Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 248804.23 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.45 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 810092 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 52.10km
  • Czas 02:13
  • VAVG 23.50km/h
  • VMAX 43.10km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jazda figurowa

Niedziela, 3 grudnia 2023 · dodano: 03.12.2023 | Komentarze 9

W nocy padał śnieg, więc wiedziałem, że rano na pewno nie pojeżdżę. A co do godzin popołudniowych, miało się okazać w praktyce.

O poranku jeszcze piękne słońce, więc najpierw spacer po Dębinie, a przy okazji inspekcja wstępna tego, jak wyglądają drogi. I tu byłem pewien optymizmu, bo służby w Poznaniu dały radę, łącznie z odśnieżeniem DDR-ek. Jak się okazało, tylko w Poznaniu.

Na rower ruszyłem około trzynastej. Zaczynało się chmurzyć, więc byłem świadom, że mogę nie zdążyć przed popołudniowymi opadami. I faktycznie, dopadły mnie jakoś na trzydziestym kilometrze, ale były lekkie. Zresztą nie one były problemem.

Trasa antylubońska kombinowana: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Z pozytywów: piękna zima ogarnęła drzewa, które przypominają mi jakieś magiczne olbrzymie stworzenia. Trolle? :)
Potęga zalesionego lasu
Las w Lisówkach
Detale zamrożonego lasu
A teraz do realiów. Tak jak wspomniałem, w Poznaniu było zaskakująco ok, problem zaczął się kawałek za nim. W Plewiskach jeszcze źle nie było, w Komornikach różnie, ale pierwszy raz mina zrzedła mi na odcinku drogi do Rosnowa.
Pierwsze muldy na dzisiejszej trasie
Dobra, zasypało kawałek, myślałem. W sumie się zgadzało, bo aż do Trzcielina jechałem dość bezpiecznie. Ale prawdziwa rzeż czekała na mnie na odcinku od tej wsi do Dopiewa. Formalnie droga jest ulicą Kopy, ale kto jest jej zarządcą? Cholera wie. Jedno jest pewne - dał ciała, a niedziela po raz kolejny zaskoczyła drogowców.
Urocze warunki do jazdy
Lodowisko na drodze
Przede mną jazda figurowa
Pod warstwą błota znajdował się czysty lód. Udało mi się toto jakoś przejechać z prędkością jednego pluja (i to maks), gratulując sobie po raz kolejny posiadania Czarnucha, który jest rowerową odpowiedzią na czołgi. Zasada była jedna: nie zatrzymywać się. Oczywiście nie mogłem, bo zauważyłem na polu bieliki. Mam za swoje - pięknym piruetem wpadłem w uskok pełen śniegu, zaliczając miękką glebę, ale i tak już wyciągałem aparat. Na nic to - okazało się, że jest zaparowany, w tym czasie ptaki odleciały hen daleko, mam więc jedynie zdjęcie dokumentacyjne z końcówki zooma. Zawsze coś.
Ledwo widoczne bieliki
Reszta wypadu to znów walka z syfem i lodem, ale już nie aż tak paskudnym jak powyżej. Mimo wszystko kij wiadomo gdzie w kierunku służb drogowych w gminie Dopiewo.

Pozostałe fotki.
Śmieszka w stanie idealnym :)
Dojechałem do klasyka
Śniegu po koła
Słońce wyszło po to, żeby zajść
Jeszcze drobnica się trafiła. Srokosz...
Dzierzba srokosz
...oraz dzierlatka.
Samotna dzierlatka
Podsumowując: dostałem nauczkę, że Poznań to jednak nie to, co kawałek dalej. Jutro ma być srogi mróz, więc na pewno lepiej nie będzie. Skończy się zapewne glutem, jeśli w ogóle.

Aha, średnia (a w sumie jej brak) chyba dzisiaj wytłumaczalna, bo jazda figurowa po lodzie ma swoje prawa :)




  • DST 52.20km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.06km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Medialne muflony

Sobota, 2 grudnia 2023 · dodano: 02.12.2023 | Komentarze 6

Dzisiaj wpis krótki, bo późno. Trochę mi zajęły multimedia.

