Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239570.05 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.60km
  • Czas 02:20
  • VAVG 26.83km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrznoszosowanie

Sobota, 6 listopada 2021 · dodano: 06.11.2021 | Komentarze 16

Po dwóch dniach glutowania, do tego z ciężkim sprzętem pod tyłkiem, dzisiaj w końcu udało się wykonać prawilne pięć dyszek, do tego na szosie. Super.

Co nie oznacza, że było to łatwe i przyjemne. Wręcz przeciwne - było chłodno, a o wietrze lepiej nie wspominać, bo jeszcze mu szumi w uszach. Dość powiedzieć, że całą połowę drogi młynkowałem aż miło, bo inaczej się nie dało. Po nawrotce było ciut lepiej, ale też jakoś bez rewelacji, przez co średnia wyszła tragiczna.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Obrodziło w zwierzaki. Sarenka...
Sarna coś wypatrzyła
Sarenka na polu
...żurawie w Lisówkach...
Para żurawi
...parka (!) myszołowów włochatych...
Para myszołowów włochatych
...i na deser kózki z Trzcielina.
Kózki z Trzcielina
Wizualnie najgorzej nie było. Na fotce nie wieje ;)
Pod chmurką za Rosnowem
A ta pani tak dzielnie walczyła z podmuchami, że aż ją pozdrowiłem podczas wyprzedzania :)
Pani tak dzielnie walczyła z wiatrem, że aż pozdrowiłem podczas wyprzedzania :)
Potem jeszcze dojazd do pracy, tym razem Czarnuchem, bo przez Dębinę. Gdzie o dziwo na sekundę wyszło słońce.
Słoneczny moment na poznańskiej Dębinie




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut jabłkowy

Piątek, 5 listopada 2021 · dodano: 05.11.2021 | Komentarze 8

Wolny dzień. Czyli od rana lało.

Ale w sumie... dobrze. Bo po pierwsze musiałem odespać ostatnie dni, po drugie wciąż tak wiało, że jakoś chęci do wypadu brakowało.

Po trzecie jeszcze misja była do wykonania, czyli wizyta u kamieniarza. Po wczorajszej akcji-abstrakcji, czyli załatwianiu zaświadczenia z kościoła, że śp. teściowa była katoliczką (początkowo chciano mnie odesłać do parafii, gdzie w życiu nie była, bo co tam ponad sześćdziesiąt lat z czasów przed przeprowadzką wobec dwóch ostatnich z innego miejsca, ale się uparłem i mam. Osobiście informuję, że jakby co moja skromna osoba takich cyrków nie potrzebuje), było to wręcz banalne. Prócz tego, że aktualnie śmierć również zdrożała. Masakra. A i tak udało się uzyskać jakieś tam zniżki.

Gdy wracałem, lać przestało. Więc na Czarnucha i chociaż gluta wykonać. Zrobione, na trasie z Poznania przez Luboń, Wiry, Komorniki, Szreniawę, Rosnowo, Komorniki i Plewiska do domu. Dłuższego wypadu nie było okazji wykonać, bo zaczynało się ściemniać. I tu akurat zmiana czasu nie ma nic do rzeczy, bo godzinę wyjazdu wyznaczał deszcz.

Korzystając z okazji, że miałem plecak, a w nim aparatu brak, zawitałem do sklepiku z jabłkami. Na Kotowie, czy tam Fabianowie. Nigdy nie wiem :)
Jabłuszka czekają na konsumpcję
Przy sklepiku z jabłkami na Fabianowie, Poznań
Dopiero teraz zauważyłem, że jakiś filtr mi się włączył i zjadło kawałek roweru :)

Wpadły jeszcze dwa spacery. Najpierw rano w deszczu, z którego Kropa jakoś skorzystać nie chciała, a już pod wieczór z nią. Poznańska Dębina w ciemnościach również wygląda godnie :)
Kijkowiec mknący :)
Poznańska Dębina wieczorową porą :)




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 82m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut deszczowo-dywanowy

Czwartek, 4 listopada 2021 · dodano: 04.11.2021 | Komentarze 10

Dzisiaj szybko, bo dzionek w pracy ciężki, tak jak i załatwianie dalszych formalności z gatunku tych średnio przyjemnych.

