Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Trollking z miasteczka Poznań. Mam przejechane 241638.35 kilometrów w tym 4.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 27.48 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 790037 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Trollking.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2022

Dystans całkowity:1678.60 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:64:48
Średnia prędkość:25.90 km/h
Maksymalna prędkość:54.70 km/h
Suma podjazdów:4565 m
Liczba aktywności:30
Średnio na aktywność:55.95 km i 2h 09m
Więcej statystyk
  • DST 62.50km
  • Czas 02:23
  • VAVG 26.22km/h
  • VMAX 54.60km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 113m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Końcówkowo

Sobota, 31 grudnia 2022 · dodano: 31.12.2022 | Komentarze 9

Ostatni wypad w tym roku. W sumie to dość logiczne w ostatnim dniu roku :)

Wynik miałem już wcześniej wstępnie ogarnięty, jaki jest finalny za 2022 - nie mam pojęcia, bo muszę jeszcze dodać zaległe kilometry z powrotów z pracy. Na pewno jest ponad 20 tysięcy kilosów. Być może w końcu uda mi się zrobić podsumowanie roku (kiedyś), bo ostatnio mi z tym nie szło, a warto by było do tego wrócić. Się zobaczy.

Dzisiaj, żeby nie kombinować, trasa najprostsza, zachodnia, czyli taka jak wczoraj: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Z poczuciem dobrze spełnionej pasji można było się glebnąć :)
Spokojnie, to tylko wariacja na temat :)
Wiało mocno, ale za to na niebie ładnie było.
Słonecznie na klasyku
Słoneczny koniec roku
Klimat z Lisówek
Kosmosy na niebie
Zwierzaków brak. Tylko jeden samotny kruk. Być może już wiedzą, że czas kryć się przed debilami z petardami.
Samotny kruk
Jeszcze takie głębokie mądrości zauważyłem. Czym, do cholery, są mandaranki!? :)
Poeci naszych czasów :D
Do pracy pojechałem dzisiaj na... trzy godziny. W sumie tylko po to, żeby z ekipą pożyczyć sobie szczęśliwego nowego. Z wiadomych względów: przy Piccolo :) I w akompaniamencie jedynego słusznego hitu.
Piccolo, czyli jak uratować Sylwestra w pracy :)
Nie mogło być innego hitu :)
Na Dębinie spokój.
Cisza i spokój na Dębinie
Spokojnego i rowerowego 2023! :)




  • DST 57.20km
  • Czas 02:07
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 116m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobijanka

Piątek, 30 grudnia 2022 · dodano: 30.12.2022 | Komentarze 8

No to dobijamy powoli do końca roku. 

Dzisiaj całkiem słoneczny przedpracowy wypad. Znów mało zimowy.

Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Bez przygód. Czyli bez debili. Miło.

Tak jak wspomniałem, słonecznie było. I ładnie.
Odblaskowy klasyk
Na łąkach w okolicach Dopiewa
Były sarenki.
Sarenki przy krajówce
Wychillowane sarenki
Samotna sarenka
Były kruki. Z widokiem na Skórzewo w tle.
Panorama Skórzewa z krukami
Kruki przy torowisku
Zbliżenie na kruki
Był dojazd do pracy. Ale bez zdjęć :)




  • DST 58.10km
  • Czas 02:07
  • VAVG 27.45km/h
  • VMAX 51.90km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 80m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiosna!

Czwartek, 29 grudnia 2022 · dodano: 29.12.2022 | Komentarze 5

Cieplusio się zrobiło. W pewnym momencie licznik pokazał mi plus dziesięć. Fajne to, ale też nienormalne.

Wyjazd poranny, bo przed pracą. Niestety. 

Już bez ciśnienia, bo dystans roczny w wersji maks wykonany z nadbudową :)

Trasa południowa: Poznań - Luboń - Łęczyca - Puszczykowo - Mosina - Żabinko - Żabno - Baranowo - Sowiniec - Mosina - Puszczykowo - Łęczyca - Luboń - Poznań.

Już tak mocno nie wiało, więc można było jechać na luzie. Tak też zrobiłem.

