Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.50km
  • Czas 01:47
  • VAVG 29.44km/h
  • VMAX 56.20km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 343m
  • Sprzęt Ventyl
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podjazdowy kurak

Poniedziałek, 23 marca 2015 · dodano: 23.03.2015 | Komentarze 3

Im ładniej na dworze tym bardziej brakuje mi górek. Swój limit wyjazdów w rodzinne strony na tę połowę roku już wykorzystałem i nagiąć tego nie ma za bardzo czasu, więc trzeba sobie radzić na miejscu. I dziś postanowiłem zrobić sobie "górski" (ekhm ekhm) trip po wielkopolskich Mount Everestach (ekhm ekhm ekhm ekhm).

Na początek rozgrzeweczka - w Puszczykowie odbicie w ulicę Studzienną i całkiem fajny podjazd ze zjazdem przez Czarnieckiego, gdzie mijałem się z uśmiechniętym kolarzem w twarzowym stroju o barwie dojrzałej cytrynki. Potem podjazd pod Osową Górę od strony Puszczykowa, zdecydowanie najfajniejszy z trzech (a podobno nawet czterech) możliwych - kręty, z ośmioprocentowymi nachyleniami. Szkoda tylko, że kończy się w lesie, a asfalt nagle zanika niczym internet mobilny w łapach gimbazjalisty. O dziwo gorzej się stamtąd zjeżdża niż wjeżdża - i nie, nie wypadłem z zakrętu uderzając się w łeb, że to piszę :)

Osową zaliczyłem jeszcze raz, tym razem już w wersji klasycznej, przez Pożegowską. Szkoda tylko, że zjazd miałem z wiatrem w pysk, więc nawet nie mogłem się specjalnie rozpędzić. O tym wietrze jak zwykle mógłbym dziś wiele napisać, bo oczywiście jego kierunek widoczny w teorii na łopoczących flagach a rzeczywistość to dwa zupełnie nienakładające się na siebie zakresy nazw, więc cała droga powrotna (Rogalin - nawrót - Wiórek - Czapury - Starołęcka) zamiast romansu z podmuchem była brutalnym gwałtem :) Urodziłem dziś na mapie kuraka - jest nawet skrzydełko w Puszczykowie, są nóżki, choć ta lewa wyszła mi jak u kurczaka przeżartego GMO.

W Rogalinku nadrobiłem poważne niedociągnięcie - przejeżdżając tysiące razy tą trasą nie byłem świadomy, że kawałek dalej, nad samą Wartą, położony jest drewniany kościół z przełomu XVII i XVIII wieku. Dowiedziałem się o tym dzięki wpisowi Kamila, za co w tym momencie składam podziękowania. A czemu sam bym w życiu nie wpadł żeby go odkryć? Bo prowadzi doń trasa z kostki - a gdzie kostka tam mnie nie ma :) Budynek - jak praktycznie wszystkie drewniane - z klimacikiem. Niestety miałem mało czasu, więc tylko na szybko cyknąłem zdjęcie telefonem, a do środka postaram się dostać którejś niedzieli, bo dziś oczywiście drzwi zaryglowane.


 





Komentarze
kamilzeswaja
| 20:29 środa, 25 marca 2015 | linkuj Polecam się na przyszłość :)
Trollking
| 20:55 poniedziałek, 23 marca 2015 | linkuj Oj tak, modne to miejsce. Choć dziś było puściutko. Boję się weekendu - nie wiem co gorsze: Malta czy Osowa :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iecna
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]