Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 242779.75 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.47 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 791371 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Górski zasmarkaniec

Poniedziałek, 11 kwietnia 2022 · dodano: 11.04.2022 | Komentarze 15

Wczoraj wieczorem zawitałem w Jeleniej Górze. Specjalnie przyjechałem na krótko przed świętami, które oczywiście mam gdzieś, żeby między innymi uniknąć tłumów i trochę pokręcić po górkach, jednocześnie mając do załatwienia kilka spraw pomocowych.

Wszystko fajnie, ale w sobotę, gdy szedłem do pracy, trafiła mnie ulewa, i to taka, że przemokłem w kilka sekund, do tego stopnia, iż musiałem się cofnąć do domu przebrać ciuchy. Zrobiłem błąd - nie wziąłem żadnego specyfiku zapobiegawczo. No i w niedzielę rano już czułem, że bierze się za mnie przeziębienie. Początkowo tylko katar, ale potem pojawił się kaszel. Całe szczęście, że rząd po raz kolejny wygrał ostatecznie z covidem, bo bym się martwił :) W sumie symptomy pokrewne żadne, ale zrobiłbym pewnie test na wszelki wypadek, jednak już nie ma darmowych bez skierowania, a na wizyty u lekarza nie miałem czasu. Poinformowałem jeleniogórzan jak wygląda sytuacja, obaw nie było, więc pojechałem.

Pogoda miała być piękna od poniedziałku - słońce, ciepełko, takie tam. Jak zwykle okazało się, że wróżbiarzom fusy się pomyliły. Dzisiaj od rana chmury, mocny wiatr z zachodu oraz umiarkowana temperatura. Średnio jak na mój stan zdrowia. Ale co - ja nie pojadę? :)

Obiecałem sobie, że przemęczać się nie będę. Zero ciśnięcia, żeby niepotrzebnie się nie pocić, typowa jazda emerycka nastawiona na focenie. Olałem nawet średnią, co rzadko mi się zdarza. Raz na jakiś czas można.

Trasa to "misja oscypek": Jelenia Góra - Cieplice - Wojcieszyce - Piechowice - Szklarska Poręba Dolna - Szklarska Poręba Średnia - Szklarska Poręba Górna - Piechowice - Jelenia Góra Sobieszów - Zachełmie - Podgórzyn - Cieplice - centrum.

No to jedziemy :)
Chwilowe przejaśnienie na Trasie Czeskiej
Najpierw odwiedziłem starych znajomych - nazgule i mamuta.
Dobrzy znajomi - nazgule i mamut, Wojcieszyce
Przejaśnień było jak na lekarstwo. Śnieżne Kotły wyglądały jak kocioł czarownicy.
Panorama lekko zatrważająca :)
Śnieżne Kotły w chmurach
Jeleniogórski Zamek Chojnik oraz Śnieżka podobnie.
Zamek Chojnik i Śnieżka
Zbliżenie na Zamek Chojnik w Jeleniej Górze
Jadąc do Szklarskiej widziałem coś, co mnie zawsze kręciło...
Jako dzieciak leciałbym na skrzydłach :)
...oraz Strażnika Grochówki :)
Strażnik grochówy :)
Na górze obowiązkowa Trollandia, ale jeszcze zamknięta przed sezonem...
No jest :) Tylko zamknięta
Widok spod Trollandi, Szklarska Poręba
...oraz coś, co jak sądziłem jest pyrą. Jednak nie :)
Początkowo myślałem, że to pyra w Szklarskiej Porębie :)
Był też Duch Gór/Karkonosz/Liczyrzepa.
Duch Gór/Karkonosz/Liczyrzepa
Oscypki kupiłem w innym miejscu niż zazwyczaj, w sumie jedynym otwartym, ale dostałem 80 groszy rabatu, więc będę tam częściej :) Konsumpcja jednego nastąpiło na wysokości stacji kolejowej Szklarska Poręba Górna.
Widok z wysokości Szklarskiej Poręby Górnej
Obowiązkowy oscypek na szczycie Szklarskiej
Stacja PKP Szklarska Poręba Górna
Jeszcze dwa spojrzenia na Szrenicę...
Szrenica w ciemnościach
Ostatnie spojrzenie w dół, Szkarska Poręba
...i w dół. Fałmaks 60+ zawsze cieszy :)

