Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2023

Dystans całkowity:1653.60 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:63:05
Średnia prędkość:26.21 km/h
Maksymalna prędkość:56.00 km/h
Suma podjazdów:5358 m
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:55.12 km i 2h 06m
Więcej statystyk

Rudawskie suchoty :)

Poniedziałek, 10 kwietnia 2023 · dodano: 10.04.2023 | Komentarze 12

Na początek pozytywne zdziwienie - chyba debilizm zwany Śmigusem Dyngusem przeszedł już do lamusa. Dzisiaj żaden idiota nie latał po wsiach z wiadrem, a przynajmniej nie miałem okazji z takowym wejść w interakcję. Brawo.

Pogoda zrobiła się piękna. Chociaż na jeden dzień.

Plan na dzisiaj był prosty: Rudawy Janowickie, a reszta to jedynie dobitka. Udał się :)

Trasa: Jelenia Góra - Łomnica - Wojanów - Bobrów - Trzcińsko - Janowice Wielkie - Trzcińsko - Przełęcz Karpnicka - Karpniki - Krogulec - Bukowiec - Kostrzyca - Mysłakowice - Miłków - Sosnówka - Podgórzyn - Cieplice - centrum Jeleniej Góry.

Wody, mimo pierwszego akapitu, nie zabrakło. Tej z rzeki Bóbr na początek :)
Rzeka Bóbr w Bobrowie
Na mostku w Bobrowie
Widok z góry Bobrowa
Trochę indiańsko w Trzcińsku
Wiadukt kolejowy nad Bobrem
Zbliżenie na janowicki wiadukt
Sokoliki? Obecne!
Sokolik w pełnej krasie
Sokolilki w zbliżeniu
Obowiązkowe spojrzenie w lustro również :)
Nie mogło zabraknąć spojrzenia w lustro :)
Tymczasem na szczytach Karkonoszy świat równoległy. Też piękny.
Ledwo widoczna panorama Karkonoszy
Śnieżne Kotły od strony przysłoniętej
Przekrój Śnieżki
Szczyt Śnieżki we mgle
A na stawach w Podgórzynie znów wiosna.
Łódeczka na Stawach Podgórzyńskich
Chmury odbite w stawie
Słońce nad Stawami Podgórzyńskimi
Strażnik Karkonoszy :)
Tamże udało się w miarę wyraźnie uchwycić Czernicę.
Samiec czernicy
Reszta zwierzaków to szkockie krowy...
Szkockie krowy w Rudawach
...oraz niewiadomego pochodzenia konik :)
Końskie dokarmianko
Fajnie było. Znów :)

Więc... jutro od rana deszcz :( I to na każdej pogodynce.


Kategoria Góry


Góry Mżawkowe :)

Niedziela, 9 kwietnia 2023 · dodano: 09.04.2023 | Komentarze 11

Dawno mnie nie było w Jeleniej Górze. No to czas nadrobić, a w sumie to się nie dało tego nie zrobić, skoro ustawowo wolne :)

Przyjazd wczoraj wieczorem, na rano zaplanowane śniadanie i można było myśleć o odkurzeniu Zombiaka. Stał, czekał :)

Jedynym minusem była aura. Od wczesnych godzin padało, na szczęście w okolicach "po jedenastej" już tylko lekko mżyło. Jednak oznaczało to, że widokami to się nie nacieszę. Niestety się sprawdziło, choć robiłem, co mogłem, żeby uchwycić jakikolwiek :)

Trasa (miejmy to za sobą) to kursik z Jeleniej na południe, potem na północ i powrót do "centrali". Czyli: Jelenia Góra - Czarne - Staniszów - Sosnówka - Podgórzyn - Cieplice - centrum Jeleniej Góry - Zabobrze - Dziwiszów - Podgórki - Kapella - zjazd do Jeleniej.

Mimo pogody było całkiem fajnie. Nie padał śnieg na przykład :) Poza tym dogoniłem jednego całkiem rześko kręcącego gravelowca, z którym pokręciłem kilka dobrych kilometrów i otrzymałem pochwałę, że "kopyto podaje". Pewnie dlatego, że w końcu nie wiało, to nie Poznań :)

Fotki. Niestety, tak jak napisałem, czterech liter nie urwą. Dobrze, że w ogóle trafiły się jakieś przejaśnienia, bo byłaby tragedia.

