Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 245969.98 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 799000 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 62.10km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 129m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dwukołowo

Wtorek, 26 kwietnia 2022 · dodano: 26.04.2022 | Komentarze 21

Dzisiaj już normalny, pracujący dzionek. Czyli pogoda się polepszyła. Standard :)

Przed robotą oczywiście rower. Ciężko było wstać, ale się udało.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Generalnie nie jechało się źle. Wiało solidnie z północy, ale w porównaniu z ostatnimi dniami był to zaledwie zefirek. No i sympatyczna temperatura się zrobiła - siedemnaście stopni może zostać przez cały okrągły rok :)

Odcinek między Lusowem a Lusówkiem nabiera barw.
Malownicza droga Lusówko - Lusowo
Rzepak wciąż rośnie
Rzepak po horyzont
Między Plewiskami a Skórzewem korek. Taki na kilkaset metrów. Jak się okazało - problem z rogatkami na takiej bocznej, nieuczęszczanej linii Warszawa - Berlin :) Panowie puścili mnie warunkowo między jednym a drugim składem. Znów rower wygrał.
Walka z zepsutymi rogatkami
Tu też wygrał, to znaczy moje koła wygrały, olewając śmieszkę z Lusowie :) Młodziak czynił honor jazdy po tym czymś za mnie.
Jedyny słuszny sposób na jazdę przez Lusowo. Nie, nie po śmieszce :)
Jeszcze ciężki sprzęt...
Niezła orka
...i czas na zwierzaki. Dzisiaj raczej przydomowa drobnica. Szpak daleko i wysoko na drucie...
Szpak na drucie
...perliczka...
Ciekawska perliczka
...oraz wysiadująca gęś.
Wysiadująca gęś
Gęś portretowo
A moje serce podbił nad jeziorem w Lusowie...
Jezioro Lusowskie
...jamnik na dwóch kółkach. Dzielny Hugo (jeśli dobrze pamiętam imię) jest po dwóch operacjach kręgosłupa, ale śmiga dzielnie, jak i intensywnie daje buziaki :)
Też ma dwa kółka... Dzielny :)
Dzielny Hugo :)
Jego pani prowadziła też drugiego, ale strasznie nieśmiałego, którego nie chciałem stresować. Okazało się bowiem, że był zabrany od jakichś patusów, którzy potrafili na nim gasić pety... Jakbym dorwał takie ludzkie ścierwa, kazałbym im codziennie żreć to, co biedny psiak wydalał z siebie ze stresu. Na szczęście podobno już jest lepiej - już nie ucieka na widok faceta, tylko po prostu go omija...

Tyle. Jeszcze tylko dojazd do pracy, zawarty w dystansie.




  • DST 51.30km
  • Czas 01:56
  • VAVG 26.53km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Głowienkowo

Poniedziałek, 25 kwietnia 2022 · dodano: 25.04.2022 | Komentarze 8

Wolny dzionek. Okazja do wyspania się. Skorzystałem.

Wolny dzionek. Oczywiście pogoda musiała się skopać. No ale też skorzystałem :)

Humor miałem skopany od rana, bo dostałem info od banku - następne dwie stówy miesięcznie kredytu więcej. Jupi. Nie jest to jakiś majątek, ale naprawdę mam lepsze pomysły na wydawanie kasy. Dzięki, panie Glapiński, za kolejną podwyżkę stóp procentowych, przecież w tamtym roku obiecywałeś, że nie będzie żadnej. Ale wiadomo, wojną można wszystko wytłumaczyć, kryjąc swoją nieudolność.