Specjalnie się zatrzymałem, żeby dotknąć kwietniowego śniegu. Nie pierwsze tego dnia, bo na trasie zastały mnie jego lekkie opady.
Śnieg, śnieg, śnieg!
W Szklarskiej Dolnej jeszcze chwila pauzy przy Lipie Sądowej, pozostałości po miejscu stanowienia prawa przez wójta. Oczywiście słońce nie mogło wyjść kilka minut wcześniej...
Lipa Sądowa, Szklarska Poręba Dolna
Jeszcze wątek kolejowy, czyli smaczki na wysokości Piechowic Dolnych...
Smaczek nad smaczkami, Piechowice Dolne
Oldskul, czyli fragment trasy kolejowej do Szklarskiej Poręby
...i na Stawy Podgórzyńskie.
Łódka z widokiem na Chojnik
Zachmurzone Stawy Podgórzyńskie
Tamże wątek ornitologiczny. "Zwykłe" gęgawy...
Gęgawa na stawie
Gęgawa ładnie zapozowała
...oraz "niezwykła" czernica.
Samotna czernica
Tyle na dziś. Zasmarkane pozdrowienia :) Jutro - jak dożyję - pewnie też coś wykręcę. Wtedy też nadrobię BS-a, bo na razie idę nadrobić senne zaległości :)




  • DST 52.20km
  • Czas 02:00
  • VAVG 26.10km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 147m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bociano-nudy :)

Niedziela, 10 kwietnia 2022 · dodano: 10.04.2022 | Komentarze 6

Dzisiaj ponownie krótko, bo późno. I w ogóle :)

Wyjazd wczesny jak na niedzielę, czyli rozpoczęty po dziewiątej. Chłodno, wciąż mocno wietrznie, no i szaro, czyli niestety nic nowego. O średnią więc nawet nie walczyłem.

Trasa zachodnia, klasyczna: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Generalnie nudy. Lepsze to niż mordercy na drogach :)
Pochmurne bagno w Trzcielinie
W Lisówkach mniej urokliwie
Znów szaro i buro
Boćki lecą już hurtowo :)
Bociany lecą hurtowo
Dwójka szuka gniazda
Te znajome, z Palędzia, ewidentnie się nudzą. Przynajmniej okaz z tyłu :)
Z tej parki okaz z tyłu jest zdecydowanie bardziej zgrywuśny :)
Bocian szponiasty :)
Já jsem netoperek! :)
Z innych zwierzaków trafił się jedynie dziadek czerwonoświatły :) Oczywiście w Luboniu.
Dziadek czerwonoświatły :)
No i jeszcze kadr z Dębiny. Ktoś mnie obserwował podczas obiadu :)
Obiadek z widokiem na ludzia :)




  • DST 51.70km
  • Czas 01:57
  • VAVG 26.51km/h
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Żółwiowo :)

Sobota, 9 kwietnia 2022 · dodano: 09.04.2022 | Komentarze 10

Dzisiaj udało się wykonać regularne pięć dych. Łatwe to nie było, bo wiatr jak miażdżył, tak miażdży, więc był to jedynie powolny wypad krajoznawczy po dobrze znanych rejonach :)

Dzień wolny, czyli najpierw odespanie, a start dopiero przed jedenastą. Wtedy jeszcze o dziwo słonecznie, choć zapowiadane były opady - te przyszły, ale dopiero wieczorem.

Trasa to zachodnie wariacje: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Wydarzeniem dnia był powrót starego znajomego :) Obudził się. Od czasu, gdy zamknęli mi żółwie z Dębiny, pozostał mi ten jeden. Mam nadzieję, że nigdy go nie znajdą, więc od tego roku będę unikał podawania lokalizacji. Tak na wszelki wypadek.
Żółw się w końcu ubudził :)
Pyszczek żółwia
Przy serwisówce natrafiłem na wiejskie żurawie.
Żurawie spacerują obok wsi
Kulturalne żurawie spacerujące drogą :)
Żuraw na tle hałdy
W Palędziu jest już bociania parka.
Gniazdo w Palędziu rośnie w siłę
W Palędziu już jest parka
Podczas robienia zdjęć przyglądał mi się kotek.
Kotek na murku
Były również sarenki przemysłowe :)
Sarenki przemysłowe :)
Jeszcze widoczki. Lisówki...
Pięknie i słonecznie w Lisówkach
Alejka w Lisówkach
...oraz okolice Konarzewa. To gówno wciąż leży. I niech tak już zostanie :)
To gówno wciąż leży. I niech tak już zostanie :)
"Sezon" się zaczął i na drogach pojawiły się osoby, które tam być nie powinny. Ten dzieciak prawie by wpadł pod auto, gdy się przestraszył. Finalnie dostawczak zahamował, a młodziak wleciał na pobocze. Ja akurat robiłem foty, ma więc swoje pięć minut. Wciąż chyba żywy.