Zaczynamy od Sosnówki.
Zalew Sosnówka i ledwo widoczne Karkonosze
Widok z Sosnówki na Karkonosze
Przy zjeździe/wjeździe do Sosnówki
Tamże mój ulubiony przystanek autobusowy.
Przystanek Zamek Księcia Henryka w Sosnówce
Biblioteka na przystanku, Sosnówka
Oraz kaczki maści różnej.
Gęsi przydomowe wielu barw
W Podgórznie w końcu muflon, za którym się nie musiałem uganiać :)
W końcu jakiś muflon, za którym nie trzeba latać :)
Oczywiście nie mogło zabraknąć tamtejszych stawów. Wtedy właśnie na chwilę wyszło coś na kształt słońca, więc cokolwiek było widać. W tym Chojnik, choć słabo :)
Klasyczny widok ze Stawów Podgórzyńskich
Góra Chojnik widziana z Podgórzyna
Zbliżenie na ledwo widoczny zamek Chojnik
Stawy Podgórzyńskie w chmurach
Brzozowe (i nie tylko) odbitki
Pomostówka z Podgórzyna
Bo symetria też jest ważna :)
Skoczyć? Nie skoczyć? :)
Ptactwo jak zwykle genialne, szkoda, że światło do kitu, a ja ze sobą wziąłem rezerwowy aparat. Ale i tak coś tam udało się uchwycić. Głowienki, czernice, krzyżówki, łyski czy gęgawy - kolejność dowolna, tak jak we wklejaniu zdjęć. Kto nie odróżnia, może zabawić się w detektywa :)
Gęgawy i krzyżówka
Gęgawa na wodzie
Głowienka w deszczu
Samica głowienki
Ledwo widoczna para czernic
Łyska w odbiciu
Aha, no i przecież był kotek :)
Kotek-łaciatek
Kolejna bestia ujarzmiona :)
Kotek w wersji zamyślonej
No i jeszcze podjazd na Kapellę (oraz oczywiście zjazd), ale w skrócie, bo już późno :)Ulubiony znak :)
Widok z podjazdu na Kapellę
Prawie na szczycie przełęczy
Za górami ledwo widoczne pasmo Rudaw
Rudawy w szarości widziane z Kapelli
Przed samym szczytem Kapelli
Jest taki samotny dom...
Przypomnienie się z górkami uznaję za odbyte :)


Kategoria Góry


  • DST 52.60km
  • Czas 01:59
  • VAVG 26.52km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Koziołkowanie

Sobota, 8 kwietnia 2023 · dodano: 08.04.2023 | Komentarze 5

Dziwny dzionek. W nocy opady, nad ranem szaro, potem piękne słońce.

Wyjazd między dziewiątą a dziesiątą. Szosą. Jupi :)

Trasa to ponownie wschodni klasyk: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Dzisiaj ewidentnie uwzięły się na mnie kobiety: jedna chciała mnie zabić wymuszając pierwszeństwo z podporządkowanej, druga - na rondzie. Przeżyłem.

Fotki. Najpierw sympatyczny koziołek z poznańskiego Sypniewa.
Oko w oko z koziołkiem
Koziołek sarny z boku
Do zestawu myszołów, jeszcze w szarości.
Myszołów, jeszcze w szarości
No i Szczodrzykowo. Tam głównie relacje czaplo-śmieszkowe oraz perkoz.
Rowerówka ze Szczodrzykowa
Czapla rozpędza śmieszki
Śmieszka ma czaplę na oku :)
Medytująca czapla siwa
Sunący perkoz
A na Dębinie chyba już jednak wiosna :)
Wiosna, wiosna! :)




  • DST 52.20km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.06km/h
  • VMAX 50.80km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 147m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chlup, chlup

Piątek, 7 kwietnia 2023 · dodano: 07.04.2023 | Komentarze 10

No i przyszedł deszcz. Na szczęście póki co śniegu brak :)

Dobrze, że miałem w końcu wolne i mogłem po pierwsze odespać, a po drugie nie spieszyć się.

