Wyjazd jeśli chodzi o warunki bliźniaczy z wczorajszym: w miarę ciepło, z wiatrem upierdliwcem głównie w pysk, ale poza tym w dość przyjaznej aurze do człapania.
Trasę wykonałem zachodnią, czyli polną: Poznań - Plewiska - Gołuski - Palędzie - Dopiewiec - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Poznań. To jeden z największych klasyków ostatnich lat, od czasu gdy wyczaiłem, że po polach szwenda się najwięcej zwierzaków, obserwowanych bacznie przez skrzydlatych łowców.
Dzisiaj za bardzo czasu nie miałem na jakieś łowy, a i focić za bardzo nie było czego, choć coś tam wpadło pod obiektyw. Między innymi dobry znajomy spod Trzcielina, czyli myszołów włochaty. On chyba już tu się na stałe zadomowił, co mnie bardzo cieszy, bo nie mam nic do uchodźców :) Widziałem również dwie parki żurawi - jedna w okolicach Gołusek... ...druga w Lisówkach, z pogardą zerkającą na ambonę. Moja szkoła :) No i jak zwykle sarenki. Póki stacjonują na polach (niestety daleko) to korzystam :) Jeszcze moje ulubione drzewko. W sumie to jestem noga w ich rozpoznawaniu (zawsze bardziej interesowałem się fauną), więc zakładam, że to jakiś bardzo chudy dąb. Lub cokolwiek innego. Ważne, że (jeszcze) nie wycięte :) Potem pojechałem do pracy. Choć to nie do końca precyzyjne określenie, gdyż 1,5 kilometra przed nią dupa zaczęła mi falować, co oznaczało jedno - pana w tylnej oponie Czarnucha. Zmieniać po drodze nie było sensu, więc doczłapałem się piechotą, a serwisem zająłem na miejscu.
Aha, od soboty na pyski zakładamy z kagańców jedynie maseczki. Kij z tym, że rok jeździłem z kominem i uważałem, że to dobrze - teraz będzie zakaz. Ale pewnie jak zwykle będzie to rozporządzenie, a nie nowa ustawa. Ta aktualna reguluje tylko nakaz zasłaniania ogólnie, chyba tylko za wyjątkiem rąk. Więc wciąż będę kręcił w kominie, w sumie o wiele szczelniejszym niż jakaś bawełniana pseudomaska. Bo jednak oddychać podczas poruszania się lubię - to całkiem przydatne.
Komentarze (16)
Likwidacja godzin dla seniorów była niczym promyczek normalności w tym dziwnym kraju :)
Maseczki byłyby ok, ale nie podczas uprawiania sportu i nie wtedy, gdy dookoła jest pusto.
O to się dowiedziałem czegoś nowego, bo ja już od dawna nie w temacie obostrzeń, niedawno dowiedziałem się, że nie ma już senior-hours :)) Maseczki chirurgiczne do jazdy rowerem kompletnie się nie nadają, a od czasu jak wprowadzili to całe zasłanianie nosa i ust mam poważny problem z zatokami, gdzie tylko się da nie zasłaniam. Świetne foty ptactwa!
BUS - niestety na maseczkę mają ustawę, na szczęście na to, że nie można pyska zakrywać kominem już nie. Luz :)
Evita - tak, też to zauważyłem, że jestem zdrowszy w tej pandemii :) Mars jest idealny, żeby sprowadzić tam ludzkość, żeby Ziemia odetchnęła. Tam przynajmniej (chyba) nie będzie kogo mordować, prócz siebie, :)
DaruS - no i słuszne i logiczne :) Tak chyba zrobię z tym drzewem, pyknę zdjęcie i zagadka się rozjaśni.
Lapec - nie no, nie ma co przesadzać, tylko jeździć i się debilizmami nie przejmować :)
Raz jechałem w tej maseczce chirurgicznej na nosie i ustach. Jak to będzie obowiązek, to już wolę nie jeździć - możliwość oddychania faktycznie cieszy bardziej aniżeli jazda na rowerze xD.