Na koniec kadr z Dębiny. Sobota tam była wyjątkowo spokojna.
Piękna i spokojna sobota na poznańskiej Dębinie




  • DST 31.30km
  • Czas 01:15
  • VAVG 25.04km/h
  • VMAX 43.30km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 92m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolejny glut tej "wiosny"

Piątek, 8 kwietnia 2022 · dodano: 08.04.2022 | Komentarze 15

No i znowu glut. Nie ma lekko tej "wiosny".

Dobrze, że w ogóle coś dzisiaj wykręciłem. Udało się trafić w półtoragodzinną lukę między opadami, z czego skrzętnie skorzystałem przed pracą.

Trasa krótka i nieskomplikowana: Poznań - Plewiska - Skórzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Wydarzeń brak. Bo jeden ultragazeciarz w taxi to przecież nic wartego uwagi.

Odwiedziłem kredki :)
Kolorowe kredki raz jeszcze :)
A generalnie to było tak:
Warunki dość średnie :)
Trafiły się żurawie, ale że miałem przy sobie tylko kompakt, do tego były dość daleko, to skutki są dość mizerne.
Żurawie na tle wsi
Spacerek żurawi
Pojedynczy klangor
Żuraw w szarzyźnie
Do pracy rowerem nie jechałem, za to zrobiłem sobie spacerek. Na Dębinie pojawiła się dawno niewidziana para łabędzi. Całkiem sympatycznych.
Para łabędzi z Dębiny




  • DST 57.40km
  • Czas 02:07
  • VAVG 27.12km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

No i jest :)

Czwartek, 7 kwietnia 2022 · dodano: 07.04.2022 | Komentarze 10

Na pół dnia zrobiło się znów - o dziwo! - ładnie. To jednak jedynie chwilowa poprawa, bo aktualnie znów leje. I tak już ma niestety zostać.

Wyjazd poranny, na starą, dobrą i sprawdzoną zachodnią trasę, gdzie wiatr jak zwykle robił ze mnie miazgę na polach, czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Pierwsza atrakcja zdarzyła mi się w Luboniu (no bo gdzie?). Jechałem sobie radośnie główną ulicą koło centrum handlowego Pajo, a tu nagle, jakbym był powietrzem, wyjeżdża z podporządkowanej SUV, a istota płci żeńskiej za kierownicą nawet nie spogląda w lewo (!), tylko na pełnej p...arze włącza się do ruchu. Dopiero gdy dałem po hamulcach i wrzasnąłem, zorientowała się, że świat wokół niej istnieje. Co z tego, że pomachała i przeprosiła awaryjnymi, skoro tylko swojemu refleksowi i braku ufności w ludzkość zawdzięczam fakt, że nie oglądałem innych świateł, tych na ambulansie? Szkoda gadać. Przecież taki nieogar nie powinien mieć uprawnień do kierowania odkurzaczem, już nie wspominając o czymś bardziej zabójczym...

