Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 245911.68 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.46 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 798895 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.40km
  • Czas 01:50
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 130m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koli(fine)zyjnie

Poniedziałek, 12 września 2022 · dodano: 12.09.2022 | Komentarze 5

Remontu dzień drugi. Już nie ma lekko, przyszedł czas na sufit i białkowanie, czyli czyszczenie ścian z całego syfu, który na nim zaległ przez lata.

Plan był taki, że od rana pomalowanie zostanie spora część, gdy będzie schła pójdę na rower, a potem reszta zabawy. W sumie wyszedł, ale z musu jeszcze trzeba było nawiedzić dziwne miejsca zwane marketami budowlanymi, bo zabrakło kilku rzeczy. Zeszło na to niestety sporo czasu, więc pierwsze przyłożenie pędzla do ściany nastąpiło gdzieś dopiero pprzed jedenastą.

A wyjazd na rower prawie przed trzynastą. Nie lubię tej godziny, bo zawsze gdzieś w tych okolicach zaczynają się problemy - korki, powroty z pracy, kolizje, rozkojarzeni ludzie. No i cóż mogę napisać... Nie zawiodłem się.

Ale najpierw o trasie, żeby było z głowy: Poznań - Plewiska - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Jako że wszędzie są objazdy, zmuszony zostałem do dojechania do Wysogotowa przez Skórzewo. Kto był, ten wie, że powinno się go omijać ze względu na śmieszki. Niestety nie miałem wyboru i skończyło się... kolizją. Bo polskie DDR-ki projektują debile, którzy jakby nie wiedzieli, że droga dla rowerów nie powinna stykać się z wyjazdem z jakiegokolwiek sklepu. A już na pewno nie marketu. Typu Netto. Bo tam właśnie, gdy już byłem na przejeździe (wiem, wiem, temat ostatnio modny, więc precyzuję), moje przednie koło zostało zintegrowane z maską Audi. Na szczęście ja, człowiek nauczony życia, na wszelki wypadek zwolniłem do kilku kilometrów na godzinę, a auto dopiero ruszało. No i zatrzymało się na mój donośny krzyk o treści... No dobra, nieważne jakiej :)

Po chwili wyleciał z niego przerażony (autentycznie) kierowca z przeprosinami, upewnił się, czy nic mi się nie stało, podczas gdy ja się upewniałem, że nic się nie stało rowerowi. Zaczął mnie przepraszać i nawet... przytulił :) Nienauczony jestem takich reakcji, hehe. W sumie koło przeżyło, uszkodziła mi się jedynie lekko owijka i zeszło trochę farby z i tak zmasakrowanej już klamkomanetki. Jako że widziałem, iż cała sytuacja nie wynikała z chamstwa, a po prostu z zagapienia się, zrobiłem tylko zdjęcie blach, wziąłem numer telefonu i umówiłem się, że jakby coś wyszło po drodze, dam znać. Wszystko grało, więc po powrocie wysłałem jedynie smsa z informacją, że w sumie bez ofiar, na co odebrałem telefon z kolejnymi przeprosinami i prośbą o podanie numeru konta, żeby chociaż było "na flaszeczkę po tych wszystkich emocjach" :) Warunkowo się zgodziłem, a pójdzie nie na flachę, a na nową owijkę. Kiedyś. Podsumowując: jeśli kolizje, to tylko takie.

To jeszcze nie koniec atrakcji na dziś. Ale najpierw fotki, znów z Lusowa.
Pocztóweczka z Lusowa
Wzburzone wody Lusowskiego
Rowerówka nad Lusowskim
Ze zwierzaków jedynie żurawie, bardzo daleko i sprytnie ukryte w tle.
Krajobraz z urytymi żurawiami
Ukryte żurawie
Wspominałem o korkach? Były wszędzie. Nawet na... serwisówce. Dobrych kilka minut czekania na możliwość minięcia tego asa.
Kolejny z dzisiejszych korków
No to ktoś ma problem...
A gdy radośnie i ostrożnie wyjeżdżałem sobie z tunelu łączącego Fabianowo/Kotowo z ulicą idącą wzdłuż Szacht, niemal zabił mnie jakiś debil na rowerze, który nagle odkrył, że potrafi się rozpędzić do 30+ na łuku. Hamulce zadziałały.

Oj, nie mogę więcej wyjeżdżać w takich godzinach. To nie na moje nerwy.

No ale siła wyższa... Chwilowa barwa ściany w połączeniu z rękawiczką w sumie pasuje do dzisiejszych realiów :)
Dzisiaj chwilowo na biało
BS-a nadrobię jak opary ze mnie zejdą. Czyli jutro albo pojutrze :)




  • DST 53.70km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.51km/h
  • VMAX 51.80km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Unigruntownie

Niedziela, 11 września 2022 · dodano: 11.09.2022 | Komentarze 7

Przez kilka następnych dni BS będzie pisany na oparach. Jeśli w ogóle.

