Info
Suma podjazdów to 783452 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Kwiecień30 - 48
- 2026, Marzec31 - 65
- 2026, Luty28 - 51
- 2026, Styczeń31 - 72
- 2025, Grudzień31 - 80
- 2025, Listopad30 - 70
- 2025, Październik31 - 96
- 2025, Wrzesień30 - 125
- 2025, Sierpień31 - 144
- 2025, Lipiec31 - 188
- 2025, Czerwiec30 - 147
- 2025, Maj31 - 187
- 2025, Kwiecień30 - 156
- 2025, Marzec31 - 204
- 2025, Luty28 - 178
- 2025, Styczeń31 - 168
- 2024, Grudzień31 - 239
- 2024, Listopad30 - 201
- 2024, Październik31 - 208
- 2024, Wrzesień30 - 212
- 2024, Sierpień32 - 210
- 2024, Lipiec31 - 179
- 2024, Czerwiec30 - 197
- 2024, Maj31 - 268
- 2024, Kwiecień30 - 251
- 2024, Marzec31 - 232
- 2024, Luty29 - 222
- 2024, Styczeń31 - 254
- 2023, Grudzień31 - 297
- 2023, Listopad30 - 285
- 2023, Październik31 - 214
- 2023, Wrzesień30 - 267
- 2023, Sierpień31 - 251
- 2023, Lipiec32 - 229
- 2023, Czerwiec31 - 156
- 2023, Maj31 - 240
- 2023, Kwiecień30 - 289
- 2023, Marzec31 - 260
- 2023, Luty28 - 240
- 2023, Styczeń31 - 254
- 2022, Grudzień31 - 311
- 2022, Listopad30 - 265
- 2022, Październik31 - 233
- 2022, Wrzesień30 - 159
- 2022, Sierpień31 - 271
- 2022, Lipiec31 - 346
- 2022, Czerwiec30 - 326
- 2022, Maj31 - 321
- 2022, Kwiecień30 - 343
- 2022, Marzec31 - 375
- 2022, Luty28 - 350
- 2022, Styczeń31 - 387
- 2021, Grudzień31 - 391
- 2021, Listopad29 - 266
- 2021, Październik31 - 296
- 2021, Wrzesień30 - 274
- 2021, Sierpień31 - 368
- 2021, Lipiec30 - 349
- 2021, Czerwiec30 - 359
- 2021, Maj31 - 406
- 2021, Kwiecień30 - 457
- 2021, Marzec31 - 440
- 2021, Luty28 - 329
- 2021, Styczeń31 - 413
- 2020, Grudzień31 - 379
- 2020, Listopad30 - 439
- 2020, Październik31 - 442
- 2020, Wrzesień30 - 352
- 2020, Sierpień31 - 355
- 2020, Lipiec31 - 369
- 2020, Czerwiec31 - 473
- 2020, Maj32 - 459
- 2020, Kwiecień31 - 728
- 2020, Marzec32 - 515
- 2020, Luty29 - 303
- 2020, Styczeń31 - 392
- 2019, Grudzień32 - 391
- 2019, Listopad30 - 388
- 2019, Październik32 - 424
- 2019, Wrzesień30 - 324
- 2019, Sierpień31 - 348
- 2019, Lipiec31 - 383
- 2019, Czerwiec30 - 301
- 2019, Maj31 - 375
- 2019, Kwiecień30 - 411
- 2019, Marzec31 - 327
- 2019, Luty28 - 249
- 2019, Styczeń28 - 355
- 2018, Grudzień30 - 541
- 2018, Listopad30 - 452
- 2018, Październik31 - 498
- 2018, Wrzesień30 - 399
- 2018, Sierpień31 - 543
- 2018, Lipiec30 - 402
- 2018, Czerwiec30 - 291
- 2018, Maj31 - 309
- 2018, Kwiecień31 - 284
- 2018, Marzec30 - 277
- 2018, Luty28 - 238
- 2018, Styczeń31 - 257
- 2017, Grudzień27 - 185
