Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 239570.05 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.49 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.10km
  • Czas 01:53
  • VAVG 27.13km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 171m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedpiorunowo

Wtorek, 16 listopada 2021 · dodano: 16.11.2021 | Komentarze 10

Wolny wtorek. Okazja do wyspania się? A gdzie tam :)

Tym razem jednak powód taki, że narzekać nie zamierzam. Wręcz przeciwnie. Ale o tym później.

Najpierw o samej jeździe. Wyjazd lekko przed dziewiątą, w klimatach jeszcze lekko mglistych i chłodnych (pięć stopni). Kawa za mną była tylko jedna i szybka, więc nawet nie starałem się walczyć - ot, nóżka za nóżką.

Trasa południowa, w tę i z powrotem: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek i znów Sasinowo, gdzie nastąpiła nawrotka oraz powrót swoimi śladami.

Zatrzymałem się na chwilę jedynie w Wiórku, na "tarasie" z widokiem na Wartę i WPN.
Punkt widokowy na WPN w Wiórku
No i miałem szczęście, bo akurat trafiła mi się czapla przy "wjeździe" do usypanej jakiś czas temu mariny.
Dobrze ustawiona czapla
Czapla siwa na Warcie
Wpływ do mariny na Warcie z czaplą w tle
W tej samej chwili w oddali przepłynęła mi dość rzadka nurogęś. Niestety niewyraźna.
Niewyraźna nurogęś
Potem jeszcze chwila na ogarnięcie i oczekiwania na znanego już z tych łamów Pioruna, którym zajmujemy się przez półtora dnia. Przyjechał, nawet już wiedział które piętro i które drzwi, przytulił się na dzień dobry - czyli chyba dobrze mu tu. Kropa oczywiście znów musiała się przyzwyczaić, że chwilowo nie jest jedynaczką, ale sprawnie poszło. Tym bardziej, że trafił się spacerek, podczas którego miały okazję się dogadać :)

Kilka fotek z niego, niestety aura nie pomagała w jakości.
Atak klonów - powrót :)
Walka o kijek
Szaleństwo w oczach mimo słabej ostrości :)
Piorun w pędzie!
Chwila na pogaduchy :)
KIjek jeden, psy dwa
No i kto tu rządzi? :)
Akcja integracja :)
Ty widzisz, że to ON ma kijek? :)
Czarny atak na łąkę :)




  • DST 58.10km
  • Czas 02:08
  • VAVG 27.23km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 173m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Plotkowo

Poniedziałek, 15 listopada 2021 · dodano: 15.11.2021 | Komentarze 2

Typowy poranny wyjazd przedpracowy. Bez historii.

Choć nie, jakaś tam mała była. Klaksoniarz na wysokości cmentarza na Miłostowie, któremu wydawało się, że jedzie drogą szybkiego ruchu, a nie zwykłą krajówką przedzieloną pasem zieleni i pewnie w związku z tym, że według niego mnie tam być nie powinno. Cóż tu się bawić w ładne słówka - po prostu debil.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - Wartostrada - Malta - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęcka - Hetmańska - dom.

Niestety przez najbliższe dwa tygodnie nie pojeżdżę sobie kładką między Dębiną a Starołęką. Mam nadzieję, że szybko ogarną tam montaż oświetlenia i ten okres się jakoś skróci.

Dawno mnie nie było nad Maltą. W tę pochmurną pogodę ominąłem ją trochę boczkiem.
Przy śluzie na poznańskiej Malcie
Obok odbywały się plotki międzygatunkowe :)
Plotki międzygatunkowe
Wędrująca śmieszka
Zatrzymałem się na chwilę obok owieczek i konia w Gowarzewie. Ciekawe te wizualne kontrasty.
Mieszkańcy Gowarzewa
Taki duży, taki mały...
Skrzywiona owieczka
Potem jeszcze z Kropą na ostatni póki co zastrzyk i do pracy. I tyle na dziś.




  • DST 53.70km
  • Czas 01:58
  • VAVG 27.31km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znów dziko :)

Niedziela, 14 listopada 2021 · dodano: 14.11.2021 | Komentarze 7

Częściowo nastąpiła powtórka z wczoraj - czyli najpierw spacer, a potem rower.

Generalnie, gdyby nie plany, z chęcią bym dzisiaj dłużej pospał. Ale nie było mi dane. Bowiem umówiłem się na dziesiątą z weterynarzem, który specjalnie przyjechał do gabinetu, żeby dać Kropie trzeci z czterech zastrzyków.

Żeby się pies nie stresował, wizytę zaplanowałem na sam środek spaceru. Sprawdzony patent - zmęczony czworonóg to spokojniejszy czworonóg, a do tego w nagrodę dostaje jeszcze ciąg dalszy dreptania.

