Dłuższego wstępu dziś nie będzie, bo motyw tytułowy opisany jest we wczorajszym wpisie. Generalnie miałem wstając dziś rano nadzieję, że moja interwencja młotkiem rozwiąże sytuacje, ale niestety - chwilę po ruszeniu lewy pedał znów się przyblokował, na szczęście nie aż tak mocno jak wcześniej. Jako że nie miałem pomysłu na dzisiejszą trasę to decyzję co do kierunku podjąłem błyskawicznie - Mosina oraz kolejna wymiana serwisowa. Problemem było jednak to, że o 8:30 to ja mogłem sobie ewentualnie poskrobać w szybkę, więc pokręciłem "kondomika" od strony Komornik, Stęszewa, Łodzi i Dymaczewa. W trakcie jazdy odkryłem nowe mięśnie, z których istnienia do tej pory nie zdawałem sobie sprawy - położone gdzieś w śródstopiu, idealnie nadające się do stanowczego utrzymywania pedała w jako takiej równowadze. Czekam na zakwasy :)
Przed sklepem pojawiłem się kilkanaście minut przed teoretycznym otwarciem, a jako że się dziś nie zapowiadałem to pozostało mi czekać. Potem wymiana poszła sprawnie i od ręki, wziąłem pasującego kapcia do pary. podziękowałem, ruszyłem i...... to samo. Po kilometrze coś tam się poluzowało, coś zablokowało, jakiś kawałek się ułamał. Na szczęście byłem blisko, więc zawróciłem, wprowadziłem w osłupienie kolegę/serwisanta i trzeba było kombinować. Generalnie mega dziwna sprawa, bo używałem dokładnie tych samych pedałów w tamtym roku, sprawdzały się super, a wymieniłem tylko dlatego, że przy jakimś zakręcie zrobiłem z nich miazgę, a teraz...? Szajs niemiłosierny jak się okazuje. Albo to ja mam tak ciężką stopę :)
Stanęło na tym, że zamówiłem na razie jakieś lepsze z niewielką dopłatą, których niestety na stanie nie było, więc dostałem póki co jakieś zastępcze używki, które o dziwo się nie rozpadły, w przeciwieństwie do nowych. Tym samym dotarłem do domu w całości i nawet nie musiałem po powrocie wyciągać młotka z szafy. Taka nowość ostatnio w przypadku mojego roweru :)
Jutro ma podobno padać :/
Komentarze (12)
Dariusz - prawo do samobójstwa to już w ogóle czyste lewactwo, czyli w rozumieniu współczesnej kukizomłodzieży istne fuj fuj fuj. A jak do tego jeszcze pedały dodać to od razu można się samemu eksterminować :)
Jurek - no dobra, skoro tak to chyba coś ze mną jest nie ten teges :)
Ciekawa teoria, nie powiem :) nic w końcu tak nie kręci jak kawałek sztucznego tworzywa pod butami, którymi pokonuje się długie dystanse. Oł je. Czysty seks :)
Starsza - taka chińszczyzna, że nawet nie znam nazwy, ale poznaję dizajn :) i już nie chcę poznawać :) co do spd i średnich - hehe, jakby to powiedzieć... na razie pozostanę przy klasykach :)
Dariusz - dobre porównanie, chcę wyciągnąć kopyta, a dokładniej w razie upadku mieć taką możliwość :) poza tym spacerek na 25 km w razie "w"- nęcące ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"