Druga atrakcja była już lepsza. W końcu mam pierwszego tegorocznego boćka, tym razem z Palędzia. Jupi. Tylko jakiś taki zawstydzony był tą premierową sesją :)
W pełni swej dostojności... :)
Jakiś taki nieśmiały... :)
No i jest, pierwszy tegoroczny, z Palędzia :)
Jeszcze kadry z drogi:
Znów klimatycznie przy widoku na WPN
Wierzbna droga
Chmury nad Lisówkami
Tak jak wspomniałem, pogoda się skopała, więc do pracy pojechałem w jedną stronę - po raz pierwszy w tym sezonie - rowerem miejskim. O dziwo udało się go wypożyczyć i zwrócić, do tego nic po drodze nie odpadło. Widocznie płatne wypożyczenia (symboliczna złotówka za pół godziny) dobrze działają na stan taboru.
Pierwszy tegoroczny test roweru miejskiego. O dziwo udany.
Dzisiaj Międzynarodowy Dzień Bobrów :) Są i one na Dębinie, czego przykład poniżej. I niech sobie spokojnie żyją, a w ramach święta życzę im likwidacji Lasów Państwowych.
Międzynarodowy Dzień Bobrów w pełnej celebracji :)




  • DST 31.70km
  • Czas 01:16
  • VAVG 25.03km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glut hipokryzyjny

Środa, 6 kwietnia 2022 · dodano: 06.04.2022 | Komentarze 7

Dzisiaj krótko, bo jak można się domyślać po tytule, szału z dystansem nie było.

W nocy padało, nad ranem również. Niezbyt mocno, więc jakoś się zwlokłem na gluta, z góry nie zamierzając robić więcej. Bo po co? :)

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.

Bez wydarzeń, bez niczego godnego opisania. Ot, glut :)

Najciekawszy element czekał na mnie niedaleko domu. Kolejny plakat firmy Adrian, która słynie z "reklam" dających do myślenia. Przesłanie tej akurat ślę do Watykanu, bo półtora miesiąca wojny jakoś jeszcze nie pozwoliło papie Franciszkowi jeszcze na powiedzenie wprost, że to Putin jest agresorem. No bywa. W zamian ślizga się niczym żmija, nie mają odwagi nawet tupnąć nóżką przy takim gnoju jak Patriarcha Cyryl, błogosławiący rosyjskie wojska. Szkoda, bo w tym całym bagnie akurat Bergoglio wydawał się osobą w miarę odważną, ale jak widać jeśli w grę wchodzą jakieś ciemne interesiki i powiązania, lepiej pozostać zwykłym tchórzem w mniemaniu "przywódcy duchowego" sporej części świata.
Kolejna zmuszająca do myślenia
Jeden ze szczegółów plakatu
Kolejny szczegół z plakatu
Tu warunki pogodowe, gdy akurat padać przestało:
Chwila bez opdów
A że okazji do zdjęć zwierzaków nie było, w zamian uchwycony ptak w drodze do pracy. W czasie deszczu szpaki się (nie) nudzą :)
W czasie deszczu szpaki się (nie) nudzą :)




  • DST 64.20km
  • Czas 02:34
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 51.60km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 133m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

I jeszcze jeden... :)

Wtorek, 5 kwietnia 2022 · dodano: 05.04.2022 | Komentarze 12

No proszę. Zdziwko. I to spore. Miał być koszmar, a była jedynie solidna rzeź. Wietrzna, za to przy przepięknym niebie.

Wieczorem i w nocy padało. Nad ranem było mokro, ale już bez deszczu. Do jazdy wybrałem jednak Czarnucha, nie chcąc syfić napędu w szosie i nie ryzykować zwiania gdzieś po drodze do rowu.

Wyjazd oczywiście poranny. Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Jak zwykle Jezioro Lusowskie rządzi :)
Walka chmur ze słońcem nad Jeziorem Lusowskim
Klimatycznie nad Jeziorem Lusowskim
Niestety, perkozów tym razem nie było, pewnie je gdzieś wywiało :) Za to kawałek dalej trafił się myszołów, który na chwilę raczył się rozkraczyć.
Rozkraczony myszołów :)
Szybujący myszołów
Myszołów prezentuje skrzydła
Nie mogło zabraknąć wiejskich sarenek spod Skórzewa.
Trzy odpoczywające pyszczki
Znajome podwiejskie sarenki
Zbliżenie na koziołka i sarenki
Jeszcze coś bardziej ludzkiego. Czyżby jakiś zlot ludzi z pewnymi kompleksami? Sportowe BMW i Porsche obok siebie nie mogą być przypadkiem :)
Czyżby jakiś zlot ludzi z kompleksami w tematach intymnych? :)
Wracając wstąpiłem jeszcze na Dębinę, bo to już chyba naprawdę ostatni moment w tym tygodniu, gdy widać jeszcze słońce. Od jutra już na poważnie deszcz, deszcz i deszcz :/
Nad Stawem Słonecznym na Dębinie
Parkowanie w najlepszym miejscu w Poznaniu
Poznańska Dębina wyjątkowo wciąż słoneczna
Dojazd do pracy rowerem. Mam nadzieję, że nie będę wracał w towarzystwie ulewy :)




