Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239634.85 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783662 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.20km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.06km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powtórka z rozrywki

Sobota, 16 maja 2020 · dodano: 16.05.2020 | Komentarze 8

Jako że nie lubię się powtarzać i pisać o tym samym, to na początek wspomnę jedynie, że nastąpiła dziś idealna powtórka z rozrywki: znów musiałem wstać w środku nocy (czyli po siódmej), żeby zdążyć ma jedenastą do pracy. Załóżmy, że się udało, ale bez wnikania w szczegóły - na pewno stwierdzeniem prawdziwym jest to, że w pracy się pojawiłem :)

Różnica była jedna - wmordewind był już konkretny. Wczoraj się tylko snuł, a dziś w ogóle nie krępował, tylko na zachodnich polach potraktował mnie jak burą sukę. W sumie to nie wiem, co złego jest w burych sukach i czemu się je tak źle traktuje :)

Trasa zachodnia, stała: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Motywów do fotek generalnie nie było, więc "odwiedziłem" z daleka stadninę w Wirach. Konie zawsze są fotogeniczne :)
Stadnina w Wirach koło Poznania
Jeeeeeeść dają! :) - Stadnina, Wiry
Samotny ogier, Stadnina, Wiry
Miłość
A poza tym jeno klasyka.
Rosnówko, klasyczny widok na WPN
Potem do centrum na rowerze. Przy okazji dobre info dla zrowerowanych mieszkańców Poznania - zaklepano już zlikwidowanie największej rowerowej abstrakcji w tym mieście, czyli tabliczki przy Starym Browarze, w ciągu pieszo-rowerowym (!) o treści "Uwaga zwężenie. Rowerzysto przeprowadź rower 70 metrów". To jeden ze skansenów antydwukołowego podejścia z czasów prezydenta Grobelnego (paradoksem jest, że... zapalonego kolarza) - teraz ma być wprowadzony pas i kontrapas. Normalnie cuda w tej budzie! :)


Na koniec, tak jak rok temu przy okazji "Tylko nie mów nikomu", zachęcam do obejrzenia filmu braci Sekielskich. Link do nowego dokumentu pod tytułem "Zabawy w chowanego", oczywiście dostępnego za darmo, pod tym linkiem.




  • DST 63.35km
  • Czas 02:11
  • VAVG 29.02km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 123m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podwietrzałka

Piątek, 15 maja 2020 · dodano: 15.05.2020 | Komentarze 15

W pracy dzisiaj musiałem być wyjątkowo wcześnie, bo o jedenastej, co oznaczało, że obudzić się musiałem w środku nocy (czyli o siódmej), żeby spokojnie wyjechać o kompletnie nienormalnej godzinie (czyli przed ósmą). No hardkor :)

Jakoś się udało, choć lekko nie było, hehe :) I od razu chcę napisać, że walka również do najłatwiejszych nie należała - i można tu robić jakieś podśmiechujki, ale wiało mi perfidnie ciągle w pysk. W pewnym momencie myślałem, że sam sobie coś wmawiam, ale gdy w Palędziu zrobiłem nawrotkę na widok zamykającego się szlabanu i z jazdy pod powiewy zrobiła mi się jazda pod powiewy, upewniłem się, że nie zwariowałem. Niestety.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Junikowo - Wysogotowo - Dąbrowa - Sierosław - Więckowice - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.
Blue-yellow-green
Jak zwykle rano, na słuchawkach miałem włączone radio TOK Fm. Polityka jednak była również na szosach:)
A ja znów o polityce... :)
Do pracy oczywiście też rowerem. inaczej bym nie zdążył. No i klasyk ze śmieszki na Dolnej Wildzie:

Oczywiście ani dzwonienie, ani sygnały werbalne nie zadziałały, rodzinna pogaduszka trwała w najlepsze. W końcu musiałem wykonać wyprzedzenie na styku śmieszki z trawnikiem, co skończyło się paniką - jak to, to świat dookoła istnieje? Eh, jak ja kocham "sezon" :/

Na koniec łabądki z wczoraj, z Dębiny oczywiście.
Jego okazałość
Łabędzie giganty i kaczy kurdupel
Oddech pełną piersią
Zamiast głowy odbicie w wodzie :)




  • DST 54.20km
  • Czas 01:54
  • VAVG 28.53km/h
  • VMAX 53.40km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 154m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gęsiego

Czwartek, 14 maja 2020 · dodano: 14.05.2020 | Komentarze 13

Dzisiaj wolny dzionek, czyli w teorii okazja do wyspania się, a nade wszystko do stworzenia jakiegoś super kreatywnego wpisu po masie ciekawych zdarzeń, które mi się przytrafiły na rowerze.