Pobudka przed... szóstą. Bo psu się chciało :) Dzięki temu miałem okazję przekonać się, że gdyby nie zmiana czasu, to o siódmej rano byłoby ciemno jak w czterech literach u... hmmm... Afropolaka :) Dlatego szanuję czas zimowy.

Potem zaczęło padać. Raz mocniej, raz słabiej, więc zdecydowałem się maks na gluta. I go nawet wykonałem na trasie: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna -Sypniewo -  Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Zdjęć nie robiłem za dużo z powodów wiadomych. Już jeden telefon utopiłem przecież niedawno deszczem.

Na Dębinie już bardziej kolorowo na ziemi niż na drzewach.
Dywan na Dębinie
Mostek na poznańskiej Dębinie
Oto dzisiejsze warunki:
Dzisiejsze warunki do kręcenia
No i kościół drewniany z poznańskich Krzesin. Drugi w Polsce w stylu norweskim jest jak wiadomo tylko w Karpaczu.
Kościół na poznańskich Krzesinach. Drugi w stylu norweskim jest jeszcze tylko w Karpaczu




  • DST 58.10km
  • Czas 02:04
  • VAVG 28.11km/h
  • VMAX 51.30km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 158m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po przerwie

Środa, 3 listopada 2021 · dodano: 03.11.2021 | Komentarze 10

Wczoraj sobie nie pojeździłem. Raz, że rano padało, więc jedynie zapodałem godzinkę na chomiku (30 km, średnia 30,5 km/h), a potem? Mimo że lać przestało to są sprawy nieważne oraz ważne, więc trzeba się było zająć tymi drugimi zamiast banałem typu rower.

Kilka godzin zajęło nam ogarnianie spraw w szpitalu (masakra, uzyskanie odpisu i odebranie rzeczy to niby prosta sprawa. Jednak nie w szpitalu HCP w Poznaniu, gdzie czuliśmy się jak u Kafki ganiając między piętrami. W końcu jednak się udało) oraz zakładzie pogrzebowym. Finalnie jednak większość rzeczy ogarnięta, pozostała masa bardziej przyziemnych. 

Dzisiaj już wyjazd się odbył. Przed pracą, więc zaspany.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Zdjęcia szare i klasyczne:
Jak zwykle przystanek w Trzcielinie
Zachmurzona panorama Lisówek
Wypatrzyłem baaaaaardzo daleko na jedynym drzewie zarówno myszołowa...
Schowany myszołów na maksymalnym zoomie
...jak i kruka.
Widziałem kruka cień
Jak widać zdjęcia tragiczne.

Dystans zawiera dojazd do pracy, a ja jeszcze doklejam ujęcia z Dębiny. Ujęty na sekundę przed zniknięciem deszczowy bąbelek...
Jesienny deszczowy bąbelek
...oraz łabędzi portret.
Łabędź portretowo




  • DST 53.30km
  • Czas 01:51
  • VAVG 28.81km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Symbolicznie listopadowo...

Poniedziałek, 1 listopada 2021 · dodano: 01.11.2021 | Komentarze 10

Cóż... Do dzisiejszej jazdy serca nie miałem.

Wyjazd po prostu po to, żeby odświeżyć mózg.

Trasa w tę i z powrotem: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin i Świątniki do Radzewic, gdzie nastąpiła jak zwykle nawrotka.

Nie jechało się źle. Pogoda zacna nad wyraz jak na dzień w kalendarzu.

