Znów wyjazd przedpracowy. Na napędzie z kofeiny i tylko z kofeiny.
Start sporo przed dziewiątą, z perspektywą kursu przez całe miasto, bo wiatr był północny ze wschodnimi wariacjami. Tak też zrobiłem i wykonałem kursik z Dębca przez Wartostradę, Maltę, Warszawską, Antoninek, Swarzędz, Jasin, Paczkowo, Siekierki, Gowarzewo, Tulce, Żerniki, Jaryszki, Krzesiny, Starołękę i Las Dębiński do domu.
Nie jechało się źle, ale też bez pomocy podmuchów, więc rewelki nie było. Tym bardziej, że rower coraz częściej krzyczy jeść, pewnie jeszcze chwilę pojeździ, ale generalnie ewidentnie doprasza się o nowe bebechy.
Z niemiłych rzeczy - jak zwykle gazeciarze. Z miłych rzeczy - jeden kierowca, któremu dałem znać gestem, że zjadę bardziej na pobocze, żeby mógł mnie wyprzedzić, za co podziękował najpierw machając, a potem jeszcze światłami. Można? Można. Tylko czemu jednak nie można, tak generalnie i ogólnie?
Malta w tygodniu jest całkiem sympatyczna i przejezdna. Tu miejsce, gdzie rzeka Cybina wpada do jeziora. Na części dla pieszych pojawił się makaron :) To podstawa ta baliczek upamiętniających bodajże olimpijczyków, ale wygląda tak szpetnie, że chyba zniknie zanim powstanie jako całość. Teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy mieszkańcami wsi Gowarzewo, otoczonej polami, i kupiliśmy sobie mieszkanie koło uroczego zielonego zagajnika. Fajnie, no nie? Już nie. Bowiem niedługo zamiast drzew będzie coś o wiele bardziej niezbędnego do życia - kościół. Hurrra! Zamiast świergotu ptaków będą nas budziły dzwony. Jupi. Co więcej - w tym miejscu był kiedyś cmentarz ewangelicki. Jeśli dobrze rozumiem, świątynia powstanie bezpośrednio na nim. Słodko. Po trupach do celu.
A przed pracą jeszcze kurs po Dębinie, po tym jak jechałem przez Dębinę :) W nocy była na niej akcja strażaków, bo jakiś dekiel podpalił kolejne drzewo. Kojarzę już trzy sfajczone :/ Trafi się za to gągoł w otoczeniu kaczek. Dystans zawiera dojazd do pracy.
Komentarze (12)
Lapec - schodów nie, ale ma powstać skwer Kaczyńskich (na szczęście nie braci) w Poznaniu. W sumie nie mam zastrzeżeń, mimo że to kompletnie inna bajka niż moja. Jakby nie było jakieś tam funkcje pełniła ta para. Tylko przeciwko pomnikowi dla Komorowskiego bym protestował, bo myśliwym-mordercom należy się tylko to, co wynika z ich karmy. Nie mylić z żarciem dla psów, bo to by ją obrażało :)
JPbike - ciekawe skojarzenie, choć przyznam, że mało pamiętam ten film. Uwielbiałem Kleksa, ale nie lubiłem SF, więc wolałem poprzednie części. No i oczywiście genialne oryginały książkowe :)
Niezły makaron xD. Jeszcze chwila i jakieś schody jako pomnik dadzą o_O :P
Rower się zużywa niestety, a szkoda :D. I na koniec co do kościoła - generalnie niech budują, ale faktycznie tych drzew szkoda. Pola z rzepakiem się skończyły czy jak? ;///.
Kolzwer - niby na tym miały być jeszcze tablice, ale z aktualnych informacji wynika, że raczej nie będzie niczego. To znaczy zamiast betonu pewnie posadzą drzewka. I dobrze :) Też jestem za złapaniem gnoja.
BUS - istna pen(n)eriada :)
Evita - Kropa jako szczeniak wyła na dźwięk tych dzwonów. Mądry pies :) Dzięki! A jeśli miałbym do wyboru samospalenie idioty albo kilku drzew, raczej dylematu by nie było czemu kibicować. Byle tylko żadne zwierzątko się przy okazji nie zaprószyło :)
Kolzwer - no chyba że tak. Tablica sugeruje raczej, że kościół powstanie w tym miejscu. Jeśli nie, to będę mile zdziwiony :)
Dzwony w sąsiedztwie już niejednego wykończyły ;) Gągoł prima sort ;) Czy ci wszyscy podpalacze nie mogliby w końcu, w ramach oczywiście szlachetnej idei, dokonać jakiegoś aktu samospalenia czy coś...?
Paliki pomalować na żółto i makaron jak znalazł, a szczerze jak bym zobaczył takie coś raczej nie domyślił bym się, że takie coś ma nawiązywać do olimpiady. Na fotki z Dębiny zawsze z przyjemnością patrzę, oby szybko dorwali tego podpalacza.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"