Nie, nie zanurzam się w jakimś alkomaratonie, choć blisko: zaczynam krótki urlop. Taki po polsku, czyli... czas rozpocząć remont :) Na tapetę idzie pokój, czyli w kawalerce dość istotny i ciężki do odnowienia element. Jak zwykle okazuje się, że lokum jest za małe do mieszkania, za duże do sprzątania i zdecydowanie nie do ogarnięcia przy jakimkolwiek odświeżaniu. No ale jakoś trzeba sobie poradzić. Najwyższy czas, bo na ściany już nie dało się patrzeć, na panele również, ale na wymianę tych ostatnich sam się nie piszę.

W związku w powyższym, niedziela była aktywna. Zabawa mydłem malarskim i unigruntem nie należy do moich ulubionych. Jednak na pokładzie jest jedna fanka, a wręcz PaKeRka - Pani Kierownik Remontu, która chyba to lubi :)
PaKeR - Pani Kierownik Remontu :)
Jutro od rana dalsza część paskudnej roboty. Jakoś przetrwamy :)

Aha, wypadałoby coś o rowerze napisać :) Noo... byłem. Trasa zachodnia, poranna, zachmurzona: Poznań - Plewiska - serwisówki - Zakrzewo - Sierosław - Lusówko - Lusowo - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań. Nie jechało się źle, a w sumie nawet całkiem spoko. Tylko tak szaro jakoś było. Ale kilka fotek wpadło, z Lusówka i Lusowa, w tym moje ulubione diabelskie drzewo, perkoz i mewa srebrzysta.
Łódeczkowy parking w Lusówku
Diabelskie drzewo wciąż się trzyma
Na ulubionym pomoście w Lusowie
Moczykije łódkowi
Mewa srebrzysta na Jeziorze Lusowskim
Samotny perkoz na Lusowskim




  • DST 61.60km
  • Czas 02:22
  • VAVG 26.03km/h
  • VMAX 44.20km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 167m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zgodnie z zapowiedziami

Sobota, 10 września 2022 · dodano: 10.09.2022 | Komentarze 3

Miało padać i niestety padało. Ale na szczęście głównie w nocy (mocno) i nad ranem (już słabiej). A gdzieś tak lekko po dziewiątej nagle przestało.

To był oczywiście sygnał, że należy korzystać z okazji. Nie wiedziałem, czy będzie to chwilowe błogosławieństwo, czy dłuższe, więc w te pędy osiodłałem Czarnucha, ubrałem najgorsze rowerowe ciuchy i w drogę.

Plan był taki, że robię gluta, a potem się pomyśli. No i wyszedł on taki: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - dom. Pod nim okazało się, że tylko kropi, więc dokręciłem do jedynego słusznego dystansu. No to dalej, przez Las Dębiński, Starołękę, Minikowo do Głuszyny, gdzie zrobiłem nawrotkę i wróciłem swoimi śladami.

Jedynym miejscem, gdzie się zatrzymałem, były Szachty, w końcu puste. Skorzystałem :) Miałem ze sobą tylko kompakt, więc fotki jedynie symboliczne.
Wieża widokowa na poznańskich Szachtach
Widok na zachód Poznania
Stadion miejski i osiedle Kopernika z oddali, Poznań
Spojrzenie z kompaktu na centrum Poznania
Poznańskie Szachty w deszczowej perspektywie
Jesienne już Szachty w Poznaniu
Rower grzecznie czeka na dole
Głowa do góry!Zwierzaki na dziś to jedynie łabądki w oddali. czyli pikseloza przy tym świetle.
Glinianka z łabędziami
Łabędzie w oddali
Do pracy rowerem.




  • DST 62.10km
  • Czas 02:13
  • VAVG 28.02km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Klasykowo

Piątek, 9 września 2022 · dodano: 09.09.2022 | Komentarze 3

W końcu wiatr trochę (ale tylko trochę) wyluzował i zmienił kierunek na zachodni (teoretycznie). Można było wrócić na stare szlaki.

Wyjazd oczywiście poranny, niedospany, na jednej kawie. Na szczęście nie było gorąco i już nie padało.

Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Dawno mnie nie było w Luboniu. Nie tęskniłem. Szczególnie za dziadkami-nieogarami w Tico i tępymi paniusiami-gazeciarami. Ale były w pakiecie.

Tu też mnie dawno nie było :)
Dawno mnie nie było na klasyku
Bagno w Trzcielinie nadal stoi...
Bagno w Trzcielinie wciąż stoi
...a pilnuje go szpak.
Szpak pilnujący bagna
Do pracy Czarnuchem, bo wieczorem miało mżyć, a jutro to już w ogóle lać :/ Z jazdą może być problem.