Czyli w praktyce: pies w nocy marudził, więc spanie do najbardziej komfortowych nie należało, a wypad nie obfitował w żaden (słownie: żodyn) motyw godny głębszego opisania.

To by było na tyle :)

Trasa jedna z opatentowanych, północno-zachodnich: Poznań - Plewiska - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Junikowo - Kopanina - Dębiec. TUTAJ Relive (wczoraj zapomniałem zrobić, ale nie chce mi się nadrabiać).

Chłodno, wietrznie, jakoś tak sennie. Więc nawet nie walczyłem o średnią. Szkoda nerwów, tym bardziej, że korki wróciły już na dobre.

Plus był jeden - można się było częściej zatrzymać na fotki, te klasyczne...
Spod krzaka zerknięcie na Jezioro Lusowskie
Rzepak wciąż trzyma się mocno
Kanałek w Lusówku
...te z jak zwykle prawie nie do uchwycenia myszołowem, to między drutami, to między chmurami...
Myszołów międzydrutowy
Pochmurny myszołów
...oraz ze spotkania z gęsiami gęgawami, starszymi i młodszymi, w Lusówku. Oczywiście nie było za długie, bo uciekły... gęsiego :)
Ulubiony widoczek w Lusówku
Na tle kanałku, Lusówko
Całe stadko
Młody pędzi jak pijany
Ucieczka gęsi gęgaw... gęsiego :)
Podrostki gęsi gęgawy
Niech nam zdrowo rosną :)




  • DST 62.60km
  • Czas 02:05
  • VAVG 30.05km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 125m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zaległościowo

Środa, 13 maja 2020 · dodano: 13.05.2020 | Komentarze 16

Dzisiaj już normalny dzionek, żadnych szkoleń, czyli trzeba się było pojawić w robocie o normalnej porze. Kiszka :)

Oczywiście najpierw na rower. Musiałem przeprosić się nawet od wczorajszego powrotu z roboty z długopalczastymi rękawiczkami, bo jazda przy zimnym wietrze i sporym chłodku bez nich do komfortowych by nie należała. Nie ma co, jak mam pewien dystans do ludowych porzekadeł, to ten o Zimnej Zośce zdecydowanie ma sens. Brr.

Z trasą nie kombinowałem, wykonałem jedynie opcję w tę i z powrotem, z Poznania przez Luboń, Łęczycę, Puszczykowo, Mosinę, Krosinko i Dymaczewo do Będlewa, gdzie wykonałem nawrotkę. Celem było sprawdzenie, czy może jakimś cudem nie odblokowali mi opcji na powrót do "kondomominium", ale niestety, jeszcze nie - jednak chyba idzie ku dobremu, bo walały się pachołki i nowo pomalowane linie.

W Krosinku dogoniła mnie parka szoszonów, ale takich dziwnych, bo miłych :) Pozdrowili, więc podłączyłem się do peletonu i nawet dałem dość długą zmianę, a gdy podziękowałem w Będlewie za współpracę to odkrzyknęli, że życzą mi miłego dnia. Brawo - o to chodzi!