  • DST 52.60km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.08km/h
  • VMAX 54.50km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 60m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Resztki

Poniedziałek, 4 kwietnia 2022 · dodano: 04.04.2022 | Komentarze 11

Armagedon został odłożony o jeden, a w sumie to o pół dnia. Bowiem słońce świeciło od rana całkiem ładnie.

To jednak cisza przed burzą. Wieczorem miało zacząć lać, a ma to trwać przez co najmniej tydzień :/

Cichy niestety nie był wiatr. Urywał łeb konkretnie, momentami na polach niemal zatrzymując mnie w miejscu. Na średnią więc nawet nie patrzę, ważne, że przeżyłem :)

Trasa: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Było naprawdę ładnie. Szkoda, że tylko wizualnie.
Niebiesko-zielono!
Brakowało jedynie zwierzaków. Trafiły się tylko sarenki-samobójczynie, uchwycone w biegu, więc mało wyraźne. Uspokajam: wszyscy przeżyli :)
Samotna samobójczyni :)
Jeszcze parka kamikaze :)
Aha, święta, święta i po świętach... Polska :/
Święta, święta i po świętach... :/
Do pracy rowerem nie jechałem, zrobiłem sobie za to spacerek przez Dębinę, łapiąc resztki pogody.
Resztki pogody na poznańskiej Debinie
Co będzie jutro i w najbliższych dniach? Pewnie nic dobrego...




  • DST 51.50km
  • Czas 01:51
  • VAVG 27.84km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 188m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kokoszkowo

Niedziela, 3 kwietnia 2022 · dodano: 03.04.2022 | Komentarze 10

Wczoraj trochę się zasiedzieliśmy ze znajomymi, więc o porannym wczesnym wyjeździe nie było za bardzo mowy :) Ale za to się wyspałem, rzecz godna odnotowania.

Przed śniadaniem najpierw poszedłem z Kropą na Dębinę, gdzie zastały mnie lekkie, bardzo lekkie opady śniegu. No i na szczęście względnie pusty las.

Potem można już było startować na rower. Problem był jeden - miasto częściowo zawalone czymś, od czego można było ostatnimi laty odpocząć, czyli masowe imprezy sportowe dla "amatorów", z czego niektórzy zrobili sobie niezły biznes na życie. Tym razem półmaraton. Najciekawsze było to, że z powodu miłości do sportu Poznań się zakorkował, bo jakoś trzeba było dojechać na start lub metę, zasmradzając świat spalinami. Ot, paradoks.

Trasa: Dębiec - Górecka - Grunwald - Jeżyce - Sołacz - Golęcin - Strzeszyn - Psarskie - Kiekrz - Kobylniki - Sady - Swadzim - Batorowo - Lusowo - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Fotki. Na początek Dębina i Kropa w wydaniu diabełkowym :)
Chmura-gigant nad poznańską Dębiną
Diabełek :)
No i część rowerowa. Niedzielny korek na Przybyszewskiego - oczywiście musiałem odczekać kolejny cykl.
Korki w Poznaniu z powodu... biegania
Tu Sołacz. Liczyłem na kokoszki i się nie zawiodłem. Ale wpadł też... bluszcz.
Mostek na Sołaczu
Wierzba z Parku Sołackiego, Poznań
Kokoszka od tyłu
Kokoszka na jednym ze stawów na poznańskim Sołaczu
Wśród bluszczu
Bluszczowa oaza
Kolejna pauza była dopiero nad poznańskim Jeziorem Strzeszyńskim. Wciąż czystym. Był tam nawet jeden mors, dumny z siebie :)
Wciąż chłodna Afryka nad poznańskim Jeziorem Strzeszyńskim
Jezioro Strzeszyńskie w chmurach
Woda w Strzeszyńskim wciąż czysta
Zadowolony z siebie mors :)
Na DK92 między Zakrzewem a a Dąbrową trafiła się chyba zguba, która pomyliła trasę :) Nie trąbiłem :)
Pan chyba lekko nie trafił z trasą półmaratonu :)
Aha, jeszcze znajome sarenki spod Skórzewa. Niestety finalnie się spłoszyły.Dwa koziołki i sarenka
Zaskoczona sarna
Podtuczona sarenka udająca zająca :)
Sarenki w pędzie
Podsumowując: było wietrznie, zimno i ciężkawo. Ale mogło być gorzej :) Niestety według prognoz tak ma być od jutra :/




