Osowa mio! ♫

Sobota, 21 lutego 2015 · Komentarze(28)
Gdyby tak nie wiało to bym pomyślał, że to już wiosna.

Głupoty piszę. Przecież wiosną też "tak wieje". W sumie to "tak wieje" niezależnie od pory roku.

No to jeszcze raz - gdyby tak nie wiało to bym pomyślał, że to już wiosna, lato, jesień albo zima :) Według daty wychodzi, że zima. Według temperatury (7 stopni!) już dla mnie niemal na granicy przegrzania - lato. Do tego słoneczko, sucha szosa - pięknie. Jedynie porywy przeszkadzały w jeździe, a jako że trasę miałem dziś zupełnie niezależną od wiatru (ja!!!) to oczywiście przez 2/3 wiało mi mocno w lewe ucho, prawą pachę i środkowy nos. Czyli upierdliwie. No nie poszalałem.

Zachciało mi się dziś pojechać do Mosiny w tę i z powrotem od d... rugiej strony - przez Starołękę, Wiórek i Rogalinek, przy okazji wjeżdżając na Osową Górę. Tak też zrobiłem, a taka trasa chyba już wejdzie mi w krew. Las - jest. Asfalt - jest. Rzeka - jest. Górka - jest. Do kompletu brakuje tylko zmrożonego browara i kawałka pizzy cztery sery. Z dodatkowym szpinakiem.

Na Osowej, takim poznańskim Mount Evereście (taaa...) na chwilę się zatrzymałem, cyknąłem focie i swoją obecnością nie wiem czemu przegoniłem leżakowiczów. Może czas pomyśleć nad zmianą kasku? :)


Miejsce okazało się dziś rowerowo popularne, bo podczas powrotu zjeżdżało przede mną dwóch kolarzy, a na całej trasie nie skłamię jeśli napiszę, że naliczyłem około dwudziestu rowerowych gęb. I o dziwo w większości uśmiechniętych.

Łyżką dziegciu - ojej, jaka nowość - było miarowe "piiiip piiiip piiiip" (dążące ku nieskończoności) podczas powrotu wzdłuż Starołęckiej z jednej z puszek - no bo ścieżka przecież, taka słodka i urocza w swojej kostkowości i krawężnikowości. A skoro już jesteśmy w temacie to zagadka: czy w ciągu tygodnia udało się służbom czyszczącym miasto usunąć szkło na DDR-ce przy Hetmańskiej, którą ostatnio udokumentowałem zdjęciowo?

No dobra, wiem, że w tym temacie nie będzie emocji. Nie udało się. Emocje by były gdyby odpowiedź była inna.

Komentarze (28)

No nie do końca, bo jak jedziesz odwrotnie to patrząc na prawo wjedziesz do kanałku :)

Trollking 17:30 poniedziałek, 23 lutego 2015

Wystarczy w Mosinie patrzeć skręcić gdziekolwiek w prawo i jakoś się na Osową zajedzie ;)))

rmk 16:34 poniedziałek, 23 lutego 2015

To mnie uspokoiłeś, bo myślałem, że bierzesz mobilny modem. Ufff :)

Jakby jednak jakiś złośliwiec przerwał kabel to łap łaj-faj od Eleganta z Mosiny i pisz na BS, postaram się być na bieżąco i na Endo wskazywać trasę :)

Trollking 22:13 niedziela, 22 lutego 2015

A myślałeś, że biorę lapka? No co ty!!! A jak bez rozwiniętego kabla bym trafił z powrotem do domu??? Hehe, główka pracuje i nie zabłądzę ;-)

lipciu71 22:06 niedziela, 22 lutego 2015

Lepiej weź stacjonarny, bo co będzie jak bateria się wyładuje? :)

Trollking 21:29 niedziela, 22 lutego 2015

Zabiorę kompa ze sobą, aby w mosinie przypomnieć sobie opis który mi podałeś, bo mój twardziel w głowie takiego natłoku info nie pomieścił ;-)

lipciu71 21:25 niedziela, 22 lutego 2015

Oczywiście, że flaczki zaneguję. I nie próbuj mi negować negacji :)

Wjazdy od strony Mosiny są dwa - żeby się nie zgubić dojedź do ronda, skręć w prawo tak jak na Stęszew i na pierwszych światłach (przed Tesco) znów w prawo. I prooooosto. Zapewne z automatu wjedziesz Pożegowską, a na górce wypatruj znaku na wieżę, pod nią zaparkuj kombajn i delektuj się widoczkiem :)

Trollking 21:00 niedziela, 22 lutego 2015

rmk wróciłeś moją nadzieję w ludzkość. To znaczy, że są jeszcze na tym świecie prawdziwi smakosze ;-) Tomasz nawet nie próbuj tego negować.