Ładnie było, choć nie od początku, a gdzieś w połowie drogi.
Słońce nad okolicami Żabna
Znowu ktoś rozwalił wiadomo co. Naprawiłem :)
Blokadę BS-ową trzeba było znów odbudować
Ze zwierzakami skromnie. Młodziutki kos zrobiony z ukosa...
Kos z profilu
Młody kos z... ukosa :)
...oraz myszołów zza krzaka.
Wystaje myszołów zza krzaka
Odlot myszołowa
Dystans z dojazdem do pracy. Przez Dębinę.
Słońce i grudniowa wiosna na Dębinie




  • DST 57.20km
  • Czas 02:09
  • VAVG 26.60km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 128m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

20 000 w 2022 :)

Środa, 28 grudnia 2022 · dodano: 28.12.2022 | Komentarze 23

No dobra, udało się.

W sumie wszystko na to wskazywało, choć dopiero pod koniec miesiąca. Gdzieś w połowie grudnia, gdy pogodynki twierdziły, iż nas zasypie, zawieje i zamiecie, byłem niemal pewien, że nie dam rady. A tu proszę, nawet z zapasem.

Nie zmienia to faktu, że gdyby jakiś bukmacher postanowił umieścić w swojej ofercie opcję postawienia na to, czy zdobędę te 20 koła, do tego z jakimś dobrym kursem na "nie", to bym postawił sporo kasy i zakończył ten rok z dystansem 19 999 km :) A za wygraną kupiłbym sobie całą stajnię rowerów.

Kurs "dobijający" odbył się na zachodnim klasyku, czyli na trasie: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. A dwie dyszki pyknęły gdzieś między Chomęcicami a Konarzewem.

Pogoda (prócz wiatru) nawet się spisała na tę okoliczność :)
Pięknie w Lisówkach
Drzewna rowerówka z okolic Konarzewa
Kibiców miałem klasycznych. Sarenki...
Kilka sarenek na polu
Węsząca para sarenek
...oraz żurawie. One miały jakąś grubą rozróbę :)
Spore stadko żurawi
Zbliżenie na żurawie
Jakaś gruba rozróba u żurawi :)
Przedwczoraj pisałem o prymitywie, który z ryjem i bluzgami podszedł do mnie, gdy robiłem foty zwierzaków w Wirach. Jakby ktoś nie wiedział, o który przybytek chodzi, to ten. Postarał się kolo o antyreklamę, to ją ma :)
Tu proszę nie kupować. Cham rządzi tym przybytkiem.
Dystans z dojazdem do pracy.




  • DST 63.20km
  • Czas 02:24
  • VAVG 26.33km/h
  • VMAX 54.70km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 115m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

U mufloziomów :)

Wtorek, 27 grudnia 2022 · dodano: 27.12.2022 | Komentarze 15

Fajne było to wolne. 

Niefajne jest to niewolne. 

W sumie logiczne :)

Dzisiaj niestety już normalnie do pracy. Według zimowego schematu: najpierw walka z budzikiem (telefonicznym), sennością, potem ratunek w postaci kawy, wizyta w piekarniach (bo okazało się, że większość jest pozamykana - mądrzy ludzie) oraz ogarnięcie psa. I można było ruszać.

W sumie to za dużo powiedziane - bardziej chodzi o wypełznięcie. A potem czołganie się, bo wiatr robił dzisiaj ze mną co chciał. A czego ja nie chciałem :) Dość powiedzieć, że gdy łaskawie mi przez chwilę wiało w plecy, musiałem zwolnić, bo wjechałem w teren zabudowany :)

Trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Mam, na co czekałem od dawna - muflony :) Wielkie stadko, czujne (i bardzo dobrze!), ale coś tam uchwyciłem. 
Muflony mnie obserwują
Rodzinka muflonów
Muflonie trio
Olbrzymie stado muflonów
Wróciłem z gór, gdzie nie widziałem ani kawałka żywego muflona. Tutaj - do wyboru, do koloru :)

Stary znajomy pogłaskany :)
Stary dobry znajomy :)
Drapanko, drapanko, drapanko ;)
Ładnie było, ale tylko na początku. Potem już same chmury.
Kolejne prześwietlenie
Dystans z dojazdem do roboty. Ale Czarnuchem, bo przez Dębinę.




  • DST 52.60km
  • Czas 02:00
  • VAVG 26.30km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 60m
  • Sprzęt T-rek(s)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Deszczopłask

Poniedziałek, 26 grudnia 2022 · dodano: 26.12.2022 | Komentarze 4

Dzisiaj już z Poznania. I po odespaniu wolnego :)

Mam za swoje, bo przespałem całkiem ładny poranek, a przez lenistwo trafił mnie po drodze deszcz. Przelotny, bo przelotny, ale jednak. Dzięki temu mogłem zwiedzić nową wiatę - w Chomęcicach. Całkiem ok :)

Trasa to zachodni klasyk: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Prócz deszczu towarzyszył mi jeszcze mocny wiatr. Hurra, jak miło. O średnią więc nie walczyłem.