Z fajnych rzeczy: odnalazł się znajomy dzik :) Dawno go nie widziałem, być może dlatego, że - tak jak tutaj - stara się używać kamuflażu "listek". Nie do końca przemyślanego :)
Dzik w kamuflażu
Na chwilę się obudził i poszedł dalej spać. Bo to spokojny, kulturalny dzik, z którym można się dogadać, w przeciwieństwie do pewnego kota :/

Gdy ruszyłem na rower, mgły, które do tej pory rządziły, powoli zaczęły ustępować. Ale i tak jechało się dość sennie i upierdliwie. Taka aura.

Trasa wschodnia: Dębiec - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Stałe miejsce na poznańskiej Dębinie
Trafiły się mgliste zwierzaki. Koziołek sarny...
Zaciekawiony koziołek sarny
...sama sarna...
Sarna we mgle, na tle balotu
...oraz pustułka.
Pustułka się kłania
Zamyślona pustułka




  • DST 52.70km
  • Czas 01:52
  • VAVG 28.23km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 169m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szarościowo

Sobota, 13 listopada 2021 · dodano: 13.11.2021 | Komentarze 9

Dzisiaj musiałem lekko odwrócić plan dnia. W związku z tym, że Kropa po raz kolejny (jak co pół roku) przeziębiła gardło i trzeba było podać jej antybiotyki, a weterynarz w soboty działa do dwunastej, najpierw postanowiłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli spacer po dębinie oraz zastrzyk.

Potem powrót do domu, śniadanie i na rower.

Było smętnie. Sennie. I ziewająco. Ale przynajmniej nie wiało mocno. O :)

Trasa to południowa pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Fotki. Szare. Choć naprawdę starałem się znaleźć jakieś przebłyski :)
W lesie za Żabnem. Już łysym
Sennie i smętnie
Nieśmiałe słońce nad lasem
Ze zwierzakami skromnie. Ale coś tam się trafiło. Uciekające w dali sarny...
Pędzące w oddali stado saren
...cień kruka...
Cień kruka w locie
...oraz samotny potrzeszcz.
Potrzeszcz na drucie
No i jeszcze Dębina. Tam resztki zieleni.
Resztki zieleni na Dębinie
Jadąc odebrałem telefon od ojca, z przykrą informacją, że zmarł jego przyjaciel, którego znałem od dziecka. Covid, oczywiście. Nie szczepił się, oczywiście. Czemu? Bo nie, bo to propaganda i ściema. Nie pomagały próby przekonania go między innymi przez rodziców.

Wnioski z tego polecam wyciągnąć samodzielnie. A antyszczepionkowych debili zamknąłbym na miesiąc na jakiejś sali gimnastycznej bez dostępu do lekarzy. Temat sam by się rozwiązał :)




  • DST 51.80km
  • Czas 01:52
  • VAVG 27.75km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Promyki we mgle

Piątek, 12 listopada 2021 · dodano: 12.11.2021 | Komentarze 13

Dzisiaj dzień wolny, ale ten z gatunku specyficznych, których mieć się nie chce. Czyli pogrzebowy.

Ceremonia zaplanowana była na wczesne popołudnie, więc miałem jeszcze okazję przewietrzyć mózg na rowerze. Jak wiadomo dużo to daje.

Wyjazd po ósmej, na trasę zachodnią: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Od rana zalegały mgły. W sumie aura dopasowała się do nastroju. Ale za to pojawił się promyczek na ziemi. A w sumie dwa promyki, w Trzcielinie. Okazało się bowiem, że Trzcinka... nie jest sama na świecie. Dzisiaj wyszły mi razem na spotkanie. I miałem dwa koty do głaskania :) Ten bardziej biały został przeze mnie nazwany roboczo Mgiełką. Okazała się miłośniczką rowerów.
Drapania nigdy za wiele :)
Dzisiaj dwa koty do miziania na trasie :)
Koty cykliści :)
Miłośniczka roweru :)
Rowerzystka oświecona :)
Mgiełka doprasza się o atencję
Kotki dwa :)
No i jeszcze dzisiejsze kadry z tych samych okolic.
Bagno w Trzcielinie w wersji zamglonej
Droga w Lisówkach
Samotne drzewo we mgle
Oraz zamglony punkt widokowy z Rosnowa.
Zamglony punkt w Rosnowie




  • DST 51.50km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.11km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świąteczny muflonizm

Czwartek, 11 listopada 2021 · dodano: 11.11.2021 | Komentarze 9

Jedyna możliwość wyspania się już za mną. Skorzystałem z niej w miarę konkretnie :)

Zanim wyruszyłem, najpierw musiałem zaliczyć misję ogarnięcia roweru, bo szosa była tak usyfiona po ostatnich opadach, że błoto wpadało mi wciąż do zębów, mimo tego, iż o deszczu już dawno zapomniałem. Łatwo nie było, ale jakoś poszło.

