Info
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj1 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 49
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 51.10km
- Czas 01:53
- VAVG 27.13km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 171m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przedpiorunowo
Wtorek, 16 listopada 2021 · dodano: 16.11.2021 | Komentarze 10
Wolny wtorek. Okazja do wyspania się? A gdzie tam :)
Tym razem jednak powód taki, że narzekać nie zamierzam. Wręcz przeciwnie. Ale o tym później.
Najpierw o samej jeździe. Wyjazd lekko przed dziewiątą, w klimatach jeszcze lekko mglistych i chłodnych (pięć stopni). Kawa za mną była tylko jedna i szybka, więc nawet nie starałem się walczyć - ot, nóżka za nóżką.
Trasa południowa, w tę i z powrotem: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek i znów Sasinowo, gdzie nastąpiła nawrotka oraz powrót swoimi śladami.
Zatrzymałem się na chwilę jedynie w Wiórku, na "tarasie" z widokiem na Wartę i WPN. 
No i miałem szczęście, bo akurat trafiła mi się czapla przy "wjeździe" do usypanej jakiś czas temu mariny.


W tej samej chwili w oddali przepłynęła mi dość rzadka nurogęś. Niestety niewyraźna.
Potem jeszcze chwila na ogarnięcie i oczekiwania na znanego już z tych łamów Pioruna, którym zajmujemy się przez półtora dnia. Przyjechał, nawet już wiedział które piętro i które drzwi, przytulił się na dzień dobry - czyli chyba dobrze mu tu. Kropa oczywiście znów musiała się przyzwyczaić, że chwilowo nie jest jedynaczką, ale sprawnie poszło. Tym bardziej, że trafił się spacerek, podczas którego miały okazję się dogadać :)
Kilka fotek z niego, niestety aura nie pomagała w jakości.









- DST 58.10km
- Czas 02:08
- VAVG 27.23km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 173m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Plotkowo
Poniedziałek, 15 listopada 2021 · dodano: 15.11.2021 | Komentarze 2
Typowy poranny wyjazd przedpracowy. Bez historii.
Choć nie, jakaś tam mała była. Klaksoniarz na wysokości cmentarza na Miłostowie, któremu wydawało się, że jedzie drogą szybkiego ruchu, a nie zwykłą krajówką przedzieloną pasem zieleni i pewnie w związku z tym, że według niego mnie tam być nie powinno. Cóż tu się bawić w ładne słówka - po prostu debil.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - Wartostrada - Malta - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęcka - Hetmańska - dom.
Niestety przez najbliższe dwa tygodnie nie pojeżdżę sobie kładką między Dębiną a Starołęką. Mam nadzieję, że szybko ogarną tam montaż oświetlenia i ten okres się jakoś skróci.
Dawno mnie nie było nad Maltą. W tę pochmurną pogodę ominąłem ją trochę boczkiem.
Obok odbywały się plotki międzygatunkowe :)

Zatrzymałem się na chwilę obok owieczek i konia w Gowarzewie. Ciekawe te wizualne kontrasty.


Potem jeszcze z Kropą na ostatni póki co zastrzyk i do pracy. I tyle na dziś.
- DST 53.70km
- Czas 01:58
- VAVG 27.31km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 5.0°C
- Podjazdy 188m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Znów dziko :)
Niedziela, 14 listopada 2021 · dodano: 14.11.2021 | Komentarze 7
Częściowo nastąpiła powtórka z wczoraj - czyli najpierw spacer, a potem rower.
Generalnie, gdyby nie plany, z chęcią bym dzisiaj dłużej pospał. Ale nie było mi dane. Bowiem umówiłem się na dziesiątą z weterynarzem, który specjalnie przyjechał do gabinetu, żeby dać Kropie trzeci z czterech zastrzyków.
Żeby się pies nie stresował, wizytę zaplanowałem na sam środek spaceru. Sprawdzony patent - zmęczony czworonóg to spokojniejszy czworonóg, a do tego w nagrodę dostaje jeszcze ciąg dalszy dreptania.
Z fajnych rzeczy: odnalazł się znajomy dzik :) Dawno go nie widziałem, być może dlatego, że - tak jak tutaj - stara się używać kamuflażu "listek". Nie do końca przemyślanego :)
Na chwilę się obudził i poszedł dalej spać. Bo to spokojny, kulturalny dzik, z którym można się dogadać, w przeciwieństwie do pewnego kota :/
Gdy ruszyłem na rower, mgły, które do tej pory rządziły, powoli zaczęły ustępować. Ale i tak jechało się dość sennie i upierdliwie. Taka aura.
Trasa wschodnia: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Trafiły się mgliste zwierzaki. Koziołek sarny...
...sama sarna...
...oraz pustułka.

