Info
Suma podjazdów to 810596 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Październik10 - 9
- 2026, Wrzesień30 - 11
- 2026, Sierpień31 - 24
- 2026, Lipiec31 - 19
- 2026, Czerwiec31 - 60
- 2026, Maj31 - 74
- 2026, Kwiecień30 - 50
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 51.40km
- Czas 01:50
- VAVG 28.04km/h
- VMAX 50.60km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Powtórka z (fajnej) rozrywki
Niedziela, 25 września 2022 · dodano: 25.09.2022 | Komentarze 6
Kolejny fajny rowerowy dzionek. Z udanym ptasim polowaniem. To lubię :)
Wyjazd w okolicach jedenastej, po śniadanie i kawce. Pogoda ok - temperatura sympatyczna, słońce na przemian z chmurami, bez opadów, wiatr mikry, choć pomagać nie chciał. Jazda typowo relaksacyjna, bo nie wiadomo ile jeszcze w tym roku będzie okazji, żeby pokręcić w takich przyzwoitych warunkach.
Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Było Szczodrzykowo...
...więc wspomniane polowanie. Ponownie wpadła w obiektyw czapla biała, tym razem brodząca w wodzie.



Nade mną w międzyczasie przeleciał myszołów...

...i wiele, wiele czajek. To mnie dzisiaj zachwyciło najbardziej.

Natomiast od wczoraj jestem załamany tym, co zobaczyłem na odcinku między Tulcami a Krzyżownikami. Ponad osiemdziesiąt drzew oznaczono, prawdopodobnie do wycinki :(
Tak, tak, oto Polska właśnie - tak tutaj traktuje się przyrodę. Rok czy dwa temu pod siekierę poszła prawa strona. Piękna jest teraz, prawda? :/ Mendy, ludzkie mendy...
Nerwy musiałem ukoić na mojej pięknej, już jesiennej Dębinie...
- DST 53.60km
- Czas 01:54
- VAVG 28.21km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Udane zalatanie
Sobota, 24 września 2022 · dodano: 24.09.2022 | Komentarze 4
Sobota wolna, ale trochę zalatana.
Rano z psem do weta, jak co jakiś czas. A przy okazji pięciokilometrowy spacerek po Dębinie.
Potem załatwianie kilku spraw i można było myśleć o rowerze. Pogoda wciąż wydawała się spoko i faktycznie taka była - nawet wiatr mikry, szkoda tylko, że jednak ciągle w pysk.
Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Warto było tyłek ruszyć. Dostałem nagrodę - cierpliwą czaplę białą, która dała się sfocić w Szczodrzykowie :)

W sumie łabędź ze Szczytnik też ładnie pozował.

Tamże koniki. Zajęte jedzeniem, jeden spaniem, jeden postanowił mnie jednak łaskawie nawiedzić. A potem dołączył drugi.





Był też ciągnik, który robił dym. A gdzie dym, tam kłótnie. Tym razem krukowatych.


Wyjazd przyrodniczo uważam za udany :)
- DST 63.40km
- Czas 02:12
- VAVG 28.82km/h
- VMAX 52.00km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Świetlnofajność
Piątek, 23 września 2022 · dodano: 23.09.2022 | Komentarze 8
No proszę, jaka fajna pogoda wyjątkowo się zrobiła. Nie można tak częściej?
Rano rześkie osiem stopni. Ale na plusie, więc luz :) Potem jakieś dwanaście. No i najważniejsze - w końcu mocno nie wiało, a do tego było ładne słońce, które nie przegrzewało, a umilało jazdę.
Początkowo myślałem, że ktoś mi robi jakiegoś psikusa, bo przez Luboń przejechałem bez korków i czekania na światłach. Narodziła się również w moim mózgu myśl, że może wszyscy jeszcze stoją od wczoraj w poznańskich korkach, które zakwitły z okazji dnia bez samochodu, ale nie. Bo w Mosinie już się nie dało jechać, a powrót przez wspomniany Luboń to istna rzeź. A szkoda, bo średnia mogła być spoko.
Trasa to południowa pętelka: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Ładne światło było.


W moim stałym miejscu do wypatrywania ptaków...
...dzisiaj jedynie... sarny :)
Kawałek dalej były żurawie, ale niestety tak daleko, że ledwo je uchwyciłem.

No i jeszcze tunel ze szlaku Mosińskiej Kolei Drezynowej. Uchwycony, póki jeszcze są liście.
Dystans zawiera dojazd do pracy, znów Czarnuchem.
- DST 58.30km
- Czas 02:08
- VAVG 27.33km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 154m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień bez samochodu... a nie, wróć! :)
Czwartek, 22 września 2022 · dodano: 22.09.2022 | Komentarze 8
Powoli wchodzę w tryb roboczy. Dzisiaj już nawet udało się wstać w miarę bez problemu. Z naciskiem na "w miarę".
Wyjazd poranny, oczywiście. Fajny chłodek był - jakieś 12 stopni na starcie, potem 14. Da się żyć.
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wiatr zachował się jak typowa menda - najpierw, gdy jechałem na SW, wiał stamtąd. A chwilę po nawrotce zmienił się na północny ze wschodnimi inklinacjami, dzięki czemu 100% to walka z wmordewindem. Na szczęście niezbyt mocnym, ale i tak zrobił swoje.
Dzisiaj był tytułowy dzień bez samochodu. W załączeniu widok z Głogowskiej przed dziewiątą rano :)
A skoro już w temacie, to obrazek z drogi do pracy.
Wszystkie dzisiejsze zwierzaki są z Trzcielina. Nad bagienkiem...
...kokoszki...