Wyjazd finalnie nastąpił lekko po jedenastej. Pogoda niby świetna, ale w praktyce wyszło, że wszystko było fajne, prócz podmuchów. Niezbyt mocnych, ale ciągle w pysk, więc odpuściłem walkę.

Trasa zachodnia, polna: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Jak się okazało, trafiłem czasowo w punkt. Bowiem miałem dziś zwierzęcą kumulację, oczywiście w Lisówkach i Trzcielinie.

W tych pierwszych... muflony. Piękne, spore, dzikie stado na wolności. Aż mnie dziwi, że już mnie to nie dziwi pod Poznaniem :)
Dzikie muflony mnie bacznie obserwują
Lekko zaniepokojone muflony
Piękne, spore stado muflonów żyjących dziko pod Poznaniem
Zbliżenie na dzikie muflony
Wędrujące dalej muflony
A w Trzcielinie... Trzcinka :) Znów sama podeszła i nie chciała puścić... Genialny kot :)
Kotek mnie zaczepia :)
Głaskaj mnie, człowieku! :)
A może mnie zabierzesz ze sobą? :)
Próba wykonania kociego buziaka :)
Jeszcze za uszkiem
Nos w nos :)
Jeszcze obowiązkowa fota z rowerem, z końca świata...
Przy ulubionym końcu świata
...oraz z Rosnowa, dzisiaj ciut inaczej.
Słoneczne Rosnowo
A, no i oczywiście był rogal. Głęboko wiadomo gdzie mam jakieś tam narodowe pierdu-pierdu czy marsze podłości, ale ten smakołyk nawalony makiem uznaję za świętość :)
Rogale marcińskie, czyli kalorie na wyjazd :)




  • DST 57.10km
  • Czas 02:05
  • VAVG 27.41km/h
  • VMAX 50.70km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 192m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Słonecznie!

Środa, 10 listopada 2021 · dodano: 10.11.2021 | Komentarze 14

No i znów wypad przed pracą. 

Jednak ten dzisiejszy jakiś taki dziwny. Bo słoneczny. Szok i niedowierzanie :)

Trasa wschodnia, tak jak wczoraj, tylko inaczej: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Przyznać trzeba, że jesień ma swój klimat. Dzisiaj pięknie parowało, mgliło i świeciło. Mniam. Tutaj widoczek z drogi między Poznaniem a Babkami:
Parujące moczary zaraz za Poznaniem
Oświetlone moczary
Parująca mglistość
Słońce nad moczarami
A tu Dębina:
Słoneczny oranek na poznańskiej Dębinie
Spotkałem "znajome" sarenki...Znajome stadko sarenek
...czujne mimo odległości.
Czujne jak zawsze
W Krzesinach nad głową przeleciały mi F16-tki. Kawałek dalej podchodząc już do lądowania.
F16 ponad drzewami
Trafi czy nie trafi? :)
F16 podchodzi do lądowania na poznańskich Krzesinach
Jak widać - nie spieszyłem się specjalnie, bo miałem ciekawsze zajęcia :) A do tego wiało z każdej strony, tylko nie w plecy.

Droga do pracy znów Czarnuchem, z zahaczeniem o Dębinę. Tam ostatnio była akcja czyszczenia stawów. Efekt? Na przykład utopiony rower miejski. W sumie stan niewiele gorszy od pierwotnego :)
Wyłowiony ze stawu rower miejski. W sumie stan niewiele gorszy od pierwotnego :)




  • DST 56.20km
  • Czas 02:03
  • VAVG 27.41km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 177m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sarennie

Wtorek, 9 listopada 2021 · dodano: 09.11.2021 | Komentarze 14

Wyjazd bez historii, jak to przed pracą.

Sennie. Mgliście.

Trasa wschodnia, opatentowania jakiś czas temu: z Dębca przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo, Głuszynę, Sypniewo, Szczytniki, Koninko, Gądki, Robakowo, Dachowę, Szczodrzykowo, Śródkę, Krzyżowniki, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Minikowo, Starołękę i Las Dębiński do domu. A potem do pracy.

Przygód brak. Na szczęście.

Było typowo jesiennie.
Poranek na granicy Poznania i Szczytnik
W tym miejscu, tylko po lewej stronie drogi, wypatrzyłem stado sarenek. Sprytne zwierzaki ustawiły się niedaleko zabudowań, bo jakoś intuicyjnie wiedzą pewnie, że tam ambon stawiać nie można :)
Stadko saren w pełnej krasie
Uuuu.... fasolka była na obiad? :)
Synchronicznie :)
Zbliżenie na sarnyZe złych informacji - w połowie miesiąca zamykają mi kładkę między Dębiną a Starołęką na jakieś dwa tygodnie.
Dwa tygodnie bez skrótu :/
Alternatywą jest Starołęcka. To już chyba wolę przepływać Wartę w tę i z powrotem :)

Do roboty pojechałem Czarnuchem. Trochę naokoło, więc z atrakcji udało mi się napotkać śmierć w drodze do pracy :)
Śmierć w drodze do pracy :)




  • DST 59.20km
  • Czas 02:11
  • VAVG 27.11km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bogatkowo :)

Poniedziałek, 8 listopada 2021 · dodano: 08.11.2021 | Komentarze 10

Dzisiaj - mimo pogody łagodnie pisząc średniej - wypad szosą. Głównie przez to, że delikatnie słabiej wiało. Za to kropiło, ale tak do przezycia.