- DST 52.70km
- Czas 01:52
- VAVG 28.23km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 169m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szarościowo
Sobota, 13 listopada 2021 · dodano: 13.11.2021 | Komentarze 9
Dzisiaj musiałem lekko odwrócić plan dnia. W związku z tym, że Kropa po raz kolejny (jak co pół roku) przeziębiła gardło i trzeba było podać jej antybiotyki, a weterynarz w soboty działa do dwunastej, najpierw postanowiłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli spacer po dębinie oraz zastrzyk.
Potem powrót do domu, śniadanie i na rower.
Było smętnie. Sennie. I ziewająco. Ale przynajmniej nie wiało mocno. O :)
Trasa to południowa pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Fotki. Szare. Choć naprawdę starałem się znaleźć jakieś przebłyski :)


Ze zwierzakami skromnie. Ale coś tam się trafiło. Uciekające w dali sarny...
...cień kruka...
...oraz samotny potrzeszcz.
No i jeszcze Dębina. Tam resztki zieleni.
Jadąc odebrałem telefon od ojca, z przykrą informacją, że zmarł jego przyjaciel, którego znałem od dziecka. Covid, oczywiście. Nie szczepił się, oczywiście. Czemu? Bo nie, bo to propaganda i ściema. Nie pomagały próby przekonania go między innymi przez rodziców.
Wnioski z tego polecam wyciągnąć samodzielnie. A antyszczepionkowych debili zamknąłbym na miesiąc na jakiejś sali gimnastycznej bez dostępu do lekarzy. Temat sam by się rozwiązał :)
- DST 51.80km
- Czas 01:52
- VAVG 27.75km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 6.0°C
- Podjazdy 160m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Promyki we mgle
Piątek, 12 listopada 2021 · dodano: 12.11.2021 | Komentarze 13
Dzisiaj dzień wolny, ale ten z gatunku specyficznych, których mieć się nie chce. Czyli pogrzebowy.
Ceremonia zaplanowana była na wczesne popołudnie, więc miałem jeszcze okazję przewietrzyć mózg na rowerze. Jak wiadomo dużo to daje.
Wyjazd po ósmej, na trasę zachodnią: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Od rana zalegały mgły. W sumie aura dopasowała się do nastroju. Ale za to pojawił się promyczek na ziemi. A w sumie dwa promyki, w Trzcielinie. Okazało się bowiem, że Trzcinka... nie jest sama na świecie. Dzisiaj wyszły mi razem na spotkanie. I miałem dwa koty do głaskania :) Ten bardziej biały został przeze mnie nazwany roboczo Mgiełką. Okazała się miłośniczką rowerów.






No i jeszcze dzisiejsze kadry z tych samych okolic.


Oraz zamglony punkt widokowy z Rosnowa.
- DST 51.50km
- Czas 01:54
- VAVG 27.11km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 190m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Świąteczny muflonizm
Czwartek, 11 listopada 2021 · dodano: 11.11.2021 | Komentarze 9
Jedyna możliwość wyspania się już za mną. Skorzystałem z niej w miarę konkretnie :)
Zanim wyruszyłem, najpierw musiałem zaliczyć misję ogarnięcia roweru, bo szosa była tak usyfiona po ostatnich opadach, że błoto wpadało mi wciąż do zębów, mimo tego, iż o deszczu już dawno zapomniałem. Łatwo nie było, ale jakoś poszło.
Wyjazd finalnie nastąpił lekko po jedenastej. Pogoda niby świetna, ale w praktyce wyszło, że wszystko było fajne, prócz podmuchów. Niezbyt mocnych, ale ciągle w pysk, więc odpuściłem walkę.
Trasa zachodnia, polna: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Jak się okazało, trafiłem czasowo w punkt. Bowiem miałem dziś zwierzęcą kumulację, oczywiście w Lisówkach i Trzcielinie.
W tych pierwszych... muflony. Piękne, spore, dzikie stado na wolności. Aż mnie dziwi, że już mnie to nie dziwi pod Poznaniem :) 




A w Trzcielinie... Trzcinka :) Znów sama podeszła i nie chciała puścić... Genialny kot :)





Jeszcze obowiązkowa fota z rowerem, z końca świata...
...oraz z Rosnowa, dzisiaj ciut inaczej.
A, no i oczywiście był rogal. Głęboko wiadomo gdzie mam jakieś tam narodowe pierdu-pierdu czy marsze podłości, ale ten smakołyk nawalony makiem uznaję za świętość :)
- DST 57.10km
- Czas 02:05
- VAVG 27.41km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 192m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Słonecznie!
Środa, 10 listopada 2021 · dodano: 10.11.2021 | Komentarze 14
No i znów wypad przed pracą.
Jednak ten dzisiejszy jakiś taki dziwny. Bo słoneczny. Szok i niedowierzanie :)
Trasa wschodnia, tak jak wczoraj, tylko inaczej: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Przyznać trzeba, że jesień ma swój klimat. Dzisiaj pięknie parowało, mgliło i świeciło. Mniam. Tutaj widoczek z drogi między Poznaniem a Babkami:



A tu Dębina:
Spotkałem "znajome" sarenki...
...czujne mimo odległości.
W Krzesinach nad głową przeleciały mi F16-tki. Kawałek dalej podchodząc już do lądowania.