- 2017, Listopad29 - 278
- 2017, Październik29 - 247
- 2017, Wrzesień30 - 356
- 2017, Sierpień31 - 299
- 2017, Lipiec31 - 408
- 2017, Czerwiec30 - 390
- 2017, Maj30 - 242
- 2017, Kwiecień30 - 263
- 2017, Marzec31 - 393
- 2017, Luty26 - 363
- 2017, Styczeń27 - 351
- 2016, Grudzień29 - 266
- 2016, Listopad30 - 327
- 2016, Październik27 - 234
- 2016, Wrzesień30 - 297
- 2016, Sierpień30 - 300
- 2016, Lipiec32 - 271
- 2016, Czerwiec29 - 406
- 2016, Maj32 - 236
- 2016, Kwiecień29 - 292
- 2016, Marzec29 - 299
- 2016, Luty25 - 167
- 2016, Styczeń19 - 184
- 2015, Grudzień27 - 170
- 2015, Listopad20 - 136
- 2015, Październik29 - 157
- 2015, Wrzesień30 - 197
- 2015, Sierpień31 - 94
- 2015, Lipiec31 - 196
- 2015, Czerwiec30 - 158
- 2015, Maj31 - 169
- 2015, Kwiecień27 - 222
- 2015, Marzec28 - 210
- 2015, Luty25 - 248
- 2015, Styczeń27 - 187
- 2014, Grudzień25 - 139
- 2014, Listopad26 - 123
- 2014, Październik26 - 75
- 2014, Wrzesień29 - 63
- 2014, Sierpień28 - 64
- 2014, Lipiec27 - 54
- 2014, Czerwiec29 - 82
- 2014, Maj28 - 76
- 2014, Kwiecień22 - 61
- 2014, Marzec21 - 25
- 2014, Luty20 - 40
- 2014, Styczeń15 - 37
- 2013, Grudzień21 - 28
- 2013, Listopad10 - 10
- DST 67.50km
- Czas 02:34
- VAVG 26.30km/h
- VMAX 51.70km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 146m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Nocnoporannik
Wtorek, 24 maja 2022 · dodano: 24.05.2022 | Komentarze 12
Dzisiejsze rowerowanie jest zgoła nietypowe. Zacząłem je bowiem około godziny... trzeciej nad ranem. Wtedy właśnie... wracałem z pracy.
Powód? Kolejny remont w lokalu, który miał trwać dwie-trzy godziny, a trwał ponad sześć. Oj tam, oj tam, lekka różnica :) Okazało się, że planiści coś zawalili, trzeba było na bieżąco korygować i zrobiło się sporo nadgodzin płatnych w sumie 200%, więc nie narzekam. To jest sposób na walkę z inflacją :)
W każdym razie czekał mnie pięciokilometrowy nocny kurs szosą, całkiem fajny, bo przy całkowicie pustych ulicach. Bajka.
Spałem łącznie może ze cztery godziny i trzeba było wstawać, żeby pokręcić coś w wersji normalnej. A że pogoda była "taka se", to wybrałem do jazdy Czarnucha. Finalnie okazało się, że rano spadło jedynie kilka kropel, ale w sumie raz na jakiś czas na MTB warto się przejechać.
Trasa wschodnia: Dębina - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Szaro i buro, więc atrakcji mało. Przeleciał mi nad łbem jedynie F16-tak, wykonując dziwne manewry...
...a na słupie trakcyjnym, w sumie w dwóch miejscach, siedział myszołów.