...a kawałek dalej znajome koniki. Jeden znów przyleciał do mnie z daleka, gdy tylko spostrzegł...

...natomiast reszta dołączyła po chwili. Mamy tu więc trzy koniki i baranka :)
Dystans zawiera dojazd do pracy, ale Czarnuchem, bo przez Dębinę.
- DST 57.20km
- Czas 02:13
- VAVG 25.80km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 129m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrotowo
Środa, 21 września 2022 · dodano: 21.09.2022 | Komentarze 2
Nadszedł czas powrotu do pracy. A fuj!
Powtarzam: a fuj :)
Do tego jeszcze rano lekko padało, co zmusiło mnie do wyjazdu Czarnuchem. Finalnie tylko postraszyło i w sumie mogłem pokręcić szosą, ale w sumie nie żałuję.
Trasa zachodnia, lekko pokręcona: Dębiec - Kopanina - Grunwald - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Skórzewo - Junikowo - Grunwald - Kopanina - Dębiec.
Dzisiaj spokojnie, nawet nad Jeziorem Lusowskim cisza.


Niebo znów było genialne :)


Ptactwo jakieś było. Ale w szarości i oddali. Myszołów...

...oraz błotniak.
Pojawiło się zapytanie o to, czy w Batorowie jest śmieszka. No chyba jest, ale ja tam nic nie wiem :)
Dystans zawiera dojazd do (grrr...) prrracy.
- DST 54.20km
- Czas 02:00
- VAVG 27.10km/h
- VMAX 52.20km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 210m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Sołacko
Wtorek, 20 września 2022 · dodano: 20.09.2022 | Komentarze 2
Ostatni dzień luzu. Od jutra rzeź. Czyli powrót do pracy.
Dzisiaj jeszcze się wyspałem, najadłem, nakawowałem. I ruszyłem dopiero po jedenastej. Później nie mogłem, bo trzeba było jeszcze kilka spraw pozałatwiać.
Trasa północno-zachodnia, miejska, żeby przypomnieć sobie, jak to jest się powkurzać za free. Dziękuję, już sobie przypomniałem. Korki, idioci, światła. Masakra. A w szczegółach: z Dębca przez Górecką, Hetmańską, Łazarz, Jeżyce, Golęcin, Strzeszyn, Psarskie, Kiekrz, Rogierówko, Sady, Swadzim, Batorowo, Lusowo, Zakrzewo, serwisówki i Plewiska do domu.
Dawno nie słyszałem na dwóch kółkach klaksonu. No to też miałem okazję sobie przypomnieć. W Batorowie wysrał go z siebie jakiś kretyn, któremu chciałem nawet wytłumaczyć, że po kostce będę jeździł, jeśli kupię sobie rower kostkowy. Na razie mam szosowy i jeżdżę szosą. Ale nie dał mi okazji, bo po pierdnięciu szybko się ulotnił. Więc tylko usłyszał ode mnie krótkie pozdrowienie.
Korzystając z czasu, zajrzałem ponownie na Sołacz. Zawsze jest piękny, ale teraz wręcz wybitny :)







Była jeszcze chwila pauzy na poznańskim Strzeszynie.

No i tyle :)
- DST 51.70km
- Czas 02:04
- VAVG 25.02km/h
- VMAX 42.30km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 138m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Szlachetnielusterkowo
Poniedziałek, 19 września 2022 · dodano: 19.09.2022 | Komentarze 2
Od rana padało. Nie narzekałem, bo dzisiaj jeszcze miałem okazję pospać. Jedną z ostatnich w tym tygodniu.
W końcu przestało, a ja mogłem się wybrać na rower. Oczywiście wybrałem Czarnucha. W sumie - jak się okazało - mogłem osiodłać szosę, ale nie żałuję, bo generalnie było paskudnie. I wietrznie, no bo jak?
Trasa zachodnia: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Jak to ostatnio bywa, kiszka ze zwierzakami. Wciąż chyba kryją się w kukurydzy. Ale od czego są koniki? Te z Trzcielina też już mnie poznają :)




A ja miałem okazję przejrzeć się w najbardziej szlachetnym lusterku :)
Bardzo wysoko na niebie widziałem myszołowa.
Wpadłem w okolice ambony w Lisówkach, lecz tam też cisza. W sumie dobrze, przynajmniej żadnej mendy na górze nie było.