Sobota wolna, więc wyjazd późny. I to po śniadaniu! :)

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Rządziła mgła, niestety. A szkoda, bo udało mi się wypatrzyć ponownie ziomali z rodziny muflonów.
Stado muflonów we mgle
Muflony - trzy samce
Nawet podjechałem pod "moją" wegeambonę i z niej zrobiłem ujęcie oraz filmik, przy okazji kierując przesłanie do "upoważnionych" zwyroli.
Śniegowa trasa
Pod wegeamboną (przynajmniej dla mnie) :)
Przesłanie do
Bezkrwawe łowy z ambony
Kumulacja muflonów
No i jeszcze sarenki z drogi, niestety od strony kuprów.
Sarny na tle smogu w Konarzewie
Uciekające sarenki
Poza tym szaro i buro, a śmieszka w Komornikach wciąż w syfie. Dzisiaj o dziwo bez klaksonu.
Na zakręcie
Śmieszka w Komornikach wciąż w syfie
Aktualnie sypie, więc czy jutro uda się pokręcić, wyjdzie w praniu.

Wspomniany filmik z muflonami. Krótki.




  • DST 62.10km
  • Czas 02:23
  • VAVG 26.06km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Podjazdy 113m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mróz absolutny

Piątek, 1 grudnia 2023 · dodano: 01.12.2023 | Komentarze 12

Nie powiem, srogo dzisiaj było.

W momencie, gdy ruszałem (o odczekałem ile się dało), było minus osiem. Po kilku kilometrach przestałem czuć palce u stóp, potem u rąk, a w końcu zaczął mi się zbierać szron na powiekach :) Po godzinie trochę odpuściło i przy minus dwóch czy trzech czułem się jak na wakacjach na plaży :)

Trasa taka sama jak wczoraj: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Muflonów tym razem nie odnotowano, ale za to aura zrobiła mi kompletny miszmasz. Poznań zasmrodzony smogiem, od Plewisk do Palędzia napadła mnie taka mgła, że prawie nic nie widziałem, a potem pojawiło się piękne, błękitne niebo. No nie nudziłem się :)
Zimowa pustynia
Rowerówka we mgle
Początek prześwietlenia
Zimowy las
Świat we mgle
Mroczne wierzby
Droga między wierzbami
Samotnik przy drodze
Błękit oraz biel
Wierzby osiwiały
Między białymi wierzbami
W Trzcielinie nie dał mi spokojnie przejechać znajomek :) I kawałek mnie nawet odprowadził.
Ktoś tu czeka na głaski :)
No nie dało się nie przytulić :)
Piesek za mną leci
Przyuważyłem jeszcze myszołowa w śniegu. Akurat podwijał kalesony :)
Myszołów w śniegu
Myszołów podwija kalesony
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 61.70km
  • Czas 02:28
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 44.70km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 103m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mroźne muflonowanie

Czwartek, 30 listopada 2023 · dodano: 30.11.2023 | Komentarze 10

Gdy rano spojrzałem za okno, byłem prawie pewien, że się nie myliłem co do dzisiejszego chomika. Wieczorem i w nocy bowiem nasypało tyle śniegu, że biel zdominowała krajobraz. Jednak gdy wyszedłem z Kropą i zrobiłem inspekcję głównych ulic, okazało się, że ostrożnie bo ostrożnie, ale da się jechać.

Tak oczywiście zrobiłem. Oczywiście Czarnuchem. Dylematu co do wyboru jakoś nie miałem :)

Zimno, ale do tego się przyzwyczaiłem. Jednak słońce i słaby wiatr to klimat lekko nietypowy u mnie, więc nie miałem za bardzo na co narzekać.

Wybrałem trasę zachodnią, ale głównymi drogami, które zakładałem, że będą już rozjeżdżone: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. I generalnie tak było, choć białe łachy jeszcze dość często się ukazywały.

Były i ONE - muflony! :)
Dorodny muflon
Muflony wystają znad trawy
Zaciekawione samce muflona
Rodzinka muflonów
Muflony z oddali
Daleko bo daleko, ale umiejętnie udało się je podejść na tyle, żeby cyknąć powyższe foty.

To w sumie główna atrakcja, resztą było tylko słońce na tle śniegu.
Znów słońce
Mroźna i słoneczna rowerówka
Do pracy rowerem, a wcześniej jeszcze Dębina.
Macki piękna na poznańskiej Dębinie




  • DST 61.70km
  • Czas 02:28
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 41.80km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Klaksopolo

Środa, 29 listopada 2023 · dodano: 29.11.2023 | Komentarze 9

Kolejny mroźny przedpracowy wypad.

