Masakra za pięć groszy

Środa, 20 kwietnia 2016 · Komentarze(11)
Najpierw o masakrze. Kasą zajmiemy się później :)

Przede wszystkim wiatr. Wczoraj narzekałem, że masakrował? No to cofam. Wczoraj to był delikatny zefirek. Dziś za to zabijał, miażdżył, gnoił. Wyrywał kaski z zapięć. Rozwiązywał sznurówki w butach. Zmazywał napisy z bluzy. I takie tam. Do tego kierunek, z jakiego raczył dmuchać był tak nieokreślony, że czułem się poniewierany jak nowy uczeń w klasie. Dodam, że rudy.

Jakoś udało mi się dotrzeć, człapiąc noga za nogą, przez Plewiska, Skórzewo oraz Zakrzewo do Lusowa, gdzie czekała mnie niespodzianka. Ktoś bowiem po wielu latach postanowił trochę ucywilizować tamtejszą drogę pieszo-rowerową, co oznacza, że wciąż jest to kawał szajsowatego chodnika pomalowanego na dwa różne kolory, ale nie ma już grożących życiu barierek z każdej możliwej strony - zostało tylko po samotnym pasie na środku. Choć jedna rzecz do czepiania się mniej :)

Moim celem było dotarcie do Tarnowa Podgórnego, co na finiszu oznaczało pokonanie jeszcze jednego rzeźniczego kawałka, przy którym najgorsza DDR-ka wydaje się jak garniec miodu dla Kubusia Puchatka. Oto najlepszy element tego dwukilometrowego piekła, robionego pewnie jeszcze za młodu na praktykach szkolnych przez małego Adolfika.

Jeszcze zanim wjechałem na to coś zrobiłem sobie pamiątkowe selfie, na wypadek gdybym nie wyszedł żywy z tego, co przede mną :)

Udało się jednak. Koszmar się zakończył, ja zgrabnie zawinąłem się na tarnowskim wiadukcie i przez kilka kilosów miałem wiatr w plecy! Naprawdę! Oj, przydało się, bo pierwsza połowa wyszła tak żałośnie, że ogarnął mnie drobny rumieniec wstydu. Bez większych, a nawet mniejszych przygód dotarłem do granic Poznania (co zawsze wywołuje u mnie filozoficzne skojarzenia) i wzdłuż Bułgarskiej kręciłem ku domowi, zatrzymując się jak zwykle na światłach. Nudząc się cyknąłem zdjęcie jednego z moich ulubionych budynków w mieście...

...oraz znalazłem kasę! I to nie byle jaką! Wprost nie wierzyłem w swoje szczęście. Nikt mi już nie zaimponuje wygraniem talonów, kół do szosy czy innych banałów. Aktualnie mam dylemat - czy kupić jakiś wypasiony karbonik czy może zacząć w końcu remont kuchni, a z tego co zostanie pozwolić sobie na coś skromniejszego z aluminium. Na razie rozważam, ale wcześniej czeka mnie wizyta w banku, gdyż takiej kasiory nie zamierzam trzymać w domu :) 

Na finiszu, na górczyńskim wiadukcie zatrzymało mnie takie oto coś poniżej. Barwy na tym kawałku latającego pro-obrusa wydawały mi się dość znajome i się nie myliłem, bo gdy wiatr się na chwilę uspokoił to zaczął prześwitywać herb Lecha. Pozostaje pogratulować kibolskich umiejętności montażowych oraz myślenia o innych. Chętnie bym się odniósł do treści, ale nie jestem w stanie, gdyż wyczytać się z tego nic nie dało, ale istnieje podejrzenie graniczące z pewnością, że gdzieś małą czcionką zawarto główną życiową myśl fanów tej drużyny, iż Legia, Legia kur...czak :)

Komentarze (11)

Za 15 PLN to wojna światowa by była!!!!! A gdyby jeszcze w konflikcie brał udział Kraków to zagłada ludzkości gwarantowana :)

Trollking 12:20 piątek, 22 kwietnia 2016

Jurek - historia zna już takie przypadki, np. Powstanie Wielkopolskie. Tam chyba poszło o dychę ;-)!!!!!!!!

lipciu71 06:05 piątek, 22 kwietnia 2016

Gdyby w Poznaniu leżało 15 PLN na ulicy . To pewnie doszłoby do rozruchów ... ! :-)

Jurek57 18:40 czwartek, 21 kwietnia 2016

Kurcze, może to jakaś nowa moda? Podoba mi się :) choć na razie u mnie z tym bez rewelacji, ale 5 groszy lepsze niż nic. 15 PLN uzbieram pewnie za jakieś 300 lat :)

Trollking 18:00 czwartek, 21 kwietnia 2016

Dokładnie. Takie mam zawsze skojarzenia.

Co i gdzie??? :)

Trollking 21:45 środa, 20 kwietnia 2016

Budynek Mana wygląda trochę jak cukrownia pod Stargardem po wypasionym remoncie :)))

Walery 21:39 środa, 20 kwietnia 2016

Bitels - dziękuję za mega miłą opinię :) ale do opowieści z życia Księgowego nawet nie śmiem się równać :) pozdrawiam!

Dariusz - jestem w stanie na jakiś tam procent pożyczyć 1/5 dzisiejszego znaleziska :) PP? Mówiłem, że było coś o Legii.. :)

Jurek - podobno. Ale nie było tak zacne znalezisko jak u mnie :)

Trollking 21:14 środa, 20 kwietnia 2016

Rockeffeler ponoć też swoje pierwsze pieniądze "znalazł" na ulicy ! :-)

Jurek57 20:42 środa, 20 kwietnia 2016

Dobrze się składa, będę miał od kogo pożyczyć trochę kasy ;-)

Raczej zapraszają na finał PP

lipciu71 19:02 środa, 20 kwietnia 2016

Fajna relacja. Lubię Cię za to jak Księgowego :)

Bitels 15:30 środa, 20 kwietnia 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa spluw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]