymagam od siebie za dużo podczas jazdy w okolicach 40 km/h :) Zdziwiło mnie jedno - 8 na 10 wyprzedzających mnie samochodów - starych i nowych - miały logo Citroena. Pomógł wujaszek Gógel - dziś w Poznaniu jest jakiś któryś z kolei zlot tej marki.
Komentarze (36)
A jeszcze co do zwierząt - w poMORSkiem jest G0 MORS. ;]
Chodzi o to, że przy tablicach indywidualnych dwa pierwsze symbole to litera i cyfra. Czyli w wymienionym przypadku to D0 - DeZero. Następna o tej samej treści będzie wyglądała np. D1 BUZI
Nie DO tylko D0 ;ppp Oleśnica to DOL, bo dwuliterowe są tylko dla powiatów grodzkich ;p A indywidualne mają od D0 do D9, dla pozostałych diecezji ;) analogicznie ;p
P0 RABANE nie dostaniesz, bo za długie :( Niezłe są też w warm-mazur., gdzie na początku jest N0 i ludzie sobie robią N0 SORRY, N0 LIMIT, N0 RULES, N0 MERCY itd. A z kolei wrocławska legenda to D0 BUZI...
Mam kolegę który takiego 2CV kupił jako złom . Potem go rozebrał co do jednej śrubki i ponownie złożył. Sam nawet maczałem w tym palce ! Składał je półtora roku. W zeszłym roku był na (chyba światowym) zlocie tych aut w Toruniu. Auto jest świetne i ma takie patenty że człowiek nie wychodzi z podziwu ! Mam z nim fotke na blogu ze zeszłego roku z lipca ! :-)
Zrobiłem nawet witraż okolicznościowy na te okazję .
Autentyk i w dodatku legenda internetów. Tutaj http://epoznan.pl/news-news-58774-Nietypowe_poznanskie_rejestracje_"P0_GRZEB"_na_karawanie zestaw posranych z POsrania ;))) (brakuje słynnego P0 MIDOR-a).
Słusznie się obawiałeś: właścicielem Jeepa jest Chrysler, a właść. Ch. jest Fiat. który, żeby było śmieszniej, po ponad 100 latach wyprowadził się z Włoch... do Holandii. xD
Faktycznie, BMW mnie dziś nie mijało, przez co: a) mój wpis skupił się wyjątkowo na innych aspektach; b) żyję :). Ale fakt, należy do drugiej kategorii i nawet ja to wiem :)
Z USA wymieniłem Jeepa (Cherokee, czy jak mu tam, zresztą bawiłem się setnie obserwując nagłe zwolnienie po tym, jak mnie wyprzedził na widok gumowego potykacza na asfalcie. Boję się myśleć o reakcji w terenie). Chyba że to już nie jest amerykańska marka? Szczerze - nie mam pojęcia :)
Acurę se wygóglałem - cóż, co do ich modeli wystarczy rzucić kota na klawiaturę i będzie premiera :)
Akurat dziś oglądałem jaszczurkę zaatakowaną przez kota, więc jestem przygotowany nawet na porzucony ogon. ;))
Gratuluję spostrzegawczości i pamiętliwości ;) chociaż jakbym był w stanie dogonić każdą puszkę na zbudowanym, to też bym więcej zapamiętywał. ;)) Ale, ale, ale: ww. producenci też miewali modele cyfrowe, nadto pominąłeś dwa "drobiazgi": BMW i takie małe, z lekka zmotoryzowane państewko jak USA. ;) A jak mało Ci Azjatów, to wyguglaj se modele Acury (Acura w mianowniku ;) ). ;p
Jeszcze poruszę temat główny, bo jak ktoś mi nadepnie na ogon to się odgryzam, a nie ów ogon porzucam i uciekam jak nie przymierzając jaszczurka :)
Dziś jadąc z ciekawości zerkałem sobie na mijane puszki. I tak mi wyszło, że widziane przeze mnie marki, które w długim "członie" zawierają nazwę, a nie same cyferki to: Fiat, Volkswagen, Renault, Seat, Toyota, Suzuki, Dacia, Nissan, Ford, Skoda, Jeep i Kia.