Fotek dziś mało, bo nawet nie było się po co zatrzymywać. A i ochoty za bardzo, bo wiało solidnie.
Bagnisko w okolicy Będlewa
W zamian zdjęcia, które zapomniałem wkleić wczoraj - gdy zatrzymałem się, żeby zrobić ujęcie na pole, nagle zauważyłem, że ktoś się na mnie patrzy. Tu zadanie dla spostrzegawczych :)
Znajdź jelonka :)
Chwilę później było już łatwiej.
Uciekający kurdupel :)
Jeszcze z zaległości. A co, polecimy hurtowo. Jakiś czas temu pisałem, że ku mojemu zdziwieniu Straż Miejska napisała do mnie, że zgłaszany przez formularz kontaktowy ranny gawron został odratowany. Troszkę później przy wejściu do mojej klatki zobaczyłem gołębia, leżącego na grzbiecie, żywego, ale ewidentnie rannego. Oczywiście na infolinię SM dodzwonić się nie dało, powtórzyłem więc znaną już procedurę. No i... znów się udało. 

Miło, że to jednak (chyba) działa. Albo poszedł automat :)

Dystans zwiera dojazd do pracy.




  • DST 63.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 148m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Muflonizm

Wtorek, 12 maja 2020 · dodano: 12.05.2020 | Komentarze 21

Główka pracuje. Dziś o dziesiątej rano miałem być na wirtualnym szkoleniu, ale przepisałem się na godzinę trzynastą. Otrzymałem dzięki temu możliwość dłuższego wyspania się i posiedzenia w domu, bo po co się szkolić w pracy, skoro można w komforcie? Pies zyskał spacer, a ja w robocie pojawiłem się sporo po południu. Tak to mogę robić :)

Oczywiście byłem też na rowerze. O dziwo po wczorajszych deszczach nie było już ani śladu, w zamian pojawiło się błękitne niebo oraz... chłodek i mocny wiatr. A jak :) 

Trasa zachodnia, polna, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Łęczyca - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Najpierw widoczki wiosennej codzienności...
Windows XP, wersja aktualna, industrialna :)
Trochę bliżejWidok na pola Wielkopolskiego Parku NarodowegoPodpoznańskie pola
...ale szybko skupmy się na fenomenie, który przyuważyłem z drogi pomiędzy Trzcielinem a Dopiewem. Zatrzymałem się, że by zobaczyć, co za małe kropki widzę hen, hen daleko, tam, gdzie na rysunku są oczka :)

Oczywiście mało co dało się dostrzec, więc w ruch poszedł zoom. I szczerze mówiąc oniemiałem. Najprawdziwsze na świecie... muflony!
Muflony niedaleko Poznania!
Zbliżenie na stadko wielkopolskich (!) muflonów
Nie powiem, nie spodziewałem się takiego widoku :) Muflony nie były na uwięzi, tylko wolne latały sobie po polu. Doczytałem potem, że faktycznie, kilka lat temu sprowadzono te zwierzęta do Wielkopolski, między innymi w okolice Dopiewa i świetnie się zaaklimatyzowały. Oczywiście mendy zwane myśliwymi już sobie zapewniły możliwość odstrzału co jakiś czas, ale to zupełnie inny temat. Jako człowiek wychowany z górach (co prawda takich, gdzie tych czworonogów na pierwszy rzut oka nie uświadczysz, ale podobno gdzieś są), przeżyłem szok poznawczy. Myślę, że nie tylko ja :)

Dystans zawiera dojazd do pracy, bo w końcu do niej dotarłem.




  • DST 52.40km
  • Czas 01:44
  • VAVG 30.23km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 184m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Deszczowo, wybor(cz)owo, a na deser Rezerwat Krajkowo

Poniedziałek, 11 maja 2020 · dodano: 11.05.2020 | Komentarze 15

Jako że mamy dość wyjątkowy poniedziałek, mała wstawka polityczna na początek. Jesteśmy po wyborach, które były, ale ich nie było, a Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła, że formalny powód to brak kandydatów, mimo że było ich dziesięciu, a do tego kilka dni temu spotkali się oni w komplecie w studiu telewizji rządowej na debacie. Minister, który obiecywał, że jeśli wybory korespondencyjne się 10 maja nie odbędą poda się do dymisji, aktualnie nie widzi powodów, żeby to robić. Przecież nic się nie stało – winna jest opozycja. O czymś zapomniałem? Aha, o tym, że jeśli mieliśmy do tej pory państwo w ruinie, to aktualnie w ogóle go nie ma. Co najlepsze, w wyniku działań władzy wybranej legalnie, a niecały rok temu jeszcze otrzymującej potwierdzenie, że jej się to należy. Jak zwykle podsumowanie w takiej sytuacji może być tylko jedno: jakie społeczeństwo, taki rząd. Jako całość na więcej widocznie nie zasługujemy.