O tym, że z moją głową jest już srogo coś nie tak, świadczy fakt, że dałem ostro po hamulcach i się cofnąłem na ten widok z poznańskiej Głuszyny:
Niby nic. A jednak... Tu właśnie wypatrzyłem czaplę siwą udającą jakąś białą damę :)

Nie może zabraknąć fotek z rowerem.

I tyle. W ramach dystansu jeszcze tylko dojazd do pracy.
- DST 56.20km
- Czas 02:00
- VAVG 28.10km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 175m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Radzewicko
Poniedziałek, 23 maja 2022 · dodano: 23.05.2022 | Komentarze 10
Ciężko mi się dzisiaj wstawało. Ale jakoś się udało. Jednak niedziela niszczy człowieka :)
Wyjazd oczywiście poranny. Całkiem sympatycznie, czyli chłodnawo się zrobiło - na starcie mniej niż piętnaście stopni. Potem już bardziej upalnie, bo prawie dziewiętnaście.
Trasa nieskomplikowana, w tę i z powrotem: Dębiec - Las Dębiński - Minikowo - Starołęka - Czapury - Wiórek - Sasinowo - Rogalinek - Rogalin - Świątniki - Radzewice, gdzie nastąpiła nawrotka i kurs swoimi śladami. A następnie do pracy.
Przygód brak. Zwierzaków z trasy również, niestety... Zresztą gdzie by miały być, jeśli lasy pocięte wszędzie na maksa przez gnoi z Podleśnictwa Babki?
Radzewice jak zwykle takie... radzewickie :)


Warta na wysokości Wiórka również wciąż skręca w tę samą stronę co ostatnio :)
Jutro ma podobno padać :( Więc dzisiejsza, jeszcze słoneczna, fota z Dębiny...
...oraz po raz pierwszy w życiu widziany przeze mnie podlot pliszki siwej. Zabawny taki :)
- DST 53.20km
- Czas 01:56
- VAVG 27.52km/h
- VMAX 51.40km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Leniwie :)
Niedziela, 22 maja 2022 · dodano: 22.05.2022 | Komentarze 11
Typowa leniwa niedziela. Czyli 50 kilometrów przejechane rowerem i 9 łącznie spacerowo. Nudy :)
Oczywiście najpierw się wyspałem. W końcu niedziela. Fajna rzecz.
Jako że pogoda była niepewna, odwróciłem klasyczny schemat dnia i najpierw poszedłem z Kropą na spacer. Dębina przed południem była całkiem spoko, bo ludzie przestraszyli się możliwego deszczu i zrobili to, co najfajniejsze - nie pojawili się :) To znaczy byli, ale w ilości umiarkowanej. Mogłoby tak już zostać...
Dreptanie udane, udało się też uchwycić "wróbelka" na drzewie :) Po raz kolejny okazuje się, że czapla może wygląda solidnie, ale jest fit.
Potem już rowerowanie. Trasa ponownie zachodnia: Poznań - Plewiska - serwisówki - Dąbrówka - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Rosnowo - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań.
Tu już niestety w zwierzaki nie obrodziło. Mimo że intensywnie ich wypatrywałem, podobnie jak tego, czy spadnie deszcz.
Nie spadł.
Za to wciąż solidnie wiało. A tu straszydło, przez które być może była taka posucha:
Nawet z mojej antłowieckiej ambony nic nie wypatrzyłem.


Za to zajrzałem na chwilę do lasu. Ładnie tam :)

Wracając skręciłem na Szachty. Tam niestety ruch spory, głównie "komuniści" i Ukraińcy. Ale dzięki temu udało mi się zostawić rower pod opieką miłych ludzi sprzedającym na dole kawkę. 




Potem jeszcze jeden spacer. I tak się kręci. Oraz chodzi :)
Jutro niestety znów do roboty :(
- DST 57.80km
- Czas 02:24
- VAVG 24.08km/h
- VMAX 51.20km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt Czarnuch :)
- Aktywność Jazda na rowerze
Muflonogedon :)
Sobota, 21 maja 2022 · dodano: 21.05.2022 | Komentarze 9
No i proszę. Miał być Armagedon, a w praktyce okazało się, że strach ma wielkie oczy. Wczoraj wieczorem i w nocy faktycznie grzmiało i popadało, ale nad ranem nawet drogi mokre nie były. Nie żebym płakał...
Jedyne co się sprawdziło to wiatr. Urywał łeb, w wielu częściach Wielkopolski nie tylko, więc wybrałem się dzisiaj na przedpracowy rower Czarnuchem - zawsze to mniejsza szansa na odlot w przestworza niż podczas jazdy szosą. No i w sumie wybór uznaję za idealny, bo kilka razy mną solidnie dmuchnęło, ale ciężki sprzęt pod tyłkiem pozwolił pozostać w pionie. Średnia dzisiaj tragiczna, ale naprawdę nie dało się lepszej wymodzić w takich warunkach - momentami ledwo wyciągałem kilkanaście kilosów na godzinę.
Trasa spontaniczna, jednak okazało się, że była dokładnie taka, jak dzień wcześniej, czyli zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Bałem się, że gdzieś po drodze jednak złapie mnie deszcz, ale się nie poddałem i przejechałem cały dystans. Czekała mnie za to nagroda - piękne stado muflonów :) Co prawda już ich widok pod Poznaniem nie szokuje tak jak kiedyś, ale zawsze cieszy.