Trasa na zachód, mimo wiatru, bo miałem w Komornikach odebrać specjalną babkę bez glutów :) Czyli: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Konarzewo - Chomęcice - Szreniawa - Komorniki - Wiry - Luboń - Poznań.

Myślałem, że uda mi się przejechać suchą stopą, ale w połowie znów zaczęło lać. Dobrze, że się nie wygłupiałem i pojechałem Czarnuchem :)

W Palędziu już bociany są w pełnym zestawie :)
Para boćków z Palędzia
A żuraw? Obecny! :)
Spacerujący żuraw
W oddali trafił się myszołów w ciekawym upierzeniu. Szkoda, że akurat lało.
Ciekawie ubarwiony myszołów
Myszołów w deszczu, na czubku drzewa
Rowerówka paraletnia :)
Deszczowe sianokosy
No i jeszcze taka niespodzianka.
Takie tam z trasy




  • DST 58.10km
  • Czas 02:09
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 51.20km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 132m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kopiowanko

Czwartek, 6 kwietnia 2023 · dodano: 06.04.2023 | Komentarze 7

Słońce o dziwo do dziś się utrzymało. Szok :)

Wyjazd oczywiście poranny, przed pracą.

Gdy rano pomyślałem sobie o tym, że będę musiał wklepywać trasę na BS, poszedłem na łatwiznę. No i mam kopiuj-wklej z wczoraj :) Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Od razu do fotek. Nad poznańskim Sypniewem latał żuraw...
Żuraw nad Poznaniem
...a poniżej na horyzoncie pasły się sarenki.
Cztery sarenki zasłaniają horyzont
Zbliżenie na dwie sarenki
W Szczodrzykowie perkozy z politowaniem patrzyły na śmieszki.
Perkozy spokojne, śmieszka wrzeszczy
Perkoz na wodzie
Nie miałem czasu zatrzymać się na dłużej przy znajomych, ale zrobiłem im fotkę z daleka. Tylko pieska jeszcze nie poznałem :)
Godne trio: konik, piesek i koziołek
Na Dębinie słonecznie.
Słoneczko na Dębinie
Do pracy podjechałem Czarnuchem, między innymi przez Park JP2. A tam niespodzianka - przy stawku całkiem ładne "polowanie": prócz śmieszki jeszcze łyska i kokoszka. W centrum miasta!
Stawik w parku JP w Poznaniu
Lekko wkurzona śmieszka
Poznańska łyska
Kokoszka, czyli kurka wodna
No i jeszcze nocna pełnia.
Pełna pełnia :)




  • DST 65.10km
  • Czas 02:24
  • VAVG 27.12km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łapiąc zająca :)

Środa, 5 kwietnia 2023 · dodano: 05.04.2023 | Komentarze 8

Miszmasz kompletny mamy. Wczoraj chmury i nawet lekki śnieg się trafił, dzisiaj już znów piękne niebo... Zwariować można.

Wiatr się zmienił na z grubsza wschodni, tamże dzisiejszy wypad.

A trasa znana i lubiana. Przynajmniej przeze mnie :) Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Windows dzisiaj troszkę bardziej zachmurzony:
Raz jeszcze Win XP :)
Tak samo jak Szczodrzykowo.
Szczodrzykowo i rower
Tamże wydzierały się śmieszki.
Śmieszka coś chce przekazać
Pliszki się pojawiły. Częściowo z zacięciem rowerowym :)
Pliszka będzie rowerzystką :)
Pliszka siwa na asfalcie
Pliszka w trawie
Poza tym klasyka, sarenki i żurawie.
Niestety zabrakło sekundy, żebym złapał ostrość
Sarenka chwilę przed ucieczką
Spacerująca żurawia parka
Oraz bohater dnia: zając :)
Pędzący zając
Jeszcze spojrzenie w niebo za dnia...
Żelazny ptak na niebie
...jak i wieczorem.
Kosmos między drzewami
Oko Saurona
Prawie pełnia
Dystans z dojazdem do pracy, tym razem Czarnuchem.




