Po dwóch wolnych dniach dziś czekała mnie upojna niedziela w pracy, więc chcąc nie chcąc musiałem wyruszyć wcześnie, mimo ostrego zamglenia - znów przydał się Lidlowy kask, przeze mnie wyśmiewany, ale mający na tym forum swoich zagorzałych fanów :)
Nie jechało się dziś już tak fajnie jak wczoraj, bo mimo względnego ciepła powietrze było dość ciężkie, a wiatr, który w teorii miał być południowy okazał się wściekle północny i wschodni, niezbyt silny, ale upierdliwe jest jak banan z ryja schodzi po każdym tąpnięciu w pedały z banalnego powodu, że miałem wracać z, a wracam pod wiatr. Trasa "wisielcza" przez Mosinę, Grzybno i Żabno - dziś pokonana po raz pierwszy od tyłu.
No i jeszcze napęd, który już kompletnie dogorywa - staram się korzystać zamiennie tylko z 2-3 tylnych zębatek, ale coraz częściej i te przeskakują, a dziś nawet musiałem stanąć, gdy łańcuch spadł między ośkę a widelec (czy jak to to się nazywa) i uniemożliwił mi jazdę. No cóż, mam nadzieję, że uda mi się przemęczyć do pierwszych poważnych mrozów i wtedy szosa powędruje na wygnanie do serwisu.
Komentarze (6)
Czarna magia dla mnie to co napisałeś :) ale za to wygooglowałem sobie kolesia, o którym wspomniałeś i zdecydowanie to mnie przekonało :P a co do liczenia kadencji to nawet nie mam pojęcia jak i po co to robić, za to podziwiam Twoje wyliczenia :)
Hmm.. przy przełożeniu 53 i przedostatniej koronce, strzelam że 13 zębowej, przy prędkości przelotowej ok 30 km/h masz kadencję ok 50-60.. No nieźle. Jak tak dalej pojeździsz to dorobisz się sylwetki niczym Robert Foerstermann z kadry niemieckiej. Mi przejście z kadencji rzędu 65-70 (typowo siłowej) do 85-90 zajęło sezon. Zmęczenie dużo mniejsze, problem bolących kolan jak ręką odjął, no i średnie prędkości wyższe o około 1 km/h. A o tym że kręcę tak nisko dowiedziałem się dopiero po kupnie licznika z tym bajerem. Do dziś uważam to za jedne z najlepiej wydanych pieniędzy:)
Pewnie i system dobry, ale za leniwy jestem na takie kombinowanie, poza tym mam dwie lewe ręce w takich sprawach :) problem u mnie jest w tym, że najczęściej katuję tylko jedno przełożenie (w większości największa zęba z przodu i druga od dołu z tyłu), bo się przyzwyczajam i tak się kończy... A siłowo chyba faktycznie jeżdżę.
Czyli jednak sprawdza się mój system z jazda na dwa łańcuchy po 1k km każdy, potem zmiana na czysty i naoliwiony. Jak dotąd prawie 20k km i kaseta praktycznie bez śladu, choć używam w zasadzie tylko 4 koronek. No chyba że mega siłowo jedziesz, ja jednak wolę trochę szybciej kręcić korba.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"