Dla kontrastu... żabka :)
No i jeszcze widoczki. Wiichury mają to do siebie, że je na niebie potęgują. No to skorzystałem.



A tu dowód na to, że - cholera - wiało.
Dystans zawiera dojazd do pracy, który - a jak - był z podmuchami w pysk.
- DST 61.20km
- Czas 02:14
- VAVG 27.40km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Podjazdy 161m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Jednak zwierzęco :)
Piątek, 20 maja 2022 · dodano: 20.05.2022 | Komentarze 8
Uff. Na szczęście dziś kilka zwierzaków na trasie spotkałem. Czyli wczorajsza posucha była tylko wyjątkiem. Oby :)
Znów wyjazd poranny, w cieple dla mnie ciut już za dużym i przy srogim wietrze, który skutecznie zabił u mnie chęć do jakiejkolwiek walki. Więc jej nie było.
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. A potem dojazd do pracy, ale już na mtb.
No to zwierzaki. Na dzień dobry żabol :)

Oczywiście z Trzcielna.
Obok spotkałem Czarkę. Krótkie głaskanko się odbyło.

A nad głową leciały żurawie.
W sumie jestem zadowolony :) Na koniec fota rowerowa, jeszcze słoneczna...
"Jeszcze", bo na weekend zapowiadane są burze i deszcze. Może być kiszka z rowerowaniem, tym bardziej, że będę pracował :/
- DST 62.50km
- Czas 02:08
- VAVG 29.30km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 147m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Odzwierzęcenie :)
Czwartek, 19 maja 2022 · dodano: 19.05.2022 | Komentarze 20
Dawno nie miałem dnia, żeby nie udało mi się uchwycić jakiegokolwiek zwierzaka po drodze. No to właśnie dzisiaj taki się trafił. Oby to nie był początek złej serii :)
Wyjazd oczywiście poranny, przedpracowy, za to wyjątkowo południowy, na ulubioną pętelkę: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.
Gorąco się zrobiło. Fuj.
Zamiast zwierzaków był Luboń. To wystarczyło :)
Jakieś tam fotki wleciały. Ale suche, w sensie nieżywe.


We wspomnianym Luboniu kolejna atrakcja do kolekcji. Jakby było ich tam za mało...
Aha, wyświetliło mi się na Stravie, której prawie nie używam, że zostałem "lokalną legendą" Lubonia. Co za wstyd i potwarz... Mam nadzieję, że ktoś szybko odbierze mi ten "tytuł" :)
Jeszcze kadr z Debiny wykonany przed pracą, do której dojechałem rowerem.
- DST 62.80km
- Czas 02:13
- VAVG 28.33km/h
- VMAX 50.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 149m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Łapiąc zająca
Środa, 18 maja 2022 · dodano: 18.05.2022 | Komentarze 12
Porannych kombinacji ciąg dalszy. Czyli przedpracowy wyjazd na wschód, generalnie bez planu, a trasa rzeźbiona na bieżąco tak, żeby wyszło pięć dyszek.
Finalna była ona taka: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Dzisiaj nikt mnie nie chciał zlikwidować, przejechać, staranować, zagazetować, a nawet zabić. Jakoś dziwnie się z tym czuję :)
Za to dwa razy złapałem zająca :) Ale spokojnie, takiego na odległość.

A w Szczodrzykowie...
...po raz kolejny gratka - para głowienek, kaczkowatych dość rzadkich. I całkiem ładnych.