  • DST 51.80km
  • Czas 01:59
  • VAVG 26.12km/h
  • VMAX 53.30km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 93m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Znów dziko! :)

Wtorek, 4 kwietnia 2023 · dodano: 04.04.2023 | Komentarze 8

Dzisiaj szybko, bo mimo wolnego wtorku dzionek zalatany.

Rano pogoda taka jak wczoraj, tylko bardziej paskudna. Czyli wiało tak samo, ale zabrakło słońca.

Trasa tym razem zachodnia, ale taka z pomysłem na odświeżenie staroci: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Dopiewo - Fiałkowo - Więckowice - Sierosław - Zakrzewo - serwisówki - Plewiska - Poznań.

Szkoda, że szarość dominowała, bo myszołów się trafił. Wyciągnąłem z niego co mogłem :)
Bardzo skupiony myszołów
Myszołów w pełnej prezentacji
Stare śmieci odwiedzone :)
Poznań Główny w Fiałkowie :)
Lekko wyblakłe, ale wciąż ostrzega :)
Samolot niestety pomazany sprejem przez jakichś impotentów umysłowych. Dlatego zapewne zamontowano bramę.

No i coś, co mnie ucieszyło jak mało co ostatnio: dzik na Dębinie! :) Czyli jednak nie wszystkie zostały wybite przez zwyroli w ludzkich skórach. Hurrra! :)
Locha z poznańskiej Dębiny




  • DST 64.30km
  • Czas 02:28
  • VAVG 26.07km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Windowsowy pozytywonegatyw :)

Poniedziałek, 3 kwietnia 2023 · dodano: 03.04.2023 | Komentarze 4

I tak źle, i tak niedobrze.

Dzisiaj było pięknie - nagle wróciło słońce, malowniczo na niebie płynęły chmury, powoli sporo kwitnących roślin się objawiło.

Dzisiaj było paskudnie - wiatr urywał łeb, a trzy stopnie na początku jazdy były jak na kwiecień średnie.

No ale dobra, czas skupić się na pozytywach. Najpierw jednak o trasie, znów wschodniej, ale i klasycznej: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Gądki - Robakowo - Dachowa - Szczodrzykowo - Śródka - Krzyżowniki - Tulce - Żerniki - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

Pozytyw numer jeden: Windows XP znów się pojawił:
Windows XP wrócił :)
Pozytyw drugi: bociek nad głową.
Bociek już przelatuje nad Śródką
Pozytyw trzeci: słońce nad Szczodrzykowem oraz kilka ujęć ptactwa. Śmieszki, łyski, perkozy czy gęgawy.
Rowerówka ze Szczodrzykowa
Malownicze kontrasty nad Szczodrzykowem
Zalew w Szczodrzykowie tym razem w słońcu
Śmieszka ma chyba chrapkę na perkoza :)
Falująca śmieszka
Zawiana śmieszka z niezadowoloną miną
Ocieniona łyska
Gęgawy trzy
Gęgawa z profilu
No i jeszcze poznańskie Sypniewo oraz klasyczny zestaw.
Tam w dole są żurawie i sarenki
Zamyślone żurawie
Zaskoczona sarenka
Plus gratis szpak udający kreta :)
Szpak udaje kreta :)
Znajomi ze Szczytnik dzisiaj w nastroju wyskokowym :)
Znajomi zgłaszają się do głaskania :)
Znajomi zgłaszają się do głaskania :) © Trollking
Pysioooooo! :)
Przed kontrolą uzębienia :)
Klacz w galopie
Wielka pogoń konno-koziołkowa
Pogoń pełną parą
Ty, koziołek, pokaż jak skaczesz :)
Do pracy Czarnuchem.




  • DST 53.50km
  • Czas 02:03
  • VAVG 26.10km/h
  • VMAX 50.20km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 135m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zalewowo

Niedziela, 2 kwietnia 2023 · dodano: 02.04.2023 | Komentarze 8

Niedziela zapowiadała się typowo weekendowo - czyli pochmurnie. Nie zawiodłem się :)

Niespodzianki nie było również w temacie wiatru - rzeźbił i masakrował po swojemu. Czyli mocno i bez logiki, prócz tej jednej: zawsze albo w pysk, albo z boku.