Jeszcze kadr z wczesnojesiennej Dębiny...
Wczesnojesienna poznańska Dębina
..oraz taki wieczorny gość na klatce -prawdopodobnie rolnica tasiemka.
Wieczorny gość na klatce - prawdopodobnie rolnica tasiemka




  • DST 56.70km
  • Czas 02:16
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 51.70km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Preludium

Czwartek, 8 września 2022 · dodano: 08.09.2022 | Komentarze 4

Pogoda zaczyna się kopać. Zgodnie z założeniami zresztą.

Dzisiaj było preludium. Od rana miało być sucho, więc zgodnie z tradycją... spadł deszcz. Nie jakiś specjalnie duży, ale wystarczający, żebym wpadł na pomysł jazdy Czarnuchem. W sumie to czekałem jedynie na pretekst, bo ostatnie dni walki z wiatrem na szosie skutecznie zniechęciły mnie do czegokolwiek.

Wiało jeszcze bardziej niż wczoraj, ale na mtb mnie to lotto. Po prostu jechałem, starając się nie wkurzać.

Trasa to kolejna kopia z małymi zmianami, czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom. Normalnie droga krzyżowa :)
Droga krzyżowa przez ten wiatr :)
Koniki ze Szczytnik już mnie poznają i same przychodzą :)
Koniki podczas ulubionej czynności
Piękna klacz ze Szczytnik
Obowiązkowe dokarmianko :)
W Szczodrzykowie skromnie. Perkozy...
Perkoz z profilu
Perkoz na mnie zerka
...oraz całkiem fajny miks, czyli czaple, mewy i gęgawy obok siebie, ale baaaaaaaaaaaardzo daleko.
Czaple + mewy + gęgawy
Wyjątkowo żadne F16 nade mną nie przeleciało. Ale Cessna owszem :)
Cessna 152 SP-KCC. Podobno :)
Dojazd do pracy na rowerze miejskim. Bo na wieczór zapowiadają armagedon.




  • DST 62.10km
  • Czas 02:21
  • VAVG 26.43km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Męczarniowo

Środa, 7 września 2022 · dodano: 07.09.2022 | Komentarze 4

Oj, wymęczył mnie dzisiejszy wyjazd strasznie. Niby wszystko ok, temperatura rankiem przyzwoita (14 stopni), potem ciut gorąco (stopni 20), opadów brak, ładne słońce, ale... No własnie. Ale ten cholerny wiatr! Typowy cichacz, niby nie aż tak mocny, ale wiejący z każdej strony, byle w pysk. Nie miałem sił z nim walczyć. Poddałem się. Życie.

Trasa wschodnia, bo stamtąd NIBY dmuchało. Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Tyle się działo, że głównie ziewałem :) 

Nawet aparatu nie było sensu wyciągać, więc foty z drogi tylko te "dębinowe".
Poranne słońce na poznańskiej Dębinie
Słoneczny leśny przejazd
Żeby nie było łyso, "przydomowa" czapla z niedzieli. Dużo ludzi było w moim lesie, ale miejsce sobie znalazła :)
Czapla na czubku dzrewa




  • DST 53.60km
  • Czas 01:59
  • VAVG 27.03km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 159m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobrojakościowo

Wtorek, 6 września 2022 · dodano: 06.09.2022 | Komentarze 7

Ostatni wolny dzień w tym tygodniu. I mimo że również zalatany, to ze zdziwieniem przyjąłem na zegarku dawno niewidziany komunikat: "prawidłowy czas snu, dobra jakość". Dziwnie tak :)

Wyjazd przed jedenastą. Słonecznie, niestety wciąż wietrznie, ale mniej niż wczoraj.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

W końcu miałem chwilę, żeby zatrzymać się nad stawem w Szczytnikach. Ładny.
Staw w Szczytnikach
Wcześniej nastąpiło dokarmianie koników ;)
Pasące się koniki
Przegląd uzębienia :)
Konik zainteresowany rowerem
W Szczytnikach...
Parkowanie w Szczodrzykowie
Barwy zalewu w Szczodrzykowie
...czapla kumulacja, niestety większość albo daleko, albo wysoko na niebie.
Dwie czaple na niebie
Czapla w locie
Tańcząca czapla :)
Bliżej był tylko szablak, ale taki już postrzępiony :)
Lekko postrzępiony szablak




  • DST 53.10km
  • Czas 02:02
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Biały poniedziałek

Poniedziałek, 5 września 2022 · dodano: 05.09.2022 | Komentarze 12

Poniedziałek wolny, ale zalatany. Jednak wyspanie wpadło, a to najważniejsze :)

Wyjazd rowerowy przed jedenastą, w pełnym słońcu, ale i niestety pod mega upierdliwy i całkiem silny wiatr, który nawet przez sekundę nie chciał pomagać. Średnia więc dzisiaj nie istniała.