Oczywiście była jeszcze łyska...
...oraz perkoz.
Wracając zatrzymałem się jeszcze na chwilę na Dębinie...

...a potem do domu i do pracy.
- DST 61.35km
- Czas 02:10
- VAVG 28.32km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 141m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Pochmurnik
Wtorek, 17 maja 2022 · dodano: 17.05.2022 | Komentarze 13
Poranek był dzisiaj pochmurny. Co prawda bez opadów (te akurat by się przydały, ale najlepiej nocą), lecz słońce na jakiś czas ukryło swoją obecność. W sumie nie narzekałem.
Wyjazd przedpracowy. Wiało ze wschodu, więc znów wybrałem ten kierunek i wykonałem kombinowaną pętelkę: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Babki - Daszewice - Kamionki - Borówiec - Gądki - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. A potem do pracy.
Dzisiejszą zabawą dnia było wpieprzanie się autem przed rowerzystę będącego już na rondzie. Trzy sztuki się trafiły - dwie samice i jeden samiec, wszystko zapewne o IQ ameby. Poza tym wrażeń brak.
Zdjęć mało, ale za to takie, z których jestem względnie zadowolony, szczególnie biorąc pod uwagę zachmurzone niebo. Tutaj myszołów na niebie i czatowni z okolic poznańskiej Głuszyny...

...a tutaj samica dzięcioła czarnego, która dosłownie na sekundę usiadła na powalonym drzewie na Dębinie. Szkoda, że od razu odleciała, bo ujęcia byłyby zdecydowanie lepsze.
Słońca nie odnnotowano.
W zamian nocny zachmurzony księżyc. Miał gnojek klimat w tym "parawanie".
- DST 54.10km
- Czas 01:50
- VAVG 29.51km/h
- VMAX 53.60km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 178m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Perkozowo
Poniedziałek, 16 maja 2022 · dodano: 16.05.2022 | Komentarze 9
Kolejny zalatany dzień, ale na rower znaleźć się czas musiał. Bo tak :)
Trasa poranna, znów wschodnia: Dębina - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Jechało się całkiem spoko, tylko wiatr nie mógł się zdecydować co do kierunku. A szkoda, bo średnia mogła być przyzwoita.
Było Szczodrzykowo, są ptaszory :) Najładniej prezentował się perkoz, który chyba ćwiczył do roli w jakimś filmie :)



Była też łyska. Stara i młoda.

W powietrzu również tłoczno. Śmieszki...
...i czapla.

Cale Szczodrzykowo jednym słowem.
W Dachowej idealny użytkownik tamtejszej śmieszki :)
No i jeszcze Dębina.

- DST 54.20km
- Czas 01:48
- VAVG 30.11km/h
- VMAX 52.50km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 120m
- Sprzęt T-rek(s)
- Aktywność Jazda na rowerze
Może-być-ność
Niedziela, 15 maja 2022 · dodano: 15.05.2022 | Komentarze 8
Dzisiaj krótko, bo niedziela nad wyraz aktywna. Więc tylko nudy: opis, trasa i zdjęcia. W sumie dzień jak co dzień :)
Wyjazd w okolicach godziny dziesiątej, przy idealnej (wciąż) temperaturze poniżej 20 stopni. Wiatr wciąż dość solidny, ale dzisiaj dało się z nim współpracować.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Baranowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.
Nawet spoko się jechało. Średnia do przyjęcia. Może być :)
Jezioro Lusowskie jak zwykle rządziło. A zdewastowany przez wiatr pomost odżył.



Rzepak wciąż mocno się trzyma :)

Nade mną przeleciał BRyannek...
...a ze zwierzaków jedynie trznadelek...

...i w oddali samotny żuraw.
Aha, przez Lusowo jechałem z dwoma kolarzami. Jedyną słuszną opcją, gdy ma się antyrowerówkę w zasięgu wzroku :)
Byli spoko, pozdrowili, szkoda, że za rondem oni w swoją, ja w swoją.
A BS-a nadrobię w poniedziałek :)






