Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.80km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.00km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 179m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Robinsonada

Czwartek, 15 października 2015 · dodano: 15.10.2015 | Komentarze 4

Z tego co pamiętam to Robinson Crusoe został rozbitkiem podczas sztormu, gdy jego statek został pokonany przez wiatr i deszcz. Widzę analogię. Różnice są dwie - mnie się udało dotrzeć w całości do celu, a do tego nie wpadłbym na to, żeby nawracać żadnego Piętaszka na chrześcijaństwo. Bo najpierw ktoś by mnie musiał nawrócić :)

To, że miało urywać łeb zarówno wiedziałem, jak i widziałem za oknem jeszcze przed wyjazdem. Nie było zaskoczenia po wyruszeniu - drzewa się pięknie uginały, a mi koła się podwijały na każdym zakręcie. Co do deszczu to 99% moich ukochanych pogodynek twierdziło, że pojawi się on po godzinie jedenastej, więc (o ja naiwny) sądziłem, że już wtedy, gdy będę z kubkiem kawy w reku przed wyjściem do pracy słuchał w ciepełku bębnienia kropli o parapet. Oczywiście nie muszę dodawać, że było inaczej - zaczęło padać w niecałą godzinę po tym jak wyścibiłem nos za drzwi. I nie przestało.

Trasa (a jakże, eh) na wschód - Starołęcka tak zakorkowana, że musiałem wyrzec się swoich ideałów i żeby nie kwitnąć przez jakieś pół godziny w miejscu powoli przejechałem spory kawałek po chodniku. Następnie Krzesiny, Gądki, Szczodrzykowo, skręt w Krzyżownikach i powrót przez Tulce oraz Żerniki. I to właśnie tam wszystko - po wczorajszym dniu dobroci dla zwierząt - wróciło do czterokołowej normy, bo gdy zjeżdżałem z górki wymusił pierwszeństwo (nawet nie patrząc czy coś jedzie, gdy włączał się do ruchu), a ja w ostatniej chwili dałem po hamulcach, co mnie uratowało, żółty dostawczak RTV Euro AGD. Szkoda, że akurat z tej firmy, bo ostatnio chwaliłem sobie sprawne dostarczenie oraz montaż pralki od nich, ale nie ma zmiłuj - obiecałem sobie wymieniać każdy namacalny przypadek tego typu chamstwa, więc wymieniam (jakby co - skrzyżowanie drogi 433 z ulicą Ostrowską, około godziny 9:30. To gdyby ktoś chciał jakoś uhonorować szanownego pana kierowcę).

Dopłynąłem do domu, zupełnie nie patrząc na średnią. Chlup chlup chlup - to pamiętam. I niech nikt mi dziś nie podważa, że to był deszcz! :)





Komentarze
Trollking
| 09:28 piątek, 16 października 2015 | linkuj Eh :) dziś już zostałem w domu - nawet nie miałem szansy wyruszyć, bo zaczynało padać. Oczywiście przestało, kiedy już bym się nie wyrobił przed pracą. Przypomniałem sobie za to co to chomik.

Kawa u mnie dziś też była pyszna. Cholera jasna :)
lipciu71
| 22:00 czwartek, 15 października 2015 | linkuj Mnie skutecznie zniechęciła poranna aura. Później wstałem, wiało jak cholera, było zimno i po chwili się rozpadało. Aż mi głupio jak pomyślę, że gdy piłem gorącą poranną kawę Ty zmagałeś się z żywiołami ;-). To była bardzo dobra kawa hehe.

Dzisiaj to nie był deszcz tylko deszczyk. Wielkie mi ceremedyje z powodu kilku kropel ;-)
Trollking
| 17:35 czwartek, 15 października 2015 | linkuj W sumie nie mogę się nie zgodzić. bo cytat ładny :) a skąd, bo nie kojarzę? Więc i nie nuciłem :)
rmk
| 09:16 czwartek, 15 października 2015 | linkuj I''m addicted, because even though I know I''m losing my grip on reality, I still crave more.
Nie nuciłeś sobie tego po drodze? ;))
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa piewy
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]