Musiałem odreagować. Na rowerze, no bo jak? :) Szkoda tylko, że miałem przyjemność jechać 100% pod wiatr. Naprawdę. Na średnią więc nawet nie patrzyłem.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Nerwy zostały ukojone niespodzianką w Szczodrzykowie. Bowiem udało się wyparzyć dość rzadkich przedstawicieli kaczkowatych, czyli głowienki. Dwójkę samców i samicę. Sesja była obowiązkiem :) Śmieszki i łyski gratis.
Samiec głowienki i śmieszka
Głowienki dwie
Samiec głowienki z profilu
Dziwne miny głowienek :)
Głowienka - samica
Oko w oko z samicą głowienki
Niesamowite spojrzenie głowienki
Płynąca głowienka
Wrzeszcząca śmieszka
Łyska w swoim kasku :)
Sam zalew wciąż się mocno trzyma, mimo prób suszenia.
Ciemne chmury nad zalewem w Szczodrzykowie
Obowiązkowa rowerowa fota
Kawałek dalej ledwo uchwyciłem jeszcze błotniaka zwiedzającego wieś.
Błotniak zwiedza wieś
Nastrój mi się znów zepsuł podczas kolejnego przejazdu debilizmem-DDR-ką w Żernikach. Znów się niepotrzebnie nakląłem podczas włączania do zwykłego ruchu.




  • DST 56.20km
  • Czas 02:03
  • VAVG 27.41km/h
  • VMAX 53.40km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 162m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niedzielne koziołkowanie

Niedziela, 24 kwietnia 2022 · dodano: 24.04.2022 | Komentarze 9

No nie wyspałem się dziś. Robota wzywała. Łóżko też, ale wyjątkowo miało mniej argumentów :)

Wyjazd poranny miał ten plus, że ludzie jeszcze leczyli kaca i nie ruszyli na drogi, było więc całkiem przejezdnie i w miarę bezpiecznie. No, prócz jednego dastawczaka na ukraińskich blachach, kolejnego, który wyprzedził mnie na maksymalną gazetę. Został w ramach podziękowań wyzwany przeze mnie od głupich Putinów i się wcale tego nie wstydzę. Chamstwo trzeba tępić :)

Trasa wschodnia, na maksa kombinowana: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Daszewice - Babki - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Dzisiaj trochę zwierzaków wpadło. Najbardziej ucieszył mnie koziołek sarny w rzepaku.
Koziołek w rzepaku
Zaniepokojony rzepakowy koziołek :)
Był też bociek. Po raz pierwszy w tym roku widziany na łące.
Bocian na polu
Bociek w klasycznej pozie
Oczywiście tego w gnieździe zabraknąć nie mogło. Jak widać - wiało, ale przecież to już norma.
Zawiany bociek
Oswoiłem kolejnego kotka :) Tym razem w Robakowie.
Obudzony kotek
Kotek dał się pogłaskać :)
Za uszkiem najlepiej :)
Jeszcze bardziej drogowe klimaty. Windows z daleka...
Pod WIndowsem :)
...klasyk mijany na Starołęce...
Mijam się z klasykiem
...poranna Dębina...
Poranki na Dębinie coraz ładniejsze
...oraz zabytkowa aleja drzew na poznańskim Sypniewie.
Po raz kolejny osiągnięta granica Poznania :)
Zabytkowa aleja drzew na poznańskim Sypniewie
O dziwo całkiem owocny wyjazd. Lubię takie.

Potem do pracy, też rowerem.




  • DST 61.50km
  • Czas 02:14
  • VAVG 27.54km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 134m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Postdrzewnie

Sobota, 23 kwietnia 2022 · dodano: 23.04.2022 | Komentarze 13

Weekend w pracy. Jak ja to lubię :/ Szczególnie gdy pogoda - przynajmniej przez jeden z dni - ma być godna.

No ale cóż zrobić? Jakoś zarobić na części do roweru trzeba, nie ma lekko :) Więc zagryzłem zęby i wykonałem w miarę wczesną sobotnią pobudkę.

Trasa dzisiaj w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Garbce - Zalasewo - Swarzędz - Jasin, gdzie nastąpiła nawrotka i powrót swoimi śladami.

