Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 31.65km
  • Czas 01:10
  • VAVG 27.13km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 192m
  • Sprzęt Cross - ST(a)R(uszek)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut śniegowy (?? !!!)

Wtorek, 31 marca 2015 · dodano: 31.03.2015 | Komentarze 7

"W marcu jak w garncu". Sratatata. Autora tego bon-motu najchętniej samego bym włożył do tego gara, gotował na żywym ogniu, pokroił na drobne kawałeczki, podsmażył z cebulką i okrasił majerankiem oraz drobno siekaną pietruszką. No dobra, z tym majerankiem trochę przesadziłem. W każdym razie nasuwa mi się jedno pytanie: co TO dziś było (jest) na dworze?

Wyjechałem lekko po dziewiątej, gdy niebo było co prawda zachmurzone i mocno wiało, ale specjalnych znaków mówiących o tym, że niebo spadnie nam na głowy widać nie było. Mimo to wsiadłem na crossa, szosę zostawiając w domowym ciepełku, co świadczy o tym, że mózg mam co prawda zryty, ale są w nim jeszcze resztki racjonalności. Pierwsze krople deszczu spadły mi na kask w Łęczycy. Kilka kilometrów dalej, w Puszczykowie, spadły krople: dwa tysiące sześćdziesiąta czwarta i trzy tysiące dziewięćdziesiąta dziewiąta. Na raz. Ok, ok, logika przekazała mi informację: leje, chyba nie ma sensu jechać dalej. Zakręciłem więc na Mosinę, z której zamierzałem najprostszą możliwą trasą wrócić do Poznania.

Ale to nie był koniec atrakcji - gdzie tam! Pojawił się ŚNIEG. I to nie śnieg rozumiany idyllicznie, jako materiał do tworzenia bałwanków z czerwonymi marchwiowymi noskami, kulek śnieżnych rzucanych przez uśmiechnięte dzieci podczas ferii czy jako białego malowniczego dywanu, na którym robi się orła mrucząc pod nosem "hihihi". To, co leciało z nieba miało konsystencję źle przetrawionego obiadu, zawierającego sporą ilość zdecydowanie nieestetycznych elementów, do tego połączonego z mokrymi i lepkimi wydzielinami organicznymi. A ja po kilku minutach jazdy w tym czymś wyglądałem z grubsza podobnie.

Jakoś udało mi się dotrzeć do domu, ciuchy po raz drugi w czasie trzech dni wylądowały w okolicach proszku do prania, a ja zaliczyłem najgorszego gluta ostatnich dni. Fuj :)

Tym samym zamykam miesiąc marzec wynikiem około 1440 kilometrów, ze średnią 29,2 km/h, w czym zawiera się tak szosa, jak i kilka dni w Sudetach na mtb oraz oczywiście kilka nieuniknionych glutojazd. Jak będzie w kwietniu? Początek zapowiada się na razie taki, że go nie będzie.





Komentarze
Trollking
| 20:10 wtorek, 31 marca 2015 | linkuj Remik - bardziej pechowo z wolnym trafić chyba nie mogłeś. Ja przed chwilą wracałem z pracy zygzakiem. I to na trzeźwo :)

Dariusz - ok, al to musi być pogodynka prorowerowa. Innych nie szanuję!

Starszapani - dziękuję. Choć wyjeżdżałem jeszcze podczas zaledwie III wojny światowej, armageddon rozpoczął się dopiero później :)
starszapani
| 19:23 wtorek, 31 marca 2015 | linkuj Wylazłeś na rower w taki armaggedon jak dzisiaj? Szacuneczek :)
Remik - miejmy nadzieję, że święta będą spoko i da radę pośmigać :)
lipciu71
| 17:49 wtorek, 31 marca 2015 | linkuj Za paczkę suszonego arbuza podam link do dobrej pogodynki.
rmk
| 16:53 wtorek, 31 marca 2015 | linkuj Dzisiaj jest pogodowe niewiadomoco i przez kilka najbliższych dni ma być tak samo. A ja mam 3 dni wolnego :|
Trollking
| 12:08 wtorek, 31 marca 2015 | linkuj Za gratulacje dziękuję, mogło być gorzej :) Oczywiście, że nie byłem zaskoczony, a nawet potrafię wskazać winnego jego istnienia! Choć wiedzieć a doznać to nie to samo :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa cjree
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]