Wyjazd po dziewiątej, przy temperaturze minus dwa, ale na szczęście w słońcu i niestety z wiatrem, który na polach ostro dawał się we znaki.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Ładnie zaprezentował mi się myszołów. To znaczy dopóki nie zauważył mnie kryjącego się za drzewem. Jak zwykle :)
Myszołów na słupie
Myszołowowi zawiało bródkę
Zamyślony myszołów
Trafiło się też czterech żurawich muszkieterów :)
Żurawie na śniegu
Klasyk wciąż biały.
Klasyk trzyma biel
A kawałek wcześniej inspekcja śmieszki Komorniki - Szreniawa. O taka:
Standardy antyrowerowe w Komornikach
Oczywiście po chwili zjechałem na drogę.
Lodowa droga, obok zwykły asfalt, na który zjechałem
Śmieszka po lewej wciąż zasyfiona. I klaksonu znów nie zabrakło
I oczywiście usłyszałem klakson. Na trzy auta jeden - koleś aż zawiesił się na kierownicy. Tym razem bez ryzyka mordobicia, ale sam fakt, że ktoś ma tak narąbane w tępym łbie, żeby robić to zamiast spokojnie wyprzedzić i pojechać dalej, świadczy o polskim społeczeństwie. Znów. Ręce opadają. Klaksopolo to stan umysłu.

Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 61.70km
  • Czas 02:28
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kręcioła

Wtorek, 28 listopada 2023 · dodano: 28.11.2023 | Komentarze 18

Mimo minusa na termometrze, był jeden plus - nie padało. A miało. Miło.

Wyjazd lekko po dziewiątej. Słońce gdzieś zniknęło, dominowała szarość, choć pod sam koniec na chwilę się pojawiło.

Trasa wschodnia, ale kombinowana, bo lekko obawiałem się stanu dróg głęboko na wsiach. Więc: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęcka - Wartostrada - Bałtycka - Wartostrada - dom.

Ulubiona aleja na poznańskim Sypniewie nawiedzona :)
Mroczna aleja
Dłuższe spojrzenie na aleję na poznańskim Sypniewie
A ta na - również poznańskiej - Głuszynie jakoś bardziej biała.
Biała droga na poznańską Głuszynę
Wspomniane słońce trafiło mnie przy Wartostradzie. Fajne jest to, że mimo minusa byłem setnym rowerzystą w tym miejscu :)
Minus dwa, a i tak byłem setnym rowerzystą w południe. Brawo
Aha, testowałem po raz pierwszy termoso-bidon, który dostałem latem w nagrodę od miasta. Daje radę :)
Testy bidonowego termosu
Zwierzaki. Kruk i sroki na nieokreślonej padlinie...
Kruk i sroki na padlinie
...młody łabędź przy Warrtostradzie...
Młody łabędż obok Wartostrady
...a przy jej końcu ukryty myszołów.
Myszołów udaje gałęzie
Nadwarciański myszołów
Myszołów z profilu
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 56.50km
  • Czas 02:15
  • VAVG 25.11km/h
  • VMAX 42.10km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Podjazdy 119m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgłomuflony :)

Poniedziałek, 27 listopada 2023 · dodano: 27.11.2023 | Komentarze 4

Jesienna zima nie odpuszcza. Ale przynajmniej dzisiaj już bez opadów śniegu, a co za tym idzie - drogi już bardziej przejezdne.

Wyjazd przed pracą, a decyzję o wyruszeniu odwlekałem tak długo, jak się dało. Jak to zimą :)

Trasa zachodnia, kombinowana: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Odczułem skutek uboczny wczorajszego walczyku z debilem - gardło mnie boli od wrzasku na mrozie :)

Ciekawe doznania wizualne po drodze - wyjeżdżałem w towarzystwie chmur, potem wjechałem w mgły, w połowie trasy towarzyszyło mi słońce, a końcówka to znów mgły. No cóż, musiałem z nich skorzystać, bo wierzby w nich prezentowały się mega klimatycznie.
Samotnik we mgle
Wierzbowy samotnik
Wierzbowy słoneczny szlak
Wierzby w wersji buraczanej
Wierzbowe słońce
Tymczasem w Lisówkach inny świat.
Gorejący krzak :)
Zwierzaki. Myszołów w ciemnościach i na fotowoltaice...
Myszołów na fotowoltaice
...oraz dawno niewidziani znajomi - muflony! :)
A kto to się kryje pod lasem? :)
Samotny muflon
Samice muflona
Stadko muflonów w śniegu
Cudownie, że są :)