Na Dębinie już chyba ostatni tak słoneczny poranek.
Ostatni póki co taki słoneczny poranek na poznańskiej Dębinie
A w Radzewicach klasyka.
Pogodnie w Radzewicach
Pozytywem była przelatująca czapla biała.
Czapla biała w locie
Po południu jeszcze dalsza część zaplanowanej BS-owej integracji z chłopakami ze Śląska (tym razem bezprocentowej w mim przypadku). Panowie, miło było oprowadzić po Dębinie i cmentarzu, Kropa też zadowolona - polecam się :) Szkoda tylko, że głowa zajęta mało przyjemnymi sprawami, bowiem niestety po raz kolejny okazało się, że Święto Zmarłych ma wymiar nie tylko symboliczny, ale i realny. Nie chcąc rozwijać tematu - aktualnie mam do wydania trzynastoletniego, specyficznego kota, który musi znaleźć swój nowy dom do końca listopada. Jeśli ktoś zna jakieś miejsce, gdzie można mu takowy znaleźć, najlepiej w Poznaniu, będę wdzięczny za informację. My go wziąć nie możemy ze względu na psa, schronisko byłoby ostatecznością, więc trzeba szukać na zewnątrz. Do tego opiekunem musiałaby być kobieta, gdyż od jakiegoś czasu do mężczyzn ma jakieś "ale". Wiem, ciężki temat, ale może ktoś coś... :/
Kot szuka domu... :/
Jutro rowerowanie raczej się pewnie nie uda. Nie tylko przez planowane deszcze, ale i konieczność załatwienia masy urzędowych spraw.




  • DST 56.20km
  • Czas 01:59
  • VAVG 28.34km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 215m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Towarzyski spontan :)

Niedziela, 31 października 2021 · dodano: 31.10.2021 | Komentarze 12

Zupełnie niespodziewanie zrobił mi się towarzysko BS-owy weekend :)

Wczoraj wieczorem udało się spotkać na Dębinie z Marcinem (Lapec), jego kuzynem oraz kumplem ze Śląska - Łukaszem, którzy wracali do Poznania po długaśnym wypadzie po WPN-ie. Co prawda nie przy lampce wina (a jak już to przy puszce piwa), ale już przy tej rowerowej - owszem, spotkanie jak sądzę się udało. Miło było - dzięki, Panowie :)

Spać poszedłem dość późno, ale przecież czas się zmieniał na zimowy, więc w sumie bez tragedii. A tu psikus - rano obudził mnie sms od Kuby, czyli Bobiko. Z informacją, że właśnie jedzie pociągiem do Poznania i jakby co to można uskutecznić akcję, która miała odbyć się dobrych kilka tygodni temu, czyli oprowadzanie po Szachtach. Gdy ostatnio próbował... pękła po drodze opona. No i oczywiście z przeprosinami, że odzywa się tak późno.

Skoro spontan, to spontan - przyspieszyłem wstawanie, szybka kawka i kawałek żarcia, ogarnięcie siebie i psa, poszukanie ciuchów pasujących na poranną pogodę i do dzieła. Wstępnie ugadaliśmy się, że przejmę kolarza (w sumie to gravelarza) z Gniezna na Wartostradzie, co o mały włos nie doszłoby do skutku, bo najpierw się minęliśmy, nawet pozdrowiliśmy, kompletnie nie poznając. Jednak coś mnie tknęło, zawróciłem i zacząłem gonić postać przede mną. Gdy zobaczyłem lusterko, o które kiedyś pytałem, już wiedziałem, że podjąłem słuszną decyzję :)

