Kolejna sobota w pracy. No niestety, jakoś z tym żyć trzeba, kończy się na szczęście sezon urlopowy i w końcu ja będę miał więcej czasu. Bo wolne latem to dla mnie od zawsze abstrakcja - wszędzie pełno ludzi, do tego jest pełno ludzi i jeszcze wszędzie są ludzie :) Tylko w mieście da się jakoś żyć, bo wyjątkowo ludzi tam bywa mniej.
Dzisiaj nie kombinowałem z trasą, tylko wymyśliłem, że zrobię kopiuj-wklej z wczoraj: Poznań - Plewiska - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Nawet spoko się jechało, muszę przyznać. Pewnie jakbym nie patrzył co chwilę na pola i nie zatrzymywał się co jakiś czas na foty, to średnia byłaby całkiem spoko. A tak jest taka, żebym się nie spocił :)
Leciały nade mną żurawie... ...oraz myszołów. Kruk się na ziemi wydzierał. A żółwik pięknie integrował z kaczkami :) Rowerówka też bagienna. Potem dojazd do roboty.
No i jeszcze jeden wątek. Pewnie część z osób tu zaglądających wie, że od jakiegoś czasu staram się wraz z kilkoma fajnymi ludźmi zastopować plany poprowadzenia Wartostrady przez Dębinę. Miasto udało się póki co chyba wyedukować w tym temacie i raczej pomysł chwilowo ucichł, ale co jakiś czas odzywa się stowarzyszenie Rowerowy Poznań, którego największym marzeniem jest puszczenie asfaltu przez las. Wczoraj na ich forum (na którym byłem od wielu lat) temat znów wrócił przy jakimś innym wątku, więc nie omieszkałem się wtrącić. I pyk! Zostałem usunięty :) Zresztą nie ja pierwszy - w tym roku skasowano z tego miejsca kilka wartościowych osób, które śmiały nie zgadzać się z dominującą jedyną słuszną narracją Rowerowego Poznania. Ci sami ludzie starają się jeszcze bardziej omotać prezydenta Jaśkowiaka (niestety dość skutecznie) lobbingiem za asfaltozą drogi leśnej do Owińsk, bo... powstała tam wieża. A jakoś nie chcą pomóc w cywilizowania Lubonia, który graniczy z Poznaniem.
Więc, skoro już nie mogę walczyć od środka, chcę uświadomić tych, którzy uważają, że to stowarzyszenie jest miłe, sympatyczne i niegroźne. Otóż nie jest, przynajmniej teraz, od kiedy rządzą nim ludzie jeżdżący do barbera w rurkach miejskim rowerkiem, twierdzący, że beton i las to jedno i to samo, każdy projekt rowerowy okraszając zdaniem o ułatwieniach między innymi dla... użytkowników hulajnóg. A że teraz tym bardziej mi nadepnęli na odcisk, obiecuję walczyć z tą sektą, która zachowuje się niczym PiS, ale w wydaniu rowerowym, jeszcze mocniej.
No, musiałem :)
Komentarze (13)
Faktycznie, wygląda :)
Dzięki, walka nie jest łatwa, ale czasem daje satysfakcję gdy się takich zablokuje :)
Wszędzie asfalty, słupki, jaskrawe płotki w środku lasu, bo często gęsto bez takich sporo "rowerzystów" z podobnych stowarzyszeń nie umie jeździć...w imię wygody, bez zwracania uwagi na środowisko i innych...Dobrze, że z takimi walczysz, w pełni popieram!
Forum jak forum, cały Rowerowy Poznań prócz tego, że czasem robi coś dobrego (pilnuje asfaltu w mieście na DDR, co popieram. Podkreślam: w mieście, nie w lesie), głównie skupia się na wojnie rowerowo-rowerowej, wciskając się tam, gdzie nikt ich nie chce (w tym ja).