Trasa ponownie wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Koninko - Szczytniki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Szczodrzykowo mnie nagrodziło. Biały poniedziałek się trafił: czapla biała i łabędź w dobrej komitywie, to mnie urzekło :)
Czapla siwa i łabędź niemy w komitywie
Do tego śmieszka i perkoz, ten ostatni bardzo daleko.
Śmieszka z lekkim fochem
Zasłuchana śmieszka
Perkoz w oddali
Na śmieszce w Żernikach klasyk... Czyli plaża. Masakra.
Tak, tak, ta plaża to fragment śmieszki, równolegle straszy zakaz, Żerniki
Ale dobrze, że przejechałem tym gównem, bo kawałek dalej zobaczyłem jadący równolegle radiowóz.

No i jeszcze akcja ratunkowa :) Gdy jechałem śmieszką w Dachowej, zauważyłem na drodze coś, co początkowo wziąłem za balonik. Zatrzymałem się jednak i po chwili trzymałem w łapach pingwinka :)
Pingwinek znaleziony na DDR-ce. Udało się ustalić komu wypadł i wrócił do opiekuna :)
Po chwili skojarzyłem, że niedawno mijałem się z panią z dzieckiem. No to myk, kilkaset metrów wstecz i jak się okazało trafiłem - zguba wróciła do właściciela, a ja dostałem gorące podziękowania :)




  • DST 52.80km
  • Czas 01:53
  • VAVG 28.04km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zalewowo

Niedziela, 4 września 2022 · dodano: 04.09.2022 | Komentarze 8

Po sześciu pracujących dniach z rzędu, w końcu wolne. Jak zwykle wyspanie się było obowiązkiem.

Wyjazd lekko przed jedenastą, a kierunek wschód, bo stamtąd wiało. Niestety znów dość solidnie, więc walki nie było. No bo po co? :)

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Miałem w końcu czas, żeby obejrzeć sobie bardziej z bliska zalew w Szczodrzykowie. I coraz bardziej go lubię.
Słoneczny kadr ze Szczodrzykowa
Nad zalewem w Szczodrzykowie
Ze skarpy nie zjechał
Na grobli w Szczodrzykowie
Panorama zalewu w Szczodrzykowie
Opłacał się spacerek - nade mną przeleciała czapla biała...
Czapla biała w locie
...koło mnie przepłynęły łyski...
Dwie ciekawskie łyski
Łyska na falach
...a gdzieś na wodzie i nad nią szalały śmieszki.
Lecąca śmieszka
Pływająca śmieszka
Jeszcze - póki jest zielona - aleja na poznańskim Sypniewie.
Aleja na poznańskim Sypniewie




  • DST 56.10km
  • Czas 02:00
  • VAVG 28.05km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 161m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szczepionkońsko :)

Sobota, 3 września 2022 · dodano: 03.09.2022 | Komentarze 6

Sobota niestety pracująca. No życie.

Wyjazd oczywiście poranny, w fajnej temperaturze i przy niefajnym wietrze. Ale w sumie takim do przeżycia.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Daszewice - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczodrzykowo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Nudy były, nawet nie miałem po co aparatu wyciągać. Ale już telefon tak, bo w Szczodrzykowie odwiedziłem koniki. I nakarmiłem :) 
Twarzą w twarz
Koniki do mnie idą
Hierarchia w skubaniu musi być :)
Pierwszy śmiały po trawkę
Pełnia końskiego szczęścia
Genialne zwierzaki.

Poza tym tylko Dębina warta uwiecznienia.
Rowerowy poranek na Dębinie
Aha, no i darmowa lekcja języka obcego na wahadle w Czapurach.
Na wahadle nauka języka obcego gratis
Jeszcze spacer z Kropą, która poznała nowego kumpla. Czarnego :)
Spotkanie na czarno :)
Czarne szaleństwo
Dojazd do roboty rowerem. A w centrum niespodzianka - antyszczepy miały jakiś marsz, Socha z Komarenką darli pyski, ziemia stawała się płaska... Folklor, normalnie folklor :) Tylko Edzi brakowało do szczęścia.
Antyszczepy się rozkładają :)
Płaskoziemcy pod Starym Browarem w Poznaniu
Antyszczepionkowy patriota :)
Wyjący Komarenko :)
Na koniec jeżyk, który wczoraj wieczorem prawie wleciał mi pod koła podczas powrotu i tak się przestraszył, że "zakulkował" na środku drogi. Zostawić go nie mogłem, więc przez dobrych kilka minut namawiałem na zejście na trawkę i niezostanie placuszkiem. W końcu się udało :)
Jeżyk, który nie chciał zejść z drogi. Uratowany :)