No dobra. Dzisiejszym dniem jestem trochę załamany, a jednocześnie cieszę się, że w ogóle cokolwiek wykręciłem.
Czas na rower miałem tylko rano. Czyli niby jak zawsze, bez stresu. Wczorajsze prognozy raz pokazywały opady, potem przestały, byłem więc umiarkowanym optymistą.
Niestety - gdy tylko spojrzałem za okno, zobaczyłem śnieg... Może nie jakiś duży, ale biorąc pod uwagę, że było zero na termometrze, wiedziałem, że nie poszaleję. A już na pewno nie na wąskich kołach.
Wczoraj wieczorem zapobiegliwie odkurzyłem starego, wiekowego STR-a, mając obawy czy jeszcze da się nim jeździć. Koła były całe, hamulce jakoś reagowały, no i najważniejsze - po pokręceniu pedałami była reakcja, czego nie mogę powiedzieć o oddanym na serwis Czarnuchu.
Napiszę tak: jechać się dało. I to największy komplement, jaki mogę wyrazić :) Początkowo co chwilę musiałem stawać, tu coś poprawić, tam dokręcić, no i jeszcze dopompować. O średniej więc nawet nie chcę wspominać, bo tak złej nie pamiętam (ok, Przełęcz Karkonoska może rywalizować). Bo doszedł jeszcze mega mocny zimny wiatr, który nawet przez moment nie chciał pomóc. A że co chwilę prószyło i zawiewało, do tego na fragmentach dróg osiadał lód, nie miałem zamiaru wyciskać czegokolwiek więcej niż gluta.
Oto STaRuszek w pełnej krasie: Akurat na klasyku już śniegu nie było. To ciekawe. Ale na przykład kawałek wcześniej, oczywiście na debilnej śmieszce z Komornik, owszem. Przypomniałem sobie, że istnieje takie coś jak stopka :)
W Poznaniu również mikrosyf na DDR. Myślałem, że zwierzaków nie ujrzę żadnych, ale coś tam ledwo-ledwo uchwyciłem. W oddali koziołka... ...oraz kolonię śmieszek na Szachtach. Zerkam na prognozy i nie mam złudzeń: jutro będzie biało. Zapewne odpuszczę, bo dzisiaj był jeszcze lajcik, ale bez szerokich gum nie ma co ryzykować.
Nie myślałem :) W sumie nawet nie wiem, czy weszłyby tam szersze koła. Poza tym to rower, który ma już na amen zakleszczony suport, więc jest jedynie żelazną rezerwą. Niech sobie spokojnie odpoczywa na emeryturze :)
Też takich debilizmów nienawidzę, to jest antyteza udogodnienia, wszystko w pigułce: tylko po jednej stronie, do tego wschodniej, a że zawiewa najczęściej z zachodu, to syf jak widać jest obowiązkowy, do tego tłuczeń, który nawet w idealnych warunkach wpada na ten pasek. Ale wójt Komornik twierdzi, że to dla bezpieczeństwa rowerzystów :/
Można było też nazwać wpis o-STR-ożny glut i by się zgadzało :) Na kolejnej przerwie zabieram się za czytanie relacji z chomika :)))
BTW: nie znoszę takich DDR-ek - nie dość że nie ma tego jak odśnieżyć, to jeszcze cały syf z ulicy tam ląduje. Brawa dla inSZyniera tego (łańcuchowego) pomysłu.
"Zombiak", "STaRuszek" - oryginalne nazwy i dobrze dobrane do danego sprzętu :) A jak Ventyl, Czarnuch i T-rek(s), osiągną wiek i przebieg emerytalny to masz w zanadrzu nowe nazwy związane z czymś wiekowym i z domieszką horroru? :)
JPbike - dziękuję, Jacku :) Zimą mam większą tolerancję na takie wydarzenia, zawsze pociesza mnie to, że w styczniu zrobiłem z grubsza tyle, ile większość rodaków przez rok :)
Meteor - o, i to jest najlepsza odpowiedź na często zadawane pytania: po co ci tyle rowerów? No właśnie po to! :) Oj, zdecydowanie sypało szybciej: zerkałem o siódmej, było czarno. Poszedłem drzemać. Zerkałem o ósmej: biało :/
Huann - nałóg, zdecydowanie nałóg :) W jeleniogórskich podziemiach czeka zawsze Zombiak, STaRuszek grzecznie w Poznaniu, rysując smętnie ścianę różkami. Dostał swoje tysięczne życie!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"