A teraz do sedna, czyli rowerowania. Dziś wyjechałem ciut wcześniej niż zazwyczaj, bo straszono opadami. Nie pomylono się – ostatnie 18 kilometrów kręciłem w mniejszym lub większym deszczu, jednak na szczęście nie była to jakaś wielka ulewa. Ot, kilka kropel, później coraz szybciej się mnożących. Trochę wiało, za to temperatura była całkiem sympatyczna, rekompensująca mi miejskie niedogodności. Trasa to jeden z północno-zachodnich klasyków: Dębiec – Górecka – Grunwald – Jeżyce – Golęcin – Strzeszyn – Psarskie – Kiekrz – Rogierówko – Kobylniki – Sady – Swadzim – Batorowo – Lusowo – Zakrzewo – Plewiska – Poznań. TUTAJ Relive, dziś udane.

Zdjęcia z roweru tylko symbolicznie.
Kanałek, lekko zapuszczony
Klasyk z Koszalińskiej, Poznań
Ale jako uzupełnienie sporo fotek z wczorajszego wypadu. Byliśmy wstępnie ugadani z dobrymi znajomymi na WPN, ale gdy zobaczyłem, ile ludzi tam się kręciło (niedziela), a nie chcąc iść do pierdla za próbę masowego mordu, wymyśliłem Rezerwat Krajkowo, który ma tę przewagę, że jest bardzo, ale bardzo mało znany. Czyli cudowny kierunek :) Finalnie wyszedł fajny spacer, na miejscu widzieliśmy mniej niż dziesięć osób, do tego wiedzące, po co są w lesie. A psy (sztuk trzy, w tym męski odpowiednik Kropy) zachwycone. Najbardziej ze znalezionego błocka. My mniej :)
Psi romantyzm :) - Rezerwat Krajkowo
Zapasy w błocie :) - Rezerwat Krajkowo
Co to za brudas? - Rezerwat Krajkowo
Lustereczko powiedz... :) - Rezerwat Krajkowo
Tysiąc kilo błota na trzech psach :) - Rezerwat Krajkowo
Wody niestety mało, ale klimacik wciąż jest.
Jakieś monstrum wyskoczy czy nie? - Rezerwat Krajkowo
Klimat nie do podrobienia - Rezerwat Krajkowo
Wielkie drzewo, mały pies - Rezerwat KrajkowoInny świat - Rezerwat KrajkowoMartwy dąb - Rezerwat Krajkowo
Wielki kret :) - Rezerwat Krajkowo
Cwaniaki :)
Mechowisko - Rezerwat Krajkowo
Atakują klony :) - Rezerwat Krajkowo
Kąpanie w Warcie 0 Rezerwat Krajkowo
Brama do odstępów - Rezerwat Krajkowo
Świat ciszy - Rezerwat Krajkowo
Wielki pająk - Rezerwat Krajkowo
Tylko tu zostać - Rezerwat Krajkowo
Chwila namysłu - Rezerwat Krajkowo
Powoli pełznie... - Rezerwat Krajkowo
No i na koniec zwierzaki.
Sympatyczny kuc, łasy na głaskanie
Co się patrzysz? :)
Wiem, wiem, zaspamowałem sam sobie bloga :)




  • DST 51.90km
  • Czas 01:47
  • VAVG 29.10km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowonarodzony :)

Niedziela, 10 maja 2020 · dodano: 10.05.2020 | Komentarze 12

Spokojnie, to nie zapowiedź pojawienia się na świecie dwunoga mojego autorstwa. Nie będę tak krzywdził ziemi :)

Najpierw o trasie, krótko zresztą, bo zaraz trzeba gdzieś z psem podjechać. Wykonałem klasycznego "muminka" - z Dębca przez Las Dębiecki, Starołękę, Krzesiny, Jaryszki, Koninko, Szczytniki, Sypniewo, Głuszynę, Babki, Czapury,, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Mosinę, Puszczykowo, Łęczycę i Luboń do domu. Tak jak na Relive, które pewnie będzie wieczorem, bo na razie coś się nie chce wykonać.

