Info
Suma podjazdów to 783546 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj1 - 0
- 2026, Kwiecień30 - 49
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 32.60km
- Czas 01:18
- VAVG 25.08km/h
- VMAX 50.07km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 153m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut wartostradowy
Poniedziałek, 6 grudnia 2021 · dodano: 06.12.2021 | Komentarze 20
Kolejne małe życiowe zwycięstwo. Pokręciłem dziś :)
Wszystko dzięki temu, że w w nocy już nie napadało. Czyli leżało jeszcze sporo białego syfu, jednak przeważnie na bocznych osiedlowych uliczkach - główne były czarne i przejezdne, tak samo jak większość asfaltowych dróg rowerowych w Poznaniu. I tylko tu, o czym za chwilę.
Dzisiaj normalny dzień pracowy, a że do dziewiątej zapowiadano lekką szklankę, założyłem wykonanie tylko gluta. W sumie na więcej nie miałem ochoty, czyli chyba normalnieję :)
Trasa północna, w tę i z powrotem: Dębiec - Wartostrada - Gdyńska - Koziegłowy - Czerwonak, tam nawrotka i powrót prawie dokładnie swoimi śladami.
Gdy zatrzymałem się jak zwykle przy Moście Jordana i Katedrze...
...nagle "zaatakowali" mnie Mikołaje :)
Wartostradę odśnieżono całkiem dokładnie. Pojawiały się pojedyncze placki lodu, ale nie stanowiły zagrożenia.
Choć już ślepi takowe stanowić mogli :)
Po raz pierwszy miałem okazję przejechać się świeżo wyremontowanym odcinkiem - jest świetnie, prócz zjazdu z Mostu Przemysła, gdzie zalega błocko. Wielki szacun za brak wycinek, a nawet zrobienia czegoś więcej. Brawa dla miasta Poznań!
Pięknie przestało być w Koziegłowach, od jakiegoś czasu zwanych przeze mnie Kozidupami. I tak już pozostanie. Dokładnie w miejscu, gdzie się zaczynają, zaczyna się też kwintesencja żałości, jaką jest ta wiocha. Nie dość, że niedawno zbudowano tam debilną śmieszkę z kostki, jeszcze nie są w stanie jej utrzymać przejezdną zimą. 

Oczywiście olałem i OCZYWIŚCIE nie obyło się bez klaksonu. I mojej reakcji, której cytował tu nie będę. Nie ma co, Koziedupy do idealny Luboń północy, nawet ludzie zachowują się podobnie kretyńsko.
Za to do położonego kawałeczek dalej Czerwonaka nie mam zastrzeżeń. Grzecznie utrzymują chodnik z dopuszczeniem, jak robią mural to nawet z klasą...
...no i przede wszystkim mają dziewięć procent wzniesienia na drodze w kierunku Dziewiczej Góry.
Na koniec jeszcze zimowa Warta.

I tyle. Myślę, że jak na relację z gluta i tak sporo udało mi się umieścić :) Do pracy zaś już rowerem nie jechałem.
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 106m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut zasypany
Niedziela, 5 grudnia 2021 · dodano: 05.12.2021 | Komentarze 10
No dobra. "Doczekałem się" na moment, gdy już nie było zaskoczenia, a rano za oknem pojawiło się to, co niestety pojawić się musiało - śnieg.
Nie powiem, żebym się jednak specjalnie zmartwił. W sumie jak już się gdzieś w tył łba przeniesie kwestie rowerowe, ładnie jest, jak już przysypie. Poza tym miałem nadzieję, że jednak uda się cokolwiek wykręcić. Podkreślam - nadzieję, nie pewność. Lepiej bowiem się zaskoczyć mile niż zmartwić.
Najpierw więc oczywiście psa na smycz i na Dębinę. Tak jak Kropa nienawidzi deszczu, tak samo wielbi biały puch, więc zachowywała się jak szczeniak. Radocha pełna. A i sam las prezentował się godnie, muszę przyznać. Oby jak najrzadziej :)






No a podczas powrotu spojrzenie na stan DDR-ki przy Dolnej Wildzie i już wiedziałem, że trochę jednak pojeżdżę.
Do domu na śniadanie, wytłumaczenie Żonie, że wbrew pozorom nie grozi to śmiercią kilka sekund po wyjeździe (jakoś się udało) i w drogę.
Trasa: Dębiec - Hetmańska - Starołęcka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki, tam nawrotka i powrót swoimi śladami.
Tak jak na Dębcu i Wildzie drogi rowerowe pięknie odśnieżone, tak już Hetmańska kawałkami, a Starołęcka w całości były zasyfione. I bardzo dobrze, bo dzięki temu mogłem olać śmieszkę na tej drugiej. W sumie jak na moje lód i śnieg może tam leżeć przez cały rok, byle po tym czymś nie kręcić :) Tu porównanie: Starołęka i okolice (specjalnie wjechałem na sekundę)...


