Dyskusyjnie

Środa, 30 grudnia 2020 · Komentarze(10)
Wolne, jak zwykle więc padam na ryj :) Ale sporo rzeczy pozałatwiałem, dzień spędzony konstruktywnie.

Udało się również pokręcić. I dobrze, bo po jednym dniu bez roweru zacząłem kaszleć i kichać. Nie, nie koronka, tylko syndrom odstawienia :)

Wyjazd po jedenastej, na trasę: z Dębca przez Las Dębiński, Minikowo, Starołękę, Czapury, Wiórek, Sasinowo, Rogalinek, Rogalin, Świątniki, Radzewice, tam nawrotka do Rogalinka, następnie Mosina, Puszczykowo, Łęczyca, Luboń i do domu.

Zapomniałem, że miałem nie jeździć przez Wiórek. Czemu? Ano bo temu... :/
Najbardziej popularny od jakiegoś czasu motyw do zdjęć :/
Ostatnio był tu las, czyli jak zwykle w Polsce
Od razu ile przestrzeni!!! :(
Nie muszę chyba dodawać, że to świeża sprawa? Nie dalej jak dwa tygodnie temu widziałem tę masakrę na żywo. A w momencie robienia tych fotek nadjechał sympatyczny rowerzysta, ledwo kręcąc w tym powycinkowym błocie. Oj, ponarzekaliśmy sobie, nie da się ukryć. W końcu kolega stwierdził, że trzeba w końcu po pandemii pojechać w Bieszczady, żeby odpocząć od takich klimatów. Zmartwiłem go - tam też TO się dzieje...
Rowerzysta tak jak ja
Aha, jeszcze w temacie. Miłośnicy odcinka Rogalinek - Rogalin (w tym i ja) muszą się spieszyć, tam też już tną. Na razie jedzie się wahadłowo, bo ciachają przy drodze i niby tylko drzewa chore, ale pójdzie to dalej. Nie mogłem sobie odmówić i zapytałem jednego z leśników kierujących ruchem, ile jeszcze potrwa ta rzeź i czemu jest ona tak potężna? Początkowo usłyszałem typowe argumenty o gospodarce leśnej, użyteczności drzew, konieczności wymiany, takie tam. Jednak im bardziej drążyłem temat, ów urzędnik Nadleśnictwa (fuj!) Babki (przyznać trzeba, całkiem miły i otwarty na dyskusję) zaczął płynąć do brzegu i przyznał, iż z czegoś muszą się utrzymać, bo finansów z góry nie dostają, a za to od pięciu lat pojawia się coraz więcej danin do centrali. Ha, czyli tak jak myślałem - winni są i tu, i tu. Życzyłem panu więcej pracy przy nasadzeniach zamiast wycinkach, normalnych władz i pojechałem dalej. Ale już się boję tego, co zastanę tam za kilka tygodni.

W Radzewicach za to kicha. Ani jednego ptaka... Mam podejrzanego - jakiegoś cholernego wędkarza, który sobie podjechał autem na półwysep, na którym często gościły czaple, i wszystko wystraszył. Kiszka :/
Przez tego cholernego wędkarza wszystkie ptaki poleciały gdzie indziej
Musiałem obejść się smakiem.
Łódkoławeczka w słońcu, Port Radzewice
Polna droga w Radzewicach
Sama jazda ok, choć jeszcze było dość ślisko po nocnych przymrozkach.

Na koniec ruch oporu z pogranicza Poznania i Lubonia :)
Maseczki niewoli :)

Komentarze (10)

Marecki - hehe, patent "na zboczeńca" dobry, ale tam bym musiał być zboczeńcem-szuwarkiem chyba :) Dla mnie ryba to oczywiście też mięso, więc nie przepadam za większością wędkarzy, prócz tych, którzy łapią i wypuszczają. Do ideału temu rozwiązaniu daleko, ale lepsze niż ukatrupianie.

Kolzwer - niestety, jest dokładnie jak piszesz. A co do okolic z tej drogi to dokładnie je obszedłem latem, na agroturystyce w Radzewicach. Świetne są, nie ma co :)

Trollking 20:02 czwartek, 31 grudnia 2020

U nas dużo ładnych drzew, no bo na zanieczyszczonej ziemi w CHRL nie wyrosną takie, do tego wielkie chęci zysku i wyjdzie za kilka lat masowa pustynia, a później braki wody w wielu regionach. Takich wygodnickich wędkarzy, a jesienią często też grzybiarzy często się spotyka, wszędzie się wpychają swoim pojazdem, byle by przypadkiem nie odejść od niego na kilkanaście metrów...
Bardzo podoba mi się widoczek z drogą, z przedostatniego zdjęcia :)

Kolzwer205 19:18 czwartek, 31 grudnia 2020

Ileż to raz poległem gdy chcąc podejść bliżej jakąś czaplę, wyszedł mi nagle z zarośli moczykij z kiepem. Kiedyś się jeden spytał, co się tam skradamz aparatem. Odpowiedziałem że jestem zboczeńcem i tyle go widziano xD
Nie mam nic przeciewko wędkarzom, ale wbrew pozorom do cichych oni nie należą, zwłaszcza ci najebani..

Marecki 09:01 czwartek, 31 grudnia 2020

JPbike - no i wszystko jasne... :/ Fort Trump nie wyszedł, ale za to mamy Wycinkę CHRL.

Huann - ok, ale przypomnij się następnym razem z tą fajną nazwą, bo mam nadzieję, iż nie będę musiał jej stosować :)

Trollking 00:14 czwartek, 31 grudnia 2020

Ale jeśli wyjdzie 31,2, to trasa będzie się nazywać "Glutaminium", OK?

huann 23:39 środa, 30 grudnia 2020

Z tą wycinką to dowiedziałem się że eksportują te pnie do... Chin! (dokumentacja)

JPbike 23:38 środa, 30 grudnia 2020

Oj tak, jest niemal uzależniający. Ale to jak smak mięsa pod bramą rzeźni.

Trollking 22:23 środa, 30 grudnia 2020

Z tych fot ściętego lasu lubię tylko zapach

Roadrunner1984 22:16 środa, 30 grudnia 2020

Nie, nie, nie, podziękuję jednak:) Jak się uda to będzie pięć dyszek, jeśli nie - będzie jak w lotto :)

Trollking 22:08 środa, 30 grudnia 2020

No to jeszcze na koniec glucik długi na 31,2 km-a i rok dwudziesty do wycięcia - w piękną deseczkę! ;)

huann 20:36 środa, 30 grudnia 2020
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa oduma

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]