Dzisiaj miałem taki zapieprz, że za wpis zabieram się dopiero wieczorem. Po meczu Polski ze Szwecją. Brawo Szwecja, moje drużyny z grupy wyszły zgodnie z oczekiwaniami. Niech tylko jeszcze szybko odpadną Włochy oraz Portugalia z żelusiem na czele i będzie pięknie :)
Wypad poranny, przedpracowy, już w normalnej temperaturze. Niestety w zamian był mocny wiatr, a do tego znów kurs częściowo po mieście, co wpłynęło na wynik.
Na chwilę zatrzymałem się nad Jeziorem Lusowskim. Czyściutkim wybitnie. Nawet rybki było widać, o kaczkach nie wspominając :) Przed pracą jeszcze krótko na Dębinę, zobaczyć szkody po wczorajszej burzy. Na szczęście małe, dwa powalone drzewka. Po drodze spotkałem polskiego piłkarza w wersji na dopalaczach :) Dystans zawiera dojazd do roboty.
Komentarze (6)
Piłka nożna ma pewną magię. Sama gra jest ważna, ale do tego dochodzą takie elementy jak barwy klubowe, antypatia lub sympatia dla przeciwnika, kibicowskie klimaty, motywy historyczne... No i sezon transferowy, genialna sprawa. Od kilkunastu lat lat gram w Football Managera, więc w tym temacie nie jestem obiektywny :)
Też w sporcie jestem indywidualistą, ale wolę oglądać zespołowe rywalizacje. Prócz kolarstwa oczywiście :)
Kolzwer - zdecydowanie się przydaje. Choć wolałbym, żeby działo się to nocami :)
Lapec - ja kibicuję wszystkim Skandynawom, więc Finlandii również szkoda, Norwegii, że nie awansowała, ale za Danię też trzymam kciuki :) Tak, Belgia mi się podoba, Francja trochę za bardzo kombinuje i gra na utrzymanie wyniku, Włochów nigdy nie lubiłem, w przeciwieństwie do Hiszpanów. A tak blisko było odżelusiowania Euro... :)
Evita - tak, zdecydowanie to niedoceniane ptaszory. A nie tylko ładne, a i towarzyskie bywają :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"