  • DST 51.50km
  • Czas 01:51
  • VAVG 27.84km/h
  • VMAX 50.90km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mikroklimatycznie

Sobota, 2 kwietnia 2022 · dodano: 02.04.2022 | Komentarze 9

Po raz kolejny okazuje się, że okolice Poznania przez swój mikroklimat są chyba najlepszym miejscem do rowerowania w Polsce :) Wszędzie dookoła śniegi, a tu słońce. Co prawda wiało złem na maksa, ale i tak chyba słabiej niż wczoraj. Jednak spokojnie, prognozy na kolejny tydzień twierdzą, że się wyrówna, trzeba więc korzystać.

Sobota niestety w pracy, więc wyjazd poranny. Miało to jeden plus - było dość pusto - oraz same minusy, od temperatury po moje niewyspanie.

Trasa wschodnio-miejsko-północna: Dębiec - Wartostrada - Malta - Miłostowo - Antoninek - Swarzędz - Jasin - Paczkowo - Siekierki - Gowarzewo - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Malta w słońcu. Aż dziw. Do tego zoomy na centrum Poznania wyszły całkiem wyraźnie.
Nad słonecznym Jeziorem Maltańskim, Poznań
Kolejny poznański zoom zza jeziora - Galeria Malta, budynek Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Nowy Bałtyk
Zoom zza Malty w Poznaniu - widok na Okraglak, kościoły i Zamek
Fajnie było do czasu jazdy krajówką. A że DK92 ma w okolicach Poznania cztery pasy i zieleń pośrodku, to jak zwykle w weekend nie mogło zabraknąć debili-klaksoniarzy, którzy wiedzą swoje, mimo mózgu wielkości orzeszka. Kij z debilem z osobówki, ale już morderca z tira na litewskich blachach nie tylko uwiesił się na klaksonie, ale i perfidnie wyprzedził mnie na gazetę. Nie ma co, to super uczucie gdy tony pojazdu prowadzonego przez istotę z zaawansowanym bezmózgowiem prawie spychają cię na nieugruntowane pobocze... Oj, żałuję, że nie miałem kamerki. A ja dodaję litewskich kierowców do najgorszych w Europie - będą tam sobie miło spędzać czas w gronie polskich, ukraińskich i bułgarskich. Mam nadzieję, że zwyrol usłyszał choć trochę pozdrowień z mojej strony. A już na pewno widział pewien międzynarodowy gest.

Aha, sprawdziłem jak wygląda sytuacja z zakazem jazdy rowerem na opisywanej wczoraj bezsensownej śmieszce w okolicach Żernik - zaraz za rondem znaku nie postawili, więc będę korzystał. Gorzej, że taki już zakwitł kawałek dalej, zaraz za zakrętem na Jaryszki. Zrobiłem dziś mimo wszystko test jazdy po tym czymś, o tyle dobrze, że da się rozpędzić do wartości 50+. Minusów jest więcej, między innymi nagła konieczność włączenia się do ruchu - oczywiście trzeba się zatrzymać, chyba że ktoś planuje samobójstwo przez rozjechanie. Co za idiota to wszystko wymyśli...? Za dobrze widocznie było bez takich abstrakcji.
Koniec bezsensownej śmieszki w Jaryszkach
Taaaa, zjazd ze śmieszki pod pędzące tiry zdecydowanie wzmacnia bezpieczeństwo...
Niestety zwierzaków nie przyuważyłem. Ale że do pracy szedłem piechotką (na wieczór plany), to wpadł ciężko pracujący w sobotę dzięcioł :)
Ciężko pracujący w sobotę dzięcioł :)