Odwiedziłem ulubiony dom w Zalasewie. Coś mi jednak nie pasowało - zrobiło się jakoś łyso. Po chwili skojarzyłem - podczas budowy ronda, które powstało dosłownie przy tym budynku, wycięto... drzewo. Pozostało jedynie to na elewacji. Taaaa, ma to sens... :/ Nie sądzę, żeby to był pomysł deweleopera, bo ten budowę skończył bez takiej ingerencji, stawiam na urzędasów...
Drzewny dom w Zalasewie
W podobnym temacie: Las Tulecki coraz bardziej wygląda tak, jak sobie wymarzyły Lasy Państwowe. Tylko chyba coś przeoczyli, bo kilka okazów pozostawili niewyciętych.
Lasy Państwowe znów się bawiły w to, co lubią najbardziej, Tulce
Po drodze byłem czujnie obserwowany :)
Byłem obserwowany :)
W inne zwierzaki nie obrodziło. Tylko baaaaaardzo daleko, po drugiej stronie pola, pojawił się bażant, który po pięciu sekundach zwiał. Foty więc jedynie poglądowe.
Bażant mnie wypatrzył
Bażant na sekundę przed ewakuacją
Aha, jeszcze atrakcja na S11. Sezon się zaczął.
Kolizja na S11
Motocykle są wszędzie. Czy jakoś tak to szło
Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 74.30km
  • Czas 02:45
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 142m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zadaniowo

Piątek, 22 kwietnia 2022 · dodano: 22.04.2022 | Komentarze 17

Jedyny wolny dzień przed pracującym weekendem, ale oczywiście nie odpocząłem, bo masa zaległych rzeczy było do zrobienia. No życie.

Oczywiście na rower czas musiał się znaleźć. Liczyłem na lepszą pogodę, lecz niestety - z grubsza była taka jak ostatnio: wietrzna, pochmurna i średnio przyjazna.

Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Z tego wyszło 50 plus. Reszta to kręcenie się po mieście, a jak wiadomo najlepiej robić to rowerem. Niekoniecznie bo Wildzie, bo tam nie tylko mieszka Szatan, ale na dwóch kółkach lepiej się nie pojawiać. Jednak jednym z miłych obowiązków było odebranie Nikona z serwisu. Tak, doszła do mnie bowiem miła informacja, że obiektyw da się naprawić, co prawda za dwie i pół stówy, ale to i tak mały koszt w porównaniu z zakupem nowego aparatu. Do tego dostałem jeszcze pół roku gwarancji na serwisowaną usługę. Chyba znalazłem sprawdzone miejsce na naprawianie tego typu sprzętów. Obym musiał korzystać jak najrzadziej :) Z innych "atrakcji" - wizyta w Luboniu. Koszmar.

Fotki. Na dzień dobry rzepak. Powoli rośnie.
Rzepak rośnie
Szczyt rzepaku :)
Bagienka z poznańskiej Głuszyny wciąż klimatyczne.
Bagienko na poznańskiej Głuszynie
Rozlewiska na poznańskiej Głuszynie
Skoro Szczodrzykowo, to ptactwo. Znów jakoś bez rewelacji, raczej stały zestaw: łyski, śmieszki, łabędzie i gęgawy.
Gęgawy i łyski
Łyski czuwają, gęgawy jedzą
Pływająca śmieszka
Łabędź lekko zawstydzony :)
Łabędź profilowo
Tylna strona łabędzia
Znów miałem nieprzyjemność kręcenia z musu po debilnej śmieszce w Żernikach. Kij z nią, najgorszy jest zakaz, przez który nie da się jej olać. Tu cały absurd jej istnienia: kiedyś normalnie jechałem drogą i wygodnie skręcałem w prawo, na Jaryszki. Teraz, po przejechaniu kilkaset metrów DDR-ką, muszę przecinać ruchliwą szosę, gdzie najczęściej pędzą tiry. Ręce opadają, co za idiota to zatwierdził...
A było tak pięknie bez tej debilnej DDR-ki za Żernikami...