W Luboniu trafiły się jeszcze resztki słońca.
Niebo nad Luboniem
A potem już przystankozwiedzanie.
Sezon na schrony przed deszczem ponownie otwarty
Zatrzymałem się - jak co jakiś czas - pozdrowić emu. Oraz popatrzyć na gąski.
Emu razy dwa
Zalotny struś :)
Śpiewająca gęś
Gęś dyryguje
Gdy już się zwijałem, nagle przydreptał do mnie jakiś wieśniak o aparycji niespełnionego drwala-hipstera, coś tam bełkocząc, że robiąc foty chcę stracić telefon. Chyba właściciel. W sumie nie wiem, o co mu chodziło, ale sobie podyskutowaliśmy o tym, czy można robić zdjęcia na terenie otwartym. Ta sympatyczna wymiana zdań prawie skończyła się mordobiciem. Ot, święta :) W każdym razie jeśli komuś zachce się kupić cokolwiek w przybytku w Wirach, niedaleko Komornik, gdzie sprzedaje się warzywa i owoce, niedawno karpie i cokolwiek tam jeszcze, proszę - nie róbcie tego. Chamstwo trzeba tępić, nie wspierać.

Podczas odwiedzin koników z Trzcielina obyło się już bez ekscesów.
Starzy znajomi :)
Świąteczne karmienie
Gór brakowało, ale są grudniowe baloty.
Grudniowe baloty w Lisówkach
Czapla się trafiła. Ale na krótko :)
Czapla w zaroślach
Nagły czapli odlot
No i poleciała




W ogóle i w szczególe :)

Niedziela, 25 grudnia 2022 · dodano: 25.12.2022 | Komentarze 9

W tym roku mam szczęście (albo pecha), że podczas pobytu w górach najpierw aura ma mnie gdzieś, serwując mgły i odpady, ale ostatniego dnia nagle się reflektuje i serwuje widoki marzeń. Nie inaczej było dzisiaj :)

Rano zdziwiła mnie temperatura w okolicy zera. No gdzie, w grudniu? :) Nie powiem, wczorajsze prawie plus dziesięć mnie lekko odzwyczaiło, jednak nie było wyjścia, dystans sam się nie wykręci. Na szczęście już praktycznie nie wiało, a do tego wyszło słońce. Super? No nie do końca, bo jak tylko wyjechałem z Jeleniej i dojechałem do Łomnicy, gdzie płynie Bóbr, nagle zaczęło być ślisko. Koła mi zabuksowały i już wiedziałem, że muszę uważać, a i lekko zmodyfikować plany - zamiast jechać wzdłuż Bobru, zacząłem się wspinać przez Wojanów do jeleniogórskiej Maciejowej, a konkretnie jej obwodnicy, gdzie - można mi mówić Sherlocku - spodziewałem się rozjeżdżonej trasy. Nie zawiodłem się i względnie spokojnie dojechałem do Radomierza, następnie Janowic Wielkich, Trzcińska, zaliczyłem Przełęcz Karpnicą, same Karpniki, Krogulec, Bukowiec, Kostrzycę, Mysłakowice i sru do Jeleniej.

Było... ostrożnie. Lecz też fajnie, bo ruch mały, choć na przykład widziałem kilku rowerzystów, z gatunku tych "zima jest po to, żeby jeździć rowerem". Czyli sympatycznych.

No to fotki. Na pierwszy ogień idzie Śnieżka, widziana w szczególe...
Śnieżka niczym obca planeta
...jak i ogóle. Tu z perspektywy Rudaw...
Niebiesko-bialo-zieloni :)
Rudawy i parująca Śnieżka
Mrozy zaczynają puszczać nad Karkonoszami
Szczyt Karkonoszy w bieli
...a tu już zdecydowanie bliżej (końcówka Karpnik oraz Krogulec).
Panorama z Karpnik
Śnieżka i mało śnieżne Śnieżne Kotły
O samych - moich ukochanych - Rudawach zapomnieć oczywiście nie można. Szczegół, czyli Sokoliki...
Sokoliki z dołu
Turyści na szczycie Sokolików
...oraz ogół.
Zmrożona panorama Rudaw
Rudawy widziane z Wojanowa
Jeszcze dwa zjazdy. Do Wojanowa...
Kawałek Karkonoszy widziany znad Wojanowa
...oraz Bukowca.
Zjazd do Bukowca
Trolla z Janowic nie mogłem pominąć :)
Troll musiał być odwiedzony :)
Był również mój ulubiony znak z Przełęczy Karpnickiej :)
Uwaga, 400 metrów kotów :)
A że zwierzaków dzisiaj brak (za ślisko?), to w zamian Kropa ze spaceru :)
Spacerek musiał być!
Wyjazd zapobiegliwie wcześniej, niż zazwyczaj. No i chociaż dzień będzie można... odpocząć :)