  • DST 51.50km
  • Czas 02:03
  • VAVG 25.12km/h
  • VMAX 43.50km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pięknie, choć incydentalnie

Niedziela, 26 listopada 2023 · dodano: 26.11.2023 | Komentarze 10

Jak dobrze, że niedziela wolna. Bo gdybym dzisiaj musiał wyjechać wcześnie rano, pewnie byłoby ciekawie :)

A tak po prostu się wyspałem, poszedłem najpierw z Kropą na Dębinę pooglądać piękną zimę jesienią, potem zjadłem śniadanie, a na rower (którym był oczywiście Czarnuch) ruszyłem dopiero po trzynastej. Kto zmarzniętemu zabroni?

Warunki... specyficzne. Wczoraj wieczorem na szczęście dotarłem w jednym kawałku, choć były obawy o to, że będzie lodowisko. Jednak jeśli ma się na zimę w zapasie prawdziwe mtb z kołami 2,2, a nie dziwny wynalazek typu gravel, jakoś człowiek mniej się stresuje.

Dziś w samym Poznaniu było całkiem ok, miasto tym razem nie dały ciała, z kilkoma wyjątkami na śmieszkach i łukach. Gorzej poza nim, bo auta nie zdążyły rozjechać dróg i trzeba było uważać. A jako, że żyję w Polsce, dziwnym kraju z nadreprezentacją debili na metr kwadratowy, prawie doszło do mordobicia ze mną w roli głównej.

Bowiem - zero zaskoku - śmieszka w Komornikach, na którą narzekałem wiosną i latem, teraz OCZYWIŚCIE nie została ogarnięta, leżał na niej lód i śnieg, więc OCZYWIŚCIE ją olałem. I nawet się zdziwiłem, że wyprzedza mnie kilkanaście samochodów bez żadnej reakcji, ale OCZYWIŚCIE musiało się zacząć - najpierw jeden dźwięk klaksonu (tylko zacisnąłem zęby), a potem drugi, a jego wciskacz (zamiast po prostu pojechać dalej) był łaskawy nawet zwolnić, otworzyć szybę i wrzeszcząc uświadomić mi, że "tam mam ścieżkę", jakbym tego nie wiedział. Gdy zapytałem, czy ślepota nie przeszkadza w prowadzeniu, skoro nie widzi, że tam leży lód, raczył odpowiedzieć, że dupie to ma (wierzę na słowo, nie sprawdzałem, choć może na to liczył), a potem było już tylko ostrzej. Finalnie poszło kilka uznanych powszechnie gestów w ruch, zasugerowałem, żeby, hmmm, oddalił się w te pędy, okraszając to jeszcze kilkoma bezpośrednimi "motylanogami" i skręciłem tam, gdzie miałem skręcić. A pan frustrat zaczął mnie gonić, wyprzedził i zatrzymał się przede mną, a ja chętnie skorzystałem z okazji, żeby zrobić to samo i spojrzeć w pysk typowego rodzimego buraka (nie obrażając tych szlachetnych bulw), który wysiadł i zaczął sapać, nawet mi grożąc. Chyba odpuścił, mimo że większy i bardziej postawny, gdy zobaczył wyraz mojej twarzy, bo dźwięk klaksonu rodzi we mnie bestię :) Wyjaśniliśmy sobie kilka rzeczy, w tym ja jemu, że jest wieśniakiem ze Żnina (rejestracja CZ-ło-N mówi wiele), on coś  w rewanżu do mnie (nawet mnie dotknął w ramię, ale kazałem mu zabrać łapę) i pewnie gdyby nie to, że zrobił się za nami mały korek, byłoby intensywnie. A tak rozeszło się po kościach.

Najgorsze jest to, że najczęściej mam rację, a wszyscy mówią, że marudzę. Od dawna trąbię, że jedyną bezpieczną opcją dla rowerzystów są szerokie pobocza, a nie getta po jednej stronie, do tego nieprzemyślane. Ale nie, niejaki pan Broda, wójt zadupia, cieszy się, że ma wydzielone śmieszki, które "zapewniają bezpieczeństwo miłośnikom jazdy na rowerze". Proszę, akapit powyższy jest dowodem...