To są trzy wjazdy??????????? Będę jutro w niebo wzięty jeśli uda mi się znaleźć którykolwiek.

lipciu71 20:52 niedziela, 22 lutego 2015

Co do szpianczku pełna zgoda, flaczki przemilczę :)

W sumie o dziwo Spacerową nigdy nie wjeżdżałem, do nadrobienia. Atakowałem Pożegowską i asfaltowy kawałek od Szosy Poznańskiej te nasze Himalaje :)

Trollking 19:58 niedziela, 22 lutego 2015

Flaczki jadłem i wczoraj i dziś. Uwielbiam.
Szpinak też uwielbiam. Z dużą ilością czosnku i gałki muszkatołowej, na masełku :)

Osowa to klasyka. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :))) A najlepszy podjazd na górę jest od strony Puszczykowa, drugie miejsce to Spacerowa a na końcu Pożegowska. To moja klasyfikacja :)

rmk 19:01 niedziela, 22 lutego 2015

Spoko, spoko, rozumiem :)

Owoce morza - fuuuujjjjj...

Trollking 15:55 niedziela, 22 lutego 2015

A ja flaczki lubię, szpinak z jajkiem sadzonym też lubię, ale niestety nie jadam owoców morza, czego żałuję, bo mi oko strasznie cieszą.

Tomasz dzięki za zaproszenie, ale w ten poniedziałek o tej godzinie nie dam rady i nie oznacza to, że się mi nie chce tak wcześnie wstać, bo jak jest cel, to godziny nie mają znaczenia. Z zasady mam poniedziałki wolne i wówczas mogę coś dalszego pojechać (tylko niech Celsjusze podbiją kilka pięter wyżej) ;-)

lipciu71 10:04 niedziela, 22 lutego 2015

Norbert - ja flaczków nie jadam z zupełnie innych powodów, ale to już historia niezwiązana z rowerowymi tematami :)

Dariusz - cieszę się, że zmotywowałem. Ewentualnie mogę poprowadzić jakbyś o 8 rano (bo pracuję) dałbyś radę być w okolicach Dębca. Ale coś sądzę, że skoro wolne to motywacja na tę porę będzie nikła :)

Trollking 22:04 sobota, 21 lutego 2015

W poniedziałek mam wolne, więc może się tam kopnę.

lipciu71 21:59 sobota, 21 lutego 2015

Może i kupa, ale może zaczniemy dyskusję na temat tego jak wyglądają flaczki? ;)
Kurde, jest Was więcej... chyba będę musiał zorganizować jakąś osowską masę krytyczną :)

Trollking 21:44 sobota, 21 lutego 2015

Dariusz - no... ale... jak... to... nie... byłeś? (i wzrok żony przyłapującej męża na zdradzie). Myślałem, że wszyscy, którzy w WLKP kiedykolwiek wsiedli na rower zaliczyli już ten "mityczny" podjazd. Eh, gdybym nie wychował się w górach to pewnie bym się też nim jarał :) No ale wjechać trzeba - obowiązkowo.

Norbert - szpinak-dobrze przyprawiony czosnkiem i rozbełtany w jajku, do tego z możliwością dołożenia kawałka sera-to naprawdę pyszność. Myślę o założeniu kościoła pod wezwaniem Dobrze Doprawionego Szpinaku. Będę trzepał kasę, zostanę guru, a zamiast rytualnego samobójstwa w dniu końca świata każę wiernym rytualnie rozmrażać szpinakowe mrożonki :)

Trollking 21:24 sobota, 21 lutego 2015

Lombard już dawno pisał o szklanej pogodzie, tylko dopiero kilka dni temu zatrybiłem, że chodziło o takie szkło i w takim miejscu. Muszę się kropnąć na Osową bo ciągle wszędzie o niej słyszę ale jeszcze nie byłem.

lipciu71 21:11 sobota, 21 lutego 2015

Aaaa... próbowałeś kiedyś Popeya ogarnąć mentalnie, ale się poddałem. Za ciężki kaliber jak dla mnie :)

Trollking 20:25 sobota, 21 lutego 2015

Zapomniałem dopisać że to niejaki Popeye ! :-)

Jurek57 20:18 sobota, 21 lutego 2015

Jurek - oj, ja na koksa nie wyglądam, wręcz przeciwnie :) a szpinak wielbię i wielbić będę po wieki wieków amen!

Księgowy - wiatru w plecy życzę :) Mnie za to jutro robota czeka :/

Trollking 20:02 sobota, 21 lutego 2015

A ja dziś w robocie... no nic. Jutro polatamy z Agą;D

Ksiegowy 17:57 sobota, 21 lutego 2015

Znam takiego co eksperymentował ze szpinakiem.Wyglądało na to że się nim "koksował". :-)

Jurek57 17:55 sobota, 21 lutego 2015

Oj wieje... te dni bez urwanej głowy są jak szóstka, a może i siódemka w totka :)

A pizza...? No tak, zapomniałem o jajku na twardo jako dodatku :)

Trollking 17:50 sobota, 21 lutego 2015
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iazaw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]