...oraz Dębiec. Wiadomo co lepsze :)
No i jeszcze zimowy Windows...

...oraz bałwan badmintonowiec :)
Co jutro? Nie wiadomo. Idę do pracy, więc oczekiwania na pogodę czasu nie będzie. Wszystko więc zależy od tego, co będzie o poranku.
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 121m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut ruletkowy
Sobota, 4 grudnia 2021 · dodano: 04.12.2021 | Komentarze 8
Ostatnio spojrzenie za okno chwilę po obudzeniu się przypomina rosyjską ruletkę. Pogodynki swoje, aura swoje, więc jedyną wiarygodną formą sprawdzenia czy na zewnątrz zagościł syf, jest wykonanie tego własnoocznie.
No i dzisiaj niestety ów syf był. W nocny napadało białego szajsu, nad ranem jeszcze prószyło, a do tego było ślisko, więc jedyne, co mi pozostało przed wyruszeniem do roboty (bo sobota niestety pracująca) to odczekanie.
W końcu zdecydowałem się wyruszyć, ale oczywiście Czarnuchem, a z braku czasu już tylko na gluta. No i źle nie było, bo w końcu przestało mocno wiać, choć w zamian doszło błocko na ryju. Trasa krótkozachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komornik - Plewiska - Poznań.

Potem jeszcze spacerek z psem i do roboty. Już w rowerowanie się nie bawiłem.
Ostatnio udało mi się uchwycić scenkę rodzajową na Dębinie. "Koleś, ty się nie popisuj, Batmana już mamy. Kolejkę zwolnij" :)
- DST 56.20km
- Czas 02:09
- VAVG 26.14km/h
- VMAX 50.90km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 199m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Znów pieskowo :)
Piątek, 3 grudnia 2021 · dodano: 03.12.2021 | Komentarze 13
Ostatni z pogodnych dni za mną. Od jutra zaczynają się deszcze, śniegi, lody i takie tam, więc całkiem możliwe, że za mną również ostatni wyjazd w najbliższym czasie. Oby nie.
Wypad zaspany, czyli przedpracowy. Coraz ciężej się zwlec na tyle wcześnie, żeby zdążyć do roboty na czas, ale o dziwo się udało. Choć łatwe to nie było, bo wciąż wiatr miażdżył koszmarnie, co widać po średniej. Na szosę to tragedia, ale naprawdę szybciej się nie dało, chyba że jest się cyborgiem. A ja póki co nie jestem.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Konarzewo -Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Znów było ładnie i słonecznie. W sumie ładnie to wygląda, gdy siedzi się w domu/pracy. W realu było ciut mniej komfortowo :)
A w Trzcielinie... No cóż, czekał na mnie komitet powitalny :) Tak jak wczoraj dwa tamtejsze pieski zachowywały się dość nieśmiało, tak dziś aż wyleciały z gdzieś z podwórek jak mnie zobaczyły. No nie mogłem się nie zatrzymać :) Mały już zupełnie bez krępacji się łasił i kładł na plecach, a duży... głównie właził mi pod pachę :)









Finalnie nawet mnie pychy odprowadziły :)
No i jeszcze udało mi się upatrzyć myszołowa. Najpierw obok niego przejechałem, spojrzałem w oczy, udawałem, że mam go gdzieś i myk, schowany za drzewem. Zanim mnie wyhaczył, udało się go jako tako od tylu uchwycić.
A gdy się zorientował... Hm. Przypadek? Nie sądzę :)
A potem tylko spojrzał z politowaniem :)
No i potem jeszcze dojazd do pracy. Już Czarnuchem.
- DST 51.30km
- Czas 02:03
- VAVG 25.02km/h
- VMAX 51.80km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 163m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Wiosna!
Czwartek, 2 grudnia 2021 · dodano: 02.12.2021 | Komentarze 11
Dzisiaj nie padało. Ani deszczem, ani śniegiem. Super.
Ale nie, nie, różowo nie było. Wręcz przeciwnie - wiało tak, że nawet nie zamierzałem bawić się w jazdę szosą, z obawy przed zwianiem z drogi. Wybrałem Czarnucha i jak zwykle decyzja była słuszna, bo na wąskich kołach tylko bym się wkurzał. A tak spokojnie, szprycha za szprychą, robiłem swoje.
Pierwsza połowa drogi to istna mordęga. Było momenty, gdy ledwo przekraczałem kilkanaście kilometrów na godzinę. Za to powrót - bajka. Na prostej bez problemu udało mi się przekroczyć 50 km/h, i to na kołach 2,1 z solidnym bieżnikiem.
Trasa klasyczna, zachodnia: Poznań - Luboń - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
O takie piękne niebo było rano:

W Trzcielinie nie widziałem dzisiaj Trzcinki. Ale... miałem okazję pogłaskać dwa pieski :) To miejsce mnie rozwala, coraz bardziej czuję, że powinienem kupić tam jakiś wigwam na lato :) Mały czworonóg pierwotnie był nieufny, ale po chwili przyleciał większy, bardziej odważny i już razem dały się poczochrać. Mały na koniec jeszcze... obsikał mi koło. To chyba dobrze.



Były również żurawie, kawałek dalej, w nieśmiertelnych Lisówkach.

Oraz fajne stado sarenek, które bawiło się jak szczeniaczki. Na szczęście żadnego gnoja na nieodległej ambonie nie odnotowałem.


Do pracy dziś nie jechałem, bo wolne. Czyli cały dzień coś do roboty, łącznie z przekazaniem w końcu mieszkania wynajmowanego przez teściową. Mam nadzieję, że było to symboliczne zamknięcia smutnego miesiąca, jakim był listopad i tego, co w nim się wydarzało.
A na Dębinie dziś... wiosna :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 140m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut deja vu
Środa, 1 grudnia 2021 · dodano: 01.12.2021 | Komentarze 6
Miałem małe deja vu z wczoraj.
Najpierw poranne spojrzenie za okno i zdziwienie, że nie jest biało. Potem decyzja o wyjeździe, chwila zadowolenia, że w ogóle jadę, a potem szybka ewakuacja z powodu nagłych opadów śniegu.
Trasa nieskomplikowana, bo z grubsza w tę i z powrotem: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury i Wiórek do Sasinowa, gdzie szybko się ewakuowałem.
Generalnie... o dziwo fajnie się bawiłem. Nawet wjechałem na chwilę do lasu, żeby pokręcić przez chwilę po tym białym szajsie.
Niestety mój dobry humor zepsuli debile w puszkach. Nie wiem co kieruje kretynami, którzy widzą jakie są warunki, a i tak pędzą grubo powyżej dopuszczalnej prędkości i wyprzedzają na chama na gazetę. A dzisiaj takich było nad wyraz sporo. Wyjątkowo więc z obawy przed nimi użyłem śmieszki na Starołęckiej, stwierdzając, że najwyżej zginę z powodu niedotlenienia podczas wspinaczki pod któryś z krawężników, ale nie dam satysfakcji z zabicia mnie przez Polaka za kółkiem.
Fotki. Nieskomplikowane, jak widać :) To dziwne białe to śnieg.
A tu jeszcze się nie zaczął zbierać.


Nawet Dębina zrobiła się lekko biała.
Tyle. Do pracy oczywiście rowerem nie pojechałem, za to zafundowałem sobie spacerek. A zwierzak na dziś to zamyślona bogatka, nie z dziś :)
Aha, pierwszy water-test nowego telefonu zdany :)
- DST 31.30km
- Czas 01:15
- VAVG 25.04km/h
- VMAX 50.70km/h
- Temperatura 1.0°C
- Podjazdy 119m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Glut okołośniegowy
Wtorek, 30 listopada 2021 · dodano: 30.11.2021 | Komentarze 9
No i znów będzie, że chomika nie szanuję... No dobra, nie szanuję :)
Spodziewałem się, że gdy spojrzę rano za okno, będzie tam biało. A tu niespodzianka - "tylko" mokro. Jak się później okazało, miałem po prostu szczęście, a sypać faktycznie zaczęło, jednak trochę później,
Ogarnąłem na szybko Czarnucha (w sumie nie tak szybko, bo jeszcze musiałem wymienić mocowanie licznika, gdyż wczoraj kabel się przerwał) i w drogę. Już po chwili wiedziałem, że więcej niż gluta nie wywalczę - po pierwsze było zimno, po drugie mokro, po trzecie zaczęło prószyć, a po czwarte i najważniejsze: nie chciało mi się :)
Tym samym wykonałem jedynie zachodnią krótką pętelkę: Poznań- Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Tu już śnieg był, ale go na fotce nie widać.
Z kolei już w Poznaniu owszem :)
Na szczęście miałem na tyle rozsądku, żeby olać dojazd do pracy rowerem. Wybrałem spacerek przez Dębinę. A tam nie tylko ja byłem wściekły na to białe gówno padające na łeb, ale modraszka również :)
- DST 56.30km
- Czas 02:15
- VAVG 25.02km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 118m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Przedtoporowo
Poniedziałek, 29 listopada 2021 · dodano: 29.11.2021 | Komentarze 13
Śniegowa egzekucja została o jeden dzień odłożona, co mnie bardzo ucieszyło. Patrząc bowiem na prognozy na kolejne dni szanse na rowerowanie są nikłe, by nie rzec, że zerowe. Więc dziś udało się jeszcze uciec sprzed topora.
Wyjazd przedpracowy, w warunkach mokrych, ale bezpiecznych, do tego niestety wietrznych. Jednak podczas kręcenia Czarnuchem wkurza to minimalnie mniej niż na szosie.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.
Było zimno i paskudnie, ale dobrze, że było. O, tyle mogę napisać :)
Fotki skromne, bo szaro.