Czy jak napiszę, że wiało, to będzie to marudzenie? Jeśli nie, to napiszę. Jeśli tak, to... też napiszę :) Wiało, solidnie, ale bywało gorzej - dzisiaj po prostu nie chciało pomagać :)

Jak zwykle - niemal filozoficznie - osiągnąłem granice Poznania :) Tę akurat bardzo lubię.
Osiągnąć granicę Poznania :)
Ruch taki, że jak zwykle żałowałem, że nie mam karabinu :) Tyle w temacie zachowania 1,5 metra odległości na obowiązkowej (wzdłuż jest zakaz) śmieszce o szerokości może metra.

No i teraz wytłumaczenie tytułu. O tu, tu, czyli na Dębince...
Powalone drzewo - Las Dębiński
...zobaczyłem nie byle kogo, ale potomka "słynnego" Dębinello pod opieką rodzica. Ha, gratuluję (nie)młodej parze - co prawda jedno z nich się gdzieś schowało, ale mam nadzieję, że zostanie mu/jej to przekazane :)
Nowy członek rodziny :) - Las Dębiecki, Poznań
Młody w pełnej krasie :) - Las Dębiecki, Poznań
Tyle, może jeszcze coś wkleję po powrocie. Ale niekoniecznie :)




  • DST 62.10km
  • Czas 02:04
  • VAVG 30.05km/h
  • VMAX 52.10km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przed pracą naLewka

Sobota, 9 maja 2020 · dodano: 09.05.2020 | Komentarze 11

Spokojnie, wbrew tytułowi nie pojechałem dzisiaj do roboty będąc pod wpływem, a nawiedziłem pewną rzeźbę w pewnym miasteczku :) Choć w pracy wylądować musiałem, nie ma zmiłuj.

Pogoda dziś naprawdę zrobiła się zacna, choć momentami było mi ciut za ciepło. Jednak póki nie ma upałów, da się wyżyć. Podobne odczucia mieli zapewne wszyscy rowerzyści, których spotkałem po drodze jakiś miliard. A może nawet dwa.

Z trasą nie kombinowałem (TUTAJ Relive), tylko wykonałem w tę i nazad w kierunku północno-zachodnim: z Poznania przez Plewiska, poznańskie Junikowo, Wysogotowo, Batorowo i Lusowo do Tarnowa Podgórnego, gdzie zrobiłem małą objazdówkę centrum i wróciłem praktycznie swoimi śladami. Będąc niezmiernie zadowolony z jakości nowego asfaltu w Batorowie oraz już mniej z tego na śmieszce między Lusowem a Tarnowem - bo tam zadziwiająco miesza się fajny standard z polską bylejakością (wysokie krawężniki i jakieś abstrakcyjne kąty proste przy wjeździe i zjeździe).
DDRzepakówka :)
DDR-ka Lusowo - Tarnowo Podgórne
W samym Tarnowie jak zwykle zatrzymałem się przy jednym z najbardziej oryginalnych pomników w Polsce. 
Pomnik... lwa w Tarnowie Podgórnym. Trzeba mieć wyobraźnię :)
Większość już wie, ale może ktoś jeszcze nie miał okazji dowiedzieć się, że to coś to... lew :)

Z innej menażerii - udało się raz jeszcze spotkać (chyba) znajome żurawie...
Para żurawi pasąca się w trawie
Żurawie bliżej, czyli mniej ostro
...oraz przydybać perliczki przy jakimś obejściu.
Wyścigi :)
Perliczka w pełnej krasie
Sympatycznie się jechało, w końcu. Reszta dystansu to dojazd do centrum, i prócz stałych elementów po drodze...
Stary Browar oraz Hotel Andersia, Poznań
...zerknięcie na postępy budowlane na terenie dawnego PKS-u. Nie ma co, szybko to idzie, a widok nie razi.
Teren po dawnym PKS, Poznań
A przedtem miły obowiązek - zamiast godzinnego spaceru, przydomowy kwadrans wymęczenia psa w ramach Misji Kijek. Pies po tym ma język gdzieś na wysokości tylnych łap :)
Obowiązkowa przebieżka
Codzienna Misja Kijek :)




