Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 53.10km
  • Czas 01:49
  • VAVG 29.23km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 248m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lej mnie

Niedziela, 29 marca 2015 · dodano: 29.03.2015 | Komentarze 5

Zaraz, zaraz, co o to ja miałem wspólnego z poobijaną niewiastą, katowaną kilka razy w miesiącu przez męża-sadystę? Aha, już wiem. Naiwność. I brak umiejętności uczenia się na błędach. O czym poniżej.

Dziś wyruszyłem o dziewiątej. To znaczy o ósmej. To znaczy o dziewiątej.... Cholera niech weźmie tę zmianę czasu. Ucieszyłem się, że - wbrew prognozom - nie padało. Owszem, niebo szczelnie zajęte było przez chmury, ale nic ponadto ("przecież on od dwóch dni nie pije, na pewno się zmienił"). Ruszyłem. W Puszczykowie zaczęło lekko kropić ("oj tam, oj tam, jedno piwko nie zaszkodzi, a tylko poprawi mu humor"). Spoko, pewnie zaraz przejdzie. W Mosinie zacinało już konkretnie. Przy granicy Dymaczewa byłem już cały mokry, ale, cóż, czy w tę czy w drugą stronę zmoknę tak samo - cofać się nie było sensu ("bije, bo kocha. Na pewno ostatni raz. Jak wytrzeźwieje to przeprosi i ten koszmar się skończy").

Dość tandetnych paralel. Fakt jest faktem, że chyba nigdy się nie nauczę, żeby nie sugerować się własną nadzieją. W Stęszewie miałem już prawego buta tak nasiąkniętego wodą, że mogłem z niego wycisnąć zawartość skromnego przydomowego baseniku. Dzień wcześniej uprane ciuchy nadawały się do rewizyty w proszkowym czyśćcu. Optymistycznie założone rękawiczki bez palców przydały się bardzo. Do wycierania okularów, bo do niczego więcej - palce zmarzły mi koszmarnie.

Był jeden duży plus - dojechałem do domu. Co prawda szczękając zębami, nawet tymi ostatnio usuniętymi :) Ale dojechałem. Brr.

Wracając do pierwszego akapitu - na koniec troszkę kultury bez kultury werbalnej, czyli utwór jednego z niewielu szanowanych przeze mnie przedstawicieli hip hopu. Z lekko dwukierunkowym przesłaniem.






Komentarze
Trollking
| 19:00 niedziela, 29 marca 2015 | linkuj No miałem, miałem. Po półgodzinnym pobycie pod prysznicem, gdy zaczęły mi palce u nóg odmarzać :)
Trollking
| 18:30 niedziela, 29 marca 2015 | linkuj Dariusz - fakt. Choć nie do końca, kibiców miałem, nawet za sobą, gdy jechałem środkiem drogi omijając kałuże. Ale o dziwo kulturka, nikt nie zatrąbił (!!!) :)

Jurek - rozsądnie. Ja przepraktykowałem :)
Jurek57
| 17:51 niedziela, 29 marca 2015 | linkuj U mnie skończyło się ... na czuwaniu :(
lipciu71
| 15:21 niedziela, 29 marca 2015 | linkuj Ale na basenie Stadionu Narodowego było zdecydowanie więcej publiczności i kibiców :-)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zipra
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]