  • DST 61.10km
  • Czas 02:26
  • VAVG 25.11km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 166m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czarno-buro

Czwartek, 21 kwietnia 2022 · dodano: 21.04.2022 | Komentarze 8

Dzisiaj udało się wykonać jedyny słuszny dystans, mimo że znów Czarnuchem. Jednak opady mają moc przypominania sobie o tym zacnym sprzęcie :)

No dobra, tych opadów za dużo nie było, taka lekka mżawka, do tego jedynie momentami, ale świadomości zamontowanego błotnika przeważył. A gdyby głosowały tylko moje cztery litery, w ogóle by nie było tematu do wewnętrznej dyskusji :)

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Dębina już coraz bardziej zielona.
Przystanek na Dębinie
W Szczodrzykowie "polowanie" dość skromne, tym bardziej, że aura była zdecydowanie niezdjęciowa - szarość rządziła. Wpadły jednak śmieszki, łyska i łabędź. No i jeden szpak :)
Stado śmieszek i osuszalnia
Łyska i kłócące się śmieszki
Śmieszki, łyska i szpak
Samotna, skryta śmieszka
Zawiany łabędź
Podczas powrotu zaskoczyłem koziołka :)
Zaskoczony koziołek
Ucieczka koziołka
Do pracy dziś w końcu rowerem. Przez Dębinę, a jak :)
Słońce i barwy na poznańskiej Dębinie




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 88m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut mokro-zielony

Środa, 20 kwietnia 2022 · dodano: 20.04.2022 | Komentarze 11

Miało lać. I lało.

A w sumie to bardziej padało. Dzięki temu wykonałem chociaż gluta, bo na więcej zdrowia nie miałem. Na szczęście opady były z tych "do ogarnięcia".

Trasa: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Dąbrowa - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Wyjazd kompletnie bez przygód. W sumie bym to lubił, gdyby nie było tak paskudnie :)

Pisałem już, że padało? :)

Jedyny plus deszczu: zieleni się.
Jedyny plus deszczu: zieleni się
Dzisiejsze warunki pogodowe
Odwiedziłem kredki. Stoją.
Kredki tym razem z drzewem
Więcej ujęć - co raczej oczywiste - nie robiłem. Aha, z rzeczy smętnych: padł mi już całkowicie Nikon :( Obiektyw sam się wsuwa, wysuwa, wsuwa, wysuwa, wsuwa i wysuwa. A potem informuje, że nie będzie działać. Oddałem na diagnozę, jednak coś czuję, że mój główny sprzęt do zoomowania powiedział mi ostatecznie "pa pa". Szkoda, służył wiernie, chętnie połakomiłbym się na jego następcę, ale ceny są absurdalne, a dostępność niemal zerowa. Eh :(




  • DST 56.60km
  • Czas 02:10
  • VAVG 26.12km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 174m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szaropowrót

Wtorek, 19 kwietnia 2022 · dodano: 19.04.2022 | Komentarze 7

Niestety nastąpił powrót do szarej, pracowej rzeczywistości. I to nawet dosłownie, bo pogoda się generalnie spieprzyła. A będzie jeszcze gorzej.

Dzisiaj przynajmniej nie padało. Za to ciężkie chmury straszyły, a wiatr zrobił się jeszcze bardziej upierdliwy oraz jeszcze mniej przewidywalny co do kierunku. Prócz tego oczywistego: w ryj.

Wybrałem dzisiaj trasę dawno nieprzerabianą, północno-wschodnią: Dębiec - Wartostrada - Chemiczna - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice -Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Miłostowo - Główna - Malta - Wartostrada - Dębiec.

Ruch o dziwo był całkiem mały. Choć i tak od kiedy jest Wartostrada ma to mniejsze znaczenie, ale zawsze miło oddychać mniejszą ilością spalin niż większą :)

Tak prezentowała się Warta...
Chmury nad Wartą, Poznań
...a tak Wartostrada:
Wartostrada - odcinek południowo-wschodni
Wartostrada, zjazd z części północnej
A, no i Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego, czyli ICHOT.
Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego (ICHOT), Poznań
Miło było zobaczyć Dziewiczą Górę. Pozdro :)
Dziewicza Góra
Wieża widokowa na Dziewiczej Górze
Za to w zwierzaki nie obrodziło. Jedynie parkę żurawi przyuważyłem w Karłowicach, do tego dość daleko.
Żurawiowa parka
Pasący się żuraw
Zmarzłem, przewiało mnie, było paskudnie. Na średnią nawet nie patrzyłem. dla zdrowia psychicznego :) A od jutra ma padać :/

Dystans zawiera dojazd do pracy.