  • DST 63.10km
  • Czas 02:10
  • VAVG 29.12km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 184m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Minimalistycznie

Piątek, 8 maja 2020 · dodano: 08.05.2020 | Komentarze 6

Dzisiaj wpis szybki i w sumie z niewielką ilością treści, bo znów nadszedł radosny czas ślęczenia w pracy. Grr :)

Wyjazd trochę po dziewiątej, w warunkach temperaturowych bardzo sympatycznych - prawie dwadzieścia stopni, słońce, słaby wiatr... Wrrróóćć! Miał być słaby wiatr, a było jak zwykle :) Ale i tak, w porównaniu z dniami ostatnimi, było przyzwoicie.

Z trasą dziś troszkę pokombinowałem, generalnie trzymając się kierunku południowo-zachodniego. Czyli z Dębca przez Luboń, Komorniki, Szreniawę, Rosnówko, Dębienko, Krąplewo, Joankę, Trzcielin, Lisówki, gdzie nastąpiła nawrotka, znów Trzcielin, Konarzewo, Chomęcice, Rosnowo i Komorniki do domu. Tak jak na Relive.

Gdzieś tam mi z boku po polu przeleciał zając, nade mną przeleciał myszołów, ale oczywiście ani jednego, ani drugiego nie zdążyłem uchwycić. Za to zatrzymałem się na chwilę nad Jeziorem Dębno.
Jezioro Dębno
Podjechałem sobie pod bramę Domu Pomocy w Lisówkach. Oczywiście zamkniętego na cztery spusty.
Brama do zamkniętego DPS-u w Lisówkach
Jak wiadomo, jest to aktualnie wycieczka jak do Czarnobyla, ale boczną drogę doń prowadzącą bardzo sobie cenię, za ten oto klimat:
Kwitnąca zieleń w drodze do Lisówek
Się sączy
Koniec jazdy szosą na dziś
Wielkopolski standard
W sumie jazda bez fajerwerków, ale najgorzej nie było.

Reszta dystansu to dojazd do roboty, lekko zasiekami (a nawet pod zakaz, bo inaczej się nie da, żeby zdążyć) w kierunku centrum, bo w końcu robią DDR-kę na Dolnej Wildzie. W końcu, bo nawet ona (będzie z asfaltu, to już nie czasy prezydenta Grobelnego) będzie lepsza niż stan dotychczasowy. A za samym miastem nawet się stęskniłem, czasem człowiek potrzebuje wrócić na chwilę do cywilizacji :)
Widok na Poznań od strony Wildy




  • DST 52.50km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.12km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pandemia pod palemką

Czwartek, 7 maja 2020 · dodano: 07.05.2020 | Komentarze 16

Postanowiłem wykorzystać ten jeszcze jeden wolny dzionek na maksa. Czyli... pospać. Udało się. Miałem też jeszcze jednego motywatora, żeby dłużej poleniuchować - słuchałem sobie w radio jednym uchem analizy konstytucjonalistów, tak samo zszokowanych tym, co się aktualnie wyprawia, jak ja. Ale może o tym później. Najpierw rower.

Wyruszyłem w samo południe, wyjątkowo znając cel - było nim Jezioro Niepruszewskie, jeszcze tej wiosny nieodwiedzone. A plaża w Zborowie jest jedną z moich ulubionych miejscówek w okolicach Poznania, tym bardziej intrygującą, że położoną na zachodniej pustyni. Normalnie oaza.

Trasa to z grubsza w tę i z powrotem: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Fiałkowo - Zborowo (nawrotka) - Fiałkowo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Dąbrówka - Plewiska - Poznań. TUTAJ Relive.

