Powstania styczniowe

Czwartek, 29 stycznia 2015 · Komentarze(6)
W tym miesiącu każde moja wcześniejsza pobudka to prawdziwe powstanie styczniowe. Ciężko się zwlec, dotarcie do kuchni w celu urodzenia kubka kawy to prawdziwy heroizm, a zebranie się w sobie w temacie rowerowym wymaga ode mnie spojrzenia w głęboko ukrywane mroki psychicznej motywacji. Dziś się udało jednak wyjechać nawet mimo tego, że w pracy musiałem być już lekko po jedenastej, a po nocnych opadach drogom bliżej było tym w Wenecji niż w Polsce.

Oczywiście ruszyłem crossem, bo nie tylko opony, ale i siodełko szersze, więc tyłek mniej narażony na dyskomfort. Nie zmienia to faktu, że po powrocie pierwsze co zrobiłem to... umycie zębów :) Szlifowanie klawiatury kamyczkami i błotem to niby norma zimą, ale jakoś nie mogę się do niej przyzwyczaić. Wrócił mocny wiatr, tym razem z południowego zachodu, więc z prędkościami nie poszalałem, wymyśliłem za to nową trasę - pojechałem przez Mosinę do Dymaczewa, gdzie skręciłem na Bolesławiec i wyjechałem w Drużynie. Zabrakło kilku kilometrów do pięciu dych, więc dokręciłem do Pecnej i wróciłem przez Krosinko, zaliczając z narażeniem życia tamtejszego DDR-a, który na szczęście przy jeździe crossem mniej boli.

Skończyłem słuchać "Niespokojnego człowieka" Henninga Mankella i na końcówkę trasy zafundowałem sobie powrót do dzieciństwa - "Zagładę domu Usherów" Edgara Allana Poe. Tak, miałem specyficzne dzieciństwo :)

Komentarze (6)

Od posłanki Grodzkiej? Oj, wtedy to jeszcze nie była koleżanka, sorry, że muszę Ci to uświadomić :)

Trollking 20:20 czwartek, 29 stycznia 2015

Skoro ocena już wystawiona to teraz już mogę napisać, że jednak ściągałem od Zosi z czwartej ławki, tej z rudymi kitkami :-)

lipciu71 20:17 czwartek, 29 stycznia 2015

Hmmm, no faktycznie parę podobieństw odnalazłem :) ale wybaczam, gdyż temat wstawania i bezsensowności tego czynu, a także błocka i bezsensowności jego istnienia przychodzi naturalnie każdemu w tych jakże lekkich ciężkich czasach.

Stawiam cztery z plusem :)

Trollking 20:09 czwartek, 29 stycznia 2015

W nocy padało? To teraz wiem czemu zawdzięczam ten syf lecący spod kół na mnie. Kładłem się po 1.00 i było sucho.

Tomasz tyle razy prosiłem o konsultowanie się ze mną przed pisaniem czegokolwiek lub pisanie po mnie, bo jak czytam co u Ciebie to nieodmiennie mam wrażenie, że ściągam Twoje opisy jak na sprawdzianie w podstawówce.

Chyba zacznę opisywać zanim gdziekolwiek wyjadę, może wówczas będę pierwszy ;-)

lipciu71 18:45 czwartek, 29 stycznia 2015

Ależ słuchanie audiobooków nie wyklucza wcale trzymania tomiska w łapach! Ja co pożeram i audiobooki, i czytam fizyczne książki, a także ebooki. A klimat, jeśli książka jest zacna, jest podczas jazdy rewelacyjny. Ale co kto lubi.

Mi to przypomina ludzika w ciąży. Ale bez łapek. I z jedna nóżką :)

Trollking 14:21 czwartek, 29 stycznia 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa epatr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]