Dobra, koniec z negatywami. Czas na pozytywy, a do nich należy między innymi pięknie zachodzące słońce.
Zachód nad polem
Zachód z Gołuskach
Słońce między wierzbami
Zachodzący strzał :)
Klasyk tym razem zimowy.
Śnieżny klasyk
Tu opisywana wcześniej droga z antyrowerówką po lewej.
Śmieszka w Komornikach oczywiście zasyfiona
Tam po lewej jest śmieszka. Za kilkaset metrów zostanę strąbiony, że nią nie jadę i prawie dojdzie do mordobicia
A tu jeszcze jedna, w Chomęcicach.
Kolejna nieogarnięta śmieszka
Sarenki oczywiście obecne :)
Całkiem spore stado saren
Sarenki dwie
No i jeszcze kilka kadrów z Dębiny. Przepiękna była, jak zwykle zresztą :)
Staw Borusa w zimowej odsłonie
Piękno zimy na Dębinie
Zimowy pejzaż
Zimowy świat
Fajny dzionek, mimo incydentu z debilem.

Mrozy niestety nie odpuszczą w najbliższych dniach, więc jeśli już, to raczej skończy się chyba na gluceniu.




  • DST 57.10km
  • Czas 02:22
  • VAVG 24.13km/h
  • VMAX 52.20km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Podjazdy 156m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zaskok

Sobota, 25 listopada 2023 · dodano: 25.11.2023 | Komentarze 7

Nie powiem, lekko mnie zaskoczył dzisiejszy przebieg wypadków.

Miało być jesiennie, chłodno i wietrznie. To się zgadzało. Ale że na piętnastym kilometrze zacznie mi sypać w oczy śnieg z deszczem, który będzie zanikał i powracał non stop - tego się nie spodziewałem. Dobrze, że coś mnie powstrzymało od wyboru szosy, bo mogło być ciekawie. A tak jakoś przetrwałem, choć średnia (czyli jej brak) mówi wiele - była rzeź.

Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Lusowo - Lusówko - Sierosław - Zakrzewo - Dąbrowa - Wysogotowo - Skórzewo - Plewiska - Poznań.

Jeszcze zanim pogoda siadła, udało mi się na słupie przy linii kolejowej, na styku Poznania i Plewisk, przyuważyć myszołowa...
Myszołów na mnie zerka
Myszołów prezentuje profil
Myszołów otrzepuje się z mżawki
...a w oddali żurawie.
Żurawie daleko na polu
Poza tym klasyczne paskudztwo listopadowe.
Szału dzisiaj z aurą to nie było, nawet nad Lusowskim
Śmieszka w Plewiskach i śnieg z deszczem
Do pracy rowerem, ale jeszcze nie wiem, jak wrócę, bo konkretnie posypało białym gów... puszkiem. Na trasie taki as parkowania, nawet chciałem wytłumaczyć, że awaryjne służą do zgłoszenia awarii, nie pakowania sprzętu do przeprowadzki, a poza tym można przecież zaparkować mniej inwazyjnie, pół na pół, ale po polsku nie dotarło, ukraińskiego nie znam, a po angielsku nie było sensu próbować.
Mistrz parkowania
No i jeszcze łut szczęścia, czyli całe dwie sekundy, jakie dał mi zimorodek na Dębinie, zanim odleciał :)
Zimorodek w padającym śniegu




  • DST 56.20km
  • Czas 02:14
  • VAVG 25.16km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poplątanie

Piątek, 24 listopada 2023 · dodano: 24.11.2023 | Komentarze 6

Zwariować można.

Dzisiaj znów słonecznie. I nawet rano bez opadów.

Za to wciąż mega wietrznie, na poziomie wczorajszych wichur. Jeśli więc była walka, to nie o średnią, a o przetrwanie :)

Trasa antylubońska: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Generalnie gdyby łba nie urywało, byłoby całkiem zacnie.
Listopadowy lisówkowy landszafcik
Listopadowe falujące pole
Klasyk w stanie czystym
Klasyk z ukrytym rowerem
Ze zwierzaków sami znajomi, choć niezbyt skorzy do focenia. Czapla...
Lądująca czapla
...nieźle zakamuflowany myszołów...
Nieźle zakamuflowany myszołów
...oraz Jednorożek :)
Zaspany koziołek
Koziołek-jednorożek z boku
Do pracy Czarnuchem, bo na wieczór i jutro w planach... deszcz ze śniegiem :/