Sobota pracująca, co miało jeden plus - zmotywowało mnie do wcześniejszego niż zazwyczaj weekendowego wyjazdu. Wyruszyłem już o ósmej, co w aktualnych warunkach i tak oznacza, że zrobiłem to gdzieś o pięć godzin za późno. Ale wtedy spałem, ewentualnie mógł mi się śnić rower, lecz jak zwykle snów nie pamiętam :)
Tak jak w tytule - szukałem cienia panicznie. Na szczęście sporo z drogi to tereny WPN-u oraz Rogalińskiego Parku Krajobrazowego, więc coś tam znalazłem. Jak zwykle zawitałem do "swojego" lasu, dzisiaj wybitnie zapaprociowanego. Odcinki nasłonecznione to oczywiście rzeź. Ale jakoś wyszedłem z niej cało.
Wracałem przez Liban, sorry, Luboń, wyjątkowo ulicą Armii Poznań. Dawno mnie na niej nie było, więc z podziwem po raz kolejny zatrzymałem się, żeby ująć klasykę tamtejszych standardów antyrowerowych. Tak, to jest oficjalny wjazd na śmeszkę. Wciąż robi wrażenie, wiem :) Klasycznie miałem ją olać, ale na horyzoncie zauważyłem radiowóz. Cholera, trzeba było cierpieć. Ale postanowiłem nie marnować okazji i zapytałem parę policjantów czy według nich naprawdę trzeba według nich jeździć tym gównem. Mężczyzna z szuszarką stanowczo stwierdził, że trzeba, ale pani była bardziej nastawiona na dialog, więc wytłumaczyłem na przyszłość, między innymi pokazując powyższą fotę, że na mtb owszem, może się da, ale szosą nie, nie i jeszcze raz nie. Poradziła pisać do zarządcy drogi, żeby jak najszybciej zrobili coś z tym żałosnym czymś i życzyła miłego dnia. A, zapytałem czy dają mandaty jak kogoś złapią za "niejazdę" - odpowiedź brzmiała "wie pan, wszystko zależy na kogo się trafi". Jak to Polsce :)
A po południu jeszcze kawałek zielonego cienia na Dębinie... ...i do pracy. Nie rowerem, bo liczyłem na to, że jakimś cudem odbiorę szosę z serwisu. I cud się stał - około południa dostałem info, że mogę przybywać, a zamówione części pasowały. Wszystkie :) Nowy napęd zawsze cieszy. Przy okazji wyszło, ile rzeczy jeszcze jest w nim do wymiany, z kołami na czele. Ale to później.
Komentarze (12)
Też mnie cieszą te nowe ząbki, kilka miesięcy spokoju :)
Kolzwer - dzięki, niech służy :) A jadąc szosą po prostu ignorujesz polskie standardy antyrowerowe, korzystasz jedynie z rozsądnych rozwiązań. Dostałem w życiu ileś tam mandatów, ale nigdy za to :)
Lapec - wiesz, człowiek to człowiek, tak samo jakby wrzucać urzędników do jednej puli :) Znam kilku policjantów, którzy by udawali, że nie widzą, niestety również takich, którzy by się na siłę czepiali. W Polsce generalnie jest antyrowerowy prawny burdel i to jest problemem. Co do cienia - mnie tam bardziej denerwują komary, które wpijają się w moje zwłoki, które ledwo poruszają się do przodu w takich temperaturach :)
Oj tak, dawno mi tego (jak się nie mylę że to za przystankiem) miejsca nie przypominałeś :DD. Co do policji i mandatów hmm? Mogą dać, a nie muszą - zależy jaki mają humor xD. U mnie bez zmian humoru: jednych policjantów nie lubię, a drugich też nie ;]
Paprotki są w dechę, choć nie lubię ich na grzybach => nie widać ich, i można orła wywinąć o jakiś ukryty patyk pod nimi :P.
Cień jest spoko, ino kleszcze i komary denerwują pfff ;).
Przed zakupem szosy od kilku lat wstrzymują mnie właśnie standardy ddr-ek o których wspominasz i niejasna wola tych, którzy będą egzekwować przepis jazdy po nich. Najważniejsze jednak, że rowerowa biżuteria już na właściwym miejscu, niech służy przez tysiące km ;)
Roadrunner - paprocie mają klimat, nowy napęd również :)
Marecki - była, była, czytałem w dzieciństwie, ale średnio pamiętam :)
JPbike - masz rację, zaraz zmienię, dzięki :) Musisz mi wybaczyć w tych upałach. Hehe, na razie pierwsza próba wyszła średnio, ale to nie wina napędu tylko kierowcy, który nie daje rady z jazdą w środku piekarnika :)
DaruS - no właśnie z tą wytrzymałością jest coraz gorzej. Kilka lat temu bywało, że robiłem na jednym zestawie jakieś 16-17 tysięcy. Im nowsze komponenty, tym gorzej. Ostatni zestaw to w ogóle masakra, nie wiem czy zrobiłem 10 tysiaków (licznik mi się stłukł i nie byłem w stanie odzyskać danych). Ale to wina jazdy na jednym blacie, bo tak jak wspominałem mniejszego nie mogłem dostać, duży zajechałem, a mimo że kaseta była jeszcze w miarę, to musiałem wymienić całość. Oj, niełatwo było, grunt, że w końcu się udało :)
Mini errata odnośnie traski - nie Żabno - Żabinko, ale Żabinko - Żabno :) No i ależ masz błyszczący napęd, do tego te nacięcia na ogniwach łańcucha - to kilka gram mniej i będziesz szybsze tripy robił, tak średnio około 0.5 km/h szybciej :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"