Kategoria Góry


Prześwietleniowo

Sobota, 24 grudnia 2022 · dodano: 24.12.2022 | Komentarze 9

Lekka powtórka z rozrywki. Choć chyba bardziej nieprzewidywalna, niż miało to miejsce wczoraj.

Rano opady. Idealny czas, by ogarnąć resztę świątecznych zakupów i tego typu klimaty.

W międzyczasie padało, przestawało, padało. W końcu niby odpuściło, więc była okazja do ruszenia. Od razu zatrzymał mnie wiatr, który zdecydowanie nie zachęcał do jazdy. Ale jakoś dałem się namówić :)

Jeśli chodzi o aurę i widoki - tragedia. Szarość, burość, chmurzastość. Ruszyłem z Jeleniej Góry do Staniszowa, potem zjechałem do Sosnówki, gdzie zatrzymałem się na chwilę nad zalewem (koszmarnie zeszpeconym zabudową). Tam zaczęło lać, a ten stan utrzymywał się do Miłkowa. Wdrapałem się do Karpacza Dolnego, potem skręciłem na Ścięgny, gdzie nastąpił cud - wyszło słońce! Postanowiłem skorzystać, cofnąłem się swoimi śladami do Jeleniej przez Sosnówkę i Staniszów, żeby dokręcić do najlepszego dystansu jadąc na Stawy Podgórzyńskie i wracając do Jeleniej. Nie żałuję.

Fotki, bo po co się rozpisywać? :)

Zjazd do Sosnówki oraz widoki poranne, gdzie jeszcze średnio było widać cokolwiek. Ale kruki w oddali wyhaczyć musiałem :)
Nagłe oświetlenie przy zjeździe do Sosnówki
Resztki śniegu w Karkonoszach
Kruki nad górami
Mgła nad Śnieżką i Kotłami
Chyba się przejaśnia
Zalew:
Nad zalewem w Sosnówce
Słońce nad Sosnówką. Chwilę wcześniej lało
Ze Staniszowa wymienić mogę muflona...
Dwa rogacze w Staniszowie
...zapuszczony dwór...
Zaniedbany dwór w Staniszowie
...oraz ulubiony profil trasy.
Ulubiony profil trasy :)
Kadry z jasnej strony mocy:
I stał się cud - słońce :)
Słońce zaczęło ostro dawać
W Miłkowie wypatrzyłem kawałek Poznania, czyli Pana Peryskopa, symbol twórczości Noriakiego :)
Poznański Pan Peryskop spotkany na przystanku w Miłkowie
Oświecona droga do Cieplic:
Oświetlony przejazd do jeleniogórskich Cieplic
No i Stawy. Dzisiaj jeszcze bardziej klimatyczne.
Stawy Podgórzyńskie dzisiaj jeszcze piękniejsze
Klimat nad klimatami w Podgórzynie
Kamienie oświecone, Podgórzyn
Tylko czapli o jedną mniej.
Samotna czapla z Podgórzyna
Wiatr mnie zamordował, więc średnia koszmar. Ale warto było.

Spokojnego odpoczynku wszystkim życzę! :)


Kategoria Góry


PodStawowo :)

Piątek, 23 grudnia 2022 · dodano: 23.12.2022 | Komentarze 9

No cóż. O dziwo udało się pokręcić. Ale sam jestem zdziwiony :)

Wczoraj wieczorem, kiedy wylądowaliśmy w Jeleniej Górze, nic tego nie zapowiadało. W górach leżał śnieg, a w kotlinie padało, momentami całkiem solidnie. Pogodynki również nie napawały optymizmem.

Nastawiłem się więc na dzionek bezrowerowy. Choć na wszelki wypadek oczywiście Zombiaka sprawdziłem pod względem technicznym :) Ledwo bo ledwo, ale działał.