...wraz z kapslopeją :)

Był jeszcze konik.
No i niewyraźne żurawie w oddali.
No i potem frrrrruuu do pracy.
Na jutro zapowiada się chomik.
- DST 53.30km
- Czas 01:58
- VAVG 27.10km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 206m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sprzątanicznie
Niedziela, 28 listopada 2021 · dodano: 28.11.2021 | Komentarze 16
Aktywnego ("wolnego") weekendu ciąg dalszy. Ledwo żyję.
Dzisiaj niestety punktem dnia było ogarnianie mieszkania po teściowej. Wyszło jakieś siedem godzin wyrzucania gratów, wyniosłem też pewnie ze sto kilo ciuchów do kontenerów PCK. Masakra. Mam nadzieję, że ktoś z nich skorzysta.
Wcześniej jeszcze rower. O dziwo udało się szosą, bo śnieg raczył opóźnić swoje przyjście na poznański świat o kilka godzin. Dzięki temu miałem radochę kolarską, za którą - już wiem - będę długo tęsknił.
Trasa południowo-wschodnia, w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice, gdzie jak zwykle nastąpiła nawrotka.
Nie jechało się źle, nie wiało mocno, ale się nie spieszyłem. Bo po co? Do sprzątania? Oj nie :)
Zatrzymałem się na chwilę przy punkcie widokowym na WPN w Wiórku. A tam miła niespodzianka: gągoł, tylko bardzo daleko i w szarości.


Z kolei w Porcie Radzewice towarzyszyły mi łabądki.

Wczoraj odwiedziliśmy znajomych, a przy okazji i Heidi. Kolejny genialny czworonóg do głaskania :)
Najbliższe dni zapewne będą bezrowerowe :/ Śnieg z deszczem i nocne przymrozki - to nie brzmi zachęcająco...
- DST 53.60km
- Czas 01:58
- VAVG 27.25km/h
- VMAX 52.80km/h
- Temperatura 2.0°C
- Podjazdy 201m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Mlecznie
Sobota, 27 listopada 2021 · dodano: 27.11.2021 | Komentarze 8
Zalatana sobota. Więc krótko.
Wyjazd rowerowy przed dziesiątą. Czekałem, aż mgły zejdą, ale nic z tego - ruszałem w pełnym mleku, a rozpogadzać zaczęło się dopiero pod sam koniec. W sumie nie było najgorzej, choć jechałem bardzo ostrożnie.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
W końcu miałem okazję na spokojnie sfocić jedno z moich ulubionych drzew - tańczącego cyklopa przed Tulcami :)
Win XP dzisiaj mało klasyczny...
...a w Szczodrzykowie nawet nie musiałem wyciągać aparatu :) Ptactwo tym razem bez szans na uchwycenie.
Na Dębinie i nad Wartą też średnio wyraźnie.

A tu moment, gdy zaczęło się przejaśniać.
Jeszcze sarenki w mleku...
...i tyle na dziś. Aha, jeszcze spostrzeżenie, że mgły są o tyle fajne, że nawet nie widać śmieszek. Głównie tych kostkowych :) Więc jak zwykle w Dachowej pełna olewka.
Zaraz jedziemy do znajomych, więc BS-a będę nadrabiał zapewne dopiero jutro.
PS. Jako że na jutro zapowiadają śniegi, a co za tym nie wiem, kiedy dodam kolejny wpis, info z dzisiejszego popołudnia. Bestia pojechała do nowego domu i proszę o trzymanie kciuków, żeby tam się zadomowiła. Jest opcja powrotu, ale to najgorsze, co się może zdarzyć. Oczywiście zapakowanie jej było wyczynem, jednak dałem radę. No i największy szok - chyba czuła, że będzie już miała (mam nadzieję) ze mną spokój, bo... nawet dała się pogłaskać na do widzenia :) Powodzenia, Micia, w nowym życiu!