- DST 52.60km
- Czas 01:59
- VAVG 26.52km/h
- VMAX 50.80km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 120m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Kaczkowanie
Niedziela, 18 września 2022 · dodano: 18.09.2022 | Komentarze 2
Ło matko, jak dzisiaj było paskudnie...
Na temperaturę nie narzekam, bo 12-13 stopni całkiem lubię, ale ten cholerny wiatr... Ile można się z nim męczyć? Tak, wiem, do nieskończoności :/
Wyjazd dość późny, ale niedziela ma swoje prawa. Już od startu wiedziałem, że walczyć nie będę. I nie walczyłem.
Trasa: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Kopanina - Dębiec.
O warunkach najlepiej powiedzą zdjęcia znad Jeziora Lusowskiego.


Wciąż dzielnie radzi sobie tam opisywana tu już kaczka domowa, która kilka miesięcy temu wybrała wolność. Dzisiaj otrzymała sesję gratis :)





Tyle. Zaległości albo późno wieczorem, albo jutro (w końcu), bo wypad na koncert przede mną.
- DST 52.50km
- Czas 02:00
- VAVG 26.25km/h
- VMAX 51.30km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Nie(nie)biańsko :)
Sobota, 17 września 2022 · dodano: 17.09.2022 | Komentarze 6
Kolejny mega wietrzny dzień, który z całkiem sympatycznego plus piętnaście na termometrze robił coś na kształt dziesięciu. Nawet ja muszę przyznać, że we wrześniu wolałbym co najmniej siedemnaście i bez podmuchów. Za to zimą taka opcja może być, oczywiście bez permanentnego wmordewidnu podobnego do tego dzisiejszego :)
Wyjazd po wyspaniu się, najedzeniu, nakofeinowaniu. I tak nie pomogło. Średnia nie istniała. No bo po co by miała?
Trasa dokładnie taka sama jak wczoraj, czyli: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. Fajnie, bo nie trzeba pisać, można skopiować :)
Niebo dzisiaj rządziło i na nim się skupiłem. Ryj w górze, więc ciężko było się skupić na jeździe :)




Jeszcze typowe motywy. Luboń...
...oraz wymuszenie pierwszeństwa skrzyżowanie dalej. Na plus rzadka reakcja: mój standardowy ryk spotkał się z przeprosinami kierowcy, który specjalnie otworzył szybę na kolejnych światłach, kajając się i tłumacząc czemu mnie nie zauważył. Oczywiście wybaczyłem, bo połączyło nas narzekanie na tę wieś i jej rozwiązania drogowe. Sorry, to miasto, ciągle zapominam :)
Zwierzaków znów nie było :( Więc zamiennik - Toyota Pisowóz, mój ulubiony model :)
No i jeszcze kaczka z Dębiny, żeby nie było tak w ogóle bez.

Wiem, zaległości na BS mam potężne, ale nadrobię, obiecuję :) Bo najpierw bawiłem się w remont. Teraz priorytetem jest znalezienie przestrzeni dla kilkuset książek, które do tej pory były upychane wszędzie i nigdzie. Postanowiłem ambitnie znaleźć im miejsce, do tego zachowując jakiś sens. Po dwóch dniach już wiem - to nie ma sensu :) Ale przy okazji robię spis tego, co czytałem, czytam i czytać będę - w końcu warto to jakoś ogarnąć. Przecież przymusowy urlop nie może być bezczynny, prawda? Albo to ze mną coś jest nie tak...
Tak, to całkiem możliwe :)
- DST 51.70km
- Czas 01:56
- VAVG 26.74km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 162m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pomeczówka
Piątek, 16 września 2022 · dodano: 16.09.2022 | Komentarze 6
Wpis dodaję po 23-ej, ale chyba zdążę :)
Nie ma to jak urlop, nie ma czasu na odpoczynek. Na to przyjdzie czas w pracy :) W sumie miałem w planach krótki wypad w góry, ale: a) jestem zmasakrowany na remoncie, b) sprawdziłem prognozy i zdecydowanie nie miało to sensu.
O rowerowaniu krótko: wiało koszmarnie, czyli jesień już się zapowiada. Jakąkolwiek walkę odpuściłem, średnią mając gdzieś. Tylko piękne chmury ratowały cokolwiek z tego wyjazdu, bo tworzyły na niebie piękne instalacje.
Trasa to polny klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Fotek nie robiłem za wiele, więc będą na końcu. W zamian te z wczorajszego meczu Lecha Poznań z Austrią Wiedeń, na który się wybrałem. Nie żałuję, o dziwo Kolejorz stanął na wysokości zadania, klimat był świetny (choć tym razem brakowało mi sektorówek w Kotle), udało mi się uchwycić telefonem gola, a kompaktem obronionego karnego (przez te iks meczy udało się znaleźć idealną miejscówkę stanowiącą kompromis między widocznością a zbliżeniem na akcje), a wynik 4:1 cieszy.










Rowerówka jedna, z wiadomo skąd :)
Skromnie, więc jeszcze Dębina i bober :)

Od jutra jakieś deszcze zapowiadają... Fuj :/