A gdy ostatnio (gdy jeszcze mogłem) chciałem zagaić wątek o TdP, to posta nie umieścili pod pretekstem, że zgodnie z ich regulaminem nie można promować... kolarstwa (sic!). Natomiast ich główną misją na ten miesiąc jest jakieś przebieranie się w ciuszki z międzywojnia i impreza retro... No dętka opada :)
Urlop latem to niestety kombinowanie coby trafić w miejsce gdzie nie ma dużo ludzi. Niestety nie ma tam też dużo noclegów heh. Można jednak coś znaleźć ;). Opcje majowo-październikową też oczywiście zawsze biorę pod uwagę. Im dalej od ludzi z pracy tym lepiej, nieważne kiedy :D
Fajne te forum - takie głaskanie się nawzajem, a jak nie jesteś za partią to nie czytaj i spadaj xD. Co do reszty, to moje zdanie oczywiście znasz ;). Powodzenia!
Marecki - dzięki :) Oj, nie usunęli mnie na starcie, mój post na temat Dębiny ta tym forum dorobił się ponad dwustu komentarzy, w większości racjonalnych, prócz tych, które dodawali przedstawiciele Rowerowego Poznania. Temat ruszałem z wielu stron, o czym ewidentnie wiedzieli, więc czekali tylko na pretekst. Ale spokojnie, nie odpuszczę :)
Meteor - Ciebie by było szkoda, tego czegoś zdecydowanie nie ;) Żeby nie było - jeździłem kilka razy hulajką, jest to spoko opcja dla osób świadomych i potrafiących myśleć, niestety jakoś jedno i drugie zbyt często nie idzie w parze...
Ja kiedyś przez przypadek taką hulajnogę wrzuciłem do rowu, chciałem ją przestawić, bo stała na środku śmieszki, ale okazało się, że to jest ciężkie bydlę i nie zsiadając z roweru, jedną ręką ciężko przesunąć, nie utrzymałem i spadła do rowu... niewiele brakowało, a sam bym tam wylądował razem z nią.
Widzę że towarzystwo zabetonowane, dosłownie i w przenośni. Podziwiam że walczysz, czasem przynosi to sukces, choć jak usuwają Cię na starcie, to może być ciężko. Niby są otwarci na głosy z różnych stron, ale i tak zrobią to co chcą zrobić, asfaltowo-betonowe ćwoki.
Bitels - to jedna rzecz. Hulajki są masakrą, Poznań ostatnio chyba wprowadził kary za zostawianie ich poza strefami, nie wiem, nie wnikałem. Przykład Ani pokazuje, że są z nimi problemy jeszcze ważniejsze niż wydaje się osobom w pełni sprawnym :/ Druga rzecz to agresywna walka niby proekologicznego stowarzyszenia o asfalt wszędzie, nawet w użytku ekologicznym. Gdyby nie stanowczy opór, pewnie byłoby już po ptakach. Dosłownie.
Grigor - dzięki, za jedno i za drugie :) Nie piszę o tym codziennie, ale monitorowanie pomysłów tych dziwnych betonowych ludzi kosztuje mnie sporo czasu i zdrowia, na szczęście nie jestem sam.
Kamil - oczywiście, że wiem. Ale zaskakuje mnie aż taka chęć destrukcji piękna pod płaszczykiem ekologii, a gdy ukazuje im się brak logiki w wywodach, mają jedną opcję: zlikwidować dyskutanta. Podejrzewam, że u mnie było to pokłosiem mojej ostatniej szybkiej rozmowy z posłem Sterczewskim na temat Betonowego Poznania, czekali tylko na sposobność. Twojej historii nie znam, ale chętnie wysłucham na priv lub live :)
A to Ty nie wiesz, że w Poznaniu jest lobby na asfalt, beton i słupki? Przegrałem o to z miastem w sądzie w Warszawie. Najgorsze jest to, że RDOŚ stoi po ich stronie.
No i dobrze, że próbujesz coś zdziałać. Z tymi hulajnogami to i w Łodzi jest dramat. Zostawiają ten złom, gdzie popadnie. Już wielokrotnie Bitelsowa nie mogła przejechać jakimś odcinkiem, bo na drodze stała lub leżała jakaś hulajnoga. Ten złom powinien być zlikwidowany, jak od dziś w Paryżu.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"