Gdyby tak nie wiało to bym pomyślał, że to już wiosna.
Głupoty piszę. Przecież wiosną też "tak wieje". W sumie to "tak wieje" niezależnie od pory roku.
No to jeszcze raz - gdyby tak nie wiało to bym pomyślał, że to już wiosna, lato, jesień albo zima :) Według daty wychodzi, że zima. Według temperatury (7 stopni!) już dla mnie niemal na granicy przegrzania - lato. Do tego słoneczko, sucha szosa - pięknie. Jedynie porywy przeszkadzały w jeździe, a jako że trasę miałem dziś zupełnie niezależną od wiatru (ja!!!) to oczywiście przez 2/3 wiało mi mocno w lewe ucho, prawą pachę i środkowy nos. Czyli upierdliwie. No nie poszalałem.
Zachciało mi się dziś pojechać do Mosiny w tę i z powrotem od d... rugiej strony - przez Starołękę, Wiórek i Rogalinek, przy okazji wjeżdżając na Osową Górę. Tak też zrobiłem, a taka trasa chyba już wejdzie mi w krew. Las - jest. Asfalt - jest. Rzeka - jest. Górka - jest. Do kompletu brakuje tylko zmrożonego browara i kawałka pizzy cztery sery. Z dodatkowym szpinakiem.
Na Osowej, takim poznańskim Mount Evereście (taaa...) na chwilę się zatrzymałem, cyknąłem focie i swoją obecnością nie wiem czemu przegoniłem leżakowiczów. Może czas pomyśleć nad zmianą kasku? :) Miejsce okazało się dziś rowerowo popularne, bo podczas powrotu zjeżdżało przede mną dwóch kolarzy, a na całej trasie nie skłamię jeśli napiszę, że naliczyłem około dwudziestu rowerowych gęb. I o dziwo w większości uśmiechniętych.
Łyżką dziegciu - ojej, jaka nowość - było miarowe "piiiip piiiip piiiip" (dążące ku nieskończoności) podczas powrotu wzdłuż Starołęckiej z jednej z puszek - no bo ścieżka przecież, taka słodka i urocza w swojej kostkowości i krawężnikowości. A skoro już jesteśmy w temacie to zagadka: czy w ciągu tygodnia udało się służbom czyszczącym miasto usunąć szkło na DDR-ce przy Hetmańskiej, którą ostatnio udokumentowałem zdjęciowo?
No dobra, wiem, że w tym temacie nie będzie emocji. Nie udało się. Emocje by były gdyby odpowiedź była inna.
Komentarze (28)
No nie do końca, bo jak jedziesz odwrotnie to patrząc na prawo wjedziesz do kanałku :)
To mnie uspokoiłeś, bo myślałem, że bierzesz mobilny modem. Ufff :)
Jakby jednak jakiś złośliwiec przerwał kabel to łap łaj-faj od Eleganta z Mosiny i pisz na BS, postaram się być na bieżąco i na Endo wskazywać trasę :)
Oczywiście, że flaczki zaneguję. I nie próbuj mi negować negacji :)
Wjazdy od strony Mosiny są dwa - żeby się nie zgubić dojedź do ronda, skręć w prawo tak jak na Stęszew i na pierwszych światłach (przed Tesco) znów w prawo. I prooooosto. Zapewne z automatu wjedziesz Pożegowską, a na górce wypatruj znaku na wieżę, pod nią zaparkuj kombajn i delektuj się widoczkiem :)
Flaczki jadłem i wczoraj i dziś. Uwielbiam. Szpinak też uwielbiam. Z dużą ilością czosnku i gałki muszkatołowej, na masełku :)
Osowa to klasyka. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :))) A najlepszy podjazd na górę jest od strony Puszczykowa, drugie miejsce to Spacerowa a na końcu Pożegowska. To moja klasyfikacja :)
A ja flaczki lubię, szpinak z jajkiem sadzonym też lubię, ale niestety nie jadam owoców morza, czego żałuję, bo mi oko strasznie cieszą.
Tomasz dzięki za zaproszenie, ale w ten poniedziałek o tej godzinie nie dam rady i nie oznacza to, że się mi nie chce tak wcześnie wstać, bo jak jest cel, to godziny nie mają znaczenia. Z zasady mam poniedziałki wolne i wówczas mogę coś dalszego pojechać (tylko niech Celsjusze podbiją kilka pięter wyżej) ;-)
Norbert - ja flaczków nie jadam z zupełnie innych powodów, ale to już historia niezwiązana z rowerowymi tematami :)
Dariusz - cieszę się, że zmotywowałem. Ewentualnie mogę poprowadzić jakbyś o 8 rano (bo pracuję) dałbyś radę być w okolicach Dębca. Ale coś sądzę, że skoro wolne to motywacja na tę porę będzie nikła :)
Może i kupa, ale może zaczniemy dyskusję na temat tego jak wyglądają flaczki? ;) Kurde, jest Was więcej... chyba będę musiał zorganizować jakąś osowską masę krytyczną :)
Dariusz - no... ale... jak... to... nie... byłeś? (i wzrok żony przyłapującej męża na zdradzie). Myślałem, że wszyscy, którzy w WLKP kiedykolwiek wsiedli na rower zaliczyli już ten "mityczny" podjazd. Eh, gdybym nie wychował się w górach to pewnie bym się też nim jarał :) No ale wjechać trzeba - obowiązkowo.
Norbert - szpinak-dobrze przyprawiony czosnkiem i rozbełtany w jajku, do tego z możliwością dołożenia kawałka sera-to naprawdę pyszność. Myślę o założeniu kościoła pod wezwaniem Dobrze Doprawionego Szpinaku. Będę trzepał kasę, zostanę guru, a zamiast rytualnego samobójstwa w dniu końca świata każę wiernym rytualnie rozmrażać szpinakowe mrożonki :)
Lombard już dawno pisał o szklanej pogodzie, tylko dopiero kilka dni temu zatrybiłem, że chodziło o takie szkło i w takim miejscu. Muszę się kropnąć na Osową bo ciągle wszędzie o niej słyszę ale jeszcze nie byłem.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"