Z drugiej strony mocno trzyma się Audi, Mazda, Volvo, Peugeot oraz Mercedes (choć i ten już się z nami Vito). Poza tym - więcej nie ujrzałem :)
Nie przesadzaj - napisałem we wpisie, że miłośnikiem motoryzacji jestem takim, jakim jestem, więc z tego tytułu chyba oczywistym jest, że nie stawiam się w gronie ekspertów w komentarzach. Co nie zakazuje mi czasem coś powiedzieć/napisać i potem zweryfikować zdania oraz przyznać komuś racji.W końcu nie mam nad sobą prezesa :)
Patrzmy całościowo, a nie jednozdaniowo :)
Jak mam swoją mocno ugruntowaną opinię to wynika ona z wiedzy oraz przekonań i tego jestem w stanie bronić. O czym się chyba przekonałeś :)
Ignorantem motoryzacji oczywiście można być, ale zaniepokoiła mnie ta maniera, jak w tym przykładzie, że znam kilka przykładów, to uogólnię na 10 tuzinów azjatyckich modeli... Tak czasami człek poczyta coś na czym się orientuje i dochodzi do wniosku, że połowa info, wyczytanych w tematach mu obcych, była bezwartościowa. ;]
"Ale Renault? Azjaci? Skoda?" - bardzo ciekawe zdanie. ;) Reno, Skoda i 3 mld Azjatów. ;) A tak serio: przykład Lexusa (luksusowa submarka Toyoty) już miałeś, jak mało to proszę dalej: Infiniti: Q30, Q50, Q70, QX50, QX70... Hyundai: i10, i20, ix20, i30, i40... i inni.
Często wypowiadasz się tak mentorsko w tematach, w których się nie orientujesz? :)
Dzięki za ciekawostki. Proszę, ile można się dowiedzieć z własnego bloga rowerowego :)
Moja teoria jest taka, że kiedyś robiło się samochody dla ludzi, a nie dla mas... teraz odwrotnie. Dlatego nawet mnie cieszą pięknie wykonane auta z przeszłości.
Nazwy... fakt, Mercedes trzyma "poziom", tak jak i Audi. Ale Renault? Azjaci? Skoda? Tam więcej poświęca się czasu na to niż na resztę :)
I jeszcze co do nazw współczesnych - jak najbardziej jesteś w błędzie, przykładów jest aż nadto: Lexus: RC, CT, IS, LS, GS, RX, NX... Merc(s)edes: A, B, GLA, CLA, C, E, CLS, SLK, S, SL, GLC, GL, G, GLE...
O niebaczny! Nazwa jest niemalże poetycka, bo to skrót od "2 konie podatkowe" :D tak we Francji lat 40tych liczono podatek drogowy. ;] nazwa ludowa zaś, to Kaczucha... więc pewnie jednak pozostaniesz przy 2CV ;D
Jest to absolutna czołówka samochodowych legend w skali świata - zmotoryzowała Francję i parę innych krajów tak jak Maluch i Syrena - Polskę, Garbus - RFN, Trabant - NRD, Mini - Wlk. Bryt. I podobnie jak ww. był nieprawdopodobnie długo produkowany: 41 lat bez większych modernizacji! To ciekawe, dlaczego kiedyś wozy klepali po 30, 40 a nawet i 50+ lat, a teraz prawie nikt nie przekracza standardowych 6-8 lat... Koneserzy zauważają, że wszystkie ww. miały charakter. Poza dyskusją jest fakt, ze wszystkie (oprócz Malucha) miały wyłupiaste, okrągłe ślepia i niską cenę. Wspólny mianownik legendy i sukcesu rynkowego jest aż nadto widoczny, a tymczasem co dziś mamy? Same transformersy, "bad looki" i inne kosmokwaki... Dodatkowo w wydaniu polskim (zwłaszcza w Polsce zachodniej) zamiast mimowolnej hegemoni pojazdów "postkomunistycznych" mamy teraz dobrowolną hegemonię (sr)Audi i Vieśwagena, a żeby świat był jeszcze ciekawszy, to obowiązują wyłącznie 2 kolory: czarny i ewent. szarobure. To daje w sumie aż 4 porywające kombinacje. ;]
Te do bólu nudne "niemce" łatwo skojarzyć z gustem, polotem i fantazją narodu we wszystkich kwestiach - budownictwo, słownictwo, wygodnictwo, itd. itp. W sumie na Zachodzie współcześnie jest podobnie - wszak stamtąd te rzęchy przybyły...
I tu rodzi się pytanie: jacy byli ludzie w czasach, gdy dominowały wyłupiaste gały, fikuśne, naturalne kształty i skromny poziom techniczny (czyt. finansowy)...?
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"