  • DST 51.50km
  • Czas 01:54
  • VAVG 27.11km/h
  • VMAX 52.40km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Leniwcowo

Poniedziałek, 18 kwietnia 2022 · dodano: 18.04.2022 | Komentarze 9

Takiego lenia, jakiego dziś miałem, nie kojarzę od dawna. Co najmniej od wczoraj :)

Samo to, że na rower ruszyłem dopiero po czternastej, mówi samo za siebie. To mi się nie zdarza. Jednak widocznie organizm wymusił na mnie najpierw długie odespanie, a potem chęć na nicnierobienie. Prawie tydzień męczarni najpierw z choróbskiem, a potem dochodzenia do siebie, zrobiło swoje. Więc sam siebie rozgrzeszam.

Gdy już ruszyłem, miałem nadzieję na komfortowe warunki. Gdzie tam. Było tak jak ostatnio: może i nawet względnie ciepło, ale zimny i mocny wiatr skutecznie zerował wszelkie plusy. Za to niebo piękne. Chociaż to.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Jakieś tam zwierzaki wpadły. Oczywiście sarenki...
Sarenki pod drzewem
Sarenki w pędzie
...i oczywiście śmieszki.
Śmieszkowy klub dyskusyjny :)
Śmieszka z nietęgą miną
Jednak najbardziej ucieszyło mnie potomstwo gęgaw. Witamy :)
Gęgawy z młodymi
Cała wystawka wodniaków ze Szczodrzykowa
Powyższe (i poniższe) ujęcia oczywiście znad Szczodrzykowa.
Odpoczynek w Szczodrzykowie
Fale na zalewie w Szczodrzykowie
Dębiny oczywiście zabraknąć nie mogło :)Popołudnie na Dębinie
A jak tam Śmigus Dyngus? Cóż, na dzielni coś walnęło (po raz pierwszy od kiedy tu mieszkam) i... nie było wody. Do tego stopnia, że miasto podstawiło beczkowóz. Bóg Awarii ma poczucie humoru :)
W Lany Poniedziałek awaria wody i beczkowóz :)




  • DST 51.37km
  • Czas 01:52
  • VAVG 27.52km/h
  • VMAX 52.50km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 118m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jajecznie

Niedziela, 17 kwietnia 2022 · dodano: 17.04.2022 | Komentarze 11

Tradycja to dobra rzecz. W związku z nią przed niedzielnym śniadaniem idę... na rower. To nie mój wymysł, o dziwo :) Żona bowiem nie lubi jak jej się snuję po kuchni, więc powstał kompromis - ja kręcę, a lepsza połowa przygotowuje stół. Układ idealny :)

W związku z tym miałem okazję jechać niemal pustymi drogami. Super sprawa, szkoda że tak rzadko możliwa do realizacji.

Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Skoro pustka, to brakowało nawet drogowych debili. Skarb. Szkoda tylko, że wiatr nie chciał współpracować, ale przynajmniej nie był już mocny.

Fotek za wiele nie robiłem, ale coś tam wpadło. Najpierw moje osobiste świąteczne jajeczko :)
Śniadanko wielkanocne :)
A teraz już bardziej klasycznie. Jezioro Lusowskie.
Poranne Jezioro Lusowskie
Plaża nad Jeziorem Lusowskim
Daleko na jego środku pływał sobie samotny perkoz.
Samotny perkoz
A w okolicach Wysogotowa pasły się znajome sarenki.
Sarenki w zieleninie
Po południu jeszcze szybki wypad z Kropą do WPN-u, który powoli staje się w końcu zielony.
Kropa spaceruje przez WPN :)
W końcu zielono w WPN-ie
Oczywiście na chwilę na Dębinę musiałem iść :) Tam czekał na mnie Pan Gągoł.
Pan Gągoł z poznańskiej Dębiny
A w nocy była taaaaaka pełnia :)
Pełnia księżyca