Jezioro DDR-kowskie

Sobota, 16 lipca 2016 · Komentarze(0)
W końcu pogoda się unormowała, przynajmniej pod względem opadów, które chwilowo się skończyły. Znaczy się weekend, znaczy się muszę do pracy - to jest niezmienne. Musiałem więc zwlec się wcześniej, co akurat dziś wyjątkowo przyszło mi dość sprawnie i w okolicach 8:30 ruszyłem. Miałem nadzieję. że uspokoi się również wiatr, ale... jak zwykle. Znamy to :) Nie dość, że był dość silny to jeszcze zachciało mu się wiać z północnego zachodu, co zmusiło mnie do przejazdu przez Poznań z południa na północ. Miastem - o dziwo - pustym, za to ze światłami ustawionymi jak na godzinę szesnastą w najbardziej zakorkowany dzień tygodnia. W związku z tym poruszałem się niespiesznym, standardowym ruchem żaby.

Gdy wydostałem się poza obszar zabudowany już, już byłem gotowy ponownie pochwalić nową ścieżkę przy Koszalińskiej, bo ostatnio dobudowano nawet wygodne dojazdy z newralgicznych fragmentów ulic, aż tu... o Boże, morze!

Tyle by było chwalenia polskiej współczesnej myśli technologicznej :) Co było robić, ominąłem bajorko, następnym razem przywiozę ze sobą klapki do obsługi roweru wodnego.

Bez przygód dokręciłem do Kiekrza, Rokietnicy, tam zakręciłem na Napachanie, Kobylniki, przez Rogierówko wróciłem do Kiekrza, a stamtąd Słupską i Bułgarską do domu. Nie chciało mi się spieszyć, tym bardziej, że w TOK FM leciał ciekawy wywiad z laską, która przez miesiąc jeździła sobie po Iranie skonstruowanym praktycznie własnoręcznie rowerem z bambusową ramą. O dziwo da się bez większego narażania życia ze strony ludzi, za to największym zagrożeniem jak się okazuje są tam bezdomne, zdziczałe psy, które polują na wszystko co się ruszą. Jedynym, sprawdzonym patentem jak się okazuje jest wożenie ze sobą pistoletu na kapiszony. Do wykorzystania na rodzimej ziemi :)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa amion

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]