Przywitaliśmy się w pędzie i do celu - myk, myk przez Dębiec i Świerczewo na Szachty - miejsce fajne, często u mnie obecne, ale nigdy za dużo. No i chyba się podobało :) Fotki:
Wieża widokowa na poznańskich Szachtach
Widok na poznańskie Świerczewo i Dębiec
Instrukcja obsługi Poznania :)
Na szczycie wieży, Szachty, Poznań
Budynki Andersii w zoomie, Poznań
Osiedle Kopernika i dach stadionu miejskiego w Poznaniu
Mewie lokum na poznańskich Szachtach
Wieża na Szachtach z odległości
Na pomoście w towarzystwie, Szachty, Poznań
Nawiedziliśmy też z zewnątrz dom gościnny właściciela cegielni - jak na moje majstersztyk architektoniczny z 1910 roku.
Dom gościnny właściciela cegielni na Szachtach
Drugim punktem wycieczki było wyprowadzenie kolegi przez Poznań na wschód. Wróciliśmy na Dębiec, następnie przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Głuszynę, Babki, Daszewice i Kamionki dotarliśmy bez przeszkód do Borówca, gdzie przy wahadle zostawiłem Kubę, wracając przez Szczodrzykowo, Głuszynę, Starołęcką i Las Dębiński do domu. Wiem, że Bobiko dotarł do celu, więc misja w pełni wykonana :) Miło się było w końcu poznać i wspólnie pokręcić - mam nadzieję, że wzajemnie :)

Aha, skorzystałem z okazji i zareklamowałem jeszcze kopalnio-żwirownię w okolicach Babek. Dzisiaj - jak co niedzielę - rządził tam motocross, więc było co pooglądać.
Motocross na żwirowni Kamionki
Szaleńcy w akcji :)
Crossowiec na łuku
Pędzący motocyklista
Kuba też się pobawił w zjazd. Jednak gravel ma swoje plusy :)
Kolega Bobiko zabiera się za zjazd :)
Oświecony Bobiko :)
Fajny spontan wyszedł :)




  • DST 51.10km
  • Czas 01:47
  • VAVG 28.65km/h
  • VMAX 51.10km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedgrobbing

Sobota, 30 października 2021 · dodano: 30.10.2021 | Komentarze 11

Specjalnie zaplanowałem sobie wolną sobotę, żeby grobbing załatwić przed największym rzutem, który zapewne nadejdzie w niedzielę i poniedziałek. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo dzisiaj poznańskie cmentarze był względnie puste. Reszta rodziny zajęła się ogarnięciem mogił bardziej na południu Polski, więc temat dość sprawnie ogarnięty.

Rano oczywiście rowerowanie. Wciąż słonecznie, przyjemnie, ino kręcić.

Trasa wschodnia: Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Tak wyglądał poranek na Dębinie:
Poranek na poznańskiej Dębinie
Liściasta Dębina
Za Sypniewem w oddali wypatrzyłem sarenki. A w sumie to domki z widokiem na nie :)
Domki z widokiem na sarny :)
Sarenki podmiejskie
Zalew w Szczodrzykowie znów niestety nie zachwycił. "Jedynie" dwie czaple białe jedynie uchwycone z bardzo daleka.
Dwie czaple białe z oddali
Tyle. Jeszcze jutro ma być ładnie, a od poniedziałku zaczyna się kicha.




  • DST 63.10km
  • Czas 02:15
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 196m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

PoSUViście

Piątek, 29 października 2021 · dodano: 29.10.2021 | Komentarze 8

No i jeszcze jeden wypad przed pracą. W sumie to tych po pracy nie miewam, prócz oczywiście powrotu z niej, już w ciemnościach.

Rano był chłodek, ale w trakcie jazdy się ogarnął i wyluzował. Wiało tak sobie, niespecjalnie upierdliwie, choć z tendencją rosnącą.

Trasa dzisiaj wyjątkowo wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Fotki minimalistyczne, zaspane :)
Kolejny poranek na Dębinie
Myyk przez las! :)
Kładka między Dębiną a Starołęką
W Szczodrzykowie uciekła mi czapla. Ledwo co cyknąłem niewyraźne zdjęcia i już jej nie było.
Czapla na sekundę przed ucieczką
Czapla w (od)locie
Były również sarenki, ale daleko, do tego pochowane w trawie. Więc w sumie widać jedynie półdupki.
Półdupki w trawie :)
Aha, gazeciarz się trafił, a jak. W Borówcu, w białym SUV-ie. A jak wiadomo biały SUV to to samo co stuningowane stare BMW, tylko nowsze i bardziej wieśniackie :) 

Aha 2 :) Na rondzie idącym przez Minikowo wymusiła pierwszeństwo baba w... białym SUV-ie. A jak wiadomo biały SUV... :)

Dystans zawiera dotarcie do roboty.