Jak widać - nie spieszyłem się specjalnie, bo miałem ciekawsze zajęcia :) A do tego wiało z każdej strony, tylko nie w plecy.
Droga do pracy znów Czarnuchem, z zahaczeniem o Dębinę. Tam ostatnio była akcja czyszczenia stawów. Efekt? Na przykład utopiony rower miejski. W sumie stan niewiele gorszy od pierwotnego :)
- DST 56.20km
- Czas 02:03
- VAVG 27.41km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 177m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sarennie
Wtorek, 9 listopada 2021 · dodano: 09.11.2021 | Komentarze 14
Wyjazd bez historii, jak to przed pracą.
Sennie. Mgliście.
Trasa wschodnia, opatentowania jakiś czas temu: z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Głuszynę, Sypniewo, Szczytniki, Koninko, Gądki, Robakowo, Dachowę, Szczodrzykowo, Śródkę, Krzyżowniki, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Minikowo, Starołękę i Las Dębiński do domu. A potem do pracy.
Przygód brak. Na szczęście.
Było typowo jesiennie.
W tym miejscu, tylko po lewej stronie drogi, wypatrzyłem stado sarenek. Sprytne zwierzaki ustawiły się niedaleko zabudowań, bo jakoś intuicyjnie wiedzą pewnie, że tam ambon stawiać nie można :)


Ze złych informacji - w połowie miesiąca zamykają mi kładkę między Dębiną a Starołęką na jakieś dwa tygodnie.
Alternatywą jest Starołęcka. To już chyba wolę przepływać Wartę w tę i z powrotem :)
Do roboty pojechałem Czarnuchem. Trochę naokoło, więc z atrakcji udało mi się napotkać śmierć w drodze do pracy :)
- DST 59.20km
- Czas 02:11
- VAVG 27.11km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 164m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Bogatkowo :)
Poniedziałek, 8 listopada 2021 · dodano: 08.11.2021 | Komentarze 10
Dzisiaj - mimo pogody łagodnie pisząc średniej - wypad szosą. Głównie przez to, że delikatnie słabiej wiało. Za to kropiło, ale tak do przezycia.
Wyjazd przedpracowy, na zachód, trasą z Poznania przez Plewiska, serwisówki, Dąbrówkę, Palędzie, Dopiewiec, Konarzewo, Trzcielin, Liswki, Trzcielin, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do Poznania.
Wróciłem z błotem na dupie. Bywa :)
Sama jazda powolna, bo się nie dało. A w sumie może i dało, ale mi się nie chciało :)
Moje ulubione drzewo między Trzcielinem a Lisówkami już wyłysiało :(
Niestety zwierzaki się pochowały, szkoda :(
Potem do pracy, znów przez Dębinę, ponownie Czarnuchem. Udało mi się uchwycić ten mój przydomowy las w wersji mrocznej.
Się pochwalę :) Dwa dni temu zamontowałem na oknie plastikowy karmnik, który kupiłem rok temu. Kompletnie się nie sprawdził, bo za późno go zawiesiłem i ptaki nie kojarzyły, że u mnie można się najeść. Tym razem pełen sukces - mam już stały zestaw sikor, które mnie co jakiś czas odwiedzają. Szkoda, że zdjęcia przez szybę, co psuje jakość, ale i tak wolę je obserwować niż bawić w focenie. A tu wczorajsze bogatki :)


- DST 51.50km
- Czas 02:03
- VAVG 25.12km/h
- VMAX 56.10km/h
- Temperatura 7.0°C
- Podjazdy 243m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Powolnościowo
Niedziela, 7 listopada 2021 · dodano: 07.11.2021 | Komentarze 7
Niedziela nie pobłogosławiła pogodą. Rano padało, było dość chłodno, a przede wszystkim ciągle bardzo mocno wiało. W związku z tym odpuściłem sobie jazdę szosą i wybrałem do kręcenia Czarnucha. To mniej stresujące - człowiek olewa próby ciśnięcia, gdy leje to cztery litery chroni błotnik, a przede wszystkim ryzyko odlotu przy większym podmuchu jest mniejsze :)
Dzisiaj dzionek dość napięty, bo po południu spotkanie ze znajomymi z Dolnego Śląska, przedtem jeszcze trzeba było wybiegać Kropę, więc wyspać się nie było okazji. Choć i tak wyjazd dość późny, bo w okolicach dziewiątej trzydzieści.
Trasa to w końcu lekko zapomniane "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.
Jechało się ciężko przez te ponad trzydzieści kilosów do Stęszewa, ale nagrodą było ostatnie kilkanaście z powiewami w plecy. To była bajka.


Kilka razy mnie delikatnie zmoczyło. Ale to akurat najmniej przeszkadzało w jeździe :) Z ciekawości wjechałem na przykład na chwilę na antyrowerówkę w Sztęszewie - jeszcze szybciej wróciłem na asfalt :)
Przy okazji obchodu i oprowadzania po centrum Poznania w końcu odwiedziłem pomnik Bohdana Smolenia. Trzeba przyznać, że zrobiony naprawdę z klasą. Miałem to szczęście, że widziałem pana Bohdana na kilka miesięcy przed śmiercią, w garderobie po koncercie będącym jednocześnie okazją do zbiórki dla niego i jego fundacji. Wzrok prawie dokładnie był ten sam.


A na koniec kaczor z jedną nóżką bardziej :)