Mam podobny sposób działania: gdzie się da nie zasłaniam ( w lesie np. jest to dla mnie bez sensu, na terenach zabudowanych komin, maseczka w sakiewce w razie bardzo upierdliwego stróża PiSowskiego prawa ) Mandatu nie przyjmę choćby ''skały srały''.
Dzikie drapieżna ptaki nie przestają mnie zachwycać, a co do drzewa podjedź latem to rozpoznamy po liściach bo kora mi na dąb nie wygląda, ale ja również nie bardzo się na tym znam.
U mnie walor pozytywny z chodzenia w maskach jest ogromny - pierwszy rok od wielu lat bez żadnej infekcji ;)) Państwo Żurawiostwo bardzo dostojne. Dziś widziałam lecącą czwórkę, nawet w locie są piękne. Jak "oni" na tym Marsie muszą mieć smętnie - bez takich drzew i włochatych, pierzastych, z łuskami czy bez.
Jak to kiedyś powiedział pewien Pan Starszy w aptece stojący przede mną w kolejce: "I jeszcze da pani magister plasterki, tylko nie takie śmierdzące malizną, a prawdziwe, porządne GIGANTOLEPY!"
Huann - słuszna uwaga. Dodałbym, że warto zaopatrzyć się na zaś w plasterki na nos, bo ch...olera wie, co będzie zdrowotnie modne w sezonie wiosna/lato :)
Roadrunner - wiesz, jak się jeździ (niemal) codziennie, to się po prostu już nie chce patrzeć na średnią i tempo. Zerkanie pod koła i na licznik już przerabiałem, teraz też to mam w głowie, starając się zachować minimum przyzwoitości, ale o wiele ciekawsze jest zerkanie na świat dookoła :)
Zimą jeździłem (jeśli w ogóle jeździłem;) w buffie na grdylu, bo wyżej i tak mnie podduszał /zaparowywał gugle ;) A teraz będę jeździł tak samo, tylko zamiast zabronionego buffa będzie zalecana maseczka. Dla mnie bez różnicy - i tylko przestroga: nie wyrzucajcie aby przyłbic (ani zbroi po dzielnym przodku) - na mój (odkryty) nos wkrótce znajdzie się znienacka znowu jakiś były Handlarz Zbrojami i Przyłbicami - a po co dwukrotnie płacić jak za siano? ;)
Miciu - ja mam buffa/komin, taki lekki, przydatny, bo szyję zakrywa i mniejsza szansa na przeziębienie gardła. I to się u mnie nie zmieni :) O, w końcu i do Ciebie odwilż dotarła - już się zastanawiałem czy tam nie zaległa jakaś wieczna zmarzlina :)
Marecki - dzięki :) Oby nie dał, przynajmniej ten jeden. Chyba już się rozpoznajemy :) No tak, cała nadzieja w policji, że akurat będą normalni, mi też żaden do tej pory nie zwrócił uwagi, a podczas jazdy czasem mam komin gdzieś pod dolnymi zębami :) Oj, strzelać się ma co chwilę kogoś...
U mnie tak spektakularnych spotkań z włochatymi nie ma. Zresztą trzeba chwytać chwile, bo za miesiąc dadzą dyla.. Super foty z żurawiami.. Co do nowych obostrzeń to "zemsta" za krupówki trwa w najlepsze, a wariant wirusa zakopiańsko-walentynkowy sieje strach i przerażenie. Na rowerze także będę jeżdził w kominie, choć przy obecnych temperaturach cały czas wisi mi on na szyji.Dziś mnie policja mijała na polu i tylko sie śmiali..A ja z nich.. A tak na marginesie to jak widzę tego żelazkiem czesanego wojtka rzecznika, to mam ochote złapać jakiegoś pisowca i strzelić go w ryj, autentycznie..
Oo, to u mnie było dzisiaj 16 w cieniu :D Od pewnego czasu na rowerze nie zakrywam twarzy i chyba nic się nie zmieni. No chyba, że było jakoś strasznie zimno, to używałem Buffa, ale oddychanie przez usta poniewiera moje gardło :(
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"