Czas na fotki. Na początek oczywiście rzepak :)
Te kolory się nie nudzą :)
Rzepakowa droga
Nowy asfalt na drodze do Zborowa
Oraz kultowe miejsce zaraz nieopodal, czyli w Fiałkowie :)
Poznań Główny wymaga renowacji :) - Fiałkowo
Bliżej nieokreślony drapieżnik (zapewne myszołów) na niebie.
Bliżej nieokreślony drapieżnik na niebie
No i czas na moją ulubioną owocową plażę, jak zwykle niezbyt obleganą :) Chyba klimatem broni się sama, a woda jak zwykle jest tam niespotykanie czyściutka.
Cytrynka :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Arbuzik :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Bananek :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Jabłuszka :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Czyściutka woda - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Na pomoście - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Za daleko, żeby ocenić co leci - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Samotny walczak :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Do zobaczenia :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Nie napisałem jeszcze, że mocno wiało? Spokojnie, nie obejdzie się bez tego. Znów mam na to dowód, zdobyty dość przypadkowo :)
Kompletnym przypadkiem dowód na to, że wiało :) - Jezioro Niepruszewskie, Zborowo
Latał też koło mnie szalony piesek :)
Szalony piesek :)
Tyle rzeczy fajnych, wróćmy na ziemię. Natrafiłem na kumulację czystego politycznego zła - nie mogłem sobie odmówić :)

Tym zgrabnym manewrem wróciłem do pierwszego akapitu. Od razu zaznaczam, że nie trzeba czytać tego, co poniżej, już o rowerze nie będzie :) Po prostu bardziej dla siebie muszę napisać kilka słów o tym kabarecie, który mamy niemal na żywo, niestety nie za darmo. Gdy przeczytam sobie to za kilka lat, będę miał szybkie przypomnienie tych absurdalnych czasów.

Krótki komentarz, bo na więcej indywidua z Polskiej Zjednoczonej PRawicy nie zasługują. Podsumowanie wydarzeń od wczorajszego wieczora: dwóch szeregowych posłów dogadało się, że odwołają wybory, do których jeden z nich chciał wcześniej dążyć za wszelką cenę, urągając logice i przyzwoitości. Podpisali sobie świstek, przesądzający a priori o tym, że Sąd Najwyższy (formalnie, zgodnie z trójpodziałem władzy, niezależny od polityków - buahahaha) uzna głosowanie za nieważne, ot tak, z góry. W najbliższy weekend będzie jednak cisza wyborcza przed wyborami, których... nie będzie. Nie wiadomo co z drugą turą za dwa tygodnie, ale pewnie zostanie odwołana. W konsekwencji tego, co PiS chciał wykonać jeszcze dzień wcześniej, a co nie mogło się udać, Poczta Polska ma wszystkie nasze dane (na co nie było mojej zgody), Sasin zmarnował masę kasy ze wspólnego budżetu na druk "kart wyborczych", a TVP na instrukcję, jak to się będzie głosowało kopertowo (widziałem to co najmniej dwa razy). Odpowiedzialność za ten burdel? No bez żartów, kto miałby go za to skazać, skoro już wszystko, co możliwe jest pod kontrolą władzy? A przecież wystarczyło od razu ogłosić stan klęski żywiołowej i byłoby łatwiej, a na pewno bardziej logicznie. Z naszej - rowerowej i ruchowej - perspektywy dobrze, że tak się nie stało, bo nie byłoby dyskusji o "niezbędnych potrzebach życiowych", tylko jasny zakaz, którego nie dałoby się obejść. Ale z szerszej perspektywy kraju? A zresztą, co mi do tego, ręce mam czyste - ostrzegałem od "zawsze". PiS i przystawki same się nie wybrały - mamy to, na co widocznie zasługujemy.

Z ciekawością obejrzę dziś "Wiadomości" (popcorn by się przydał) i dowiem się, co telewizyjna gadzinówka pocąc się wymyśli, żeby udowodnić, iż reklamowane przez nich jeszcze dzień wcześniej majowe wybory korespondencyjne jednak były nie do zrobienia, mimo że twierdzono inaczej. Zresztą już wiem, czego się dowiem od partyjnych przydupasów (bo to nie są dziennikarze) - winna jest (jakże by inaczej) opozycja :)