Wyjazd około 11:30, o dziwo po śniadaniu. Tak inaczej.

Trasa wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - centrum - Dębiec. To centrum, bo musiałem podjechać na chwilę, korzystając z handlowej niedzieli.

Fotki tylko ze Szczodrzykowa. Tam powoli zaczyna się coś dziać.
Tu też niestety chmury
Jedyna rowerówka z niedzieli
Chmury nad Szczodrzykowem
Prócz wszędobylskich śmieszek...
Pikująca śmieszka
Śmieszka sobie odpoczywa
...wypatrzyłem łyskę...
Łyska na falach
...czaplę...
Czapla i śmieszki
...oraz przysypiające perkozy.
Lekko zaspane perkozy
Jeszcze testy makra w nowym telefonie. Nietypowo jak na mnie, bo ze świata flory, który nieśmiało wraca do życia. Śliwa...
Śliwa tarnina
...fiołek...
Fiołek wonny
...i forsycja.
Kwitnąca forsycja
A jutro... tak, tak, przymrozek.

Aha, gdy latałem za ptakami w Szczodrzykowie, spotkałem zakapturzoną dwójkę podobnych zapaleńców. Oczywiście się pozdrowiliśmy, a pani po chwili zapytała: "dobrze kojarzę, że pan z Dzikiej Dębiny?". Zdziwko było, świat jest mały, ale owszem, chyba przez walkę o mój las coraz trudniej mi się ukryć :) A wspomniana Dzika Dębina to profil, który założyłem jakoś dwa lata temu na Facebooku i o dziwo ma on swoich wiernych fanów, co cieszy :) Jeśli komuś chce się również polubić, będzie mi miło, bo jest tam sporo zdjęć, których nie umieszczam na BS. TUTAJ LINK, w końcu jest okazja, żeby się ujawnić :)




  • DST 67.10km
  • Czas 02:41
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 51.40km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 176m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Solennie :)

Sobota, 1 kwietnia 2023 · dodano: 01.04.2023 | Komentarze 7

Wolna sobota... Tak dziwnie jakoś :)

Jakieś tam wyspanie się udało. A na dzień dobry kawa z... solą, bo w cukiernicy znalazło się coś innego niż zazwyczaj. No tak. Żona potrafi być kreatywna w prima aprilis :)

Pogoda nijaka. To znaczy jaka - deszczowa. Ale na szczęście Czarnuch na chodzie, można było w miarę bezpiecznie jechać.

Wiało z północy, trasa więc dawno niejeżdżona: Dębiec - Wartostrada - Gdyńska - Koziegłowy - Kicin - Kliny - Mielno - Dębogóra - Karłowice - Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Główna - Malta - Wartostrada - Dębiec.

Na szczęście nie zmokłem. Ale też okazji do dobrych zdjęć nie było. Nawet Dziewicza Góra szara.
Dziewicza Góra w szarości
Za to żurawi nie zabrakło.
Stado żurawi z okolic Karłowic
Stadko w zbliżeniu
Nagly odlot
Żurawia pogawędka
Żuraw suszy skrzydła
Trafiła się też łyska.
Łyska w sadzawce
A na Malcie banalnie - kaczki.
Kaczki z poznańskiej Malty
Pani kaczka znad Malty
Jakoś podrapać się trzeba
Tamże okazja do uwiecznienia na bocznicy Maltanki tendrzaka.
Tendrzak z lewego profilu
Tendrzak Tx26-423 z 1926 roku stojący na bocznicy kolejki Maltanka w Poznaniu
Zawitałem też w lesie w okolicach Dębogóry. A w sumie to w resztce lasu :( Który miał twarz.
Chwila w lesie
Drzewo z twarzą
Aha, uratowałem spacerowicza z Wartostrady :)
Ślimak pokonujący Wartostradę
Oczy w rogi ze ślimakiem
A po południu jeszcze musiałem podjechać do Komornik, więc wpadło jeszcze kilkanaście kilometrów.