Wyjazd przedpracowy, na zachód, trasą z Poznania przez Plewiska, serwisówki, Dąbrówkę, Palędzie, Dopiewiec, Konarzewo, Trzcielin, Liswki, Trzcielin, Dopiewo, Dopiewiec, Palędzie, Gołuski i Plewiska do Poznania. 

Wróciłem z błotem na dupie. Bywa :)

Sama jazda powolna, bo się nie dało. A w sumie może i dało, ale mi się nie chciało :)

Moje ulubione drzewo między Trzcielinem a Lisówkami już wyłysiało :(
Moje ulubione, już wyłysiałe drzewo
Niestety zwierzaki się pochowały, szkoda :(

Potem do pracy, znów przez Dębinę, ponownie Czarnuchem. Udało mi się uchwycić ten mój przydomowy las w wersji mrocznej.
Mroczna poznańska Dębina
Się pochwalę :) Dwa dni temu zamontowałem na oknie plastikowy karmnik, który kupiłem rok temu. Kompletnie się nie sprawdził, bo za późno go zawiesiłem i ptaki nie kojarzyły, że u mnie można się najeść. Tym razem pełen sukces - mam już stały zestaw sikor, które mnie co jakiś czas odwiedzają. Szkoda, że zdjęcia przez szybę, co psuje jakość, ale i tak wolę je obserwować niż bawić w focenie. A tu wczorajsze bogatki :)
Tegoroczny karmnik naokienny w końcu działa :)
Sikora-akrobatka :)
Bogatka na elewacji




  • DST 51.50km
  • Czas 02:03
  • VAVG 25.12km/h
  • VMAX 56.10km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 243m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powolnościowo

Niedziela, 7 listopada 2021 · dodano: 07.11.2021 | Komentarze 7

Niedziela nie pobłogosławiła pogodą. Rano padało, było dość chłodno, a przede wszystkim ciągle bardzo mocno wiało. W związku z tym odpuściłem sobie jazdę szosą i wybrałem do kręcenia Czarnucha. To mniej stresujące - człowiek olewa próby ciśnięcia, gdy leje to cztery litery chroni błotnik, a przede wszystkim ryzyko odlotu przy większym podmuchu jest mniejsze :)

Dzisiaj dzionek dość napięty, bo po południu spotkanie ze znajomymi z Dolnego Śląska, przedtem jeszcze trzeba było wybiegać Kropę, więc wyspać się nie było okazji. Choć i tak wyjazd dość późny, bo w okolicach dziewiątej trzydzieści.

Trasa to w końcu lekko zapomniane "kondominium": Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Krosinko - Dymaczewo - Łódź - Witobel - Stęszew - Dębienko - Trzebaw - Rosnówko - Szreniawa - Komorniki - Poznań.

Jechało się ciężko przez te ponad trzydzieści kilosów do Stęszewa, ale nagrodą było ostatnie kilkanaście z powiewami w plecy. To była bajka.
Liściasta DDR-ka w Łęczycy
Jesienne zakręcenie w Puszczykowie
W tle Jezioro Dymaczewskie
Kilka razy mnie delikatnie zmoczyło. Ale to akurat najmniej przeszkadzało w jeździe :) Z ciekawości wjechałem na przykład na chwilę na antyrowerówkę w Sztęszewie - jeszcze szybciej wróciłem na asfalt :)
Antyrowerówka w Stęszewie. Przejechałem testowo, dziękuję, wracam na asfalt :)
Przy okazji obchodu i oprowadzania po centrum Poznania w końcu odwiedziłem pomnik Bohdana Smolenia. Trzeba przyznać, że zrobiony naprawdę z klasą. Miałem to szczęście, że widziałem pana Bohdana na kilka miesięcy przed śmiercią, w garderobie po koncercie będącym jednocześnie okazją do zbiórki dla niego i jego fundacji. Wzrok prawie dokładnie był ten sam.
Pomnik Bohdana Smolenia w Poznaniu
Zamyślony Bohdan Smoleń
Wróbelek z pomnika Bohdana Smolenia
A na koniec kaczor z jedną nóżką bardziej :)
Kaczor z jedną nóżką bardziej :)