  • DST 61.80km
  • Czas 02:11
  • VAVG 28.31km/h
  • VMAX 52.10km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kruczoładnie :)

Czwartek, 28 października 2021 · dodano: 28.10.2021 | Komentarze 9

Dzisiaj mogłem być godzinę później niż zazwyczaj w pracy, więc wstawanie było wyjątkowo bezstresowe. Lubię to.

Wyjazd lekko po dziewiątej. Pogoda przepiękna jak na koniec października - słońce i trzynaście (!) stopni na plusie. Ino jeździć :)

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nie spieszyłem się. Bo po co? :)

Wczoraj pisałem, że nie było gazeciarzy. Dziś już owszem - szczególnie jeden dostawczak na blachach z Wrześni postanowił przetestować moje zdolności wokalne poprzez wyprzedzanie na pełnej petardzie o milimetry ode mnie. Jeśli usłyszał to, co za nim poleciało, odbija mu się jeszcze do teraz. Żałowałem, że kawałek dalej nie rozpieprzył się na łuku, choć byłby wtedy jeden minus - zapewne ucierpiałoby przez to jakieś niewinne drzewo, a tego bym nie chciał.

O, a truchło gazeciarza chętnie zjadłyby kruki :) Dziś kilka spotkałem, a jednemu nawet spojrzałem w dziób.
Kruk zamyślony
Krucza pozycja boczna ustalona
Z krukiem dziób w dziób :)
Obok łaziły sobie młode szpaki.
Młody szpak i stary kruk
Rowerówka jak zwykle z Trzcielina...
Jak zwykle w Trzcielinie :)
...a w Lisówkach wypatrzyłem myszołowa. To ta mała kropka gdzieś przed drzewami.
Pejzaż w Lisówkach. Mała kropka w środku planu to myszołów
Niewyraźne zbliżenie na myszołowa
Potem jeszcze z właściwą Kropą na Dębinę...
Pies w formie jesiennej :)
Październikowa odbijanka na poznańskiej Dębinie
...i rowerem do centrum. Widok na Stary Browar i Andersię jest jednym z moich ulubionych industrialnych.
Stary Browar i Andersia Tower, Poznań




  • DST 61.80km
  • Czas 02:11
  • VAVG 28.31km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 168m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śniadaniówka

Środa, 27 października 2021 · dodano: 27.10.2021 | Komentarze 7

Kolejny wypad poranny. Bez historii, a nawet bez gazeciarzy. Czyli nuda.

Trasa to niemal skopiowane i wklejone wczoraj, tylko lekko skrócone o Wiry, a wydłużone o dojazd na sam koniec Lisówek. Czyli: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Nie było już tak słonecznie jak wczoraj, ale w sumie w niczym to nie przeszkadzało - umiarkowane ciepło załatwiało sprawę. Wiało tak sobie, ale generalnie mogło być gorzej :)

Tak jak wspomniałem, Lisówki wpadły aż do krańca świata :)
Koniec świata w Lisówkach odwiedzony kolejny raz
W Dopiewie mam pewien rytuał i co jakiś czas kupuję zapas żywieniowy na zamknięte przejazdy kolejowe, a ostatnio też na wahadła. Po co tracić czas, skoro można przy okazji zeżreć śniadanie? :)
Taktyczna przerwa na śniadanie :)
Z ptakami wciąż skromnie. Dziś tylko samotny potrzeszcz siedział na drutach w szarości.
Samotny, szary potrzeszcz
Potem jeszcze dojazd do pracy, ale i chwila na Dębinie. Tam jesień wciąż maluje swoje dziwne i klimatyczne obrazy :)
Jesienna malowanka w wykonaniu natury, Poznań, Dębina