Poranne spojrzenie za okno i potwierdzenie: można spać dalej. Ale później już pojawiły się wątpliwości (pozytywne) oraz decyzja: ruszam. Bo zaczęło się delikatnie przejaśniać.

Z wyborem kierunku nie miałem problemu: zachód, bo stamtąd wiało. Jednak miałem też założenie, że nie zapuszczam się dalej (żeby wrócić w razie "w") oraz wyżej (bo drogi tam wciąż średnie). Z centrum udałem się więc do Cieplic, następnie na Stawy Podgórzyńskie, potem przez Zachełmie do jeleniogórskiego Sobieszowa, okrążyłem Piechowice, wróciłem do Sobieszowa i Cieplic, zrobiłem rundkę przez Wojcieszyce do Trasy Czeskiej, skąd znów pokręciłem na Stawy i wróciłem do centrum. Uff. niełatwo było wykręcić te pięć dyszek :)

Jedynym spektakularnym miejscem były stawy w Podgórzynie. O dziwo głównie dzięki temu, co mnie zmartwiło - spuszczonej wodzie. Po raz pierwszy miałem okazję zrobić foty z poziomu dna, a że byłem tam dzisiaj dwukrotnie, to było w czym wybierać. Trafiły się widoki jak ślepej kurze... :)
Przejaśnienie nad wyschniętymi Stawami Podgórzyńskimi
Prawie Norwegia :), Stawy Podgórzyńskie
Wewnątrz stawu w Podgórzynie
Chwila ze słońcem w Podgórzynie
Oczywiście w miejscu, gdzie jest smażalnia, tłumy. Po biedne ryby :/ Ale z ciekawości zajrzałem i uchwyciłem jeszcze dwa klasyki.
Truposz przy Stawach Podgórzyńskich :)
Samotna wyspa i kawałek gór
Największy ból: brak ptactwa. Wypatrzyłem tylko smutne, ledwo widoczne w oddali czaple.
Czaple nad wyschniętym stawem
Zoomik na czaplę w szarym
Reszta widoków to słabizny. Chojnik z daleka...
Spojrzenie z daleka na Chojnik
...zjazd w Sobieszowie (w tle kościół, kiedyś ewangelicki, dzisiaj oczywiście przejęty przez katolików)...
Zjazd do Sobieszowa
...panoramcia z Trasy Czeskiej...

...kilka zamglonych zoomów...
Góra za górą i górą :)
Mgły nad szczytami
...tęcza nad Cieplicami...
Tęcza nad Cieplicami
...oraz ziomale.
Rowerowy selfiak z ziomalami :)
Mamutonazgule z Wojcieszyc
Było ciepło, kilka razy mnie skropiło, wróciłem brudny. Ale zaliczone? Zaliczone :)

A jutro ma... padać.


Kategoria Góry


  • DST 52.10km
  • Czas 02:05
  • VAVG 25.01km/h
  • VMAX 41.70km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt Czarnuch :)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Missyjnie :)

Czwartek, 22 grudnia 2022 · dodano: 22.12.2022 | Komentarze 9

Dzisiaj krótko, bo wypad - mimo że powolny i Czarnuchem - pod presją czasu.

Pogoda znów okazała się łaskawa i rano jeszcze nie padało (zaczęło później), mogłem więc wykręcić pięć dyszek. Jupi.

Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.

O abstrakcji, jaką jest wybudowany w tamtym roku kilometrowy odciek bezsensownej śmieszki w Żernikach, już pisałem. Ale dziś mam dowód na to, że to Polska w pigułce: wyjazd ze żwirowni, DDR-ka tylko po jednej stronie, błoto XXL i zakazy. Tylko kostki brakuje.
Polska w pigułce
Jak śpiewał Big Cyc: "idą święta, idą święta, w rzeźni kwiczą już zwierzęta". No niestety, fakt. Ludzie to gnoje.
Idą święta, w rzeźni kwiczą już zwierzęta
Na trasie wypatrzyłem tylko zamglonego myszołowa.
Zamglony myszołów
Za to na Dębinie, po której się trochę pokręciłem na kołach...
Poranek na Dębinie
...spotkałem miss szuwarów. W kategorii "czaple", oczywiście :)
Misss szuwarów na Dębinie :)
Od jutra już pobyt w krainie deszczowców. Ma lać i lać. Zapewne czeka mnie pauza.